Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Avatar użytkownika
przez tahela 17 sty 2014, 22:44
Zresztą strach był tez powodem dla którego bał sie zwiazku z innymi kobietami juz po rozejsciu, to,ze zawsze cos znalazł to tez były powody preteksty do rozstania anie prawdziwe powody, bał sie bo jest słąbym cżłowieikem, bo paralizuje go strach po prostu to wymysłą ta za głupia, za stara, ta za młoda, ta z innego miasta ta cos tam a tamata coś jeszcze to na tym polega, mozna sobie mowic takie rzeczy, które wytłumaczą mnie samego przed sobą bo przeciez to i tmato a najgorzej i najtrudniej to stanac przed lustrem i pwoiedziec sobie jestem beznadziejnym mezczyzną i boje sie zwiazku ,zangazoawnia a wiele lat byłęm z kobieta, której robiłem za popychadfło byłem dlatego,ze mnie do końca nie szanowała bałęm sie ,ze odejdzie i czułem podswiadomie,ze nie musze sie angazować do końca nawet jak mamy słub, jesli nie stanie sobie przed lustrem i nie przeanalizuje swojego zycia i postepowania to zawsze bedzie jakas zasłona dymna .U kazdego cos sie znajdzie, jakies wady i w tle wydumane uczucie do byłej.Albo to zroumie albo bedzie zył w takim swoim piekiełku psychicznym, które sam sobie stworzył w swojej własnej psychice,ale to musi sam ty mozesz patrzec, wspierać ,ale to musi sam , mozesz,ale musisz i pamietaj o tym.Nic nie musisz.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Avatar użytkownika
przez tosia_j 17 sty 2014, 22:45
Aha.....na ulicy odwraca glowe...juz chcialam sugerowac ze umarł
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4442
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez niezapominajkaania 17 sty 2014, 23:07
tahela napisał(a):Zresztą strach był tez powodem dla którego bał sie zwiazku z innymi kobietami juz po rozejsciu, to,ze zawsze cos znalazł to tez były powody preteksty do rozstania anie prawdziwe powody, bał sie bo jest słąbym cżłowieikem, bo paralizuje go strach po prostu to wymysłą ta za głupia, za stara, ta za młoda, ta z innego miasta ta cos tam a tamata coś jeszcze to na tym polega, mozna sobie mowic takie rzeczy, które wytłumaczą mnie samego przed sobą bo przeciez to i tmato a najgorzej i najtrudniej to stanac przed lustrem i pwoiedziec sobie jestem beznadziejnym mezczyzną i boje sie zwiazku ,zangazoawnia a wiele lat byłęm z kobieta, której robiłem za popychadfło byłem dlatego,ze mnie do końca nie szanowała bałęm sie ,ze odejdzie i czułem podswiadomie,ze nie musze sie angazować do końca nawet jak mamy słub, jesli nie stanie sobie przed lustrem i nie przeanalizuje swojego zycia i postepowania to zawsze bedzie jakas zasłona dymna .U kazdego cos sie znajdzie, jakies wady i w tle wydumane uczucie do byłej.Albo to zroumie albo bedzie zył w takim swoim piekiełku psychicznym, które sam sobie stworzył w swojej własnej psychice,ale to musi sam ty mozesz patrzec, wspierać ,ale to musi sam , mozesz,ale musisz i pamietaj o tym.Nic nie musisz.



Akurat to wszystko, co jest powyżej napisane on wiedział! Ale... odnosił to do mojej osoby!!! Że ja przez kilka lat bałam się związku z kimkolwiek, ze nikomu przez ten czas szansy nie dałam, a nie dałam, bo nikt nie wzbudził we mnie zaufania. Ze właśnie żyłam w piekle samotnosci z własnej winy, bo on chociaż próbował się wiązać. Tylko po co próbował, skoro kilka kobiet porzucił, gdy chciały czegos więcej! Ja sama gdy miałam problemy z wejściem w związek nie mydliłam innym oczu wiedząc, ze jeszcze nie jestem w stanie czegos zbudować, że mam jakąś barierę psychiczną. On natomiast miał nieustanne pretensje do mnie o to, jakby szukał po prostu kogoś, na kogo może te własne frustracje i lęki przelać, bo one go niby nie dotyczyły, on się wypierał, gdy mu prosto w oczy mówiłam, ze się po prostu boi emocjonalnego zaangażowania. Raz nawet przyznał się, ze okropnie się przed tym broni, ale po chwili oczywiście odwołał swoje stanowisko, upatrujac problemów w mojej przeszłości, w moim kilkuletnim byciu osobą samotną.

-- 17 sty 2014, 22:09 --

tosia_j napisał(a):Aha.....na ulicy odwraca glowe...juz chcialam sugerowac ze umarł


Też się martwiłam, że coś się stało przez kilka pierwszych godzin milczenia. Ale go widuję na ulicy, jest też obecny na gg i fb, więc wiem, ze zyje. Ale nie odzywam się. Prosiłam, błagałam o rozmowe- nie zareagował, więc i ja traktuję go teraz jak powietrze, nie chcąc się narzucać i płaszczyć przed nim.
Posty
24
Dołączył(a)
17 sty 2014, 19:40
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez jolantka 18 sty 2014, 00:02
niezapominajkaania napisał(a):Też się martwiłam, że coś się stało przez kilka pierwszych godzin milczenia. Ale go widuję na ulicy, jest też obecny na gg i fb, więc wiem, ze zyje. Ale nie odzywam się. Prosiłam, błagałam o rozmowe- nie zareagował, więc i ja traktuję go teraz jak powietrze, nie chcąc się narzucać i płaszczyć przed nim.



Widując go na ulicy nie możesz podejść i spytać? Bez histerii, bez awantur, spokojnie, sensownie, zapytać. Przecież nie ucieknie machając rękami, a Ty masz prawo podejść i zadać proste pytanie.

-- 18 sty 2014, 00:07 --

Bo chodzi też o to, żeby nie myślał, że można Cię odstawić jak niechcianą zabawkę, która potem idzie na jego warunki tak naprawdę, bo przecież on nie chciałby by widziano was razem. Nawet podczas niewinnej z pozoru wymiany zdań na ulicy, co mogłoby być rozmową o pogodzie. Żeby nie myślał, że jest panem sytuacji i nie był bezkarny. Są takie, co by pobiegły walić pięściami w drzwi i domagać się wyjaśnień, a Ty miałabyś nie zagadać? Włącza mi się agresja na tego człowieka;)
jolantka
Offline

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez niezapominajkaania 18 sty 2014, 00:07
jolantka napisał(a):
niezapominajkaania napisał(a):Też się martwiłam, że coś się stało przez kilka pierwszych godzin milczenia. Ale go widuję na ulicy, jest też obecny na gg i fb, więc wiem, ze zyje. Ale nie odzywam się. Prosiłam, błagałam o rozmowe- nie zareagował, więc i ja traktuję go teraz jak powietrze, nie chcąc się narzucać i płaszczyć przed nim.



Widując go na ulicy nie możesz podejść i spytać? Bez histerii, bez awantur, spokojnie, sensownie, zapytać. Przecież nie ucieknie machając rękami, a Ty masz prawo podejść i zadać proste pytanie.


Pytałam, odpowiedział, że nie ma o czym rozmawiać i po prostu odszedł, stwarzając wrażenie obrazonego na mnie. Prosiłam o ktrótka rozmowę, nic nie dociera- traktuje mnie jak powietrze :-(
Posty
24
Dołączył(a)
17 sty 2014, 19:40
Lokalizacja
Gdańsk

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez jolantka 18 sty 2014, 00:25
Nieee... Nawet gdyby się obraził, bo doszłyby go jakieś plotki, to powinien chcieć wyjaśnić, a nie wszystko momentalnie przekreślać. Wysłałam Ci zresztą PW. Trzymaj się tam!
jolantka
Offline

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez niezapominajkaania 18 sty 2014, 00:29
jolantka napisał(a):Nieee... Nawet gdyby się obraził, bo doszłyby go jakieś plotki, to powinien chcieć wyjaśnić, a nie wszystko momentalnie przekreślać. Wysłałam Ci zresztą PW. Trzymaj się tam!

Własnie, też myslałam początkowo, ze to zwykła obraza, ze może ktoś plotkę jakąś mu powtórzył, ale to dojrzały człowiek i wydaje mi się, że raczej by najpierw spytał mnie. Zawsze o wszystkim rozmawialiśmy, zawsze mówił, ze jak bedzie mi miał coś do zarzucenia, to powie prosto w oczy, a tu nagle takie zachowanie. Dzien wczesniej jedynie wspominał, że za bardzo mu uczucia okazuje, że mu to przeszkadza, ale żeby przez takie coś zerwać lub tak się zachowywać względem mnie...

-- 17 sty 2014, 23:34 --

jolantka napisał(a):Nieee... Nawet gdyby się obraził, bo doszłyby go jakieś plotki, to powinien chcieć wyjaśnić, a nie wszystko momentalnie przekreślać. Wysłałam Ci zresztą PW. Trzymaj się tam!

Własnie, też myslałam początkowo, ze to zwykła obraza, ze może ktoś plotkę jakąś mu powtórzył, ale to dojrzały człowiek i wydaje mi się, że raczej by najpierw spytał mnie. Zawsze o wszystkim rozmawialiśmy, zawsze mówił, ze jak bedzie mi miał coś do zarzucenia, to powie prosto w oczy, a tu nagle takie zachowanie. Dzien wczesniej jedynie wspominał, że za bardzo mu uczucia okazuje, że mu to przeszkadza, ale żeby przez takie coś zerwać lub tak się zachowywać względem mnie...
(Odpisałam na wiadomość)
Posty
24
Dołączył(a)
17 sty 2014, 19:40
Lokalizacja
Gdańsk

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Avatar użytkownika
przez tosia_j 18 sty 2014, 01:33
Pozostaje jeszcze inne rozwiazanie - choroba psychiczna
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4442
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez niezapominajkaania 18 sty 2014, 01:37
Nie, z racji wykonywanego zawodu ma regularne badania psychologiczne i psychiatryczne, więc choroba raczej odpada...
Posty
24
Dołączył(a)
17 sty 2014, 19:40
Lokalizacja
Gdańsk

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez jolantka 18 sty 2014, 01:52
Poczuł się osaczony/przytłoczony/nadmiernie zobowiązany etc etc etc... Daję se rękę uciąć, że jak w końcu zatęskni za tym, coś mu dawała, to przyjdzie z podkulonym ogonem, a jego pierwszym 'tłumaczeniem' będzie 'widziałem, że za bardzo się zaangażowałaś, więc chciałem to rozluźnić, bałem się że cię zranię bo byłaś za bardzo przywiązana'. Wie, że nie znosisz takiej formy rozstania, gadacie o tym, a chwilę później robi dokładnie TAK SAMO? Przecież to zakrawa na jakiś sadyzm i jakieś chore gierki :bezradny:
jolantka
Offline

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

przez niezapominajkaania 18 sty 2014, 02:46
jolantka napisał(a):Poczuł się osaczony/przytłoczony/nadmiernie zobowiązany etc etc etc... Daję se rękę uciąć, że jak w końcu zatęskni za tym, coś mu dawała, to przyjdzie z podkulonym ogonem, a jego pierwszym 'tłumaczeniem' będzie 'widziałem, że za bardzo się zaangażowałaś, więc chciałem to rozluźnić, bałem się że cię zranię bo byłaś za bardzo przywiązana'. Wie, że nie znosisz takiej formy rozstania, gadacie o tym, a chwilę później robi dokładnie TAK SAMO? Przecież to zakrawa na jakiś sadyzm i jakieś chore gierki :bezradny:


W dodatku widzi, co piszę na fb, gdzie ma mnie w znajomych, widzi jak cierpię, nie rusza go to nic, nawet słowem się nie odezwie, nawet przepraszam nie powie, a ja siedzę i wylewam za nim łzy w nadziei, ze on ma jeszcze jakieś serce, że zrozumie, co mi zrobił i w jakiej formie to zrobił, bo wciąż o tym przypominam- o tym milczeniu.Ja piszę na fb jak cierpię, a on w tym czasie publikuje jakieś dowcipy, jakieś smieszne rzeczy, tak, jakby zupełnie tego nie widział. Nie poznaję tego człowieka, był taki czuły, delikatny, wrażliwy na ludzką krzywdę, a teraz taki zimny, jakbym mu niewiadomo co zrobiła. Naprawdę czasem się zastanawiam, w czym zawiniłam, skoro on tak na mnie reaguje. Zawsze wiedziałam, ze tak reaguje tylko na ludzi, którzy mu coś poważnego wyrządzili, ze wtedy potrafi milczeć, być zimnym i obojętnym :-(
Posty
24
Dołączył(a)
17 sty 2014, 19:40
Lokalizacja
Gdańsk

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Avatar użytkownika
przez tosia_j 18 sty 2014, 10:04
Eee tam badania....znam ludzi z chadem gdzie cale otoczenie myslalo ze to sezonowe zmiany nastroju
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4442
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Avatar użytkownika
przez libertynka 18 sty 2014, 10:37
niezapominajkaania, wywal go ze znajomych na fejsie, nie pokazuj jak bardzo cierpisz bo jego to nie rusza jak widać
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Nagle zamilkł (odszedł?) :-(

Avatar użytkownika
przez socorro 18 sty 2014, 10:40
niezapominajkaania,
Naprawdę czasem się zastanawiam, w czym zawiniłam, skoro on tak na mnie reaguje.

hej, nie szukaj winy w sobie, bo się zadręczysz dziewczyno. nie ma nic złego w tym, że się w nim zakochałaś i pokazywałaś mu to na każdym kroku. każdy jest inny, każdy ma inną ekspresję emocjonalną i to jest w porządku.
mi czerwona lampka zapaliłaby się w momencie, jak on mówił, że za bardzo się zaangażowałaś, że on się czuje nieswojo, jak widzi jak bardzo go kochasz. włączając do tego te teksty o żonie.. zwiewałabym czym prędzej.
i teraz nie myśl, dlaczego się nie odzywa, co zrobiłaś źle, co on pomyślał, co zrobił, czemu taka zmiana- tylko zaakceptuj ten fakt i przejdź nad nim do porządku dziennego. skoro tak zrobił- jego wybór- Twoje życie toczy się dalej, taki typ nie jest Ci do niczego w nim potrzebny. po co wkładać sobie na głowę, martwić się, tracić nerwy.. nie ma to sensu, skórka nie warta wyprawki.
swoją drogą- gdy emocje już opadną, poczytaj sobie może w internetach o uzależnieniu od miłości etc. może to coś Ci rozjaśni :)
ściskam kciuki mocno, trzymaj się ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do