Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez doctore 08 lip 2014, 19:30
Zeberka Ty go nie zmienisz. On sam musi widzieć potrzebę zmiany i wziąć za to na siebie odpowiedzialność.

Ty możesz bardziej lub mniej umiejętnie mu pomóc jak to już zrozumie.

Spróbuj mu powiedzieć czego Ty od niego oczekujesz i co masz zamiar dać mu od siebie. Co on z tym zrobi nie masz wpływu. jasne postawienie sprawy. Jak nie bedzie chciał/ potrafił słuchać lub odpowiedzieć to tez masz odpowiedź.

No ten pomysł żebyś się nacpała bezcelowy. Zycie macie sobie uładać na trzeźwo. Na haju tego nie zaczniecie.
Ostatnio edytowano 08 lip 2014, 19:33 przez doctore, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
28 maja 2014, 03:13

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez zeberka 08 lip 2014, 19:31
Po prostu Maciek, wiem wiem az za dobrze jak człowiek po cichu liczy że to o co sie stara to czemu daje kolejną szanse może stanie na nogi, ale nic z tego bo priorytety drugiej osoby są kompletnie odrealnione..

-- 08 lip 2014, 19:37 --

Doctore, On o tym wszystkim bardzo dobrze wie bo codziennie Go zapewniam że w każdej (a jak mówie każdej to na prawdę KAŻDEJ) sytuacji może na mnie liczyć.. Bardzo chciałabym Mu powiedzieć czego oczekuje i co chciałabym mu dać w zamian od siebie gdyby tylko jaśnie pan zechciał ze mną porozmawiać.. Rozumiesz absurd? Ja się moge wyżynać On i tak bedzie mnie unikał bo jest 'zraniony' tym że w końcu nie wytrzymałam Jego kłamstw. Najgorsze są te sprzeczne sygnały o których mówiłam wcześniej - jednego dnia pisze że obydwoje wiemy że to nie koniec tylko On potrzebuje czasu, że ciągle o mnie myśli a drugiego że nic ani nikogo już nie ma że mam mu dac spokój.. <mózg rozj*bany>
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
07 lip 2014, 22:11

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

Avatar użytkownika
przez Kontrast 08 lip 2014, 19:54
zeberka, Wiadome że nie pije, bo to już zaawansowany ciąg amfetaminowy. To nie jest tak jak w koce, ćpamy mamy kontakt z innymi ludźmi, dorzucamy do tego hasza i halucynogeny, dodaje nam to kolorytu, tu zostaje rysa jak sanek płoza odhumanizowanie, odosobnienie, syntetyk osobowości, brak tego życiowego groove, tego które mamy wewnętrznie, fundamentalnego sensu/inicjatywy/pozytywu. Stajemy się zadaniowi jak marionetka, a z czasem te zadania są bardziej absurdalne, a osiągnięciem staje się posprzątanie pokój.Obawiam się, ze jak niema większych psychoz w zachowaniu to cały czas ćpa.
A śmieje się on w ogóle? co ty w nim widzisz?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez zeberka 08 lip 2014, 20:09
Pewnie że się śmieje.. tzn jeszcze miesiąc temu się śmiał bo od miesiąca się z Nim nie widziałam (nie licząc sceny w Jego urodziny gdy przepychając sie z Nim w drzwiach prosiłam o 5 minut rozmowy) bo bardzo umiejętnie potrafi mnie zbywać. Ogólnie M. jest bardzo sympatycznym i oddanym człowiekiem, jako zodiakalny rak jest bardzo czuły, opiekuńczy i romantyczny, potrafił wiele dla mnie zrobić (np gdy miałam okres szedł z buta w środku nocy na drugi koniec miasta po przeciwbólówki dla Księżniczki) ale jak coś go urazi to słowami potrafi ciąć jak nożem i chowa się w głąb siebie, ucieka w używki. Mieliśmy masę wspólnych pasji 3 lata temu pod choinkę kupiłam mu teleskop bo okazało się że mamy bardzo podobnego hyzia na punkcie nieba. teleskop może nie z najwyższej półki ale coś przez niego widać więc nie jest źle. Muzyka którą obydwoje czujemy sercem i duszą, muzyka która nas łączy jak nic innego. Widzę w Nim spokój którego mi zawsze brakowało, bo jestem niemożliwą panikarą. Widzę w Nim cechy które uzupełniają się z moimi jak puzzle to czego nie mam ja ma On i gdyby nie fakt że futruje i kłamie jak nakręcony byłabym najszczęśliwszą dziewczyną w galaktyce..
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
07 lip 2014, 22:11

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

Avatar użytkownika
przez Kontrast 08 lip 2014, 20:44
Takie rzeczy to raczej każdy ogarnięty facet robi, bez przesady:) Fajna z ciebie Zeberka, masz opiekuńczy charakter, który pewnie zapędza się w role inwigilacji, ale jak widzisz on musi przestać i na tym możecie coś budować, bo jak widzisz zachowuje się nieracjonalnie i nie wiadomo czy ma cie w dupie, czy to już wypalenie uczuciowe i jego życiowy błąd i porażka. Ty też pracuj nad sobą:)
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez zeberka 08 lip 2014, 23:06
W takim razie trafiałam do tej pory na same egocentryczne niedojdy bo on jako pierwszy tak o mnie dbał. Naprawdę choroba nie choroba był najlepsza pielęgniarką ever.. Jeszcze poczekam choć nie wiem po co tak naprawdę.. nie wiem na co licze nawet bo z tej zmienności nie idzie nic wywnioskować.. :( Najgorszy jest fakt że mnie odpycha, że nie potrafi zachować się jak dorosły człowiek i porozmawiać, tylko ucieka jak tchórz..

Dziękuję <wstydniś> z tą fajnością bywa różnie.. Jestem zbyt zaborcza i kłótliwa, ale za to bardzo oddana i stała w uczuciach. :)
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
07 lip 2014, 22:11

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

Avatar użytkownika
przez Kontrast 08 lip 2014, 23:23
Zapewne z tą opiekuńczością przyciągasz ciągle ofiary, nie inaczej jest przecież teraz. Dajesz od siebie dużo, zdajesz sobie sprawę z wad to jest coś naprawdę ważnego (i ten dziki temperament:) To są takie fazki, lęki gorsze niż po ciągu alkoholowym, uciekanie od uczucia, albo kreowanie sytuacji w których moglibyśmy z tego uciec, to daje zerwanie z tobą.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez doctore 09 lip 2014, 03:02
Hm...Wyciągnęłaś rękę. On jej nie przyjął. Nie masz po co tego ciągnąć.

Jak znikniesz z jego życia może postanowi coś zmienić...Może...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
28 maja 2014, 03:13

Czy amfetamina i kłamstwa ważniejsze..?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 09 lip 2014, 12:03
Witaj zeberka!

Nie wiem, czy ten związek ma jeszcze szansę, ale ja to widzę trochę tak, że Ty za bardzo się zaangażowałaś, nie chcesz odpuścić, wręcz narzucasz się swojemu (byłemu) chłopakowi, a on sprawia wrażenie jakby mu już nie zależało. Unika Cię, nie odbiera od Ciebie wiadomości, nie otwiera Ci drzwi, przechodzi na drugą stronę ulicy, kiedy Cię widzi, nie odwiedził Cię, kiedy byłaś w szpitalu i prosiłaś o spotkanie - jak dla mnie to są jasne sygnały, które mówią, że chłopak nie jest zainteresowany związkiem z Tobą. Uważam, że im wcześniej to sobie uzmysłowisz, tym lepiej dla Ciebie, bo na razie przejawiasz symptomy jakbyś była od niego emocjonalnie uzależniona. Sama napisałaś, że jesteś nadopiekuńcza, masz tendencje do matkowania. Możliwe, że jesteś współuzależniona. Pamiętaj, że nie da się kochać za dwoje i starć o związek za dwoje. Jeżeli Twojemu (byłemu) chłopakowi nie zależy, nie zmusisz go do uczucia. Nie wiem, na ile wpływ na jego stan i decyzje ma to, że bierze amfetaminę. Niemniej jednak nie widzę zaangażowania chłopaka w Waszą relację. To tylko moje subiektywne zdanie. Decyzja, co dalej, należy wyłącznie do Ciebie. Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez zeberka 09 lip 2014, 13:42
Kontrast, tak, tak zapewne jest że ciągną do mnie głównie osoby którzymi trzeba i można się zająć, otoczyć kolorową bańką mydlaną, wycacać, wychuchać.. To raczej kwestia też po części mojego bardzo silnego instynktu macierzyńskiego zapewne też.. wiem że to wszystko wprowadza niesamowitą duchotę i brak tlenu ale tak już mam że jak kocham to bardzo mocno skupiam się na drugiej osobie i tym żeby tylko było jej dobrze. Wydaje m i sie że wyniosłam to z domu, bo moja mama jest taka sama, a wychowywując się bez taty (tzn mam tate i normalną rodzinę ale odkąd pamiętam zawsze pracuje za granicą) bardzo przesiąknęłam jej charakterem.. Jest pretensjonalna, fochata, trzeba ją za wszystko przepraszać.. i teraz po części widze że mimo że wku*wia mnie to jak nic innego, stałam się taka sama.. Do tego moja przedziwna i kompletnie niezrozumiała mania kontrolowania wszystkiego, i ciągły niepokój w głowie niemoc i może niechęć przed tym żeby dać mózgowi troche odpocząć, cały czas na wysokich obrotach nie potrafie o Nim nie myśleć..

-- 09 lip 2014, 13:45 --

Doctore, mam nadzieje że właśnie tak będzie że jak uda mi się samą siebie przekonac żebym prestała zabiegać i interesowac się, wydzwaniać, pisac smsy to może w końcu mu czegoś zabraknie.. Bo jak narazie jest w pełni uświadomiony w fakcie że jeden telefon i ja stoje na bacznośc gotowa pobiec heh nawet skakac na jednej nodze za nim na koniec świata ;<
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
07 lip 2014, 22:11

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

Avatar użytkownika
przez deader 09 lip 2014, 14:06
doctore napisał(a):jak ma się czuć zdominowany facet? Kto go pozbawiał jaj? A potem się dziwisz, ze nie ma ochoty na seks. Z dominującą, nadopiekuńczą matka ma sypiać chłopiec.

Oh, lol. Robicie z igły kombajn. Już widzę jak małolata "dominuje" nad 32latkiem o takim charakterze jak opisany przez autorkę. Powód był - jestem w stanie się założyć - dużo banalniejszy, mianowicie po spidzie faja nie staje. I ot wyjaśnienie, też jak wciągałem w opór to mojej ówczesnej dziewczynie wciskałem ciemnoty na poziomie "boli mnie głowa".

Gościu wciągał, jego panna nie chciała żeby wciągał - miał wybór: przestać albo ściemniać. I uwierzcie mi, niewielu ćpunów wybiera "przestać".

Droga autorko, jedyna sensowna porada, przerobiona autopsyjnie: jeśli ci naprawdę tak zależy żeby przestał ćpać, to rzuć go w cholerę. Jeśli mu zależy, to przestanie. Jeśli nie zależy, to chyba nie warto zawracać sobie debilem głowy, nie? Nie napisałem "jeśli ci NA NIM zależy", ponieważ nawet jeśli ci na nim zależy to dla własnego dobra powinnaś typa olać, inaczej pociągnie cię na dno. Wiem też że nie skorzystasz z tych porad, ale przynajmniej będę miał czyste sumienie.

PS.

zeberka napisał(a):jako zodiakalny rak


Im szybciej skończyć wierzyć w te pierdoły, tym szybciej będziesz mogła zacząć normalnie funkcjonować. Znaki zodiaku, LOL. Pełnoetatowa była wróżka we własnej osobie mówi ci że to jedna wielka ściema.

PS.2

zeberka napisał(a):nie możemy się nawet pokłócić w spokoju

To też sobie lepiej daruj. Kij z babcią, wiesz jak to wku*wia sąsiadów?? To zdecydowanie przeczy pojęciu "spokój".
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez zeberka 09 lip 2014, 14:25
Deader, powiem tak może i jest sporo racji w tym co piszesz lecz z drugiej strony boję się że typowy powrót do brania ma własnie teraz.. Bo z tego co wiem zaczął się z dawnymi kolegami spotykać, a wśród nich jest jeden w identycznej sytuacji, tez przed miesiącem rozstał się w dziewczyną ale mieli dłuższy staż i byli zaręczeni, teraz pewnie obydwoje nakręcają się w hejcie i jeden drugiemu nakręca żeby sie nie kontaktować, żeby sie odciąć do tego feta i wszystko to co starałam sie wybudowac przez te 3 lata poszło w pi*du. Może nałożyłam na Niego za duży klosz, może nie powinnam traktowac dorosłego człowieka jak małe dziecko.. Ale gdyby ten DOROSŁY zachowywał się jak dorosły to może wcale by to ode mnie nie wyszło.. Nie wiem mam poczucie że staram się za nas dwoje co jest bardzo destrukcyjne dla mnie.. Nie wiem jak złapac kontakt bo mam wrażenie że cokolwiek nie powiem i tak będzie źle..
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
07 lip 2014, 22:11

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

Avatar użytkownika
przez deader 09 lip 2014, 14:54
zeberka, najwyraźniej nie ma facet zamiaru przestawać w takim razie. Sorry, nie piszę tego żeby ci dokopać czy coś w ten deseń, tylko serio możesz jeszcze moim zdaniem wyrwać się z zaklętego kręgu toksycznych relacji. Już i tak masz problem z tym że pociągają cię śmiecie (bądźmy szczerzy, "facetem" się ćpuna nazwać nie da) i że masz poczucie "misji ratunkowej". To wbrew pozorom jest wada, bo różni się od "normalnej" pomocy, "normalnego" wspierania. "Normalnie" to działa tak: jest dwoje ludzi, żyją mniej lub bardziej "normalnie" razem; pojawia się problem --> wspólnie (czy niechby z przewagą jednej ze stron) rozwiązują problem który się pojawił. U ciebie sytuacja jest inna. Ty od razu weszłaś na spalony teren, problem w tym że chcesz na nim posadzić kwiatki. Co może być baaaaaaardzo problematyczne biorąc pod uwagę oporny grunt. Innymi słowy: u "was" problem się nie pojawił, to ty się pojawiłaś kiedy problem już dawno trwał. Jesteś trochę jak kochanka dusząca upolowanego faceta o to żeby wreszcie rozwiódł się z żoną z którą jest mu rzekomo tak źle i niedobrze i tylko w twych ramionach znajduje ukojenie; gość jest w związku z amfetaminą dużo dłużej niż z tobą i niestety szanse na to że wygrasz ty są mizerne. Nawet zresztą jeśli wygrasz, to zostanie ci do obróbki materiał jakości Hiroszimy po trzaśnięciu atomówki. Ponownie - wiem że to jak mówienie do ściany, bo rozumem serca nie pokonasz, ale mam nadzieję że nie odbierasz tego zbyt osobiście.

Ja wciągałem amfę regularnie przez co najmniej 5 lat, abstynentem całkowitym nie byłem (i nie będę pewnie) nigdy. Doprowadziłem się do porządku kiedy dziewczyna na której naprawdę mi zależało (a przynajmniej tak mi się wydawało) mnie zostawiła. Co najśmieszniejsze, nie o dragi poszło, bo o niczym nie wiedziała, tylko o to że wybrałem pracę zamiast studiów, ale mimo wszystko - żeby ją odzyskać stawałem na głowie. Między innymi sam z siebie odstawiłem na dłuuugo lusterko i słomkę. I nigdy już do nich nie wróciłem na dobre. Ale jestem pewien, na bank w 100% pewien, że gdyby przez te kilka miesięcy po zerwaniu panna dała mi drugą szansę - to wróciłbym do ćpania, nie poszedłbym do roboty - byłbym dalej pospolitym ćpakiem. A tak - żeby nie myśleć o całej sprawie poszedłem "z rozpaczy" do pracy żeby nie mieć tyle godzin dziennie do myślenia, przestałem wciągać żeby nie tracić bezsennych nocy na rozkminki jak mi źle... Wyszło mi to wszystko na dobre.

Dla ćpuna są tylko dwie drogi: rynsztok albo stan "umiarkowanej stabilizacji". Jak ćpun wybierze rynsztok to nic nie zrobisz żeby zmienił zdanie.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..

przez zeberka 09 lip 2014, 15:34
deader, widzisz ja przyłapałam go na tym że brał 3 razy pierwszy raz gdy powiedział mi o tym jego znajomy przypłaciłam mocnym uszczerbkiem na zdrowiu, bo ja juz tak mam że nie potrafię martwić jak normalny człowiek, tylko się umartwiam że wszystko się rozsypie że wszystko wypadnie mi z rąk, że nie dam rady pomóc, ale strasznie chciałam i wiem że to dla niego dużo znaczyło że podałam mu ręke, wiem że sie starał.. Po pół roku przeglądając telefon znowu znalazłam sygnały że załatwiał pytając go wcześniej często czy 'jest grzeczny i nie robi głupot' odpowiadał że tak że nie chce mnie stracić i nie wchodzi w to spowrotem. Wściekła i rozczarowana wyszłam z domu on chyba się skapnął o co chodzi bo skasował wszystkie smsy i po powrocie robił ze mnie debilke wręczając mi telefon żebym znalazła mu dowody na to że coś załatwiał, popatrzyłam na niego z pogardą i zaczęłam cytowac wszystko co przeczytałam po czym zalałam się łzami. Znów przypłaciłam uszczerbkiem na zdrowiu, w tydzień schudłam prawie 5kg nie mogłam jeść bo cały czas wymiotowałam z nerwów, powiedziałam mu jasno i wyraźnie że teraz jest ostatnia szansa, jeśli to spieprzy to nie dam rady mu zaufać.. Był jakiś rok, półtora spokoju nie wiem czy załatwiał czy nie bo widocznie dobrze się z tym maskował i początkiem maja tego roku jakoś tak coś mnie tknęło żeby przejrzec mu skrzynke i znalazłam wiadomośc o krysztłkach, więc od razu do niego podeszłam i mu mówie co to ma zanczyć czemu znowu mnie oszukuje, na co on stwierdził że był ciekawy co to, że nawet mu nie podało, i że wogle robie z igły widły bo miał nie brac tylko amfy X_X no k*rwa czaisz?! Zlał po prostu jakby nigdy nic sie nie stałobo wiedział że sobie pogderam a i tak zostane i tak go nie zostawie.. i od tego czasu zaczęło sie mocno psuć bo się sparzyłam, zawiodłam nie potrafiłam mu ani uwierzyć ani zaufać do tego doszły problemy z mieszkaniem jego babka ciągle nafochowana i po prostu nie dałam rady, powiedziałam że mam dość że wysiadam na co myślałam że on zareaguje jakimś zaangażowaniem, cokolwiek. A on stwierdził że jak go tam mogłam urazić zrywając z nim przez sms'a gdzie zawsze mówiłam że brzydze się takim kończeniem związku, z tym że ja nie zerwałam powiedziałam że poprostu mam dośc że tez mam prawo do szczęścia, na co on jeb*ął focha i koniec końców znów ja za nim biegam..
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
07 lip 2014, 22:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do