Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez libertynka 01 sty 2014, 19:38
Przytulanie jest fajne i przyjemne, ale później jestem rozbita na miliony kawałeczków. Im dłużej mnie ktoś przytula, tym dłużej później się zbieram do kupy. Rozwala mnie to, totalnie rozwala.

W dzieciństwie prawie nie byłam przytulana. Jak się urodziłam to matka złapała żółtaczkę, mnie wynieśli na inny oddział i nie byłam w ogóle karmiona piersią. Później pamiętam tylko sporadyczny kontakt z ojcem, jak siedziałam mu na kolanach i się przytulałam. On z nami nie mieszkał, wpadał czasem, ostatnie przytulenie kojarzę gdzieś w wieku wczesnoprzedszkolnym, miałam 3-4 lata. Pewnego dnia ojciec zniknął. Matka mi oznajmiła, że wyjechał do pracy za granice i nie będzie go nie wiadomo ile, pół roku, rok. Nie pożegnał się ze mną, ani nie uprzedził, ani nie wytłumaczył. Moja matka była zimna i nie okazywała uczuć, nie dotykała mnie wcale, często myślałam, że się mnie wstydzi. Ojciec jak wrócił z zagranicy to był równie zimny i nieprzystępny, często mnie wyśmiewał i mówił wprost, że jestem głupia.

Przez kolejnych kilkanaście lat życia nie pamiętam, żeby ktoś mnie przytulił ani objął, czy choćby poklepał po ramieniu. Po prostu zero kontaktu fizycznego ani bliskości. Dopiero na studiach poznałam kogoś, kto z powrotem nauczył mnie dotyku. I co tu dużo mówić, dałam się wykorzystać. Moje pragnienie bliskości było interpretowane przez facetów wiadomo jak. Dlatego unikam związków - potrzeba bliskości nigdy nie zostaje zaspokojona a jedynie odczuwam negatywne skutki "odstawienia".

Jak mnie ktoś przytula to jest jedyny moment w życiu, kiedy czuję się naprawdę bezpiecznie, wyłączam się i odpływam w błogi spokój. Jak bliskość się kończy to jestem strasznie rozbita, roztrzęsiona, w kawałkach. W momencie ponownego przytulenia od razu się uspokajam, jak dziecko przystawione do butelki. I jak mam szanse przytulać się do kogoś godzinami to to robię i jest przyjemnie, ale wszystko się kiedyś kończy i wpadam wtedy w pustkę. Chce mi się płakać i odczuwam różne niefajne rzeczy.
Dodam jeszcze, że na co dzień jestem samodzielna i niezależna, i całe życie byłam sama. Dopóki nikt mnie nie przytula to jest wszystko ok. Co ważne - nie uzależniam się od konkretnej osoby, tylko od samej bliskości.

Właśnie sobie uświadomiłam, że przeżyję życie unikając bliskości. Ale czy w takim razie mam szansę na pozbycie się permanentnego wewnętrznego smutku? Czy człowiek sam może poradzić sobie z zaniedbaniami z wczesnego dzieciństwa? Czy powinnam pogodzić się z samotnością i nigdy się z nikim nie wiązać?
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 sty 2014, 19:55
Czy powinnam pogodzić się z samotnością i nigdy się z nikim nie wiązać?


Nie. Daj sie komus przytulac do konca zycia
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez libertynka 01 sty 2014, 20:06
Candy14, do końca życia bałabym się, że to stracę, nie umiałabym stworzyć zdrowego związku, a jak trafię na nieodpowiedniego faceta to związek będzie przypominał prostytucję opłacaną bliskością.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 sty 2014, 20:08
veganka, wszystko co napisalas to prawda. Ale przeciez mozna ponapawiac to co rodzice spieprzyli na terapii a potem stworzyc zdrowy zwiazek
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez libertynka 01 sty 2014, 20:24
próbowałam terapii parę razy, najdłużej z pół roku. nic z tego nie wyszło choć mi zależało i się starałam. może na nieodpowiednich terapeutów trafiałam.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

przez aardvark3 01 sty 2014, 20:28
tego sie tez obawiam - ze jakktos da mi taka szczera odrobine ciepla - to sie rozlece, rozpadne na kawaleczki. Ze to mnie przerosnie, przytloczy.
Moja przyjaciolka ma bliskiego przyjaciela geja - i zeszlego roku jakos tak po Sylwestrze przyszlam do niej do pracy i ten gosc tam byl, skladalismy sobie zyczenia i mnie objal, przytulil tak po ludzku, jak drugi czlowiek, bez podtekstu - poczulam wtedy jak cos mnie wlasnie przytlacza i szybko obrocilam to w zart.
Przestraszylam sie. Tego, co moge odczuwac i tego, ze to moze mnie zdominowac.
Mnie nie potrzeba mezczyzny tylko CZLOWIEKA. Przede wszystkim.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

przez lukk79 01 sty 2014, 20:31
a możesz, na ile się da, obiektywnie stwierdzić, że teraz wiesz nieco więcej o sobie i jak byś podjęła znowu terapię to z nowymi przemyśleniami, tak jakby ? pół roku to też nie tak dużo, mówią, że koło roku powinna trwać, i może potem musi być kolejna jakaś. moja trwa już ponad 4 miesiące a też niewiele się ruszyło ale są przemyślenia nowe i jest o czym mówić. to już chyba coś. nie wiem czy to coś da ale póki się probuje to jest szansa, a też wątpie żeby to był zmarnowany czas.

-- 01 sty 2014, 20:33 --

aardvark3, u mnie podobnie.
Offline
Pierwszy Romantyk Forum
Posty
923
Dołączył(a)
04 paź 2012, 21:24
Lokalizacja
Szczecin

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 sty 2014, 20:43
veganka, troche krotkie te terapie..u mnie po pol roku to dopiero cos drgnelo
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez libertynka 01 sty 2014, 20:50
lukk79, nie mam problemów z mówieniem o sobie i swoich odczuciach, nie mam problemu z nawiązywaniem więzi pod warunkiem, że trafię na inteligentnego i otwartego słuchacza, który będzie chciał mi pomóc, będzie autentycznie życzliwy i ludzki. pokaż mi takiego terapeutę. ja trafiałam na niedo*ebane pi***. niezainteresowane moimi problemami, wszystkowiedzące. 45min i wypad. a ja mam tyle do opowiedzenia, tyle historii, przeżyć, przemyśleń, wątpliwości, podejrzeń i wniosków do zweryfikowania, że mogłabym przez rok codziennie mówić, gdyby ktoś chciał słuchać. całe życie zajmowałam się introspekcją, zadawaniem sobie pytań o taki a nie inny stan rzeczy, to jest po prostu żenujące jak na terapii robią ze mnie tępą, nieświadomą niczego neurotyczkę. ja jestem czymś więcej niż przypadkiem wpisującym się w ramy danego zaburzenia. tylko nikt do tej pory nie zadał sobie trudu, żeby to zobaczyć. nie wiem, może coś się przez ostatnie lata zmieniło w psychoterapii. będę u psychiatry to może spytam o skierowanie. pomyślę.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 sty 2014, 20:54
ja trafiałam na niedo*ebane pi***. niezainteresowane moimi problemami, wszystkowiedzące. 45min i wypad. a ja mam tyle do opowiedzenia, tyle historii, przeżyć, przemyśleń, wątpliwości, podejrzeń i wniosków do zweryfikowania, że mogłabym przez rok codziennie mówić, gdyby ktoś chciał słuchać. całe życie zajmowałam się introspekcją, zadawaniem sobie pytań o taki a nie inny stan rzeczy, to jest po prostu żenujące jak na terapii robią ze mnie tępą, nieświadomą niczego neurotyczkę.

Jestes marzeniem terapeuty :D Przynajmniej mojej terapeutki ktora zaczela ze mna gadac gdzies tak wlasnie po paru miesiacach a wczesniej sluchala co ja a do powiedzenia
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez libertynka 01 sty 2014, 20:57
Candy14 napisał(a): Jestes marzeniem terapeuty :D Przynajmniej mojej terapeutki ktora zaczela ze mna gadac gdzies tak wlasnie po paru miesiacach a wczesniej sluchala co ja a do powiedzenia

nigdy bym na to nie wpadła :)
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

przez marti27 02 sty 2014, 20:33
ja nie cierpie sie przytulac...
Twoj przypadek jest bardzo interesujacy ciekawe co by powiedziala na to osoba, ktora sie zna )np wlasnie jakis terapeuta)
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
19 sty 2013, 23:02
Lokalizacja
krk

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 02 sty 2014, 20:41
ja nie cierpie sie przytulac...

chyba dużo zależy do kogo .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Przytulanie i bliskość mnie rozwalają

przez Ketmia 02 sty 2014, 21:34
Veganka, jeśli będziesz rozpoczynała terapię, to weź pod uwagę nurt Gestalt lub integracyjny z Gestalt - odwołując się do swoich doświadczeń -sądzę, że mogą pomóc w opisanym przez Ciebie problemie. Częściowo doświadczeń bliskości i handlingu może przysporzyć opiekowanie się czworonogami -felino i dogoterapia są skuteczne również w przypadku dorosłych, polecam i pozdrawiam
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
27 gru 2013, 21:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do