Chorobliwa zazdrość

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 27 maja 2014, 09:19
Ja nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy z moim mężem. Chętnie znów usłyszę jakąś postronną opinię. Z tym że temat nie dotyczy już zazdrości, ale spraw codziennych.

W piątek po pracy jechaliśmy z mężem na działkę na cały weekend. W domu panował straszny bałagan więc uprzedziłam domowników że w poniedziałek jak wrócimy z pracy to sprzątamy, bo w niedzielę wracaliśmy późno i już nie miałam sama chęci na sprzątanie. Dodam że był naprawdę straszny bałagan. Do dzieci do pokoju w ogóle nie dało się wejść. No i wróciliśmy w poniedziałek po pracy do domu, a mój mąż co? On jedzie do mamy bo jest dzień matki!. Wyszedł o 19, wrócił o 21. Zostawił mnie z dziećmi i bałaganem samą. Dodam że jestem w ciąży i już szybko się męczę. Co prawda łaskawie powiedział żebym odpoczęła i jak on wróci to mi pomoże sprzątać, ale kto się bierze za sprzątanie o 21? Poza tym ja nie znoszę bałaganu i jak w domu jest bałagan to nie jestem w stanie usiedzieć w miejscu, a już tym bardziej się relaksować.
No i posprzątałam sama. W dwie godziny się uwinęłam prawie ze wszystkim. I teraz jestem na niego trochę zła, bo wiedział że mieliśmy sprzątać. Mógł mi pomóc a do matki jechać później, w końcu ona o 20 spać nie chodzi.
Mogliśmy oboje w godzinę się uwinąć i mógł sobie do mamusi jechać. Takie jest moje zdanie.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 27 maja 2014, 11:01
Ja uważam że dajesz się wykorzystywać.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 27 maja 2014, 11:18
Inga_beta napisał(a):Ja uważam że dajesz się wykorzystywać.


Tak, chyba tak... :(
Ale ja naprawdę jestem straszną pedantką i jak widzę bałagan to cholery dostaję, i nie jestem w stanie się zrelaksować czy odpocząć. :oops:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 27 maja 2014, 12:21
a mój mąż co? On jedzie do mamy bo jest dzień matki!. Wyszedł o 19, wrócił o 21

przeciez byl dzien matki.. mial olac?
Mogliśmy oboje w godzinę się uwinąć i mógł sobie do mamusi jechać. Takie jest moje zdanie.




moje jest takie ze moglas poczekac az wroci w tym czasie zrobic sobie relaksujaca kapiel czy zajac sie czyms innym.
Poza tym ja nie znoszę bałaganu i jak w domu jest bałagan to nie jestem w stanie usiedzieć w miejscu, a już tym bardziej się relaksować.

No ok.. ale skoro nie znosisz balaganu to dlaczego byl? Tez kiedys byam pedantyczna i sprzatalo sie na biezaco nie dopuszczajac do bajzlu

Moim zdaniem zrobilas te afere bo jestes zazdrosna o jego mame i wykorzystalas okazje
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 27 maja 2014, 12:47
Jeżeli umowa była że jak wrócą w poniedziałek z pracy to posprzątają a on zamiast sprzątać pojechał do matki to jest to zostawienie żony razem z bałaganem.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 27 maja 2014, 12:58
[quote="Candy14"] przeciez byl dzien matki.. mial olac? [quote]

przecież napisałam że mógł mi najpierw pomóc chwilę a później jechać. Zwłaszcza że miał jeszcze syna zabrać ze sobą.

[quote="Candy14"] moje jest takie ze moglas poczekac az wroci w tym czasie zrobic sobie relaksujaca kapiel czy zajac sie czyms innym. [quote]

:lol: przy dwójce dzieci 4 i 5 lat :lol: nierealne :roll:


" No ok.. ale skoro nie znosisz balaganu to dlaczego byl? Tez kiedys byam pedantyczna i sprzatalo sie na biezaco nie dopuszczajac do bajzlu"

Staram się sprzątać na bieżąco ale nie zawsze daję radę,. Zwłaszcza jeśli chodzi o sprzątanie po dzieciach.

oczywiście że jestem zazdrosna o jego mamę. To o nią się zawsze troszczy, martwi, a mnie ma gdzieś.
Mamusia skręciła nogę to ciągle pyta jak się czuje, ja mam złe wyniki moczu i musiałam zrobić posiew to jakoś nie był łaskaw zapytać jak wyszły wyniki. A sama nie będę mówić skoro go to nie obchodzi.

-- 27 maja 2014, 13:52 --

Eh, w sumie nie powinnam narzekać. Mąż jest dobrym człowiekiem, ma dobrą pracę, nie pije, nie bije, mówi że kocha, nawet zdarza mu się to okazać. Jest bardzo dobrym ojcem.
Jak czytam czasem co się dzieje w innych rodzinach to włos mi się jeży na głowie, także w sumie nie powinnam narzekać. A to że czasem czuję że jestem gdzieś na szarym końcu jego zainteresowań to pikuś :oops:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 27 maja 2014, 15:01
oczywiście że jestem zazdrosna o jego mamę. To o nią się zawsze troszczy, martwi, a mnie ma gdzieś.

moze tylko tak to odczuwasz? wiesz my zaburzeni mamy tendencje do nakrecania sie .... naprawde sie o Ciebie nie troszczy?

Mąż jest dobrym człowiekiem, ma dobrą pracę, nie pije, nie bije, mówi że kocha, nawet zdarza mu się to okazać.

eeee hmm ja sie z takim rozwiodlam i moja matka nie potrafila tego zrozumiec bo przeciez
nie pije, nie bije, mówi że kocha, nawet zdarza mu się to okazać.
ale potrafil byc tez niesamowicie wredny i nastroj mu sie zmienial z minuty na minute . Jak jest z Wasza komunikacja? rozmawiacie na spokojnie?

Staram się sprzątać na bieżąco ale nie zawsze daję radę,. Zwłaszcza jeśli chodzi o sprzątanie po dzieciach.


Dziei juz sa w tym wieku ze same powinny po sobe sprzatac...
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 28 maja 2014, 09:21
Ja sobie wyobrażam jakim człowiekiem jest twój mąż. To ktoś kto udaje dobrego męża i trudno tu o konkretne zarzuty. Nie mowi nigdy konkretnie więc nie mozna go posądzać o niedotrzymanie słowa lub kłamstwa, nie odpowiada na pytania więc trzeba się domyslać co miał na myśli, jest nieszczery. Chociaz ogólnie mu zależy na rodzinie.
A tego wszystkiego nauczył się w domu rodzinnym od mamusi.
Czy to maminsynek?
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 28 maja 2014, 10:07
Inga_beta napisał(a):Ja sobie wyobrażam jakim człowiekiem jest twój mąż. To ktoś kto udaje dobrego męża i trudno tu o konkretne zarzuty. Nie mowi nigdy konkretnie więc nie mozna go posądzać o niedotrzymanie słowa lub kłamstwa, nie odpowiada na pytania więc trzeba się domyslać co miał na myśli, jest nieszczery. Chociaz ogólnie mu zależy na rodzinie.
A tego wszystkiego nauczył się w domu rodzinnym od mamusi.
Czy to maminsynek?


Oczywiście że tak. Wcześnie stracił ojca i jego matka zrobiła sobie z niego swojego partnera. Moi rodzice mieli siebie i mnie nigdy nie dopuszczali do spraw dorosłych. Zawsze słyszałam "nie wtrącaj się to sprawy dorosłych", a moja teściowa od dzieciństwa mojego męża traktowała jak partnera i rozmawiała z nim o wszystkim.
Zresztą przez długi czas chciała być tą pierwszą w naszym związku.
Np jak planowaliśmy ślub i sami wszystko organizowaliśmy i sami znaleźliśmy lokal to ona miała pretensje że jak to sami wybraliśmy tak bez konsultacji z rodziną??
Albo po ślubie jechaliśmy do znajomych, a moja teściowa dzwoni do męża i mówi że jest w sklepie i ma ciężkie zakupy i żeby po nią przyjechał. A on że nie może bo jedziemy do znajomych itd. I o, psikus. Bo jak to on do znajomych jedzie jak ona ma ciężkie zakupy. A on oczywiście nie wiedział o tym wcześniej, ale teściowa przywykła że on jest na każde jej zawołanie.
Po urodzeniu pierwszego dziecka też chciała grać pierwsze skrzypce. Jeszcze w szpitalu pamiętam jak przyjechała, akurat wtedy kiedy mieliśmy wychodzić z dzieckiem ze szpitala. I ja się szykowałam do wyjścia, synek płakał więc powiedziałam mężowi żeby dał mu smoczka. No to on daje smoczka, a teściowa: NIE DAWAJ MU SMOCZKA!! I podważa moje zdanie. I co mąż ma biedy zrobić?
Albo ubrałam się i chciałam synka ubrać a teściowa stoi przy tej kuwetce w której dzieci w szpitalu leżą i dojść mi do dziecka nie daje bo cyt "nie potrzeba tylu osób do ubierania dziecka". :shock:
Mąż trochę ją utemperował, choć ze względu na wiek to nie jest niestety takie proste.
A obecnie to wygląda tak że np. mąż spotyka znajomego i mówi mi o tym że go spotkał. Ja pytam: co u X słychać? Mąż: Wszystko w porządku. I koniec rozmowy.
Przychodzi teściowa i mąż mówi jej też że spotkał X. I że ten powiedział to, że tamto, a jego córeczka to choruje, chodzi do przedszkola, itd itd. I cała rozmowa ze znajomym prawie że z kropkami i przecinkami dokładnie zreferowana.
Albo wraca mąż z synem z jakiejś imprezy dla dzieci na którą ja pójść nie mogłam. Wracają i pytam jak było. Jednym zdaniem odpowiada że tak sobie.
Dzwoni teściowa i dopiero wtedy jak mąż mówi to teściowej co mój synek na tej imprezie dla dzieci robił, to ja się dokładnie o wszystkim dowiaduję.
I tak jest bardzo często.
Mąż twierdzi że to dlatego że teściowa po prostu go dokładnie wypytuje a ja....
Ja może też powinnam go mocniej wypytywać ale ... no właśnie ... nauczona z dzieciństwa nie chcę być nachalna z pytaniami.

Ogólnie tak z różnych względów czuję że to ona jest kobietą jego życia a nie ja. Ale może to też wynika z zazdrości, że on ma takie dobre relacje z nią, a ja ze swoimi rodzicami nie?
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 maja 2014, 12:16
Ja może też powinnam go mocniej wypytywać ale ... no właśnie ... nauczona z dzieciństwa nie chcę być nachalna z pytaniami.


Chyba oboje powinniscie naauczyc sie i stawiac grance i mowic dokladnie o co wam chodzi . I nie tylko w stosunku do tesciowej ale i do siebie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 29 maja 2014, 09:29
Candy14 napisał(a):
Ja może też powinnam go mocniej wypytywać ale ... no właśnie ... nauczona z dzieciństwa nie chcę być nachalna z pytaniami.


Chyba oboje powinniscie naauczyc sie i stawiac grance i mowic dokladnie o co wam chodzi . I nie tylko w stosunku do tesciowej ale i do siebie


Próbuję czasem mówić. Ostatnio po moich bezsensownych scenach zazdrości mu tłumaczyłam dlaczego tak się zachowuję, jak się czuję itd. To było ze 2 miesiące temu. Najpierw mnie wyśmiewał że głupoty sobie wymyślam (z niską samooceną). Później rozmawialiśmy i obiecywał poprawę że zacznie bardziej okazywać uczucia. Fakt częściej przytula ale reszta się nie zmieniła. Nigdzie mnie nie zabrał, choć wyraźnie mu mówiłam że chciałabym czasem gdzieś wyjsć, nawet powiedział że będzie o tym pamiętał. Jak widać pamiętał przez 5 minut. Warczeć dalej warczy, zwłaszcza jak mu coś w pracy nie idzie, a przecież to nie moja wina. Niech powarczy na koleżanki z pracy, nie na mnie. A jak mu ostatnio w czymś z pracy pomogłam, to nawet pół słowa dziękuję nie usłyszałam.
Nie wiem już sama. Są dni kiedy jest dobrze, naprawdę dobrze, ale tak mniej więcej co drugi dzień jest beznadziejnie. Oczywiście to moja wina bo ja się czepiam. Może i się czepiam.
Może jak urodzę dziecko to moje hormony przestaną wariować i się uspokoję i znów wrócę do roli potulnej posłusznej żony która nie ma nic do powiedzenia.

Najgorsze jest to że popełniłam ostatnio wielki błąd - zrezygnowałam z terapii, po jednej wizycie. Po samej wizycie czułam się świetnie. Między mną i mężem zaczęło być dobrze. Chyba mnie to zmyliło, bo pomyślałam że damy radę, że trzeba tylko rozmawiać, a widziałam że mąż niechętnie patrzy na tą terapię, i pod pretekstem że to jednak prywatnie i trzeba za terapię płacic to z niej zrezygnowałam. Baaardzo bardzo żałuję, bo już następnego dnia mąż znów pokazał jak bardzo mnie "kocha" i jak mu zależy na tym żeby było między nami dobrze.
Tzn niby potem przepraszał ale... myślę że jak poszłam na terapię to go trochę wystraszyło, a teraz znów poczuł się pewniejszy siebie.
No ale cóż. Spróbuję na terapię wrócić, może tym razem w ramach nfz w końcu na coś te moje składki idą, a ja w ogóle z tego nie korzystam...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

przez Inga_beta 29 maja 2014, 12:38
Ten wielki błąd możesz w każdej chwili naprawić i wrócic na terapię. Ale coś mi sie wydaje że rola potulnej i wykorzystywanej żony bardzo ci odpowiada.
Czy aż tak bardzo się go boisz że nie zrobisz niczego wbrew jego woli?
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Chorobliwa zazdrość

przez flowerpower 29 maja 2014, 12:58
Inga_beta napisał(a):Ten wielki błąd możesz w każdej chwili naprawić i wrócic na terapię. Ale coś mi sie wydaje że rola potulnej i wykorzystywanej żony bardzo ci odpowiada.
Czy aż tak bardzo się go boisz że nie zrobisz niczego wbrew jego woli?


Rola potulnej żony mi nie odpowiada, inaczej bym nie narzekała.
I owszem boję się jego reakcji na coś co bym zrobiła bez jego zgody. I chcę z tym walczyć, bo tak nie może być. Prawda jest taka że nigdy o sobie nie decydowałam. Najpierw rządziła mną matka (jak robiłam coś wbrew jej woli to był foch), teraz mąż. Mam po prostu dosyć.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 maja 2014, 14:12

Chorobliwa zazdrość

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2014, 13:43
Spróbuję na terapię wrócić, może tym razem w ramach nfz w końcu na coś te moje składki idą, a ja w ogóle z tego nie korzystam...



dobry pomysl

Później rozmawialiśmy i obiecywał poprawę że zacznie bardziej okazywać uczucia. Fakt częściej przytula ale reszta się nie zmieniła. Nigdzie mnie nie zabrał, choć wyraźnie mu mówiłam że chciałabym czasem gdzieś wyjsć, nawet powiedział że będzie o tym pamiętał. Jak widać pamiętał przez 5 minut. Warczeć dalej warczy, zwłaszcza jak mu coś w pracy nie idzie,

Najwyrazniej nie wystarczy JEDNA rozmowa. Zacznij stawiac granice. Ja wyznaje w zwiazku zasade "dostajesz co dajesz...nie dasz nie dostaniesz" Kiedy partner przestaje zaspokajac moje potrzeby ja przestaje jego. Kiedy ja go o cos prosze a on to zlewa to ja zlewam jego prosbe mowiac przy tym wyraznie dlaczego. U mnie to dziala
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do