nadopiekuńcza matka

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nadopiekuńcza matka

przez @ni@ 01 gru 2014, 21:30
Moja mama też jest strasznie nadopiekuncza, tata zresztą tez. Co na to poradzić? Czasem zle o nich myślę, ale potem wstydzę się tego sama przed sobą. Przeciez robią to, bo mnie kochają.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 lis 2014, 15:07

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Beatrize 01 gru 2014, 21:38
Moja ma mnie totalnie gdzieś. Sama nie wiem co gorsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
29 paź 2014, 20:23
Lokalizacja
Śląsk

nadopiekuńcza matka

przez Victorius17 02 gru 2014, 00:06
Renya, Łatwo Ci mówić. Ciekawe co byś powiedziała gdybyś znalazła się w sytuacji Oli...
Victorius17
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nadopiekuńcza matka

przez Renya 02 gru 2014, 00:51
Wlasnie pisze z doswiadczenia.
Nie jestem w stanie porownac, czyja rodzina/sytuacja jest gorsza moja czy Oli. Byc moze mam silniejsza osobowosc, a moze rzeczywiscie Ola ma bardziej maniakalnych rodzicow.
Fakty jednak sa takie, ze w czasie studiow dziennych jako 22-latka wspolnie z owczesnym chlopakiem wynioslam sie z domu. Pisalam o tym w innym poscie. Zamieszkalismy w mieszkaniu studenckim, 3 malenkie pokoje, 5 osob, czasem 6, mikro kuchnia i mikro lazienka. Zaden luksus.
Czas koniec lat 90-tych, miejsce Poznan.
Zarobki, a co tam, podam uczciwie, renta po ojcu 400 zl, praca popoludniami w radiowezle centrum handlowego. Plus zarobki z korepetycji i pisania prac licealistom.
Jak widac, nie ma rzeczy niemozliwych. Nawet takie zycie z perspektywy czasu wydaje sie lepsze niz psychiczne wyniszczanie przez toksyczna rodzine.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
05 lip 2014, 23:15

nadopiekuńcza matka

przez Victorius17 02 gru 2014, 09:15
Ola nie miała wsparcia w swoim chłopaku, który okazał się być alkoholikiem. Gdybyś czytała uważniej, wiedziałabyś że ona też kiedyś wyniosła się od rodziców, jednak musiała wrócić, bo nie miałaby gdzie mieszkać.
Victorius17
Offline

nadopiekuńcza matka

przez Alexandrine87 05 gru 2014, 13:15
Dzisiejszej nocy odchodzę z tego świata, mam dość, nikt mi nie wierzy i nigdy nie wierzył. Żegnajcie. Miło było Was poznać.
Alexandrine87
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 05 gru 2014, 13:22
Alexandrine87, co się dzieje? Ja Ci wierzę, że cierpisz i to co przeżyłaś to nie jest Twoją winą. Rodzice Twoi i dziadkowie tego nie zrozumieją, nie mają takiej świadomości jak Ty.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

nadopiekuńcza matka

przez Victorius17 05 gru 2014, 13:28
Oj bo poleci telefon na policję. Nie poddawaj się mała. Nie rób takich głupich rzeczy. Tobie nikt nie musi wierzyć, po prostu rób swoje. Świat zawsze kładzie kłody pod nogi, ale to nie znaczy że trzeba się między tymi kłodami kłaść. Wstawaj i idź Olu.
Victorius17
Offline

nadopiekuńcza matka

przez Alexandrine87 05 gru 2014, 13:29
Nie ma nikogo kto by mi wierzył jaką mam sytuację, znikąd pomocy. Wszyscy mają mnie za nerwowego i psychicznego człowieka. Mam już dość, nie zniosę dłużej życia. Nie mam pieniędzy ani dokąd uciec i wiecznie będę tkwiła w tym bagnie. Ale nie chcę, odejdę na swoich zasadach. Pierwszy raz w życiu, a oni niech cierpią do końca swoich dni, bo im się to należy za to co mi zrobili

Sądziłam, że choć trochę mi wierzy moja babcia. A tu w kłótni ze mną i z matką moja babcia oczywiście stwierdziła, że to nie mnie trzeba stąd zabrać, ale jej kochaną córunię, która oczywiście NAKŁAMAŁA, że jest szczuta, szykanowana przeze mnie, bo mi nie można w niczym zwrócić uwagi. Moje życie to jakaś k... kpina.
Alexandrine87
Offline

nadopiekuńcza matka

przez Victorius17 05 gru 2014, 13:59
Olu po śmierci samobójczej czeka Cię wieczna męka potworny ból którego nie będziesz w stanie NIGDY się pozbyć. Nigdy. Tutaj masz jeszcze szansę coś zmienić. Myślałem kiedyś tak jak Ty, że już nic mi nie pomoże, że nie mam żadnych perspektyw, ale wszystko się zmieniło. W Twoim przypadku też się zmieni. Musisz tylko uodpornić się na ten cały syf wokół. To jest do wykonania. Ja Ci wierzę, bo moi rodzice byli podobni, zwłaszcza ojciec. Każde moje osiągnięcie było dla niego niewystarczające, by mnie pochwalić. Wierzę Ci i wiem że dasz radę zmienić swoje życie. Musisz tylko zacząć działać. Idź w poniedziałek do Urzędu Pracy i zarejestruj się. Mamy grudzień. Od stycznia będą oferty stażu. Zacznij od tego swoje działanie. Napisz CV i list motywacyjny. Roznieś to po mieście. Przy okazji zaczerpniesz trochę świeżego powietrza. Rodzicom nawet nic nie mów. Traktuj ich jak powietrze. Znajdź w sobie takiego mocnego wkurwa na nich i zrób im na złość. Po prostu ich olej. Mieszkasz z nimi bo musisz, ale to do czasu. Masz początek planu. Wykonać :) ! Wierzę w Ciebie dziewczyno, nie zawiedź mnie. Jeśli nie martwią się o Ciebie rodzice to wiedz, że my tutaj martwimy się o Ciebie. Gdyby tak nie było, nie pisałbym do Ciebie tych wiadomości.
Victorius17
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 05 gru 2014, 14:15
Alexandrine87, swoim samobójstwem chcesz zrobić im na złość, ukarać ich. Ale to są ludzie bez głębszych emocji. Pewnie pomyślą - taka była chora psychicznie, nic nie mogliśmy zrobić. A co by było gdybyś podjęła pracę, popracowała nad sobą na terapii, poznała kogoś, była szczęśliwa. O wtedy by ich zazdrość zeżarła, zawiść - tak ją niszczyliśmy a jej się mimo to powiodło...
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

nadopiekuńcza matka

przez Victorius17 05 gru 2014, 14:19
Dokładnie.
Victorius17
Offline

nadopiekuńcza matka

przez Alexandrine87 05 gru 2014, 14:50
Wszystko przez to, że mam jeszcze tę głupią nadzieję, że to się zmieni, że będę jeszcze kochana. Ale żyję złudzeniami. Myślałam kiedyś, że niczego ludziom nie zazdroszczę, ale to nieprawda. Zazdroszczę im kochających się rodzin. Tego że mogą z mamami się przytulać, gadać o kosmetykach, facetach, że nie boją się mówić i pytać o przeżycie swojego pierwszego razu, że są wspierane, a z ojcami są jak dobrzy kumple, którzy mogą w każdej chwili uciąć pogawędkę, przyjść z problemem, a gdy jakiś facet nas skrzywdzi to nasz ojciec stanie w naszej obronie. U mnie totalna znieczulica... Rodzice zamiast mnie przytulać w dzieciństwie kupowali zabawki, których nie potrzebowałam, o kosmetykach nigdy z nikim nie rozmawiałam, raczej dzięki poradnikom w internecie nauczyłam się malować, a na temat pierwszego razu dostałam od doświadczonej koleżanki teczkę z wycinkami z gazet. A gdy mój eks alkoholik mnie pobił i okradł z pieniędzy i dokumentów i uciekłam z uczelni nikt mnie nie wspierał, tylko krzyczał, że przytyłam i czy przypadkiem nie jestem w ciąży i jak śmiałam zrezygnować ze studiów.

Ja już próbowałam być silna, ale mi nie wyszło i jest to moją ogromną porażką. Dziś nie mam już siły się podnieść i walczyć o siebie.
Alexandrine87
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 05 gru 2014, 15:27
Alexandrine87, tak jak mówisz, nie dostaniesz innej miłości od rodziców, oni Cię kochają ale na swój wypaczony sposób. Jesteś dorosłą kobietą a w środku skrzywdzonym dzieckiem i to dziecko teraz tupie nóżkami, że nie chce żyć bo jest zagubione przez tą znieczulicę i brak miłości. Ale ta dorosła ty zamiast pomóc Twojemu wewnętrznemu skrzywdzonemu dziecku, chce go dobić. Czy już nie za dużo wycierpiało? Zacznij być dla siebie dobra i zaopiekuj się nim, sobą. Zasługujesz na to.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do