Chorobliwa zazdrość

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 29 maja 2014, 14:19
Candy14 napisał(a): Najwyrazniej nie wystarczy JEDNA rozmowa. Zacznij stawiac granice. Ja wyznaje w zwiazku zasade "dostajesz co dajesz...nie dasz nie dostaniesz" Kiedy partner przestaje zaspokajac moje potrzeby ja przestaje jego. Kiedy ja go o cos prosze a on to zlewa to ja zlewam jego prosbe mowiac przy tym wyraznie dlaczego. U mnie to dziala


Mój mąż uważa że to jak handel wymienny, i nie na tym powinno się opierać małżeństwo. Ale tak naprawdę to ty masz rację.
On dostaje coraz więcej (mam tu na myśli np. sferę łóżkową) a ja na nic nie mogę liczyć w sferze emocjonalnej. On jest zadowolony, ja się cieszę że on się cieszy, ale sama w pewnych sferach nie czuję się spełniona.
A jeśli chodzi o sprawy łóżkowe to doszło u mnie nawet do tego że nie jestem w stanie poczuć podniecenia dopóki nie zobaczę że jemu jest dobrze. A z obawy że mnie zostawi robię rzeczy których wcześniej nie chciałam. Choć nie okazały się takie straszne jak myślałam, a nawet wręcz przeciwnie, są fajne i podniecające, ale pobudki dla których godziłam się to robić na początku nie były najlepsze.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2014, 14:21
Akurat nie mialam na mysli strefy lozkowej... raczej codziennie sprawy :) Mam zbyt wysokie libido zeby rezygnowac z seksu nawet jak jestem zla :oops:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 30 maja 2014, 08:04
A z obawy że mnie zostawi

No to już wszystko rozumiem.
Ja z tego powodu tkwiłam w związku w którym mój chłopak wręcz znęcał się nade mną i nie miałam siły aby od niego odejśc. Mój stan psychiczny przez niego bardzo się pogorszył. Dopiero mojej rodzinie udało się mnie wyrwać z jego rąk.
Koniecznie wróc na tę terapię bo koniecznie potrzebujesz wsparcia kogoś z zewnątrz.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez brum 26 cze 2014, 01:33
flowerpower, przeczytałam o Twojej zazdrości i miałam wrażenie, jakbyś opisywała moje uczucia. Różnica polega na tym, że ja nie jestem żoną i nie jestem w ciąży, więc raczej burza hormonów nie ma nic wspólnego z moimi paranojkami. Też od dziecka musiałam słuchać, ze tatuś ma kochankę - no i cóż - to była prawda. Ufam swojemu facetowi bezgranicznie, znam go na tyle, że wiem, że nie mógłby mnie zdradzić, bo to po prostu kłóci się z jego przekonaniami i pojęciem moralności. No i mnie kocha. Nawet nie zdrada sensu stricte mi chodzi po głowie. Ale chociażby to, że może rozmawiać z innymi dziewczynami, że one znają go z innej strony, niż ja. Że może woli rozmawiać na forum z jakąś laską, która ma takie jak on zainteresowania. Że polubił piosenkę, którą kiedyś puściła u niego jego koleżanka, jak była u nas w gościach ze swoim chłopakiem. Nawiasem mówiąc nienawidzę jej, bo zazdrość mnie zżera, że znała mojego faceta wcześniej. Raz z tej zazdrości założyłam konto na jego forum, żeby śledzić jego rozmowy na czacie :/
On niby też domator, ale ma jakiś kumpli na swoim forum, na gg, a ja nie mam w ogóle przyjaciół. Nie mam zwykle nawet z kim pogadać, poza nim.
Ciągle sobie wyrzucam, że jestem dla niego za stara (też jest młodszy), za nudna, za głupia - każda inna kobieta w moich oczach jest dla niego lepszą partnerką do rozmów.
Tutaj muszę napisać na jego obronę że on mnie nie izoluje. Sama się odizolowałam, bo nie miałam chęci chodzić nigdzie bez niego.
Tu akurat jest moja wina. Zresztą w większości jest moja wina... Przywykłam...
Robię dokładnie tak samo - nigdzie nie wychodzę, ale tłumaczę to tak, że on też by nigdzie nie wychodził, żeby mi nie sprawić przykrości.
Staram się czasami mu nie mówić, jak wiem, ze jestem głupio zazdrosna, ale ukrywanie tego nic nie daje, a może nawet atmosfera robi się gorsza. Nie wiem, co zrobić, żeby durne myśli wygonić z głowy. Wiem, ze wszystko przez to się rypie, a tłumaczenie, ze nie chodzi o brak zaufania do niego, tylko moją samoocenę nie bardzo pomagają.
Pozdrawiam, wiem, że swoim postem nic nie wniosłam, ale tylko chciałam powiedzieć, że wiem, co czujesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 26 cze 2014, 15:47
On niby też domator, ale ma jakiś kumpli na swoim forum, na gg, a ja nie mam w ogóle przyjaciół. Nie mam zwykle nawet z kim pogadać, poza nim.

I tu chyba tkwi problem... nie masz odrebnego zycia poza nim. Przestalabys go sledzic i byc zazdrosna o pierdoly gdybys miala kolezanki i kolegow z ktorymi mozesz pogadac czy spotkac sie bez niego
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez brum 27 cze 2014, 00:06
Candy14, zdaję sobie z tego sprawę, że to mój brak życia towarzyskiego generuje takie problemy. Już go nie śledzę - przyznałam się i usunęłam konto z jego forum. I staram się rozmawiać z ludźmi w sieci (bo w realnym życiu to już całkiem aspołeczna jestem).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 27 cze 2014, 15:11
brum, musisz zbudowac jakies swoje zycie..takie odrebne, wlasne. Faceci/ mezowie sa albo ich nie ma i kiedy sie z nimi rozstajemy nie mozemy zostac w pustce. Trzeba byc przygotowanym na niespodzianki. Po moim malzenstwie juz nie ufam nikomu na 100%, wydaje mi sie ze mam obecnie dobry zwiazek ale licze sie z tym, ze moj facet moze zachowac sie jak swinia i zawiesc ten procent zaufania ktory do niego mam. Moj swiat juZ nie rozpadnie sie na kawalki bo mam zycie poza nim i dam sobie rade.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 27 cze 2014, 17:54
brum, może w Twoim związku odżywają obawy, które spełniły się w dzieciństwie? "Przyjdzie jakaś kobieta i zabierze mi mojego ukochanego mężczyznę, jak kiedyś kochanka ojca". :?

Jeśli by ta hipoteza okazała się prawdziwą, wtedy nie byłoby dziwne, że nie dowierzasz w możliwość zaspokojenia tak podstawowych potrzeb, jak potrzeba bycia kochaną.

Bez względu na to, jaka jest tego przyczyna, wg mnie "wyjście między ludzi", samo w sobie nie będzie "lekarstwem" (za to może wspierać proces odbudowy zaufania do innych kobiet). Należałoby to przepracować na terapii.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez brum 27 cze 2014, 23:33
Gods Top 10, chyba masz rację, szkoda, że tak trudno mi się zdobyć na pójście do psychologa. Faktem jest, że nie ufam kobietom (z założenia ich nie lubię, czy je znam, czy nie) i to jest bardziej problemem, niż brak zaufania co do wierności faceta. "Pies nie weźmie, jak suka nie da", jak mawiają ;P . Tak więc na większość kobiet, zwłaszcza tych atrakcyjnych lub starających się sprawić takie wrażenie, patrzę jak na potencjalne złodziejki mężów czy po prostu kogoś, kto mógłby zawładnąć fantazjami czyjegoś (niekoniecznie mojego) faceta. Dodam, że choć porównuję się z kobietami, z którymi jakąś styczność może mieć mój facet i w tych porównaniach wypadam w moich oczach blado, to poza tymi porównaniami, jeśli zdobywam się na jakiś obiektywizm, sama siebie uważam pod wieloma względami za jednak całkiem niezłą ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do