Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

przez justyna1610 26 sty 2014, 11:38
Hej. Może na początku napiszę, że mam 22 lata, a mój partner ( chyba już były) ma 25 lat. Związek trwał 2 lata, nie całe bo za kilka dni byłaby rocznica. Kilka miesięcy temu ( 2 może 3) zaczęliśmy się kłócić o wyjazd mojego partnera za granicę. Rozmawaliśmy na ten temat dużo wcześniej kilka razy i za każdym razem on zmieniał zdanie. Na początku mówił, że nie ma zamiaru wyjeżdżać bo praca jako kierowca ciężarówki w Hiszpanii to praca dla osoby samotnej, potem, że będzie jeździł tylko w Polsce. Na ciężarówkach w Hiszpanii jeździ jego tata, od niedawna zaczęła jeździć też jego siostra, chłopak jego siostry też jeździ od kilku lat ale w Niemczech. Od tych kilku miesięcy mój chłopak zaczął co chwile zmieniać zdanie na temat tego wyjazdu przez rozmowy ze swoją mamą i chłopakiem jego siostry, którzy go strasznie do tego namawiali nie biorąc pod uwagę mnie. Stwierdził najpierw, że jak wyjedzie to tylko ze mną, potem znowu z nimi rozmawiał i stwierdził, że wyjedzie i będzie tam całe życie jeździł, ostatnio po kłótniach na ten temat doszliśmy razem do kompromisu i powiedział, że wyjedzie tylko na półtora roku żeby zdobyć doświadczenie i zarobić pieniądze na wesele i dom dla Nas. Zgodziłam się na to i myślałam, że w końcu mamy ten temat zamknięty choć tak myślałam już przy tym jak mówił, że będzie jeździł w Polsce. Wszystko zaczynało być ok, już mniej się kłóciliśmy o drobiazgi, choć wydaje mi się, że kłótnie zdarzają się w wielu związkach, a poza tym dopiero co się docieraliśmy w związku. Od sylwestra było ok zero kłótni, w sylwestra przy moich znajomych powiedział na trzeźwo, że w tym roku się zaręczymy. Bardzo mnie to ucieszyło. W weekend po sylwestrze był u mnie i nawet pytał się o rozmiar pierścionka i ogólnie jakie pierścionki lubię. To dało mi ogromną nadzieję bo uważałam, że chyba już wszystko się zaczyna fajnie układać i mimo tych kłótni chce ze mną spędzić resztę życia. W niedzielę wieczorem pojechał do domu. W poniedziałek rano wysłał mi bardzo miłego smsa, ja mu odpisałam ale widać nie dochodziły te smsy i zadzwonił zmartwiony z pytaniem czy coś się stało bo nic nie odpisuje, uspokoiłam go i powiedziałam, że wszystko jest ok widać coś z siecią chwilowo było. No i dalej bardzo miło Nam się rozmawiało mówił, że kocha. 3 godziny po tej rozmowie zadzwonił i oznajmił mi, że on nie widzi sensu, że sobie cały dzień wszystko przemyślał i nie chce być już ze mną, tłumaczyłam mu, że wszystko będzie ok bo zaczyna się wszystko układać, już nie ma kłótni itd to stwierdził, że pewnie tych kłótni nie ma tylko na kilka dni, a potem znowu będą. Nie dało mu się nic przetłumaczyć, co bym nie powiedziała to mówił, że już podjął decyzję. Było kilka dni przerwy zero odzywania się i z jego i z mojej strony. Po kilku dniach w sobotę postanowiłam się z nim spotkać i spróbować zawalczyć o to wszystko bo przez te 2 lata bardzo dużo razem przeżyliśmy miłego. Ja byłam jego pierwszą poważną dziewczyną i pierwszą partnerką seksualną, wspierałam go w jego mało spotykanym hobby, wspierałam go w sytuacjach rodzinnych, cieszyłam się z każdego jego sukcesu w pracy, nawet szukałam mu pracy przez dobry rok, pomagałam mu w pracach przy domu bo nie miał mu kto pomóc. Spotkaliśmy się. Zawsze jak się spotykaliśmy i on podchodził do mnie to widziałam jego uśmiech już z daleka, w tym dniu widziałam wyraźnie, że próbował się powstrzymać żeby się do mnie nie uśmiechnąć kiedy podszedł bliżej nie wytrzymał i się uśmiechnął. Dał mi buzi w policzek, jak koleżance, kiedy poprosiłam go o buzi w usta dał mi w usta, ale nic więcej za rękę nie chciał mnie złapać ani nic. Ok usiedliśmy i najpierw zaczęłam inny temat zaczęłam go pytać jak mu idzie to prawo jazdy itd. Potem zaczęłam już temat rozstania. Pytałam czemu chce się rozstać to odpowiedział mi, że przez kłótnie, a raczej przez to, że się czepiałam o byle co przykładem jaki mi podał było to, że kiedyś jak byłam u niego w domu zadzwoniła jego mama żeby wyszedł otworzyć jej bramę bo ona za chwile przyjedzie. To tylko grzecznie i spokojnym tonem zapytałam go czy jego mama nie ma kluczy do bramy, odpowiedział, że nie to znowu spokojnie zapytałam czy w takim razie skoro mieszkają tam coś koło 20 lat to nie może sobie dorobić tego klucza i wtedy jak on będzie czymś zajęty to nie będzie musiał lecieć do bramy i otwierać jej to się strasznie zdenerwował i stwierdził, że znowu mi coś nie pasuje i znowu strzelam fochy.
Zdenerwowało mnie też to, że decyzję o swojej przyszłości podejmuje ze swoją mamą i chłopakiem swojej siostry i jak mu to kiedyś powiedziałam na spokojnie to stwierdził, że znowu foch i że według mnie mamusia i chłopak jego siostry mu układają życie. No ale niestety taka jest prawda, nie wiem czy dobrze myślę ale o swoich planach życiowych powinien też rozmawiać ze mną, radzić się, a on robił tak, że radził się mamy i chłopaka swojej siostry a kiedy oni coś postanowili to ja byłam tylko informowana o tym wszystkim i moje zdanie się nie liczyło, nawet o nie nie pytał. Mogłam się zgadzać z tym wszystkim albo nie zgadzać a on i tak zrobiłby to co oni już postanowili. A postanowili tak, że jego siostra teraz jeździ z tatą a chciałaby ze swoim chłopakiem i ktoś musi zająć miejsce jego siostry a tym kimś ma być właśnie mój chłopak. Krócej mówiąc jakiś związek trzeba rozwalić żeby jego siostra mogła jeździć ze swoim chłopakiem.
Wracając do spotkania starałam mu się wszystko wytłumaczyć, nie krzyczałam, nie płakałam, rozmawiałam z nim na spokojnie. Wzięłam na siebie winę tych kłótni bo sam też mi mówił, że to ja się z nim kłóciłam. Mówiłam mu, że to się zmieni bo już się zaczynało zmieniać, myślałam, że coś jednak z tego będzie bo pytał się i na ile to się zmieni na miesiąc? Mówiłam mu, że na zawsze itd, to jego odpowiedź brzmiała znowu " ja już podjąłem decyzję". Kiedy zrywał ze mną pierwszy raz przez telefon powiedział, że mnie kocha, na spotkaniu kiedy go na początku o to zapytałam i zapytałam go czy mu zależy na mnie powiedział, że sam nie wie, że już trochę mniej, na końcu kiedy już musiał iść bo aż sobie nastawił budzik kiedy ma ze mną skończyć spotkanie powiedziałam mu, że go kocham, on odpowiedział mi, że już mnie nie kocha. Przed tym jeszcze przytuliłam się do niego, a on stał jak drzewo nie ruszył nawet ręką żeby mnie przytulić. Powiedziałam mu kolejny raz, że go kocham i że będę o niego walczyć to powiedział mi, że mogę sobie walczyć i żyć złudną nadzieją, że kiedyś wróci, ale on nigdy nie wróci. Jak osoba, która mówiła codziennie, że mnie kocha, była dla mnie dobra, dbała o mnie mogła się tak zmienić?
Od tamtej pory nie mamy żadnego kontaktu on nie dzwoni, nie pisze, ja również. Zostawił u mnie dość dużo swoich ubrań i rzeczy, nadal się o nie nie upomina.
Nie wiem jak mam to wszystko rozumieć, boli mnie to wszystko bo nie spodziewałabym się po nim takiego zachowania, jego znajomi też by się nie spodziewali i nie chcą mi nawet uwierzyć w to co on do mnie mówił. Twierdzą, że musiałam mu coś zrobić...
Tak co do jego matki to jeszcze napiszę tylko, że razem z jego kolegą stwierdziliśmy, że ona po prostu za wszelką cenę chce się pozbyć wszystkich z domu żeby ona została w nim sama i dalej robiła to co robi czyli zdradzała jego ojca.
Nie wiem czy jest szansa na to, że on coś zrozumie i wróci. Nie wiem co mam myśleć o tym, że nadal nie upomina się o swoje rzeczy. Kompletnie nie rozumiem tej całej sytuacji. Jeszcze kilka dni wcześniej kiedy moja przyjaciółka z nim rozmawiała powiedział jej, że on nie chce mnie stracić, że bardzo mnie kocha.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sty 2014, 10:39

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

Avatar użytkownika
przez socorro 26 sty 2014, 12:09
justyna1610,
kurczę przykre to wszystko co piszesz :( teraz pewnie czujesz się jakbyś była zawieszona w próżni, nie wiesz co jak dlaczego, nie masz punktu odniesienia, smutne to :(
nie mam pojęcia czemu chłopak tak się zachował. może obawia się, że dalszy związek z Tobą będzie równoznaczny z ciągłą kontrolą? z tym, że to Ty będziesz podejmowała decyzje, też odnośnie jego życia? albo że bardzo będziesz chciała na nie wpływać? że to będzie przyczyną Waszych kłótni? może czuje się trochę osaczony? może się dusi w takim związku? czuje że nie ma możliwości wyboru? że nie jest wolny? a może po prostu coś się wypaliło, uświadomił coś sobie? może kogoś poznał?
to są pytania bez odpowiedzi.
wiesz, jak czytałam Twojego posta, pomyślałam sobie, dlaczego tak obawiasz się tych jego wyjazdów za granicę? czemu dla Ciebie to jest równoznaczne z końcem związku? czemu uważasz, że jego rodzina, próbując go namówić na takie rozwiązanie, chce Was rozłączyć? nie darzyli Cię sympatią czy o co chodzi? co było dla Ciebie najgorsze, gdy myślałaś o tym, że mógłby tam pracować?
jak u Was było z zaufaniem? ufałaś mu przez cały czas trwania związku? czy on ufał Tobie?
co robisz w życiu? ile masz lat?

pozdrawiam cieplutko ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

przez justyna1610 26 sty 2014, 12:27
socorro napisał(a):justyna1610,
kurczę przykre to wszystko co piszesz :( teraz pewnie czujesz się jakbyś była zawieszona w próżni, nie wiesz co jak dlaczego, nie masz punktu odniesienia, smutne to :(
nie mam pojęcia czemu chłopak tak się zachował. może obawia się, że dalszy związek z Tobą będzie równoznaczny z ciągłą kontrolą? z tym, że to Ty będziesz podejmowała decyzje, też odnośnie jego życia? albo że bardzo będziesz chciała na nie wpływać? że to będzie przyczyną Waszych kłótni? może czuje się trochę osaczony? może się dusi w takim związku? czuje że nie ma możliwości wyboru? że nie jest wolny? a może po prostu coś się wypaliło, uświadomił coś sobie? może kogoś poznał?
to są pytania bez odpowiedzi.
wiesz, jak czytałam Twojego posta, pomyślałam sobie, dlaczego tak obawiasz się tych jego wyjazdów za granicę? czemu dla Ciebie to jest równoznaczne z końcem związku? czemu uważasz, że jego rodzina, próbując go namówić na takie rozwiązanie, chce Was rozłączyć? nie darzyli Cię sympatią czy o co chodzi? co było dla Ciebie najgorsze, gdy myślałaś o tym, że mógłby tam pracować?
jak u Was było z zaufaniem? ufałaś mu przez cały czas trwania związku? czy on ufał Tobie?
co robisz w życiu? ile masz lat?

pozdrawiam cieplutko ;)


No właśnie ja go nie kontrolowałam nigdy, a nigdy za niego decyzji nie podejmowałam, chodziło mi tylko o to czemu radzi się swojej mamy i chłopaka swojej siostry a nie mnie skoro ta przyszłośc dotyczy też mnie. On chyba się czuł aż za wolny bo chciał wyjść z kolegami ok nie miałam nic przeciwko, chciał jechać do znajomych do warszawy ok pojechał też nie miałam nic przeciwko. Ale gdyby się coś wypaliło to mówiłby kilka dni przed zerwaniem o zaręczynach, pytał o rozmiar pierścionka? Mówił, że kocha i nie chce stracić?
Obawiam się tych wyjazdów dlatego, że gdyby jeździł ze swoim tatą w Hiszpanii a taki miał zamiar to przyjeżdżaiłby tutaj do Polski 2-3 razy w roku na dzień albo na kilka dni. Jak w tym przypadku założyć rodzinę? Rozmawiałam z nim o tym i mówiłąm mu jakie są moje obawy to żadnej konkretnej odpowiedzi mi nie dał.
Uważam, że jego mama chce Nas rozłączyć dlatego bo po pierwsze nie lubi mnie, nie wiem sama czemu, wiele razy podrzucała do jego pokoju staniki, majtki itd tłumacząc się, że niby się gdzieś zawieruszyły w praniu. Wykorzystywała go bardzo kazała mu sobie podać rzeczy które miała w zasięgu ręki, a kobieta jest całkowicie zdrowa i sprawna ma 45 lat. Jak przyjeżdżał do mnie na weekend to co chwile wydzwaniała do niego pod byle pretekstem, że coś się zepsuło i musi przyjechać a mieszka 30 km ode mnie więc to nie jest 5 minut drogi. A poza tym gdyby on wyjechał to by miała wolny dom i mogłaby dalej zdradzać jego ojca ( i to nie są domysły, że go zdradza bo mój chłopak dobrze o tym wie bo sam to odkrył i ma jasne dowody).
Mnie tylko chodziło o to, że gdybyśmy się widzieli tylko 2-3 razy w roku to ten związek by nie przetrwał i nie założylibyśmy rodziny, a poza tym nie mielibyśmy żadnego kontaktu ze sobą i cały czas martwiłabym się czy mu się coś nie stało.

Co do zaufania on mi ufał i ja jemu też, była sytuacja na początku tamtego roku kiedy mnie okłamał. Rozmawiał ze swoją koleżanką na fb a ona namawiała go do tego żeby on ze mną zerwał żeby korzystał z życia tak jak ona bo ona może mieć każdego faceta i miała ich już 10 a ja jestem drugą dziewczyną ale pierwszą poważną.
On pisał jej też różne rzeczy na mój temat jak potem sam stwierdził nie wiedział czemu tak pisze. Płakał i obiecał mi, że już nigdy tak nie zrobi i nie będzie się z nią kontaktował, kilka miesięcy później odkryłam jego rozmowę z nią na gg, sam napisał jej żeby pisała na gg a nie na fb bo ja to znowu przeczytam, a ona dalej go namawiała do zerwania ze mną. Dziewczyna zna mnie tylko 5 minut a nie wiem skąd miała takie zdanie na mój temat. Znowu płakał znowu obiecywał, że nie będzie z nią gadał, urwał z nią kontakt bo sam zauważył, że ona chce wejść między nas. Nie wiem czy od tej pory gadali czy nie, nie mam pojęcia. Ale moje zaufanie do niego było już troszkę mniejsze i on dobrze o tym wiedział. Zamiast ze mną porozmawiać o Naszych problemach to rozmawiał z nią i to mnie zabolało bo jeśli mu coś nie pasowało we mnie to powinien usiąść i porozmawiać o tym ze mną, a nie z nią.

A co robię w życiu, studiuję, lat mam 22.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sty 2014, 10:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

Avatar użytkownika
przez socorro 26 sty 2014, 14:19
justyna1610,
wybacz, nie zauważyłam, że pisałaś wiek na początku pierwszego posta.
on chyba się czuł aż za wolny bo chciał wyjść z kolegami ok nie miałam nic przeciwko, chciał jechać do znajomych do warszawy ok pojechał też nie miałam nic przeciwko.

a jak wrócił to jak się zachowywałaś? robiłaś mu jakieś wyrzuty czy wręcz przeciwnie?
kilka miesięcy później odkryłam jego rozmowę z nią na gg

hej, a skąd wiesz o ich rozmowach na fb? i na gg? jak "odkryłaś", że on z nią gada?
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

przez justyna1610 26 sty 2014, 16:11
Nie robiłam mu wyrzutów pytałam tylko jak było i co ciekawego robili nic poza tym.
Co do rozmów wiedziałam po prostu, że razem gadają od jakiegoś czasu nie raz jak się przy mnie logował na swoje konta to widziałam, ale zauważyłam, że im bardziej gadają tym bardziej on się zmienia, a że miałam hasło to sprawdziłam i okazało się o czym gadali. Ale od razu mu mówiłam o tym, że sprawdziłam itd bo ja uważam, że nie ma sensu się kryć z takimi rzeczami, nie miałam zamiaru kłamać. Ale nie to jest ważne tylko to, że zerwał przez kłótnie których tak naprawdę nie było, a jeśli już to nie ja je zaczynałam bo ja zazwyczaj pytałam się go o coś lub zwracałam mu na coś uwagę spokojnie, bez jakiegoś dziwnego tonu dopiero potem jego odpowiedź brzmiała tak, że ja się znowu kłócę i stroję fochy. Ja go zawsze we wszystkim wspierałam i w tych rzeczach które były ok i w tych za którymi nie przepadałam ale nie pokazywałam mu, że za tym nie przepadam, zaczął to prawo jazdy na ciężarówki też go wspierałam pytałam jak mu idzie, czytaliśmy razem pytania, u mnie w domu rodzice traktowali go jak członka rodziny zawsze jak przyjechał dostał obiad nie raz jak zostało mało to sama dawałam mu swój żeby tylko on sobie pojadł bo był po pracy. W jego pokoju sprzątałam mu ja bo nie miał czasu jak wrócił z pracy bo od razu jego matka znalazła mu długą listę rzeczy które musi zrobić bo jak nie to ona zadzwoni do ojca i nagada mu na niego. Dowiedział się, że jego matka zdradza ojca wspierałam go. Nie miał mu kto pomóc wnosić worki z węglem do piwnicy ok pomogłam mu. Nie mówię, że tylko ja mu pomagałam ale on mnie również dbał o mnie, zawsze pytał czy nie jestem głodna, czy chce herbatki. Ostatnio kilka dni przed zerwaniem powiedziałam mu, że mogę być teraz troszkę nerwowa albo czasem bardzo smutna bo sam dobrze wie, że moja mama była w szpitalu, jest chora i po prostu boję się tego, że w młodym wieku mogę stracić mamę to on stwierdził, że znalazłam sobie wytłumaczenie na swoje fochy. A sam wcześniej mnie pocieszał jak płakałam z tego powodu, przytulał.
Zauważyłam, że odkąd zaczął więcej czasu spędzać ze swoją matką i chłopakiem swojej siostry zaczął się bardzo zmieniać, z dobrego chłopaka zaczął się robić nie miły i chamski dla mnie. Jego mama jest dość złośliwą osobą, przez te 2 lata zdążyłam to zauważyć. Mieszkają w jednym dużym domu z rodzicami jego taty. Ale ona bardzo robi im na złość specjalnie zakłada szpilki i potrafi cały dzień w nich łazić mocno uderzając obcasem o podłogę. Włączać sobie głośno muzykę itd. Bardzo się z nimi kłóci i "warczy" na nich. Na początku mój chłopak często chodził do dziadków nawet nie raz ze mną, ale nie raz byłam świadkiem rozmów jego z matką gdzie ona namawiała go żeby tam nie chodził bo to brudasy są itd. Wykorzystuje go na każdym kroku już wcześniej pisałam, że potrafi go zawołać z pokoju piętro wyżej żeby podał jej coś co leży na stole zaraz przed nią, a potem potrafi go wyśmiewać bardzo chamsko, śmiać się, że jak wróci z piwnicy to jest brudny, jak zapomni czegoś wstawić do lodówki to potrafi to wszystko poustawiać w jego pokoju na podłodze. Ale on tego nie widzi wszystkiego, a to ja jestem tą złą i wszystko jest przeze mnie.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sty 2014, 10:39

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

Avatar użytkownika
przez socorro 26 sty 2014, 16:42
justyna1610,
po przeczytaniu Twojego posta nasunęło mi się kilka wniosków:
1) sprawdzanie prywatnych wiadomości, logowanie się na czyjeś konto, obawa o tą jego koleżankę- są oznaką tego, że jednak mimo wszystko chciałaś go w jakiś sposób kontrolować, nie byłaś pewna co do niego (bo gdybyś była nie robiłabyś tych wszystkich rzeczy)
2) skoro zawsze go wspierałaś, oddawałaś mu swoje jedzenie, wnosiłaś z nim węgiel, sprzątałaś mu w pokoju- może on postrzegał Cię jako kogoś, z kim jest mu po prostu dobrze, jako przyjaciółkę, siostrę, matkę..
z tego co napisałaś wynika, że z Twojej strony było więcej takich ,,wspierających,, zachowań
3) o rozpad Waszego związku winisz jego matkę i chłopaka siostry- to oni są najgorsi, to oni są przyczyną wszystkich Waszych problemów. pomyśl - czy na dłuższą metę taki chłopak (maminsynek) byłby dobrym partnerem? skoro i tak zawsze mamusia była jest i pewnie byłaby na pierwszym miejscu?
4) skoro on tak się zachował- z dnia na dzień zerwał znajomość, powiedział że nie kocha, że nie chce tego związku- to jak widzisz dalszy ciąg tej znajomości? nie obawiałabyś się, że taka sytuacja się powtórzy? nie nadszarpnęło by to ponownie Twojego zaufania? nie żyłabyś w ciągłym strachu, że może gdy znów pogada z rodzinką, gdy oni go "namówią", to powtórzy swoje zachowanie?
5) myślisz że warto to wszystko kontynuować? taki związek wg Ciebie ma sens?

ściskam mocno kciuki, żeby odpowiedzi na te wszystkie pytania jakoś Ci się wykrystalizowały i żebyś doszła do konstruktywnych wniosków, trzymaj się ciepło ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

przez justyna1610 26 sty 2014, 17:05
Co do tych kolegów to tylko ostatnio się troszkę pokłóciliśmy bo miał się pierwszy raz spotkać z jakimś kolesiem do którego dzwoni w pracy i sprzedaje mu jakieś produkty. Tamten ma bardzo imprezowy styl życia lubi sobie wypić. Miał do niego jechać i zostać u niego na noc powiedziałam mu tylko, że martwi mnie to zostawanie na noc u niego bo gościa będzie widział dopiero pierwszy raz skąd ma mieć pewność, że on mu czegoś nie dosypie do czegoś. A poza tym nie podobało mi się, że tamten co chwile do mojego chłopaka pisze "kocie" rozmawiał kiedyś z nim na fb przy mnie a ten co drugie zdanie do niego takim właśnie zwrotem. Kiedy zapytałam mojego chłopaka czy mu nie przeszkadza jak on tak do niego pisze to zaczął mnie trochę wyzywać, że nie mam poczucia humoru i jestem nudna. Bo nie potrafię zrozumieć tego, że on z tym żartuje. Szczerze to zażartować mógłby może 2 razy ale nie co chwile tak pisać. I pisał mu o spaniu na jednym łóżku razem...Ja mu tylko powiedziałam, że nie przeszkadza mi to, że jedzie tylko martwi mnie spanie u niego i nic poza tym, starałam mu się to tłumaczyć na spokojnie ale on na mnie krzyczał i mówił, że ja mu nie pozwalam jechać.

1. Zalogowałam się raz, potem po jakimś czasie przestałam się już bać o nią i nawet zapomniałam o tym wszystkim bo zaufałam mu na nowo i wierzyłam, że już więcej taka sytuacja się nie powtórzy.
2. Nie wiem wydaje mi się, że nie bo traktował mnie jak swoją ukochaną a nie jak siostrę, przyjaciółkę itd.
3. Nie to, że obwiniam wszystkich innych, ja sama mam taki mętlik w głowie nadal, że mam wrażenie, że to wszystko moja wina. A wydaje mi się, że gdybyśmy zamieszkali razem to nie byłoby tak jak było ostatnio, wiele razy próbowałam z nim delikatnie porozmawiać na temat zachowania jego mamy, że trochę za bardzo go wykorzystuje ale oczywiście od razu zaczął się nie miło do mnie odzywać i mówić, że wszystkiego się czepiam.
4. Gdybyśmy dalej byli razem to po prostu miałabym gdzieś tam w głowie, że może ponownie coś takiego zrobić i nie ufałabym mu aż tak bardzo jak teraz. Ale wszystko było by ok bo już zaczynało się układać wszystko, ale zerwał.
5 Miałam troszkę czasu na przemyślenie tego i uważam, że warto bo przez te 2 lata razem przeżyliśmy bardzo dużo. Po prostu wiem, że mimo wszystko chciałabym spróbować jeszcze raz, dać sobie jeszcze tą szansę bo naprawdę wcześniej było ok i nie rozumiem tej zmiany jego zachowania, tego, że wcześniej za mną że tak powiem szalał, gwiazdkę z nieba dla mnie by ukradł, a nagle z dnia na dzień coś takiego. I nadal nie rozumiem tego, że nie upomina się o swoje rzeczy których ma dość dużo u mnie. Zawsze jak się pokłóciliśmy o coś to od razu z jego ust padał tekst, że zabiera swoje rzeczy i przywiezie mi moje. Tym razem od 6 stycznia kiedy to wszystko się stało nie upomina się o nie.
Wiem, że pewnie to, że chciałabym spróbować wydaje się bez sensu i pewnie i tak to wszystko moja wina, ale ja go kocham i widziałam właśnie z nim tą przyszłość tak samo jak on ją widział ze mną i nie rozumiem też właśnie tego, że jednego dnia mówi o zaręczynach czyli czymś dość poważnym dla mnie i dla niego również, a na drugi dzień zrywa.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sty 2014, 10:39

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 26 sty 2014, 18:45
justyna1610, jak on tak potrafi z dnia na dzień zmienić zdanie to co by było później?
Wyobraźmy sobie, taka sytuacja -Ty w ciąży, okazuje się, że są komplikacje i dziecko może urodzić się chore. Już bym bała się, że mniezostawić, zmienić zdanie z dnia na dzień.
Znajdź sobie faceta wartego stałego, stabilnego związku, prawdziwego mężczyzny a nie mamisynka co to zmienia zadanie jak chorągiewka na wietrze.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

przez justyna1610 27 sty 2014, 14:34
No tak tylko, że rozmawiałam kilka dni temu z jego kolegą on go zna dłużej i nie raz mój chłopak zwierzał mu się z problemów w domu i on dobrze wie do czego jest zdolna jego matka i powiedział mi, że jest pewien na prawie 100%, że to nie była jego decyzja. I ja od samego początku czuje tak samo bo nie da się w ciągu 3 godzin przestać kochać skoro dzień wcześniej miało się plany i to dośc poważne plany.
Jak na razie nie robię sobie nadziei, jutro by była rocznica, ciekawe czy chociaż coś mu zaświta w głowie bo on akurat pamięta takie rzeczy typu rocznica itd. Jego rzeczy nadal są u mnie, nie upomina się o nie w ogóle. Cały czas chodzi w moim szaliku który mu pożyczyłam przed zerwaniem żeby mu było ciepło,(jeszcze chciał żebym mu popsikała swoimi perfumami) bo swój zostawił u moich znajomych w sylwestra. Rzeczy na razie spakowałam i zaniosłam do piwnicy.
Co do jego charakteru to dziwi mnie tylko taka nagła zmiana jego charakteru wcześniej nawet gdybym zaszła w ciąże i byłaby to nie planowana ciąża albo byłyby jakieś komplikacje nie zostawiłby mnie i wiedziałam to, teraz strasznie się zmienił, co powie jego matka jest święte i bardzo liczy się z jej zdaniem, kiedyś taki nie był. Nie wiem co się z nim stało jak próbowałam z nim porozmawiać na ten temat to strasznie się denerwował i zarzucał mi, że to ja się kłócę, że to ja się czepiam wszystkiego, moje koleżanki kłócą się ze swoimi chłopakami o nawet jakiś głupi kubek a on uważa, że ja się kłócę o błahostki...Nie rozumiem co ja złego zrobiłam.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sty 2014, 10:39

Wielkie plany, cudowny czas, nagłe zerwanie.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 sty 2014, 17:03
Może nic nie zrobiłaś ale może on nie chce z Toba być bo mu się zbudziłaś, znalazł inna itd. Tak czy owak, jak ktoś nie chce z kimś być to go siła nie zmusisz. Daj mu odejść.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 9 gości

Przeskocz do