Siostra i jej rodzinka, a ja

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Siostra i jej rodzinka, a ja

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 28 cze 2014, 16:33
Wredna ta Twoja siostrunia.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Siostra i jej rodzinka, a ja

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 30 cze 2014, 19:15
erykka89, jak dla mnie to wygląda na wylewanie frustracji siostry na Ciebie. Jeśli wkurza ją to, że nie otrzymuje pomocy, dlaczego nie porozmawia o tym przede wszystkim ze swoim partnerem/mężem - ojcem dziecka? Do pewnego stopnia rozumiałbym zakłopotanie (i dystans) ojca przy opiece nad noworodkiem, ale trudniej to zrozumieć przy opiece nad dwulatkiem.
Wg mnie dla siostry jesteś (przepraszam za określenie) "łatwiejszym celem na pretensje" (pomijam już zasadność pretensji wobec Ciebie), niż jej partner/mąż (lub teściowie). :roll:

Proponuję spokojną rozmowę, w której mogłabyś wykazać, że w pierwszej kolejności Twoja siostra powinna oczekiwać pomocy od osób, które "powinny" bardziej poczuwać się do tej pomocy. A jeśli się nie poczuwają, to warto o tym z nimi porozmawiać, a nie winić kogokolwiek.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Siostra i jej rodzinka, a ja

przez erykka89 30 cze 2014, 21:36
Bardziej chodzi o to, że ona nie rozumie tego, że ja lubię być sama. I myśli, że jak cały wolny czas spędzam w pokoju, to znaczy, że nic nie robię w nim. Inna sprawa, że to jest bardzo żywe dziecko, a ja jestem słaba psychicznie. Przyznam też, że mi się nie chce.
Co nie znaczy, że nie kocham tego dzieciaczka, bo kocham. I w sumie najbardziej jest mi właśnie przykro, że ona mi wmawia, że ja nic do niego nie czuje, że jestem bez uczuć. Do tego egositką, na którą nie można liczyć.

A właśnie uważam, że egositką byłabym jakbym chciała, żeby płacili mi za opiekę nad dzieckiem. A skoro tak się nie zachowuję, to chyba dowód, że chcę żyć dla siebie, nie?

No i inna sprawa, że wmawia mi ona też, że ja ciąglę chcę jakiejś pomocy od nich. I teraz nie wiem, czy ja jestem zapatrzona w jeden punkt i nie widzę realistycznie. Nie czuję bym prosiła ich o pomoc od dawna, dawna.

A co do ojca dziecka, to zazdroszczę jej jego wsparcia. Mało jest takich zżytych z dzieckiem ojców. Dlatego ona ma dużo czasu dla siebie. Stąd bardziej proszą mnie o pomoc, jak chcą gdzieś razem wyjść, bądź do pracy w tym samym czasie, jak ja akurat jestem w domu.


Już sama nie wiem, co myśleć.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 cze 2014, 16:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do