Poczucie bezpieczeństwa a związek

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez cryo 08 sty 2014, 14:18
Mam do Was pytanie.
Czy wg Was związek powinien dawać poczucie bezpieczeństwa, czy raczej człowiek powinien opierać swoje poczucie bezpieczeństwa wyłącznie na sobie i tylko w sobie szukać jego źródła?

Zastanawiam się, ponieważ ostatnio usłyszałam od osoby, z którą się związałam, że lepiej i łatwiej mi będzie, jeśli sama dla siebie będę źródłem poczucia bezpieczeństwa i spokoju, a nie będę oczekiwać go w związku.
Zabolało. Zawsze mi się wydawało, że to normalne, że związek powinien opierać się na poczuciu bliskości i dawaniu sobie wzajemnie owego poczucia bezpieczeństwa.
Dziś pomyślałam, że skoro właściwie nie mogę takich wartości oczekiwać od osoby z którą jestem, to chyba nie powinnam tkwić w takim związku, bo tak naprawdę po co? W imię miłości? Tylko co to za miłość, w której człowiek zostaje sam z tym, jak się czuje?
Nie wiem. Być może nic nie wiem o miłości. Zawsze wydawało mi się, że jeśli się kogoś kocha, to chce się by ta druga osoba czuła się dobrze, spokojnie, bezpiecznie. Dziś widzę, że chyba byłam głupia.

Napiszcie, proszę, o Waszym zdaniu w tej kwestii.
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 08 sty 2014, 14:30
cryo, po tylu nieudanych związkach w którym szukałam poczucia bezpieczeństwa stwierdzam jedno - w tej materii trzeba liczyć na siebie.
Jak liczysz na to, że ktoś cię nim otoczy - zwierzasz mu się ze wszystkiego, myślisz że będzie kochał wszystkie twoje lęki czy wady. Ale nie, biedaki jeszcze po takich wyznaniach uciekają gdzie pieprz rośnie, albo co większe bydle zwróci przeciwko tobie.
Ja od małego szukam poczucia bezpieczeństwa bo nie dali mi tego w chacie. Żyje w ciągłym lęku i wydawało mi się, że jak znajdę faceta to te lęki miną.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Poczucie bezpieczeństwa a związek

przez Etna 08 sty 2014, 14:31
cryo - moim zdaniem o to właśnie w związkach chodzi... Że się znajduje tego faceta/tą babeczkę, z którą razem chce się iść przez to (czasami bardziej, czasami mniej) porypane życie. A idąc przez to życie potrzeba mieć kogoś, w kim będzie miało się wsparcie i tym samym komuś, komu wsparcia chce się udzielać. W końcu na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, etc. Co to za filozofia być przy kimś kiedy tylko jest dobrze? Nie za sielsko to przypadkiem brzmi i nie za egoistycznie? Nie wiem, dla mnie tak to działa.
Offline
Posty
574
Dołączył(a)
30 gru 2013, 19:24
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez EmInQu 08 sty 2014, 14:36
cryo napisał(a):Mam do Was pytanie.
Czy wg Was związek powinien dawać poczucie bezpieczeństwa, czy raczej człowiek powinien opierać swoje poczucie bezpieczeństwa wyłącznie na sobie i tylko w sobie szukać jego źródła?

Zastanawiam się, ponieważ ostatnio usłyszałam od osoby, z którą się związałam, że lepiej i łatwiej mi będzie, jeśli sama dla siebie będę źródłem poczucia bezpieczeństwa i spokoju, a nie będę oczekiwać go w związku.
Zabolało. Zawsze mi się wydawało, że to normalne, że związek powinien opierać się na poczuciu bliskości i dawaniu sobie wzajemnie owego poczucia bezpieczeństwa.
Dziś pomyślałam, że skoro właściwie nie mogę takich wartości oczekiwać od osoby z którą jestem, to chyba nie powinnam tkwić w takim związku, bo tak naprawdę po co? W imię miłości? Tylko co to za miłość, w której człowiek zostaje sam z tym, jak się czuje?
Nie wiem. Być może nic nie wiem o miłości. Zawsze wydawało mi się, że jeśli się kogoś kocha, to chce się by ta druga osoba czuła się dobrze, spokojnie, bezpiecznie. Dziś widzę, że chyba byłam głupia.

Napiszcie, proszę, o Waszym zdaniu w tej kwestii.

Poczucie bezpieczeństwa jest pojęciem bardzo szerokim i każdy człowiek układa jego własną definicję. Z jednej strony Twój partner wypowiedział bardzo mądre słowa, ponieważ jeśli nie będziesz potrafiła samej sobie dać tego poczucia, to zaczniesz pełnić rolę pasożyta, a to może kiedyś samą Ciebie wykończyć psychicznie. Człowiek, aby tworzyć silny związek musi przed wszystkim być silny sam w sobie. Z drugiej strony Twój partner chyba niezbyt szczęśliwie dobrał słowa, bo można je interpretować dwojako np., że nawet w obliczu jakiegoś wyjątkowego problemu nie masz co na niego liczyć (np. nie wysłałby Ci kasy na bilet do kraju, gdybyś przykładowo została okradziona na lotnisku w ZEA). Wydaje mi się, że najzwyczajniej w świecie musicie o tym pogadać, bo budowanie własnego obrazu całej wspólnej koegzystencji na bazie tak szczątkowych sugestii do niczego zdrowego raczej nie doprowadzi.
Zrób wszystko, aby uniknąć walki, ale gdy już musisz do niej stanąć - WYGRAJ!
Gdybym stosowała się do wszystkich reguł, daleko bym nie zaszła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1760
Dołączył(a)
14 sie 2013, 14:39
Lokalizacja
ロジック

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez kokos7 08 sty 2014, 14:42
Luktar, w jakim sensie faceci nie potrafili Ci dać poczucia bezpieczeństwa?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
653
Dołączył(a)
24 paź 2013, 16:57

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 08 sty 2014, 15:20
EmInQu, czyli ludzie chorzy tacy jak ja, którzy sami permanentnie czują, że sami ze sobą nie są bezpieczni nie powinni wchodzić w związek bo mogą zamienić się w pasożyta? Zresztą zdrowi ludzie wyczuwają tych co będą się chcieli uwiesić albo wyssać energię. Ja nie wejdę w związek póki nie zacznę panować nad lękiem.

kokos84, w takim, że jak np. jak wyprowadziłam się na stancję to mój chłopak (razem wtedy 1,5 roku) mieszkał u mnie 3 miechy, wtedy zapytałam czy mógłby się dokładać do czynszu skoro ze wszystkiego korzysta i chce ze mną być. Powiedział, że nie bo on ma gdzie mieszkać (mieszkał z ojcem). Zwykle to byli imprezowicze, którym nie po drodze było z pracą.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez Łapa 08 sty 2014, 15:32
Moim zdaniem powinniśmy sobie w związku nawzajem dawać poczucie bezpieczeństwa, aczkolwiek nie można non stop na kimś polegać i zrzucać swoich problemów na jego/jej barki.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez cryo 08 sty 2014, 16:34
Bynajmniej nie jestem osobą, która non stop chce na kimś polegać czy zrzucać problemów na czyjeś barki. Zawsze radziłam sobie sama i jestem niezależna, swoje problemy rozwiązuję sama. Sama sobie też potrafię zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Jednak myślałam, że jeśli już się z kimś wiążę, to będę mogła na niego liczyć w chwilach, kiedy będę miała gorszy czas, szczególnie jeśli wyniknie on z konkretnych wydarzeń. Nie liczyć we wszystkim, ale przynajmniej na wyrozumiałość.

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale w skrócie wyglądało to mniej więcej tak: zanim zdecydowaliśmy się na bycie razem długo rozmawialiśmy i wyjaśniałam uczciwie: że chorowałam na depresję, co było związane z moimi doświadczeniami z przeszłości, leczyłam się, wyszłam z tego, natomiast raz na jakiś czas epizody depresyjne powracają. Dodam, że zaczęłam chodzić na terapię i pracuję nad tym. Wyjaśniłam dokładnie z czym to może się wiązać i poprosiłam o przemyślenie i podjęcie rozważnej, dojrzałej decyzji: czy na pewno chcesz wchodzić w związek z kimś, kto może miewać naprawdę gorsze okresy? Powiedziałam, że miewam czasami prawdziwie depresyjne nastawienie do świata, miewam dni, gdy przygniata mnie poczucie beznadziei, ale że to przechodzi. Dostarczyłam odpowiednie materiały na temat depresji itd, by uświadomić na czym to mniej więcej polega. W odpowiedzi usłyszałam, że mimo wszystko, wiedząc to wszystko chce być ze mną, że to miłość itd. i że damy radę. Na początku wszystko było fajnie, choć też już na początku pojawiło kłamstwo - kiedy to odkryłam, usłyszałam, że to pierwsze i ostatnie, że to było "dla mojego dobra". Postanowiłam, że wybaczę, zapomnę. Z czasem zaczęły pojawiać się problemy dnia codziennego, okazało się, że o ile ja potrafię komunikować to, co myślę i czuję, to druga strona nie bardzo, bo ma "blokady". Od niedawna przygnieciona ilością obowiązków (większość spraw "domowych" była na moich barkach), a także kompletną niechęcią do zrozumienia mnie (a wcześniej to zrozumienie wydawało się istnieć), przy jednoczesnym żądaniu zrozumienia ode mnie zaczęłam chodzić coraz bardziej przygaszona, ponura, momentami drażliwa. To zaczęło rzutować na całą atmosferę. Powiedziałam, że nie czuję się dobrze, wyjaśniłam z jakich powodów, w odpowiedzi usłyszałam, że jeśli nie widzę ile się dla mnie robi, to już nie zobaczę. To oczywiście nie wszystko, ale nie będę się rozpisywać. Generalnie mam wrażenie, że im bardziej ustępuję i staram się analizować siebie, doszukiwać się w sobie tego, co mogłam zrobić lepiej, tym bardziej z drugiej strony otrzymuję coś kompletnie przeciwnego. Bywają jeszcze chwile porozumienia, ale coraz rzadziej.
A ostatnio usłyszałam również to, co napisałam w pierwszym poście.

Stąd moje dylematy, rozważania i potrzeba posłuchania opinii innych osób.
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Poczucie bezpieczeństwa a związek

przez aardvark3 08 sty 2014, 18:40
Moim teoretycznym zdaniem poczucie bezpieczenstwa w zwiazku to podstawa. Inaczej nie ruszy sie z miejsca czyli nie ma postepu.
Doswiadczenie w tym temacie mam znikome, ale potrafie sobie wyobrazic sytuacje odwrotne do tych, ktore mnie spotykaly.
Ze w przypadku jakichs problemow, klopotow (niewazna przyczyna) - bede miala swiadomosc, ze partner mnie nie zostawi samej sobie i nie powie: to nie jest moj problem, radz sobie sama, ja nie jestem temu winien/za to odpowiedzialny, mnie to nie obchodzi itp. Albo nie zrobi karczemnej awantury bo cos sie wydarzylo co zaburzylo jego (wzgledny) spokoj.
Dotychczas staralam sie omijac trudne tematy w zwiazku wiedzac, czym to sie moze skonczyc. Balam sie ich poruszac nawet, tzn czasem probowalam tak manipulowac, przez ogrodek, badac teren, czekac na dobra atmosfere... Doskonale te sytuacje pamietam. Juz wtedy mialam swiadomosc (ale nie chcialam sie przed sama soba przyznac) ze nic z tego nie bedzie. Ze nie czuje sie bezpiecznie skoro nie moge mowic wprost o waznych sprawach.
I to byl blad, bo powstala sytuacja ktora dzis nazywam "szminkowanie trupa".
Jesli nie ma szczerosci, otwartosci, zaufania to nie jest zwiazek tylko wlasnie taki trup. Nawet nie trup zwiazku tylko nadziei na niego. Zwiazku nie bylo i nie bedzie bo nie moze byc w takich warunkach.
Tylko wspolne mieszkanie dwoje ludzi i dzielenie czegos tam (nieruchomosci, pracy, dzieci, nazwiska itp).
A - powtorze zdanie - jesli nie ma otwartosci, szczerosci, zaufania to poczucie bepieczenstwa nie istnieje.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 08 sty 2014, 19:09
aardvark3, określenie "szminkowanie trupa" jest bardzo adekwatne do tego typu sytuacji i świetnie je obrazuje. Od dziś na stałe w moim słowniku :)
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Poczucie bezpieczeństwa a związek

przez 0Rh+ 08 sty 2014, 19:40
cryo, Pytasz o podstawy ,fundamenty związku . Wydaje mnie się ,że im dłuższy , poważniejszy związek ,tym poczucie bezpieczeństwa powinno byś coraz większe.
Offline
Posty
1047
Dołączył(a)
03 maja 2013, 09:36

Avatar użytkownika
przez Aneczak 08 sty 2014, 19:48
IMO gdyby to zależało od stażu to bym się chyba nie rozwiodła he he. Co być powinno, lista mogłaby ciągnąć się w nieskończoność. Pobożne życzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 21:54
Lokalizacja
Lbn

Poczucie bezpieczeństwa a związek

przez aardvark3 08 sty 2014, 20:58
Luktar napisał(a):aardvark3, określenie "szminkowanie trupa" jest bardzo adekwatne do tego typu sytuacji i świetnie je obrazuje. Od dziś na stałe w moim słowniku :)

Szminkowalam tego trupa 11 lat, wyszlam poharatana, patologicznie nieufna, cyniczna.
Teraz jakby sie trup trafil to albo skremuje albo pogrzebie. Amen.
Czasu coraz mniej, szkoda zycia na zmarnowanie i jakies polprawdy, polzwiazki. To juz lepiej byc samej bo zagrozenie zerowe, nie ma dylematow.
Czlowiek ktory jest wolny jest spokojny. Tylko w sercu i w duszy zieje pustka.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Poczucie bezpieczeństwa a związek

Avatar użytkownika
przez socorro 15 sty 2014, 12:49
Czy wg Was związek powinien dawać poczucie bezpieczeństwa, czy raczej człowiek powinien opierać swoje poczucie bezpieczeństwa wyłącznie na sobie i tylko w sobie szukać jego źródła?

Zastanawiam się, ponieważ ostatnio usłyszałam od osoby, z którą się związałam, że lepiej i łatwiej mi będzie, jeśli sama dla siebie będę źródłem poczucia bezpieczeństwa i spokoju, a nie będę oczekiwać go w związku.

cryo,
to jest trochę jak takie błędne koło.
jeśli nie czujesz się bezpiecznie i spokojnie, to każdy związek, w który wejdziesz nie będzie dawał ani poczucia bezpieczeństwa ani spokoju.
parafrazując wypowiedź Eichelbergera- moim zdaniem związek jest jak walizka- to z niej wyjmiesz, co do niej włożysz. jeśli będziesz czuła się spokojnie i bezpiecznie, mówiąc o swoich problemach, uczuciach, jeśli będziesz pewna, że ta druga osoba Cię nie wyśmieje, nie wykorzysta tego przeciwko Tobie, a nawet jeśli tak- to Tobie przez to niczego nie ubędzie- to komfort i bezpieczeństwo masz zapewnione. no i w drugą stronę- jeśli będziesz bała się mówić, o tym co dla Ciebie ważne, to nie będziesz czuła się bezpiecznie.
ważne jest, żeby dochodzić do tego małymi kroczkami- powolutku budować to bezpieczeństwo i stabilizację w związku.
bo bez tego ani rusz, ściskam mocno kciuki za Ciebie ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 7 gości

Przeskocz do