Marazm drugiej połówki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 01 mar 2014, 18:36
Jak już część z Was wie jestem borderem, w dodatku obarczonym z tego tytułu dodatkowymi trudnościami, jak przebyta anoreksja, samookaleczenia, próby samobójcze, nerwica, bulimia, depresja... Taką popsuta mnie ktoś pokochał i pomógł stanąć na nogi. Uczył mnie normalnie jeść od zera, jak dziecko, przytulał dużo, bo nie miałam rodziców i potrzebowałam tego... No historia jak z bajki. Mój ukochany był zawsze radosnym facetem, pełnym energii, cierpliwym i super przyjacielem. Niestety kiedy się poznaliśmy był bezrobotny, a kiedy w końcu znalazł pracę to taką w której go wyzyskują do granic możliwości. Energia wyparowała z niego, ale też mam wrażenie, że po prostu się zatrzymał w miejscu. Nie chce innej pracy, nie chce uczyć się języków (ma duże problemy z dysleksją ale nie uważam by było to niemożliwe, by nauczył się np angielskiego) nie chce się szkolić, po prostu nie chce nic. Utknął.

Mogę gdybać dlaczego, mogę dumać jak bardzo to bezrobocie dało mu w kość szczególnie jego psychice, ale to nie zmienia faktu, że popadł w marazm i nic nie chce z tym robić. Ok, rozumiem zawodowo chce pracować tutaj, w bankrutującej, zabierającej weekendy, a nie raz i noce, firmie - jego sprawa. Ba! Nawet staram się zrozumieć, że pada na pysk jak ma trudniejszy tydzień i pracuje do tej drugiej rano, że w weekend musi odespać, że w wolne dni chce też nadrobić zaległości z kumplami i w swoich tam sprawach, jak zrobić pranie, czy przejechać się na swoim ukochanym motocyklu. Jednak nasz związek bardzo na tym cierpi. Zamieszkać na razie ze sobą nie możemy ze względów finansowych głównie, więc nasz związek bardzo na tym cierpi. Odnosze jednak wrażenie, że tylko ja to widzę. On chce po prostu świętego spokoju, więc staram się zaciskać zęby i być wyrozumiałą, jak on niegdyś dla mnie, ale z 2 razy do roku nazbiera się tego żalu i wybucham. No i własnie czuję, że znowu zbliżam się do granicy.

Jestem uziemiona na weekend w domu. On ma wolne. Napisał, że nie wpadnie do mnie, bo musi odpocząć. Widze jak cały dzień siedzi na fb, a ja tu po drugiej stronie się wściekam. Widzimy sie raz na tydzień, tylko gdy ja do niego przyjadę. Jestem w stanie to przełknąć, ale jak przyjechać nie mogę i nie widzimy się prawie miesiąc, bo on tyłka z łóżka nie ruszy tylko gapi się bezmyślnie w telewizor, to szlag mnie trafia. Rozmowy z nim nie pomagają, tzn pomagają na chwilę ale nim pomoga przemieniają się w kłótnie, bo nieważne jak delikatnie mu powiem, że za nim tęsknię i drażni mnie jego zachowanie, to odwraca kota ogonem i po godzinie wysłuchiwania jaka to ja nie jestem, że go nie rozumiem, mam ochotę po prostu wyjść i nigdy do niego nie wracać. No ale wracam bo kocham. On też mnie kocha, wiem to. Tylko przyzwyczaił się kochać wygodnie, jak jestem pod ręką, jest miły i czuły. Tylko ja czuję coraz większy dystans między nami. U niego nic się nie zmienia, ma stabilną prace, poza pracą praktycznie nic. A u mnie nie dość że border każe przeżywać co rusz coś nowego, to jeszcze studia, praktyki, nowe kursy, nowi znajomi, nowe doświadczenia... Zmieniam się, jeszcze kształtuję i zastanawiam się, czy on w ogóle jeszcze wie kim jestem. omija go wiele spraw, bo zadzwonić też mu się nie chce, na czacie gadać nie lubi, więc nim przyjade i zdam raport z tygodnia/tygodni to wiele spraw mi już umknie, zostanie rozwiązanych i przemija bez jego udziału.

W dni kiedy border każe się cieszyć wszystkich bez powodu jestem bardziej wyrozumiała i cieszę się każdym miłym wspomnieniem z nim np. że kupił mi truskawki, mój ulubiony cydr i 3 h obiad robił w Walentynki dla nas. W dni kiedy border daje mi zjazd w dół zaczynam nie wyrabiać z tęsknoty i nie widzę sensu dalej w tym związku i zaczynam szukać przyczyn zerwania np. nie widzieliśmy się od walentynek a mamy już marzec.

Nie wiem gdzie jest racja, ciężko mi z borderem to określić. Czy on rzeczywiście jest tak wykończony, czy rzeczywiście popadł w rutynę i skoro ja zawsze przyjeżdżam to nie chce mu się starać. Zdarza mu się też jak juz przyjadę przesiedzieć cały dzień z laptopem w łóżku. Z jednej strony ok : odpoczywa i nadrabia netowe zaległości, jesteśmy razem od 4 lat, nie musi mi poświęcać każdej chwili, z drugiej nie ok : bo przecież widzimy się tak rzadko i trudno pogadać choćby z kimś kto nie wykazuje zainteresowania.

Wciąż jednak potrafi być wspaniały czuły i kochający. Szkoda mi takiego mężczyznę zostawiać, ale mam już dość powoli. Chcę też abyście mi powiedzieli obiektywnie czy mam prawo się wściekać, czy mam mu odpuścić? Znam pary, gdzie przez pracę nie widują się dłużej ze sobą niż ja z moim, ale wiele osób mi mówi też że to nienormalne, że w wolne dni nie ma dla mnie nawet paru godzinek, po takiej rozłące... Sama już nie wiem.

No i co robić dalej. Walczyć, zerwać? Sytuacja trwa od ok 2 lat.

-- 02 mar 2014, 17:53 --

Wiem, że temat ciut długi ale może jednak ktoś się skusi o poradę?
Cały weekend patrzyłam jak siedzi na facebooku, zamiast mnie odwiedzić. Boję się, że po prostu tak mnie wychował sobie. Na przywiązaną, lojalną, która zawsze będzie przy nim i nie będzie musiał nic robić. Sama nie wiem, świruję już.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez DwaGuziki 02 mar 2014, 19:11
Hm .. może spróbuj go namówić na wizytę u terapeuty jakoś ?? Bo z tego co piszesz to zatracił sens w życiu .. nic go nie cieszy nic mu się nie chce ... Robi większość mechanicznie ...
Może chciałby coś zmienić ale nie ma siły ... taki marazm jak napisałaś.

Mam podobna osobowość do ciebie ... wsio po stokroć przezywam w jednej chwili jest mi super a za pól godziny mam mega doła ...
Vivere est militare ...

Życie jest małą ściemniarą, francą, wróblicą, cwaniarą. Plącze nam nogi i mówi idź!

.... Spełniania marzeń ciąg dalszy ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4490
Dołączył(a)
26 mar 2013, 20:35
Lokalizacja
Łódź

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 02 mar 2014, 19:20
No właśnie ta nasza osobowość jest do dupy :P. Kłótnię z chłopakiem przeżywam jakby świat się skończy, a za 2 minuty zaświeci słoneczko i zaczynam tańczyć na balkonie bo jest tak fajnie ^^'. Staram się hamować negatywne emocje i te wybuchy, a pozytywne jak najbardziej brac do siebie, ale bywa różnie.

Myślałam, że mój chłopak właśnie się wypalił. Skończył 2 kierunki studiów z wyróżnieniem, a potem bezrobocie i praca za grosze w takim trybie... Też bym się załamała. Jednak nawet jak mu się coś chce nie umie pomyśleć o mnie. Np. w zeszły weekend miałam zajęcia do późna, ale umówiłam się ze znajomymi na wieczorną jazdę na łyżwach. Zaprosiłam go. Powiedział że nie, bo za daleko. Po weekendzie spytałam co porabiał, napisał że jeździł na motorze sobie... Eeee.... to nie mógł zrobić wycieczki sobie pod lodowisko? Nie musiał jeździć na łyżwach jak nie chciał, a tak to pojeździłby sobie i się spotkał ze mną choćby na chwilę. Mniemam, że nie był sam i staram się go tłumaczyć : taaaak jest mu ciężko odreagowuje, jeździ motorami z kumplami na jakiś szybkich trasach, ale pozostaje rozczarowanie.

Nawet jakbym jakimś cudem namówiła go na terapeutę to nie znalazłby dla niego czasu. Pracę ma tak zmienną, że nie idzie tego zgrać. No ale nie sądzę, by on w ogóle widział swój problem. Jest bardzo arogancki, to jego największa wada. Zatrzymał się na etapie bycia złotym dzieckiem/studentem, mającym wielką wiedzę, umiejętności, który ze wszystkim sobie radzi SAM.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez DwaGuziki 02 mar 2014, 19:26
Ehh ... zosia-samosia .... skądś to znam ... Czasem samemu się nie da ...
Nie wiem co ci doradzić ... może go nawiedzaj do znudzenia ... aż może w końcu coś mu się otworzy .... sama nie wiem ...

Mój TŻ tez nie kumaty ... mowie do niego .. niby rozumie ... a za 2 dni to samo ...
Vivere est militare ...

Życie jest małą ściemniarą, francą, wróblicą, cwaniarą. Plącze nam nogi i mówi idź!

.... Spełniania marzeń ciąg dalszy ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4490
Dołączył(a)
26 mar 2013, 20:35
Lokalizacja
Łódź

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 02 mar 2014, 19:33
Dziękuję w ogóle że się zainteresowałaś :)

Cóż... ja go tak nawiedzam od ok 2 lat. Zawsze ja go do niego jeżdżę on do mnie no raz na pół roku... Może rzadziej. Szczere rozmowy i czas spędzony tylko razem jedynie w Walentynki czy naszą rocznicę. Dlatego zaczynam myśleć czy to ma sens. Bo mam 2 wyjścia tak naprawdę:
1) zaciskać zęby kolejne 2 lata i poczekać aż zamieszkamy razem, licząc że nawet jak nie minie mu marazm to chociaż będziemy widywac się regularnie i część problemu z głowy
2) zerwać i poszukać kogoś innego, licząc że uda mi się jeszcze kogoś tak mocno pokochać

-- 02 mar 2014, 18:36 --

Czekanie mnie niby nic nie kosztuje ale nie chcę obudzić się za kolejne parę lat i stwierdzić, że zmarnowałam swoją młodość na kogoś nieodpowiedniego.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez DwaGuziki 02 mar 2014, 19:37
Trudno cokolwiek doradzić ... No bo z jednej strony męczyć się ... bez sensu .. a jednak zostawić ... tez nie dobrze ...
Postawić na ostrzu noża .. ??
Powiedzieć, że masz dość ... ze na dłuższa metę tak się nie da ...

Ehh ,, nie ma prostych rozwiązań ... :(
Vivere est militare ...

Życie jest małą ściemniarą, francą, wróblicą, cwaniarą. Plącze nam nogi i mówi idź!

.... Spełniania marzeń ciąg dalszy ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4490
Dołączył(a)
26 mar 2013, 20:35
Lokalizacja
Łódź

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 02 mar 2014, 19:56
Tylko mój ukochany zazwyczaj takie sytuacje bierze za objaw bordera. Stwierdza hardo że się nie podda manipulacji i skoro w ogóle próbuję to droga wolna ;). Nie przypuszczałam nigdy że moje zaburzenie będzie mi przeszkadzać w takim czymś ^^'
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez DwaGuziki 02 mar 2014, 20:01
No tak ... to może porostu przestać zabiegać ?? Może się wtedy zainteresuje ze może coś się dzieje nie tak ...
Czemu życie jest takie skomplikowane ... :bezradny:
Vivere est militare ...

Życie jest małą ściemniarą, francą, wróblicą, cwaniarą. Plącze nam nogi i mówi idź!

.... Spełniania marzeń ciąg dalszy ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4490
Dołączył(a)
26 mar 2013, 20:35
Lokalizacja
Łódź

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 mar 2014, 23:36
Dusiorek, jak mowi ze droga wolna, to powiedz Ok. Wywal z fb, nie odbieraj telefonow itd. Moze terapia szokowa cos mu pomoze. Wtedy rozmowa i albo w te strone albo w drugą. Jak nie bedzie szukal kontaktu to coz, wiadomo.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 03 mar 2014, 21:15
Eeeech... gdyby jeszcze ta durna miłość pozwalała na taką siłę... Na razie postanowiłam milczeć. Kolejny weekend ja sobie zaplanowałam jak chcę. Myślałam też, czy by nie napisać do niego maila, czy listu, w którym po prostu okażę wyrozumiałość na jego ciężką pracę, ale jej brak na to, że nie dba o nasze relacje. Bo nawet jak padał na pysk i chciał weekend spędzić w łóżku, to nie wierzę, że ręka go bolała aż tak by nie mógł zadzwonić, zainteresować się co u mnie.

Myślę, że jestem w stanie pójść mu na rękę w kwestii odwiedzin, ale nie kiedy czuję się zaniedbywana i pod tym podstawowym jego w zasadzie obowiązkiem.
Pomóżcie wytrwać w konsekwencji swojego wyboru.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez cyklopka 05 mar 2014, 01:07
Nie chciałabym brać na siebie takiej odpowiedzialności, żeby ci mówić "weź zerwij" albo "weź zrób taki a taki numer i będzie wszystko cacy".

Ale na pewno mogę powiedzieć, że facet nie kwalifikuje się do leczenia, po prostu taki ma teraz sposób na życie. Nie zabiega o ciebie tak jak kiedyś, bo myśli, że już cię "ma" i już więcej nic nie musi robić. No i niestety nie stawia cię za wysoko na liście priorytetów życiowych i sposobów spędzania czasu.
Weź go na rozmowę o tym, że związek się powinien rozwijać i mieć jakiś kierunek, zobaczysz czy taka rozmowa się w ogóle klei i wtedy będziesz coś wiedzieć.
Zawsze warto naprawiać, do momentu, kiedy się zobaczy, że się zrobiło wszystko co było w naszej mocy,
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7973
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 05 mar 2014, 02:30
Heh, dziś z nim rozmawiałam o tym. Już wyczuł, że brzmię jak "wyrzut sumienia", stwierdził że cały weekend odsypiał - miał tylko włączony komp, a teraz ciągnie drugi tydzień dyżurów 24h na dobę, aby w marcu mieć już spokój... No i co ja mam rzec na taki argument? Przykro mi że tyle pracujesz, ale ja się wypisuję? Chcę zadbać o siebie, ale biorąc fakt, że dzięki tejże właśnie pracy przeprowadził się do mojego miasta to, jakby trochę byłabym niesprawiedliwa. Z drugiej strony no ile można... I tak w kółko.

Łatwiej byłoby mieć chociaż świadomość że nie kocha, wtedy wszystko byłoby chociaż jasne. A tak bujam się i bujać się pewnie będe z tą jego chorą pracą, na którą nic nie poradzi.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Marazm drugiej połówki

przez Inga_beta 05 mar 2014, 10:37
Kazdy wybiera sobie partnera na swoją miarę. Widocznie wewnętrznie potrzebujesz takiego który jest z dala od ciebie jak kiedyś była matka.
Widzisz jakieś podobieństwa między nim z matką? Chodzi w tym o twoje uczucia i twoje wyobrażenia.

Masz terapię? Bo w dalszym ciągu masz nieuzdrowioną relację z matką.

-- 05 mar 2014, 09:55 --

W tak bezwarunkowy sposób, bedąc tak odrzucana jak ty przez swojego chłopaka, może kochać tylko dziecko swoją matkę.
A wytrzymujesz to wszystko tylko dlatego że jesteś zaburzona.

-- 05 mar 2014, 10:00 --

Odpowiedz sobie na pytanie jakie twoje potrzeby zaspokaja ten związek.
Co z niego masz oprócz tego że masz kogo kochać.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Marazm drugiej połówki

Avatar użytkownika
przez deader 05 mar 2014, 11:10
Dusiorek napisał(a):ma duże problemy z dysleksją ale nie uważam by było to niemożliwe, by nauczył się np angielskiego

Musisz to zrewidować. Skoro nie może się dobrze nauczyć polskiego, to na obcy język nie ma praktycznie żadnych szans. Zwłaszcza na taki gdzie jest pisownia inna niż wymowa...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 6 gości

Przeskocz do