nadopiekuńcza matka

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nadopiekuńcza matka

przez monooso 29 wrz 2014, 12:44
mark123 napisał(a):Papierek po takiej uczelni, na której studiowałem, to może mieć prawie każdy. Wiedzy nie mam, inteligencja prawie na poziomie ociężałości umysłowej, więc niczym nie nadrabiam.

PRAWIE każdy. Ja nawet nie mam skończonej matury. Tak myślę, że gdybym się zaparł to mógłbym studiować na siłę cokolwiek ale nie chce mi się. Jak tak patrzę to osoby nawet bardziej pokręcone niż ja, który były kozłami ofiarnymi w szkołach, z których się ciągle wyśmiewano, teraz studiują i jakoś żyją ale co to za życie. Ja nie mogę tego zaakceptować. Nie mam najmniejszego zamiaru znowu być tym gorszym podludziem, który różni się od całej reszty, który wszystkim się stresuje, który jest mega nieśmiały, który wstydzi się odezwać, który boi się działań itd. Mógłbym tam pójść, studiować, lata by leciały ale po jaki ch*j mi to? Jak ze swymi zaburzeniami i tak nie znajdę później żadnej pracy, będę w tym samym miejscu co teraz więc po co mi te całe studia. Pieprze takie studiowanie gdzie siedząc na wykładzie będę bardziej zaabsorbowany otoczeniem niż treścią wykładu. Nic z takiej nauki bym nie wyniósł, już wolę siedzieć w domu i przeglądać forum. Wtedy to dopiero moja psychika by nie wytrzymała i dostałbym jeszcze tej zaostrzonej poważnej nerwicy LĘKOWEJ.

Mnie matka próbowała w pewien sposób uspołecznić w podstawówce, ale jej się nie udało.

Idąc to zerówki miało się kiedyś 7 lat, w takim wieku to wątpię, żeby dało się dziecko wyprostować.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 29 wrz 2014, 15:28
monooso napisał(a):PRAWIE każdy. Ja nawet nie mam skończonej matury. Tak myślę, że gdybym się zaparł to mógłbym studiować na siłę cokolwiek ale nie chce mi się. Jak tak patrzę to osoby nawet bardziej pokręcone niż ja, który były kozłami ofiarnymi w szkołach, z których się ciągle wyśmiewano, teraz studiują i jakoś żyją ale co to za życie. Ja nie mogę tego zaakceptować. Nie mam najmniejszego zamiaru znowu być tym gorszym podludziem, który różni się od całej reszty, który wszystkim się stresuje, który jest mega nieśmiały, który wstydzi się odezwać, który boi się działań itd. Mógłbym tam pójść, studiować, lata by leciały ale po jaki ch*j mi to? Jak ze swymi zaburzeniami i tak nie znajdę później żadnej pracy, będę w tym samym miejscu co teraz więc po co mi te całe studia. Pieprze takie studiowanie gdzie siedząc na wykładzie będę bardziej zaabsorbowany otoczeniem niż treścią wykładu. Nic z takiej nauki bym nie wyniósł, już wolę siedzieć w domu i przeglądać forum. Wtedy to dopiero moja psychika by nie wytrzymała i dostałbym jeszcze tej zaostrzonej poważnej nerwicy LĘKOWEJ.
.

Ja w ogóle nie chciałem studiować, bo wiedziałem, że nic mi studia nie dadzą, studiowałem tylko i wyłącznie dlatego, że mi rodzice kazali. Nie byłem zainteresowany żadnym wykładem, zawsze byłem w "chmurkach", nie słuchałem wykładowców, na ćwiczeniach i laboratoriach prawie nic nie robiłem, bo nic nie umiałem (inni umieli i robili), no ale studiowałem na jednej z najsłabszych uczelni w Polsce, więc można było prawie nic nie robić i jakoś z trudem zdawać. Miewałem ochotę pobić wszystkich wykładowców i ich znajomych, rodziny i zniszczyć budynek uczelni, rodziców też miewałem ochotę pobić, że mi każą studiować i nie zdają sobie sprawy, że w moim przypadku studia mojego stanu wiedzy i umiejętności nie zmienią i że w ogóle to jest chore, żeby takiemu tępakowi jak ja kazać iść na studia, osoby o moim poziomie wiedzy, inteligencji nie idą na studia. Jedyne, co dały mi studia to zmarnowany czas i zwiększenie odczuć agresywnych.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 29 wrz 2014, 18:44
Pamiętam, że gdzieś pisałeś, iż Twoja praca nie należy do zbyt renomowanych i ciekawych (chociaż żadna praca nie hańbi). Właśnie to pokazuje jacy ludzie kończą w takiej robocie. Ludzie puści, bez żadnych większych ambicji i potrzeb, tzw. plebs społeczny. Popracują, zjedzą obiad, oglądną Złotopolskich, zadupczą, pójdą luli i od początku. Dziwię się co Ty tam robisz. Może ja mam zbyt wysokie wymagania, nie wiem. Chociaż jak tak sobie teraz myślę to przecież ja wśród takich ludzi najlepiej zawsze się czułem ponieważ nie odczuwałem przed nimi, aż takiego lęku jak przed ludźmi przebojowymi, żyjącymi pełną piersią, mającymi masę zainteresowań itd. Najbardziej boję się ludzi podobnych do mnie samego. Zawsze wolałem otaczać się ludźmi głupszymi i samemu udawać takiego jednocześnie mając wszystko pod kontrolą, mając każdego rozpracowanego. Z tymi mądrzejszymi i bystrzejszymi to by nie przeszło.
W młodości to miałem jeszcze nadzieję że tak nie skończę ale w tej chwili każda praca gdzie nie ma wielkiego stresu, pojebanych przełożonych ani wymagań jest do przyjęcia. A do tego że 95% ludzi z pracy jest na innym poziomie to się już od wielu lat przyzwyczaiłem, bo innych prac nie miałem grunt to się nie unosić, nie wymądrzać i udawać głupka przynajmniej w gadce, choć w samej stricte pracy to nawet nie muszę bo jestem.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17064
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nadopiekuńcza matka

przez monooso 29 wrz 2014, 20:42
mark123 napisał(a):Ja w ogóle nie chciałem studiować, bo wiedziałem, że nic mi studia nie dadzą, studiowałem tylko i wyłącznie dlatego, że mi rodzice kazali.

Ja już wcześniej zdałem sobie sprawę, że w mojej sytuacji studia i tak praktycznie nic nie zmienią więc sobie odpuściłem. Mi natomiast rodzice nie kazali. Moi rodzice dalej żyją czasami minionego ustroju, dla nich studia to luksus. Myślą, że dalej tam chodzi tylko elita. Z moimi marnymi ocenami to nawet im do głowy nie przyszło aby mi w ogóle coś takiego proponować.

Nie byłem zainteresowany żadnym wykładem, zawsze byłem w "chmurkach", nie słuchałem wykładowców, na ćwiczeniach i laboratoriach prawie nic nie robiłem, bo nic nie umiałem (inni umieli i robili)

Tak to właśnie się kończy jak idzie się na nieinteresujący nas kierunek tylko dla rodziców.

Jedyne, co dały mi studia to zmarnowany czas i zwiększenie odczuć agresywnych.

Przynajmniej nie ciążyła na tobie tak wielka presja społeczna i miałeś wytłumaczenie, że studiujesz. Ja nie mam żadnego wytłumaczenia. Jak mnie się pyta ktoś co robię to odpowiadam 'nic'. Zresztą już mnie nikt nie pyta o takie rzeczy bo każdy dobrze o tym wie, kiedyś pytali. Co do zwiększenia odczuć agresywnych to właśnie ja dbając o higienę zdrowia psychicznego unikam starcia ze światem zewnętrznym. W samej szkole średniej moja nerwica znacząco się pogłębiła, a gdybym tak jeszcze parę lat poprzebywał w ciągłym stresie wśród ludzi, czy to na studiach czy w pracy to chyba by mnie do końca pokręciło. Jeżeli nie znajdę sposób na tą całą nerwicę to nie podejmę żadnych działań.

carlosbueno napisał(a):W młodości to miałem jeszcze nadzieję że tak nie skończę ale w tej chwili każda praca gdzie nie ma wielkiego stresu, pojebanych przełożonych ani wymagań jest do przyjęcia. A do tego że 95% ludzi z pracy jest na innym poziomie to się już od wielu lat przyzwyczaiłem, bo innych prac nie miałem grunt to się nie unosić, nie wymądrzać i udawać głupka przynajmniej w gadce, choć w samej stricte pracy to nawet nie muszę bo jestem.

Ja już od najmłodszych lat wiedziałem, że coś ze mną jest nie tak i skończę marnie ponieważ ojciec od zawsze mi powtarzał, że w tym świecie liczą się tylko takie cechy jak pewność siebie, komunikatywność, cwaniactwo, a ja ich niestety nie posiadałem. Dobrze, że chociaż masz jakąkolwiek pracę.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 29 wrz 2014, 22:14
Ja już od najmłodszych lat wiedziałem, że coś ze mną jest nie tak i skończę marnie ponieważ ojciec od zawsze mi powtarzał, że w tym świecie liczą się tylko takie cechy jak pewność siebie, komunikatywność, cwaniactwo, a ja ich niestety nie posiadałem. Dobrze, że chociaż masz jakąkolwiek pracę.
A mi matka ale też nauczyciele, ojciec może mniej mówili że jak się nie będę uczył to mnie łopata czeka no i co uczyłem się do 25 roku życia i na przysłowiowej łopacie skończyłem, a przez wiele lat dosłownie na niej pracowałem a kierowali mną ludzie co skończyli szkołę w wieku 16 lat tak było w Anglii przynajmniej. Akurat Twój ojciec miał rację choć powinien Cie bardziej zmobilizować do rozwijania tych cech a nie dołować jeszcze.
Ja jakbym miał jakimś cudem dziecko i nie było by uzdolnione matematycznie, zainteresowanie matmą bo to może dać jakąś przyszłość to w ogóle bym olał to jak i czy się uczy i mogłoby rzucić szkołę po podstawówce maks gimnazjum. W ogóle bym nie wymagał żeby miało dobre stopnie a już na pewno nie gadał takich głupot jak mi mówili nauczyciele i rodzice.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17064
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 29 wrz 2014, 22:21
monooso napisał(a):Tak to właśnie się kończy jak idzie się na nieinteresujący nas kierunek tylko dla rodziców.

Na jakikolwiek kierunku bym był, to byłoby tak samo, bo nie miałem zainteresowań żadnymi przydatnymi zawodowo dziedzinami.

monooso napisał(a):Przynajmniej nie ciążyła na tobie tak wielka presja społeczna i miałeś wytłumaczenie, że studiujesz. Ja nie mam żadnego wytłumaczenia. Jak mnie się pyta ktoś co robię to odpowiadam 'nic'. Zresztą już mnie nikt nie pyta o takie rzeczy bo każdy dobrze o tym wie, kiedyś pytali.

Presja społeczna i tak by na mnie nie ciążyła, bo nie mam i nie miałem ogólnie z nikim kontaktu, więc nie miałby kto się pytać.

monooso napisał(a):Co do zwiększenia odczuć agresywnych to właśnie ja dbając o higienę zdrowia psychicznego unikam starcia ze światem zewnętrznym. W samej szkole średniej moja nerwica znacząco się pogłębiła, a gdybym tak jeszcze parę lat poprzebywał w ciągłym stresie wśród ludzi, czy to na studiach czy w pracy to chyba by mnie do końca pokręciło. Jeżeli nie znajdę sposób na tą całą nerwicę to nie podejmę żadnych działań.

Ja przez większość szkoły średniej jeszcze w ogóle nie miałem w sobie agresji, dopiero pod koniec zaczęła się ona w moim wnętrzu trochę pojawiać.

monooso napisał(a):Ja już od najmłodszych lat wiedziałem, że coś ze mną jest nie tak i skończę marnie ponieważ ojciec od zawsze mi powtarzał, że w tym świecie liczą się tylko takie cechy jak pewność siebie, komunikatywność, cwaniactwo, a ja ich niestety nie posiadałem.

Ja dopiero 3 lata temu definitywnie uświadomiłem sobie, że coś ze mną nie tak.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez izaa 30 wrz 2014, 13:34
Mi się wydaje, że aby dojść do czegoś trzeba włożyć w to ciężką pracę. Wykształcenie może <ale nie musi> pozwolić na to by nie pracować fizycznie. Jakbym chciała pracować w zawodzie muszę być dobra w tym co robię. To chyba dotyczy wszystkich studentów na wszystkich kierunkach. Pomijam tu układziki i "plecy" chociaż i one mogą nie starczyć, by człowiek pracował. No i trzeba być cierpliwym by pracować ciężko za najniższą krajową, mając nadzieje na awans zawodowy.
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 01 paź 2014, 17:56
Z moich obserwacji wynika, że wychowywanie ze skrajnym wyręczaniem zdarza się bardzo rzadko.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 01 paź 2014, 18:46
mark123 napisał(a):Z moich obserwacji wynika, że wychowywanie ze skrajnym wyręczaniem zdarza się bardzo rzadko.

Czy ja wiem wiele facetów jest tak rozpieszczanych przez matki ale mało który wyrośnie po tym na zaradnego, tzw męskiego faceta już ci z patologii czy rodzin alkoholowych często lepiej kończą jeśli sami nałogom nie ulegną.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17064
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 01 paź 2014, 21:21
Ja nie byłem rozpieszczany,wręcz przeciwnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16541
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 01 paź 2014, 21:37
carlosbueno napisał(a):Czy ja wiem wiele facetów jest tak rozpieszczanych przez matki ale mało który wyrośnie po tym na zaradnego, tzw męskiego faceta już ci z patologii czy rodzin alkoholowych często lepiej kończą jeśli sami nałogom nie ulegną.

Chodzi mi o skrajne wyręczanie, ono zdarza się bardzo rzadko, no chyba, że moja okolica jest taka, że zdarza się bardzo rzadko. W szkole zawsze byłem jedyną skrajnie niezaradną osobą. Obserwując fora w internecie też mogę stwierdzić, że skrajne wyręczanie to jedna z najrzadziej stosowanych metod "wychowawczych".

-- 02 paź 2014, 12:17:20 --

Z tego, co się orientuję, to jestem jedynym maminsynkiem w rodzinie, no chyba, że ktoś z dziadków wujecznych/stryjecznych/ciotecznych był.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez monooso 03 paź 2014, 21:11
carlosbueno napisał(a):A mi matka ale też nauczyciele, ojciec może mniej mówili że jak się nie będę uczył to mnie łopata czeka no i co uczyłem się do 25 roku życia i na przysłowiowej łopacie skończyłem

U mnie natomiast ojciec mówił, że nawet do łopaty się nie nadaję.

mark123 napisał(a):Presja społeczna i tak by na mnie nie ciążyła, bo nie mam i nie miałem ogólnie z nikim kontaktu, więc nie miałby kto się pytać.

Chodziło mi głównie o sąsiadów i dawnych znajomych szkolnych czy z dzieciństwa, z którymi wypada się przywitać, a czasami zagadają co tam u mnie, wiadomo.

Ja przez większość szkoły średniej jeszcze w ogóle nie miałem w sobie agresji, dopiero pod koniec zaczęła się ona w moim wnętrzu trochę pojawiać.

Ja też. Zauważyłem, że nie mogę być w normalnym stanie. Muszę być albo smutny, albo wkur*iony, albo szczęśliwy (to o wiele rzadziej). Nie umiem się wyśrodkować, popadam ze skrajności w skrajność.

Ja dopiero 3 lata temu definitywnie uświadomiłem sobie, że coś ze mną nie tak.

Ja też chociaż świadomość swoje inności i tego, że jest coś ze mną nie halo towarzyszyła mi od zawsze.

mark123 napisał(a):Z tego, co się orientuję, to jestem jedynym maminsynkiem w rodzinie, no chyba, że ktoś z dziadków wujecznych/stryjecznych/ciotecznych był.

U mnie nie, u mnie to jakaś tradycja rodzinna. W mojej rodzinie jest wiele takich przypadków wśród mężczyzn. Wszyscy skończyli jako niezaradne życiowo dwie lewe ręce. Niektórzy nawet nigdy nie mieli dziewczyny mimo posiadania pół wieku na karku.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 03 paź 2014, 22:30
monooso napisał(a):Chodziło mi głównie o sąsiadów i dawnych znajomych szkolnych czy z dzieciństwa, z którymi wypada się przywitać, a czasami zagadają co tam u mnie, wiadomo.

U mnie ani sąsiedzi ani "znajomi" z lat szkolnych nie pytają, co u mnie.

monooso napisał(a):Ja też chociaż świadomość swoje inności i tego, że jest coś ze mną nie halo towarzyszyła mi od zawsze.

Ja kiedyś myślałem, że to z rówieśnikami jest coś nie tak i jestem jedynym normalnym chłopakiem w szkole.

monooso napisał(a):U mnie nie, u mnie to jakaś tradycja rodzinna. W mojej rodzinie jest wiele takich przypadków wśród mężczyzn. Wszyscy skończyli jako niezaradne życiowo dwie lewe ręce. Niektórzy nawet nigdy nie mieli dziewczyny mimo posiadania pół wieku na karku.

U mnie w rodzinie są też niezaradni mężczyźni (co prawda nie tak skrajnie, jak ja, no ale też niezaradni), ale maminsynkami nie są.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez monooso 03 paź 2014, 23:05
mark123 napisał(a):U mnie ani sąsiedzi ani "znajomi" z lat szkolnych nie pytają, co u mnie.

U mnie już praktycznie też. Nawet dla nich już głupio pytać jeżeli z góry wiadomo jaka będzie odpowiedź. Zauważyłem, że nawet oni wtedy czują się bardzo niezręcznie. A to pytanie jest oznaką dobrego wychowania, zauważyłem, że oni zagadują byle co ponieważ tak zostali nauczeni, że trzeba coś zagadać. A teraz to nawet zagadywanie praktycznie się skończyło ponieważ nie mają o co mnie pytać, widzę u nich wielkie zakłopotanie z tego powodu ponieważ nie wiedzą co powiedzieć do mnie. Zresztą dziwię się, że ktokolwiek w ogóle chce mi podawać jeszcze rękę, to coś niespotykanego. Przecież ja sam omijam te wszystkie osoby szerokim łukiem, jestem w stosunku do nich oschły, prezentuję postawę jakbym miał ich wszystkich w dupie, a to oni łaszą się o kontakt ze mną. Tak jakbym był jakimś naburmuszonym hrabią, chore. A tak na prawdę to jestem samotny, nie zrozumiany i smutny, tylko, że boję się tych wszystkich osób, odczuwam lęk, moje zmysły się wyostrzają, wzrok się zmienia, ton głosu ulega zmianie, twarz się wykręca. Wtedy wyglądam jak jakiś kosmita i tak samo się zachowuję.

Ja kiedyś myślałem, że to z rówieśnikami jest coś nie tak i jestem jedynym normalnym chłopakiem w szkole.

Być może myślałem nawet podobnie. Sam nie wiem teraz co myślałem. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, widziałem, że odstaję od reszty, myślałem, że po prostu taki jestem, taką mam osobowość.

U mnie w rodzinie są też niezaradni mężczyźni (co prawda nie tak skrajnie, jak ja, no ale też niezaradni), ale maminsynkami nie są.

Moja rodzina cała jest pokręcona. Ty nawet sobie nie wyobrażasz co tutaj się dzieje. To jak najlepsza komedia ever.
monooso
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do