Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez mnlau 09 sty 2014, 19:46
Od dłuższego czasu mam problem w kontaktach z ludźmi. Po raz kolejny zacząłem studiować i po raz kolejny pogorszyły się moje kontakty z ludźmi. Zaczyna się zawsze tak samo. Na początku aktywnie uczestniczę w życiu studenckim, wkładam w to całą swoją energię - chodzę na spotkania, rozmawiam z różnymi ludźmi, uśmiecham się, a potem mimo wszystko zaczynam się wycofywać. Na zajęciach siedzę sam, nie staram się nikogo prosić o pomoc, po zajęciach szybko uciekam, jakbym się czegoś bał. Czego? Nie wiem. Mimo wszystko, nie jestem mocno lękliwy. Ostatnio robiłem prezentację i chociaż trochę się stresowałem byłem wniebowzięty. Czułem się jak w amoku, mówiłem z dużym zaangażowaniem, dodawałem przykłady i dygresje, używałem trudnych słów. Wszyscy byli zdziwieni, ale mówili że im się podobało.

Moje zachowanie jest też niestabilne. Czasem przychodzę spóźniony i profesor pyta się 'jak się czuję'. Zwykle odpowiadam, że 'dobrze' i siadam. Ostatnio przyszedłem i wszyscy jak zwykle podśmiewali się z mojego spóźnienia, a ja zamiast jak zwykle uśmiechnąć się, zmierzyłem ich chłodnym wzrokiem i nie odpowiedziałem nic profesor. Na ćwiczeniach kiedy pyta mnie profesor ja często wyszukuje dziwne przykłady, aby ją zadziwić i przez to teraz trochę omija mnie przy pytaniu.
Nie umiem też kłamać. Ostatnio pewna profesor zapytała czemu nie chodzę na pewne zajęcia i powiedziałem, że po prostu nie mogłem wstać, czym pokomplikowałem sobie trochę sytuację, ale nie przejmuję się już tym zbytnio.

Myślałem, że tak już mam, że wolę samotność i całkiem dobrze sobie radziłem, ale ostatnio jest mi przykro i zaczyna brakować mi ludzi.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:08

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez ladywind 09 sty 2014, 19:49
mnlau, może jakas wizyta u psychologa , by mógł ocenić skąd mogą wynikać Twoje problemy ?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez mnlau 09 sty 2014, 19:58
Tak, chyba muszę znowu się skonsultować z jakimś lekarzem. Najgorsze jest to, że nie potrafię nigdy utrzymać terapii. Zwykle urywam je w połowie, albo kiedy nic ona nie daje, albo jak czuję się lepiej i już nie potrzebuję nikogo i czuję że sam dam sobie radę i nie mam zamiaru wydawać już dalej kasy. Później kończy się to tym, że nawet nie umiem się zmobilizować, żeby gdziekolwiek zadzwonić po pomoc i wolę leżeć całymi dniami w łóżku.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez ladywind 09 sty 2014, 20:03
mnlau, spróbuj behawioralno -poznawczej , ta terapia uczy nas zmiany negatywnego myślenia przez co rzadziej wracają te przykre stany ,tylko nie przerwywaj
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 09 sty 2014, 20:14
To ja mam gorzej. Moje wycofanie z kontaktów społecznych, spowodowane tym jak postrzegają mnie inni zabrnęło tak daleko, że nie mam już ochoty inaczej żyć. I dziwi mnie, że innych dziwi, że mnie to nie dziwi :P Taki przykład. Skrobałam sobie farbę z futryny w mieszkaniu i wujek, który szedł z psem na spacer zobaczył zapalone światło i postanowił wdepnąć. Gada, gada, że ładnie się robi w mieszkaniu itp. i nagle wypalił, że on to wyjść z podziwu nie może, że tak sama się za to zabieram, że sama sobie siedzę i tak dłubię, że może raźniej by mi było z jakimś kolegą... WTF? Zawsze sobie musiałam radzić sama, nikt mnie nigdy za rączkę nie prowadził, co najwyżej zj*bał, że zrobiłam źle, więc dla mnie to naturalne, że coś robię sama. I zupełnie mi nie przeszkadza, że na szkoleniu siedziałam sobie sama, że na papierosa chodziłam sama i to ludzie wręcz podchodzili do mnie porozmawiać niż jak to było kiedyś, gdy to ja zabiegałam o kontakt, żeby nie stać jak ten sobek. To jest dopiero dziwne.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez ladywind 09 sty 2014, 20:17
MalaMi1001, ale jesteś osobą z natury introwertyczna ? Bo jeśli tak ,to tacy ludzie mają wąskie grono znajomych
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez mnlau 09 sty 2014, 20:32
MalaMi1001, widocznie tak już masz. Mnie brakuje tylko jednej osoby, z którą mógłbym po zajęciach pokpić z innych, porozmyślać, pomarudzić. Tak jak to było u mnie w ostatniej klasie liceum, teraz nie ma takiej osoby, kwesta szczęścia. Właściwie po napisaniu tego posta już czuję się lepiej, widocznie tego potrzebowałem. Dziękuję.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lip 2012, 17:08

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez ladywind 09 sty 2014, 20:34
mnlau, myślę ,że tu na forum znajdziesz bratnia duszę
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Stopniowe wycofywanie się z kontaktów

przez aardvark3 09 sty 2014, 20:56
U mnie podobnie jest, nowych kontaktow nie podtrzymuje, nie staram sie. Chyba, ze ktos chce wyraznie ten kontakt utrzymac to jakos sie mobilizuje ale takich przypadkow to ze swieca szukac. Moze dwa, trzy w przeciagu kilku lat.
Zmienilam srodowisko i zrobilo sie pusto bo w nowym miejscu (juz wspominalam) spora rotacja mieszkancow a kto ze starego bedzie jechal 30 km zeby mnie odwiedzic? Az tak bliskich znajomycj nie mialam a zreszta to wiekszosc znajomych eksia.
Jedna dawna sasiadka, sporo starsza ode mnie, czasami mnie odwiedza jak jest w moim miasteczku u fryzjerki. Albo spotykamy sie na kawie. Czasami do siebie dzwonimy. Kiedys bardzo mi pomogla, nawet pewnie nie zdaje sobie sprawy jak bardzi i wciaz o tym pamietam.
Z nowosci to sasiedzi - Polacy, sporo mlodsi ale sympatyczni. Zaczynamy sie kontaktowac czesciej.
Inna sprawa - kobiety "niezrzeszone" (wiek czy wyglad nie ma znaczenia) nie sa zbyt mile widziane - ogolnie - w towarzystwie par.
A narzucac sie nikomu nie bede bo mam swoja ambicje.
I tez jest tak - na pcozatku fajnie, interesujaco tylko z czasem jakos sie odechciewa. Moze to nie ci wlasciwi ludzie? Bo gdyby byli wlasnie tacy to cos by do nich przyciagalo, nieprawdaz?
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do