Marazm drugiej połówki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez cyklopka 05 mar 2014, 12:52
Praktycznie w każdym języku jest inna pisownia niż wymowa tzn. żaden zapis nie oddaje w 100% brzmienia ;)
Nauka angielskiego przy ciężkiej dysleksji wygląda tak, że człowiek musiałby się uczyć tylko ze słuchu, bo czytanie i pisanie to katorga, jeśli w głowie przeskakują literki i się nie rozpoznaje słów, kiedy się na nie patrzy. /Jestem pedagogiem z wykształcenia/.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7970
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez deader 05 mar 2014, 13:33
Vi vi napisał(a):Nauka angielskiego przy ciężkiej dysleksji wygląda tak, że człowiek musiałby się uczyć tylko ze słuchu, bo czytanie i pisanie to katorga, jeśli w głowie przeskakują literki i się nie rozpoznaje słów, kiedy się na nie patrzy. /Jestem pedagogiem z wykształcenia/.

Ano właśnie, a nauka której efektem będzie to że facet nie będzie umiał nawet szyldu na sklepie przeczytać czy napisać maila po angielsku to tak trochę bezcelowa jest...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 05 mar 2014, 14:27
Co do dysleksji powiem tak, owszem ma ciężką dysleksję, ale podstawy angielskiego dość mocne. Umie złożyć zdanie i choć zrobi też parę błędów, (a czasem nawet i nie!) jak w Polskim to da się go zrozumieć, są to dość małe błędy. Mówiłam mu że rozumiem, że będzie mu trudniej niż innym, ale skoro jakimś cudem opanował te podstawowe zdania, którymi śmiga na fb i sam mówi, że mógłby się nauczyć angielskiego ze słuchu, no to w czym problem? Niech nauczy się chociaż ze słuchu to już jest postęp. Nawet sama proponowałam mu lekcje, aby nie musiał za to płacić. A z pisownią mniejszy problem, bo są tłumacze, słowniki, coraz lepszej jakości. Jak mnie na uczelni poczęstowali artykułem z francuskiego, któregoo nigdy się nie uczyłam, po prostu wkleiłam tekst do dobrego tłumacza i sens znałam. Jakby pisał maile po angielsku to też komputer sprawdza ortografię. A jak kompletnie nie dawałby rady z jakimś mailem od klienta, czy coś, zawsze mógłby do kogoś znajomego zadzwonić po prostu. Mniej więcej taki podstęp mu proponowałam, a biorąc pod uwagę, że pracuje w serwisie i chce pracować dalej, to zawsze ma te parę godzin na reakcję.

Inga_beta dziękuję za analizę, ale ja się z nią nie zgadzam. Terapię już dawno skończyłam, a z matką mam w miarę normalny kontakt. Nigdy nie byłyśmy blisko, nie kochałam jej, jak matkę, więc teraz bardziej na stopie koleżeńskiej po prostu, ale dla mnie, osoby już pełnoletniej jest to wystarczające. Ona chyba też nigdy nie dorosła do dziecka, więc po prostu spędzamy razem czas dobrze się bawiąc, a i pomagamy sobie wzajemnie. Pisałam też, że gdyby on mnie nie kochał, nie pchałabym się dalej w tą relację, bo wówczas faktycznie nie dawałaby mi nic. Ale wiedząc, jak potrafi być kochany, kiedy w końcu się zobaczymy, i że jeśliby zerwała to przez jego pracę, którą podjął DLA MNIE. Bo dla mnie się przeprowadził, i mimo lepszej propozycji pracy w Bydgoszczy, wybrał tą gorszą ale w moim mieście. Nie jestem szczególnie, wiernie czekającą kochanką, która daje się spychac i trzymać na dystans, ale ciężko mi rzucić faceta, tylko dlatego, że to co chciał zrobić dla mnie okazało sie nie trafione. Wydaje mi się to dość niesprawiedliwe i tyle. Gdyby nie kochał sprawa jest jasna - nie męczę się, ale tak...

Niby szuka innej pracy, ale koło się zamyka, bo bez znajomości angielskiego nigdzie lepszej nie znajdzie. Tu go wyzyskują, ale za dyżury dodatkowa kasa chociaż, a i ma auto służbowe.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 05 mar 2014, 14:56
Inga_beta napisał(a):Kazdy wybiera sobie partnera na swoją miarę. Widocznie wewnętrznie potrzebujesz takiego który jest z dala od ciebie jak kiedyś była matka.
Widzisz jakieś podobieństwa między nim z matką? Chodzi w tym o twoje uczucia i twoje wyobrażenia.

Masz terapię? Bo w dalszym ciągu masz nieuzdrowioną relację z matką.

-- 05 mar 2014, 09:55 --

W tak bezwarunkowy sposób, bedąc tak odrzucana jak ty przez swojego chłopaka, może kochać tylko dziecko swoją matkę.
A wytrzymujesz to wszystko tylko dlatego że jesteś zaburzona.

-- 05 mar 2014, 10:00 --

Odpowiedz sobie na pytanie jakie twoje potrzeby zaspokaja ten związek.
Co z niego masz oprócz tego że masz kogo kochać.

Dziewczyno, co ty z tą matką? Uważasz, że każdy ma jakiś problem z matką i za każdym razem przenosi go na wszystkich dookoła? :roll:
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Marazm drugiej połówki

przez Inga_beta 06 mar 2014, 09:38
MalaMi1001 napisał(a):
Inga_beta napisał(a):Kazdy wybiera sobie partnera na swoją miarę. Widocznie wewnętrznie potrzebujesz takiego który jest z dala od ciebie jak kiedyś była matka.
Widzisz jakieś podobieństwa między nim z matką? Chodzi w tym o twoje uczucia i twoje wyobrażenia.

Masz terapię? Bo w dalszym ciągu masz nieuzdrowioną relację z matką.

-- 05 mar 2014, 09:55 --

W tak bezwarunkowy sposób, bedąc tak odrzucana jak ty przez swojego chłopaka, może kochać tylko dziecko swoją matkę.
A wytrzymujesz to wszystko tylko dlatego że jesteś zaburzona.

-- 05 mar 2014, 10:00 --

Odpowiedz sobie na pytanie jakie twoje potrzeby zaspokaja ten związek.
Co z niego masz oprócz tego że masz kogo kochać.

Dziewczyno, co ty z tą matką? Uważasz, że każdy ma jakiś problem z matką i za każdym razem przenosi go na wszystkich dookoła? :roll:


Może odczep się ode mnie?
A jak masz przymus chodzenia za kimś po forum i kontrolowania go to przerób sobie to na terapii.

-- 06 mar 2014, 08:48 --

Dusiorek,
Tak mi się to skojarzyło bo ja zauważyłam podobieństwa miedzy twoim chłopakiem i matką. No i wiem że prawie wszystko ma swoją przyczynę we wczesnym dzieciństwie a przynajmniej ja w swojej terapii zawsze przyczyny odnajduję we wczesnym dzieciństwie oraz w okresie prenatalnym.
Niczego więcej nie potrafię ci doradzić.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 06 mar 2014, 14:00
Inga_beta napisał(a):Może odczep się ode mnie?
A jak masz przymus chodzenia za kimś po forum i kontrolowania go to przerób sobie to na terapii.

Ja się ciebie czepiam? :shock: To już wyrazić swojej opinii nie można? :shock: A ja myślałam, że jestem na forum dyskusyjnym. Zdania mieć innego też nie można? No to chyba ty powinnaś przerobić na terapii twój stosunek do odmiennego zdania i krytyki wobec siebie. Nie wkręcaj ludziom jakiś jazd że to matka, ojciec, dziadek czy stryjek, od tego jest TERAPEUTA.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez khaleesi 06 mar 2014, 14:02
Inga_beta napisał(a):Kazdy wybiera sobie partnera na swoją miarę. Widocznie wewnętrznie potrzebujesz takiego który jest z dala od ciebie jak kiedyś była matka.

Lepiej bym tego nie ujeła. Masz rację :mrgreen:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 06 mar 2014, 14:10
Inga_beta no to fajnie, że znajdujesz u siebie jakieś konkretne przyczyny na terapii, ale nie znaczy to, że wszystko u każdego bierze się z dzieciństwa ;) Tak czy siak dzięki za opinię.
Inga_beta napisał(a):
Kazdy wybiera sobie partnera na swoją miarę. Widocznie wewnętrznie potrzebujesz takiego który jest z dala od ciebie jak kiedyś była matka.

Lepiej bym tego nie ujeła. Masz rację :mrgreen:


Mam wrażenie, że część osób generalnie nie czytała dokładnie wszystkiego co tu jest ^^'. Traktujecie sprawę, jakby mój partner miał mnie w dupie, nie kochał, a ja jestem masochistką, co po prostu tak lubi, więc tkwi w beznadziejnym związku.

Czekam na jakieś sensowne podpowiedzi jak go wyprowadzić z marazmu, ew. co zrobić gdy w zasadzie to jego praca nasz związek rozwala, a nie jego stosunek do mnie. Jak postawić granice, by nie czuć się skrzywdzoną, ale i jego nie skrzywdzić brakiem zrozumienia? Bo niestety na inną pracę na razie nie ma co liczyć, nawet jak go przekonam do nauki angielskiego to jako dyslektykowi zajmie mu to lata. Tymczasem jeszcze min 1,5 roku nie zamieszkamy razem. Chociaz aby jakoś przetrwac ten okres...
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez khaleesi 06 mar 2014, 14:14
Dusiorek napisał(a): Dusiorek,
Cały weekend patrzyłam jak siedzi na facebooku, zamiast mnie odwiedzić. Boję się, że po prostu tak mnie wychował sobie. Na przywiązaną, lojalną, która zawsze będzie przy nim i nie będzie musiał nic robić. Sama nie wiem, świruję już.

Zdarza mu się też jak juz przyjadę przesiedzieć cały dzień z laptopem w łóżku. Z jednej strony ok : odpoczywa i nadrabia netowe zaległości, jesteśmy razem od 4 lat, nie musi mi poświęcać każdej chwili, z drugiej nie ok : bo przecież widzimy się tak rzadko i trudno pogadać choćby z kimś kto nie wykazuje zainteresowania.
[quote]
to napisałas a on nie jest uzależniony może od internetu?
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Rebelia 06 mar 2014, 14:36
A jak sobie przypominasz początki waszego związku, to też się podobnie zachowywał? Od kiedy właściwie ten Twój konkretny problem się zaczął?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Marazm drugiej połówki

przez Inga_beta 06 mar 2014, 14:37
Popatrz co sama napisałaś w watku powitalnym

Julia i tak będziesz żałować. Kochasz go więc rozstanie Cię dobije, będziesz po nim płakać, a nawet wściekać się na siebie, że podjęłaś taką nie inną decyzję i próbować ją zmienić. Serce często ni idzie w parze z rozumiem, problem tylko, że jak serce czegoś nie chce to będziesz chciała to racjonalizować i znaleźć argumenty logiczne. W tym wypadku jednak ich nie ma. Po prostu nie ma. Od Ciebie zależy ile zmarnujesz jeszcze czasu, chcąc go usprawiedliwiać.

Ja widzę że wasza sytuacja jest identyczna i ta odpowiedź pasuje też do ciebie.
Poza tym nie ma możliwośći zmienienia kogoś. Zmienić mozna tylko siebie.

No własnie- od kiedy wasz problem się zaczął? CZy nie od wtedy gdy zaczęłaś dochodzić do zdrowia i stawać się samodzielna?

-- 06 mar 2014, 13:42 --

MalaMi1001,
Mam prośbę- nie pisz już do mnie więcej ani o mnie.
Mnie twoje wypowiedzi nie interresują i nawet ich nie czytam. Zrób to samo z moimi wypowiedziami.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Rebelia 06 mar 2014, 15:04
Mój były zaczął stękać, kiedy zaczęłam od niego wymagać czegoś więcej niż wyniesienia śmieci. Priorytety nam się rozjechały i jego jedynym celem i radością życia było pierdzenie w stołek przed kompem. Nie wiem, jakiej odpowiedzi oczekujesz od nas, ale jeśli masz takie problemy i nic się nie zmienia, to odpuść, bo masz szansę coś fajnego ze swoim życiem zrobić, a nie babrać się w humorach swojego faceta, który ewidentnie ma Cię w dupie. Taka moja opinia, zupełnie odbiegam już od teorii o matkach i terapiach.

Sama zresztą napisałaś, że:
Niestety kiedy się poznaliśmy był bezrobotny, a kiedy w końcu znalazł pracę to taką w której go wyzyskują do granic możliwości. Energia wyparowała z niego, ale też mam wrażenie, że po prostu się zatrzymał w miejscu. Nie chce innej pracy, nie chce uczyć się języków (ma duże problemy z dysleksją ale nie uważam by było to niemożliwe, by nauczył się np angielskiego) nie chce się szkolić, po prostu nie chce nic. Utknął.

No właśnie. TY chcesz, żeby JEMU żyło się lepiej i dopóki ON tego nie zrozumie, będzie babrał się w tym szambie i przy okazji wciągał w to wszystkich dookoła.

Widzimy sie raz na tydzień, tylko gdy ja do niego przyjadę. Jestem w stanie to przełknąć, ale jak przyjechać nie mogę i nie widzimy się prawie miesiąc, bo on tyłka z łóżka nie ruszy tylko gapi się bezmyślnie w telewizor, to szlag mnie trafia.

No bo gość, tak jak napisałam, utopił się w swoim nastroju i generalnie wygląda trochę tak, jakby za swoje niepowodzenia próbował wszystkich dookoła poniekąd obwinić. Typ gościa, który myśli, że manna z nieba mu spadnie na kanapę przed telewizor.

Tylko przyzwyczaił się kochać wygodnie, jak jestem pod ręką, jest miły i czuły. Tylko ja czuję coraz większy dystans między nami.

Ty go do tego przyzwyczaiłaś. Prawdopodobnie na początku waszego związku przymykałaś oko na wszystkie jego "drobne wady" i tak te drobne wady sobie urastały do rangi potężnego wkurwu, jaki teraz zaliczasz z tego tytułu. Nie postawiliście sobie oboje jasnych granic na początku, co wolno, czego nie, co tolerujecie nawzajem i teraz macie tarcia, a on widzi na jak dużo może sobie pozwolić wobec Ciebie. I używa tego, bo...

mam ochotę po prostu wyjść i nigdy do niego nie wracać. No ale wracam bo kocham.

...wie, że i tak zawsze wrócisz.

Zmieniam się, jeszcze kształtuję i zastanawiam się, czy on w ogóle jeszcze wie kim jestem. omija go wiele spraw, bo zadzwonić też mu się nie chce, na czacie gadać nie lubi, więc nim przyjade i zdam raport z tygodnia/tygodni to wiele spraw mi już umknie, zostanie rozwiązanych i przemija bez jego udziału.

Może on po prostu unikać kontaktu ze względu na to, że ten kontakt zaczął mu się kojarzyć z pretensjami. Ty się interesujesz co u niego i uważa, że to jest ok. TY interesujesz się nim i przyzwyczaiłaś go, że ON jest gwiazdą w tym związku.

W dni kiedy border daje mi zjazd w dół zaczynam nie wyrabiać z tęsknoty i nie widzę sensu dalej w tym związku i zaczynam szukać przyczyn zerwania np. nie widzieliśmy się od walentynek a mamy już marzec.

Border-srorder. Ja nie mam bordera, a też miałam takie jazdy pod koniec mojego związku. Jeśli podświadomie szukasz przyczyn zerwania, to powinna być dla Ciebie czerwona lampka ostrzegawcza. Bo drążac tak temat, prędzej czy później ten powód się znajdzie i yebnie wszystko z kretesem szybciej niż się spodziewasz. Ludzie z borderem czy bez NIE BEZ POWODU szukają syndromów, żeby związki zakończyć. Jeśli związek NIE BYŁBY toksyczny, nie szukałabyś powodów na zerwanie znajomości.

Czy on rzeczywiście jest tak wykończony, czy rzeczywiście popadł w rutynę i skoro ja zawsze przyjeżdżam to nie chce mu się starać.

Moim zdaniem może być zwyczajnie zmęczony, skoro co rusz są jakieś najazdy. Być może on też myśli nad rozstaniem i powinnaś brać taką ewentualność pod uwagę. Ale tego typu decyzje są trudne, więc nie spodziewaj się gruszek na wierzbie, skoro krochmali się nie od dziś i na horyzoncie nie widać za bardzo możliwości na odbudowę związku. Wiesz, do tanga trzeba dwojga. Jeśli on nie chce, to nawet torturami go nie przekonasz do tego, żeby się starał. On musi sam chcieć. To, ze Ty tego chcesz to jedna strona medalu.

Szkoda mi takiego mężczyznę zostawiać, ale mam już dość powoli.

Jakiego? Macie teraz związek, kiedy tylko chwile są fajne. Zastanów się nad tym, nad jego podejściem. Wyobraź sobie was za 10 lat, serio chcesz w takim stanie tkwić?

Znam pary, gdzie przez pracę nie widują się dłużej ze sobą niż ja z moim, ale wiele osób mi mówi też że to nienormalne, że w wolne dni nie ma dla mnie nawet paru godzinek, po takiej rozłące...

Też znałam takie pary. I w swoim związku brałam to pod uwagę. Żyłam marzeniami, ze jak inni potrafią, to my też. Ale w którymś momencie po prostu skończyła mi się cierpliwość i doszłam do wniosku, że z takim gościem szcześcia nie zbuduje. Byliśmy totalnie inni.

Nie ma sensu zwalać winy na niego albo na Ciebie w tym układzie. Wina zawsze jest gdzieś pośrodku. To jest Twoja rozterka, którą sama musisz rozwiązać, bo nikt nie poda Ci sprawdzonego sposobu na tacy. Chociażby dlatego, ze każdy człowiek jest inny. Nie siedzę w Twojej głowie, ani tym bardziej w jego. Ale na podstawie tego, co napisaliśmy w sumie wszyscy masz jakieś nowe pole pod przemyślenia.

Jakiejkolwiek decyzji nie podejmiesz, będzie ona trudna. Zdecydujesz się ciągnąć ten wózek dalej? Ok, ale będzie Cię to kosztować masę stresu i nie masz gwarancji powodzenia. Zostawisz go? Będziesz prawdopodobnie jakiś czas chorować. Ale to nadal pozostaje Twoja decyzja.

Ja ze swojej strony dodam, że dla mnie ta relacja jest dość toksyczna. Miałam podobne doświadczenia, nie takie same, ale powiedzmy że z częścią mogę się utożsamić. Tyle, że ja ten związek skończyłam i zamiast wielkiej salwy rzygania żalem, ulżyło mi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez khaleesi 06 mar 2014, 15:16
Dusiorek, tak naprawdę ie wiadomo co może nim kierować i czemu tak postępuje. Może być też tak, ze jest znudzony tym Waszym związkiem ale nadal w nim tkwi z leku przed samotnością, bo plusy są czyli seks między innymi. Powodów może być mnóstwo. Gdybys choc przytoczyła co dokładnie Ci mówi mozna by coś o nim powiedzieć o jego osobowości. Tak to jest człowiek o którym nic nie można powiedzieć. Nie wiadomo w czym tkwi problem.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 mar 2014, 15:33
Ty go do tego przyzwyczaiłaś. Prawdopodobnie na początku waszego związku przymykałaś oko na wszystkie jego "drobne wady" i tak te drobne wady sobie urastały do rangi potężnego wkurwu, jaki teraz zaliczasz z tego tytułu. Nie postawiliście sobie oboje jasnych granic na początku, co wolno, czego nie, co tolerujecie nawzajem i teraz macie tarcia, a on widzi na jak dużo może sobie pozwolić wobec Ciebie. I używa tego, bo...
..wie, że i tak zawsze wrócisz.
:brawo:
Imo, gościu sobie odpuscił, jak to z reguły bywa z upływem czasu - partnerka jest i bedzie, to po co on ma sie starac ? robi, co mu wygodnie, bo nie wierzy, że moze dostac kopa w de. Druga opcja, zlewa sobie i bierze pod uwage rozstanie, tylko najwyraźniej tez ma to gdzieś. Obie nieciekawie o nim swiadczą, po prostu wychodzi brak zaangazowania. Myśle, ze ewntualnie pomogłaby kuracja wtrząsowa, typu separacja - może wtedy zauwazy, ze cos się psuje i moze się zepsuc juz do końca.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do