nadopiekuńcza matka

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez devnull 30 sty 2015, 21:08
Zbychu 1977 napisał(a):Nadopiekuńcza matka zwykle wychowuje dziecko na przysłowiowego lalusia,rolą ojca jest oswajanie dziecka z rzeczywistością taką jaką ona jest i jaka bywa.


Otóż to.

Jestem pizdą, mój ojciec jest też pizdą bo dał się związać w homonto własnej żonie.
Przypomina to syndrom sztokholmski, gdzie ojciec i syn stają się pionkami w życiu matki,
i idą tak przez życie jak takie konusy, buraki, bo do tego prowadzi ekstrema władzy kobiecej,
w której nie ma logiki, jest tylko zwierzęcy instynkt.

Winny jest chory system gdzie, kobieta ZAWSZE ma przewagę prawną nad opieką dzieci,
choćby była ich katem, co widzimy często w reportażach TV.
Gdy kobieta jest "cichym" katem rodziny to jest cisza, ale kiedy nie daj Boże,
ojciec jest alkoholikiem bo nie wytrzymał presji to robi się z niego potwora,
przerzuca się na niego 100% winy za wszystko, staje się kozłem ofiarnym,
nagłaśnia się w mediach i staje się to betonowym argumentem dla kobiety
by ta mogła realizować swoje egoistyczne cele.

A więc kobiety są największym pośrednikiem w zaburzeniach psychicznych,
nie dziwię się więc, że w niektórych krajach arabskich zakazują im chodzić
z odkrytą twarzą, muszą nosić te niesławne chusty.

A teraz humorystyczny przykład owej sytuacji, czemu kobiecie należy założyć homonto.

Ostatnio edytowano 30 sty 2015, 21:13 przez devnull, łącznie edytowano 2 razy
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 30 sty 2015, 21:08
devnull napisał(a):Moim zdaniem nadopiekuńczość matki to przyczyna 80% zaburzeń/chorób psychicznych.
Zazwyczaj taka nadopiekuńczość jest za cenę ojcostwa - brak roli ojca w rodzinie, który
pod wpływem żony (matki), poddaje się takiemu systemowi.

Ojciec nie musi być pod wpływem żony, żeby ta była nadopiekuńczą matką.
U mnie w domu ojciec ogólnie był dominujący, ale po prostu nie miał ochoty ingerować w metody wychowawcze matki. Teraz ja i mój ojciec mocno różnimy się od siebie.

-- 30 sty 2015, 21:06:15 --

Są dwa typy nadopiekuńczych matek, zaborcze i usługujące. Zaborcze zawsze "wiedzą najlepiej", co jest dobre dla ich dziecka, natomiast usługujące są służącymi dla dziecka, wyręczą we wszystkim, co sobie życzy ich "jaśniepan/jaśniepani dziecko".
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez monooso 30 sty 2015, 22:45
mark123 napisał(a):Są dwa typy nadopiekuńczych matek, zaborcze i usługujące. Zaborcze zawsze "wiedzą najlepiej", co jest dobre dla ich dziecka, natomiast usługujące są służącymi dla dziecka, wyręczą we wszystkim, co sobie życzy ich "jaśniepan/jaśniepani dziecko".

Moja matka jest typem zdecydowanie bardziej usługującym, niż zaborczym, chociaż cechy tego typu również czasami przejawia.

U mnie w domu to wygląda tak, że moja matka nie ma żadnych kolegów, żadnych koleżanek, nie prowadzi żadnego życia towarzyskiego, nawet nie utrzymuje kontaktów z sąsiadami czy dalszą rodziną. Jej życie od kilkudziesięciu lat polega głównie na chodzeniu do pracy i usługiwaniu w domu (robienie zakupów, pranie, prasowanie, sprzątanie, gotowanie, załatwianie różnych spraw itp.). Jest w ciągłym biegu, za wszystko się bierze, chce wszystko za wszystkich robić. Zresztą już i tak wszystko za wszystkich robi. Całe gospodarstwo domowe jest na jej głowie, wszystko. Każdego domownika wyręczy, zawsze znajdzie czas. Myślę, że ona chciałaby aby jej jeszcze więcej dowalić jakichś obowiązków. Raz sam chciałem umyć talerz to mi zabrała. Drugim razem prawie mocno nie pokłocliśmy się o to, że chciałem samemu szklankę wymyć, odberała to jako wtargnięcie na jej terytorium. Przecież dla mnie to nie problem, sam mógłbym sobie wrzucać rzeczy do pralki, prasować, sprzątać itd., to nic strasznego, nawet dobrze bym na tym wyszedł bo z tej bezczynności w dupie mi się już poprzewracało. Powiem szczerze, że nawet chciałbym zacząć robić to samemu. Problem jest w tym, że dla matki to zdecydowanie się nie podoba, ciągle są z tego powodu jakieś sprzeczki. Ona wie, że gdy przestanie mieć swoje obowiązki to wtedy zwiędnie i będzie musiała trzeźwo spojrzeć na to w jakie g*wno wdepnęła i co najlepszego narobiła, nie tylko ze swoim życiem ale również pośrednio z życiem reszty domostwa. Uważam, że to całe wyręczenie i pęd za coraz to nowszymi obowiązkami wynika z rekompensacji sobie problemów na gruncie społecznym i towarzyskim. Po prostu jako osobowość i rozmówca ma niewiele do zaoferowania, jest jakaś zaburzona i tym samym łapie się reszty uciekając przed problemami. Tak to widzę. Mówię jak jest, jak Mariusz Max Kolonko.
monooso
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 30 sty 2015, 22:54
Ja nigdy nie przejawiałem żadnych chęci, żeby robić coś robić, wręcz mam awers do działania. Czasem matka chce, żebym coś zrobił, ale wtedy czasem mam ochotę za to "mordować". Muszę wtedy najpierw zastosować techniki uspokajające, żeby móc coś zrobić.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 30 sty 2015, 23:07
monooso, Moja matka jest podobna do Twojej, tylko że ona niby to chce od nas pomocy ale jak coś chcemy zrobić to okazuje się że tylko ona potrafi to porządnie i w końcu porzuciliśmy to pomaganie no i przecież tak wygodniej jest dla nas.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 30 sty 2015, 23:29
Najgorsze elementy nadopiekuńczości usługującej to chyba wyręczanie w rozwiązywaniu problemów oraz zbyt łagodne podejście do dziecka.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez monooso 30 sty 2015, 23:50
mark123 napisał(a):Ja nigdy nie przejawiałem żadnych chęci, żeby robić coś robić, wręcz mam awers do działania. Czasem matka chce, żebym coś zrobił, ale wtedy czasem mam ochotę za to "mordować". Muszę wtedy najpierw zastosować techniki uspokajające, żeby móc coś zrobić.

Ja też nie przejawiałem ale to pewnie dlatego, że zostałem tak nauczony już od najmłodszych lat. Obecnie jest to dla mnie obojętne, a nawet chciałbym zacząć coś robić. Jak mnie matka o coś poprosi to bez problemu to wykonam.

carlosbueno napisał(a):monooso, Moja matka jest podobna do Twojej, tylko że ona niby to chce od nas pomocy ale jak coś chcemy zrobić to okazuje się że tylko ona potrafi to porządnie i w końcu porzuciliśmy to pomaganie no i przecież tak wygodniej jest dla nas.

To właśnie moja taka jest. Jakiś czas temu już rozgryzłem jej schemat działania. Polega on na tym, że moja matka łapie się wszystkiego czego tylko się da, a następnie kreuje się na męczennicę. Co to znaczy? Otóż to, że zaczyna biadolić, że nikt jej nie pomoże, nikt nie pójdzie do sklepu, nikt nie odkurzy pokoju, nikt nie umyje talerzy itd. Mówi jaka jest biedna, jakich ma wyrodnych synów, jacy to leworęczni wszyscy w tym domu. Mówi, że gdyby nie ona to wszyscy by tu poumierali. Gdy usłyszę to biadolenie i zapytam się jej w czym mam KONKRETNIE pomóc, oczekuję konkretów, to odpowiedź jaką najczęściej otrzymam będzie brzmiała 'w niczym'. Dlaczego akurat taka odpowiedź? No, a dlatego, że ona sama nie wie czego chce i nie wie w czym miałbym jej pomóc ponieważ tam nie ma nic do pomagania, jest to czynność wykonywana przez 1 osobę. Albo wykonuje ją ja, albo wykonuję ją ona. Tutaj chodzi o samą możliwość biadolenia. Dlaczego tak uważam? Udowodnię to w bardzo prosty sposób, w dwóch punktach. Po pierwsze gdyby moja matka oczekiwała REALNEJ pomocy, np. chciałaby żeby ktoś umył za nią talerze czy poszedł do sklepu po zakupy to wtedy odpowiednio wcześniej poinformowałaby o tym drugą osobę, a nie podchodziłaby sama do danej czynności. Ktoś może powiedzieć, że może wstydzi się czy nie umie prosić o pomoc. OK, rozumiem. Po drugie gdyby moja matka oczekiwała REALNEJ pomocy to w momencie zwrócenia się do niej drugiej osoby z pytaniem 'w czym mam pomóc?' potrafiłaby na nie odpowiedzieć, wskazałaby obszary w jakich potrzebuje pomocy, a jeżeli dana czynność wymaga zaangażowania tylko 1 osoby to po prostu oddelegowałaby tą osobę do jej wykonywania. Zdarzają się jeszcze sytuacje kiedy pozwoli sobie pomóc ale wtedy przeważnie mówi, że robię to źle i ona woli to sama dokończyć. Dlatego uważam, że dla mojej matki chodzi tylko o możliwość biadolenia i tym samym na budowanie swojej pozycji jako męczennicy i zbawcy gospodarstwa domowego. Jako matki wiecznie niańczącej dorosłe dzieci. To właśnie ona pośrednio razem z ojcem (chyba nawet on bardziej) przyczyniła się do tego, że dzisiaj jestem osobą o dwóch lewych rękach.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 31 sty 2015, 13:47
W moim przypadku usługująca matka oprócz ekstremalnej niezaradności przyczyniła się w jakichś 60% do moich problemów z psychiką.

-- 31 sty 2015, 15:58:11 --

To przez matkę m.in. jestem bardzo nerwowy, hiperegoistyczny, mam fobię przed uwagami, złością/agresją. Tak mnie rozpieściła, że moja psychika w ogóle się nauczyła obsługi sytuacji, że czasem trzeba zainteresować się drugą osobą, że czasem ktoś mi może zwrócić uwagę, czy podnieść na mnie głos i potrafią mnie wku.ić totalne bzdury.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez monooso 01 lut 2015, 00:12
mark123 napisał(a):W moim przypadku usługująca matka oprócz ekstremalnej niezaradności przyczyniła się w jakichś 60% do moich problemów z psychiką.

Osobiście nie jestem w stanie rozłożyć procentowo odpowiedzialności jaką za moje życiowe problemy ponosi matka oraz ojciec. Moim zdaniem na pewno większy udział procentowy ma tutaj ojciec, nie podlega to dyskusji. Nic mnie nie nauczył, zrobił ze mnie uległą ciotę, która nie reaguje ani fizycznie ani psychicznie kiedy sytuacja tego wymaga. Uzyskał to dzięki stosowaniu przemocy fizycznej (jego metoda wychowawcza, żadne maltretowanie) oraz psychicznej (zakrzyczanie, ośmieszanie, wywoływanie poczucia winy). Praktycznie nigdzie mnie nie zabral, nie dał żadnego wzoru, nie dał mi nic wykonać, traktował jak jakaś upośledzoną osobę gorszej kategorii w porównaniu z rówieśnikami, a zresztą o czym ja piszę.. Krótko, mój ojciec jest osobą chorą psychicznie. 'Leczy się' psychiatrycznie, ma nierówno pod sufitem i to mocno. Do tego to lekoman i alkoholik. Osoba, która lubi grubo się porobić. Osoba o wielu twarzach. Dwulicowa, bezwględna, dziwna, nietypowa. Osoba, której nie potrafię sklasyfikować. Raz zachowuje się tak, a raz inaczej. Natomiast moja matka jest aspołeczna, dziwna, zaburzona, uległa, tańczy tak jak klaśnie niespełna umysłu ojciec, tak jakby nie miała swojej własnej woli.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 01 lut 2015, 00:29
Ja zrobiłem przypuszczalny rozkład procentowy, co w jakim procencie na mnie wpłynęło: 60% usługiwanie matki, 25% wrodzona nieprawidłowa praca mózgu, 10% agresja ojca wobec matki, 5% dokuczanie w szkole.

-- 02 lut 2015, 13:32:13 --

Bardzo mało się mówi o wpływie nadopiekuńczości usługującej na psychiką dziecka, a może on być równie niefajny, co nadopiekuńczość zaborcza. Albo to dlatego, że psychologia jest za mało rozwinięta, albo psychologia jest przesadnie zafiksowana na tym, żeby dziecko miało dobrze.

-- 11 lut 2015, 13:08:05 --

Nawet mój lęk przed agresją psychiczną i fizyczną ojca, to prawdopodobnie efekt naddobroci. Byłem traktowany o wiele za dobrze i w efekcie gdy zdarzy się, że ojciec podniesie głos, mój mózg nie radzi sobie z tym i uraja sobie, że ojciec może zrobić mi krzywdę.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez cdn. 03 lut 2016, 03:53
Też pochodzę z domu, gdzie głównie rządziła nadopiekuńcza matka. Studiuję, mieszkam poza rodzinną miejscowością , rodziców wcale tak często nie odwiedzam, ale skutki tego wychowania odczuwam do dzisiaj. Często do niej dzwonię, ona do mnie. Nie wiem na ile jest to normalne, na ile nie jest. To w sumie nie wydaje mi się takie straszne i patologiczne. Jednak jak przystało na dziecko wychowane pod kloszem mam problemy z samooceną, z kontaktami z ludźmi, nie mówiąc o płci przeciwnej - prawie żadne, jestem dosyć wycofana, skupiona głównie na sobie, czasem infantylna - nie liczenie się z rzeczywistością, boje się brać odpowiedzialności itd.
Niektórzy wyliczają tu procentowo, który rodzic ile zawinił, co wydaje mi się trochę śmieszne, ale uzasadnione. Skoro człowiek czuje się tak bezradny w każdej sytuacji , to zostaje mu wyliczanie procentowości winy w ludziach, chleba w chlebie i liczenie dziur na suficie. Strasznie jest to okrutne. Pewnie moja sytuacja nie była aż kiepska, bo inaczej być może zachowywałabym się podobnie albo byłoby ze mną jeszcze gorzej.
Skoro znamy źródło problemu? Co dalej robić?
Jak nadrobić stracony czas? Czy to jest możliwe? Jestem już świadoma swoich problemów, ale ile jestem w stanie zmienić w ćwierćwieczu życia? Może powinnam się pogodzić z tym, że już nigdy nie nadgonię tych, którzy w wieku szkolnym rozwijali się na pełnych obrotach. Pewne zmiany już nastąpiły i nie wiem czy są odwracalne.
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
05 sie 2015, 14:57

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez NN4V 03 lut 2016, 07:36
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lut 2016, 09:39
Ja nie czuję się uwiązany, nie mam potrzeby, żeby kogokolwiek zadowalać ani potrzeby wdzięczności, wręcz uważam, że nie mam za co być matce wdzięczny, nie nauczyła mnie niczego. Moją więź uczuciową z matką "szlag trafił" we wczesnym dzieciństwie, lub w ogóle nigdy nie istniała, ale lęk, że nie dam rady nauczyć się samodzielnego funkcjonowania zawsze był tak silny, że cały czas trzymał mnie pod kloszem matki.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez cdn. 06 lut 2016, 04:06
Dzieci „nierozstane” ze swoimi opiekunami mają małe szanse na stworzenie dobrego związku.


Dlatego związki uwikłanych w rodziców ludzi są kontynuacją patologicznych relacji w rodzinie


Nie potrafią stworzyć związku, bo każdy, prędzej czy później, przynosi rozczarowanie.


Według niego, jeśli nie dostaliśmy bazowej ufności, a potem nie zdobyliśmy autonomii, mamy marne szanse na udaną partnerską relację, na intymność


Ale, nie ma co sie załamywać , bo...
Na szczęście historia nie jest napisana, tylko się pisze, więc zmiany są możliwe.

To jest na prawdę mocny argument.

Powinnam sobie wykopać grób, po tym artykule. Dzięki. Wszyscy umrzyjmy. Świat będzie lepszy.

No jednak mój instynkt samozachowawczy, dzięki któremu jeszcze się tu męczę, każe mi szukać odpowiedzi gdzie indziej. Mimo, że takie ze mnie jest gumno.
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
05 sie 2015, 14:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do