Lęk przed mężczyznami

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Lęk przed mężczyznami

przez catwoman 06 sie 2014, 01:01
Cześć dziewczyny
Mam 33 lata jestem żoną alkoholika, odeszłam, wniosłam pozew o rozwód i chodze na terapię dla współuzależnionych.

Problem:
Mąż był zajęty głównie popijaniem imprezami i kolegami. Do domu wracał o 04 nad ranem nie ważne
czy z pracy czy z imprezy. Seksu nie było właściwie. Potem była przerwa 4 lata.
Atakował mnie kiedy próbowałam o tym rozmawiać - mówił że jestem nieatrakcyjna że powinnam mieć jakąś samokrytykę,
krzyczał czy chce żeby mnie zgwałcił.
Wpadłam w depresję, ciagle płakałam. Mąż kazał mi się leczyć na głowę.
Zwróciłam uwagę na to że obcy mężczyźni nie podzielają zdania mojego męża, dostawałam zaproszenie na kawę, słyszałam rózne komplementy. Uwierzyłam w siebie, tak mi się przynajmniej wydawało.
Zaczęłam się seksownie ubierać. Zawsze wiedziałam że podobam się facetom bo jestem typem takiej małej blondynki z dużym biustem, facetom tak ale nie mężowi...
Nie wiem jak to się stało ale byłam otoczona przez facetów, nagle zrobiło się ich w moim zyciu bardzo dużo.
Z mężem się rozstałam bo pił i czułam przy nim niepokój. Stosował przemoc psychiczną.
Zaczełam żyć swoim życiem, juz ok 1,5 roku mieszłam sama i miałam głównie kolegów jakichś tam adoratorów. Z mężem pozostawałam w kontakcie mimo to.
Nie zdardziłam ale strasznie brakowało mi bliskości czułości seksu... to były już ponad 4 lata bez tego.
Zawsze w tym temacie byłam BARDZO ostrożna. W życiu miałam tylko 2 facetów i nigdy nie miałam przygód.
I wtedy zjawił się on... młody, samotny, po rozwodzie. Bardzo o mnie zabiegał, bardzo i bardzo krótko.
Zaufałam mu całkowicie, pare dni po poznaniu zaprosił mnie na romantyczną kolację, długo tańczylismy przy świecach
i ... zrobiłam to. Wreszcie poszłam z facetem do łóżka. Cieszyłam się nim jak zabawką, kazdym dotykiem, zarostem, ramionami... strasznie mi tego brakowało. 2 dni po tym zerwał ze mną kontakt, zniknął.
Bolało ale ja nadal strasznie "leciałam" na zainteresowanie, męskie ciepło.
I.. dzis nie wiem jak to mozliwe ale poszłam do łózka z kolegą.
Wiedziałam że jest samotny, jest zawodowym żołnierzem, zawsze był moim świetnym kumplem. lubiłam go.
Do niczego mnie nie zmuszał, po prostu byłam i niego ogladalismy film, zaczął mnie przytulać i... po godzinie, 2 przytulania zrobilismy to.
Potem zachował sie bardzo ładnie i taktownie.
Po tym wszystkim ogranął mnie straszny lęk że zdradziłam męża i spędziłam 3 miesiace czekania na test hiv. Straszne miesiace.
Byłam zła na siebie jak diabli. Ubezpieczylam sie ale... ryzyko zawsze jest a ja zaryzykowałam bardzo.
Testy wyszły ok, odetchnełam. Dalej chodzilam na spotkania, bylam otwarta na ludzi ale juz bardzo ostrożna.
I wtedy zjawił sie moj maz w ogromnych prawnych kłopotach (nie zwiazanych z piciem) i bez dachu nad głową.
Przygarnełam go. Juz pierwszej nocy dostałam straszne lęki i atak paniki że go zdradziłam.
Mieszkał u mnie 2 miesiace, nie chciał sie wyprowadzic a ja odchodzilam od zmysłow.
Dostalam obsesyjnych mysli o zdradzie, strasznego poczucia winy poza tym bilam sie z myslami czy dobrze robie odchodzac bo maz udawał ze nie pił ze jest ok.
Ostatkiem sił wywalilam go z domu, wtedy zaraz na drugi dzien zaczely sie mysli autodestrukcyjne ktorych nie mialam nigdy.
Koszmar. Dostalam straszny lęk przed mężczyznami, niechec do seksu, siebie, swojego ciała.
Boję się mężczyzn, boję sie meskiej dominacji, seksu, bliskosci, emocji.
Sama nie wiem co sie ze mną stało... dlaczego az tak zareagowalam.
Mąż to sadysta psychiczny, zrywam z nim wszystkie kontakty teraz bo maltretuje mnie prosbami o zgode i anulowanie pozwu.
Ale ja juz nie mam sił. Jestem strzępkiem człowieka.
Bardzo chciałabym być dziewczyną sprzed paru miesiecy, bez takich mysli głupich, bez poczucia winy.
Chcież iśc z kims na kawe, marzyć o przytuleniu się do kogoś... jak to widzicie?
Ja nie do konca rozumiem co sie ze mną stało.
Boje sie ze to już nie minie, ze zostane samotnym dziwakiem, i nie dam sie juz nikomu do mnie zblizyc.
Zerwałam kontakty nawet z dobrymi kolegami.
Facet kojarzy mi sie dzis z poczucwiem winy, bólem emocjonalnym - takim nie do zniesienia i dominacja, złą dominacją.
Z krętactwem. Wstydze sie swojego ciała czasami, czasami sie nie lubię.
Ostatnio edytowano 06 sie 2014, 02:07 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu PTSD z uwagi na treść postu
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 sie 2014, 00:02

Lęk przed mężczyznami

Avatar użytkownika
przez *Monika* 06 sie 2014, 02:05
catwoman, Dobrze, że chodzisz na terapię. Myślę, że możesz mieć tzw. syndrom ofiary, dużo w życiu przeszłaś, mam na myśli upokarzanie męża, brak zdrowych z nim relacji. Tak na prawdę tkwiłaś w toksycznym związku. Musisz chcieć teraz to wszystko przepracować na terapii, wszystkie emocje, sytuacje, przemyślenia... nie będzie łatwo. Myślę, że z uwagi na przeszłość nękają Cię natręctwa. Masz w sobie dużo nieuświadomionego lęku. Utożsamiasz każdego mężczyznę z Twoim ex małżonkiem. Prawdopodobnie każdy napotkany przez Ciebie mężczyzna jest podobny do Twojego męża, nie wnikam tu w szczegóły. Żony alkoholików są współuzależnione. Mogą zawiązywać relacje z mężczyznami o podobnych rysach osobowościowych do męża-alkoholika.
W zależności od Twojej determinacji możesz dać sobie radę ze swoimi trudnościami, oczywiście w oparciu o uczęszczanie na terapię oraz chęci do zmiany.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do