Lęk przed związkami i bliskością

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 19 sty 2014, 18:55
socorro napisał(a):aardvark3, ja w ogóle w słowa nie wierzę. liczą się dla mnie tylko czyny

Teraz, to ja tez :D

-- 19 sty 2014, 21:31 --

socorro - PW
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez Rebelia 20 sty 2014, 11:15
CórkaNocy,

ale po ostatnim rozstaniu, do tej pory jak sobie o nim pomyślę, to jest mi tego żal, jest mi przykro,

Generalnie po każdym rozstaniu dobrze jest sobie dać ten czas na żal, pocierpieć trochę i przewałkować swoje uczucia z każdej strony. Zajmowanie się czymś, byleby nie bolało tylko odwleka ten proces w czasie. I jeśli nie przepracujesz swoich uczuć, emocji w tym temacie, to będzie Cię on męczył. Moja terapeutka powtarzała, ze lepiej na początku to przemyśleć i oswoić, niż gdyby później te negatywne emocje miały się uaktywnić pod różnymi dziwnymi postaciami.

Obwiniam siebie do tej pory, mimo że psycholog mi powiedziała po pewnych jego zachowaniach było widać, że nie ma zbyt dużego szacunku do mnie, ale wiadomo, że będę winić siebie, że to ja powiedziałam za dużo, że to ja nie nadawałam się do związku.

Poczucie winy nie jest chwastem emocjonalnym, który da się szybko z ogródka myśli usunąć. Dobrze, ze chodzisz do psychologa i na ten temat rozmawiasz, bo ze swojej strony mogę powiedzieć, że to pomaga. U mnie dość szybko ten problem usunął się w cień, dlatego proponowałabym na najbliższej wizycie zaakcentować, że na tym mocniej byś się chciała skupić.
Z mojej strony mogę dodać, że takie poczucie winy jest totalnie bezpodstawne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez aptasia 20 sty 2014, 23:16
hej kobietki, ale się rozgadałyście a ja z powodu pracy nie mam kiedy poczytać was dokładnie choć temat jest mi okropnie bliski... :(((

Mam do was pytanie, czy też jesteście sabotażystkami własnych (obecnych lub potencjalnych) związków i własnego szczęścia?
"balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności, by czytać i pracować, a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów."
Sylvia Plath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1036
Dołączył(a)
05 gru 2013, 17:51
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 20 sty 2014, 23:58
ja tak :)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 21 sty 2014, 01:34
Powiem po weekendzie ;)
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 21 sty 2014, 09:42
dream* napisał(a):Mam do was pytanie, czy też jesteście sabotażystkami własnych (obecnych lub potencjalnych) związków i własnego szczęścia?

Trafne pytanie, zważywszy na moją obecną sytuację. Nawet muszę dzisiaj o swoich przemyśleniach powiedzieć dzisiaj na terapii (tak, tak, otworzyłam się, przestaję się wstydzić, jestem z tego dumna :yeah: 4 miesiące mi zajęły, żeby temu panu zaufać ;) ) Ostatnia moja znajomość wyglądała z mojej strony tak, że wewnętrznie gdzieś czułam, że to nie wypali. To była wręcz pewność, że tak będzie. A ponieważ od dawna o tym marzyłam postanowiłam dać szansę "odwrotności" moich przeczuć z nadzieją, że się nie sprawdzą. Jednak gdzieś w głowie kołatała ciągle myśl, że to się za chwilę skończy, że będzie bolało. I chyba miałam gdzieś po cichu nadzieję, że skończy się za chwilę, a ja będę mogła się szybciutko pozbierać i iść dalej. I miałam rację, skonczyło się szybciej niż przewidywałam, bolało i boli nadal, ale poczułam ulgę. Że oto już teraz mogę zacząć proces "zdrowienia", nieprzyjemna rozmowa jest już za mną, za mną nagłe poczucie nienawiści do siebie, że jestem beznadziejna, po prostu za mną to, co i tak miało się stać. Teraz już nie zamierzam tak nigdy załatwiać sprawy, nie zamierzam wchodzić w żadną relację, bo zawsze znajdzie sie inna, LEPSZA, z którą "przegram" wyścig o tytuł królowej czyjegoś serca.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 21 sty 2014, 11:19
Moje leki sa i podobne do Twoich, MalaMi, i inne.
Dlatego staram sie utrzymac dystans. I tu sie zaczynaja schody.
Jak pogodzic dystans ze zblizaniem sie do siebie? Czy jest mozliwa otwartosc na "trzezwo"?
Pragnienia, emocje moga zerwac sie ze smyczy bo one maja prawo zyc wlasnym zyciem i w nich jest owa radosc, wolnosc, spontanicznosc - tylko ze to moze kosztowac.
Takie sa moje czysto teoretyczne (na razie) obawy.
A skad sie to bierze? Bo czuje, ze emocjonalnie zaczynam sie otwierac, nie jakas euforia ktora szybko mija (wtedy, kiedy odkrylam ze sa we mnie emocje i to byla po prostu radosc, taka czysta radosc) ale one zaczynaja scielic sobie wygodne miejsce. Zadomawiaja sie. Nie wiem, czy tego chce. A wlasciwie i tak i nie.
Tak - bo to jest pozytywne i ma szanse rozwinac sie w cos pieknego a potem moze trwalego.
Nie - bo moge zostac zraniona na wlasne zyczenie. Nie przez czlowieka ale przez sytuacje.
Ale na razie chyba uprzedzam fakty, jakie by one nie byly.
Pozyjemy, zobaczymy.
A teraz jade po tego holtera. 24 godziny z glowy :/
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 21 sty 2014, 19:38
a ja po prostu nie angażuję się. chociaż chciałabym, no chciałabym wydobyć z siebie te cieplutkie uczucia, to nie potrafię.. mimo że wiem że facet byłby idealnym partnerem, ma cechy które mi się podobają, pod względem wyglądu też w moim typie, to zwyczajnie wiem, że nic więcej nie poczuję. lubię, szanuję, miło mi spędzać czas z tą osobą, ale ta wewnętrzna blokada mnie skutecznie stopuje.
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 21 sty 2014, 20:05
Mnie tez ta blokada o sobie przypomina, jak ten je banany holter, co 15 min sie wlacza i wqrwia.
No, jest fajnie, gadamy sobie i robi sie cieplo... Jaks tam zalazek intymnosci nawet sie pojawia -minimalny ale to jest fajne. Ide spac z pozytywnym nastawieniem i w dobrym nastroju.
A rankiem - pierdut! Wala w leb watpliwosci i blokady. W ciagu dnia tez tak sie wlaczaja i wylaczaja.
I mowia mi ze musze miec 100% pewnosci a 100% to nawet spirytus nie ma.
Pewnosci nigdy nie bedzie wiec co - mam zyc do konca swoich dni z watpliwosciami?
Czy wybrac priorytety i sie ich trzymac - jak tu zatrybi to jest OK? A reszte zostawic bo szkoda zdrowia?
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 21 sty 2014, 22:57
aardvark3, ale na co szkoda zdrowia?
no właśnie, pewności nigdy nie ma.. nie ma czegoś takiego jak 100% pewność.. tzn.przynajmniej ja nigdy czegoś takiego nie czułam, zawsze miotam się między wątpliwościami, zawsze coś ma dla mnie 2 strony, nigdy nie wiem nic na pewno. i chyba nikt nie wie?
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

przez barikello 22 sty 2014, 00:14
U mnie problem jest podobny, nie tyle jeśli chodzi o związki, co nawet bliższe relacje zwane 'przyjaźnią'. Zawiodłem się na ludziach, nie ufam im zbytnio i mimo że z jednej strony czuję potrzebę nawiązania z kimś takiej relacji, to z drugiej też mam świadomość, że to bez sensu. Nie bez znaczenia jest też moje niskie poczucie wartości... uważam się za gorszego od innych, więc staram się wszystkich do siebie zniechęcić. Mimo, iż niektórzy bywają nieustępliwi to jednak wiem swoje i sam potrafię zerwać kontakt, kiedy już zaczyna się coś 'kleić'.

Im szybciej tym lepiej. Łatwiej się z kimś rozstać po miesiącu, niż po roku. Teraz i tak już nie przeżywam tak zerwanych kontaktów jak kiedyś. Nauczyłem się tego, żeby nie liczyć na nic względem ludzi. Po co się później rozczarować...
barikello
Offline

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 22 sty 2014, 11:04
Szkoda zdrowia na stresowanie sie tym co bedzie gdyby... I lek przed potencjalnym odrzuceniem. Na martwienie sie.
Mimo iz mam tego pelna swiadomosc - ow lek nie znika. Jest jakby czescia mnie. Za gleboko sie wpisal w zycie od poczatku mojego istnienia.
Tego, ze po raz kolejny sie okaze, ze jednak nic sie nie nauczylam z tych moich doswiadczen, tylko mocna w gebie jestem a reszta bez zmian.
Swiadomosc moze co najwyzej zlagodzic upadek ale nie zawsze moze mu zapobiec.
Poza tym nie chce, naprawde nie chce wybiegac za daleko. Emocje sa wyrywne i nie lubia czekac na swoja kolejke. A, moim zdaniem, nie mam wystarczajacych podstaw i brak mi "materialu poznawczego".
Dzis mam nastawienie z serii: zloty srodek. Mimo, iz wczoraj wieczorem chemia sie zaczela odzywac i pare iskier polecialo.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 22 sty 2014, 11:34
aardvark3, zaczynasz już się powoli nastawiać na 'coś'?
stąd powrót lęków? obawa przed toksycznymi schematami? przed tym, że są za głęboko zakorzenione, żeby je ominąć?
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 22 sty 2014, 14:45
Dobre pytanie. Czy ja sie nastawiam.
Jesli juz to z ogromnym dystansem. Musi uplynac jakis czas zeby ten dystans zmniejszyc. Tak jak z zaufaniem: jest kredyt i z czasem albo roznie albo znika.
Ale obawiam sie, ze druga strona tak. Probuje wyhamowac. Ale wychodzi cos dziwnego. Tlumaczy go to, ze nie ma az tak traumatycznych doswiadczen.
Bedzie okazja porozmawiac o tym w cztery oczy i nie zamierzam jej przepuscic. Postawic sprawe jasno. Zreszta juz co nieco wspominalam o moim nastawieniu.
Nawet jesli mialabym jakies plany ktore sie przyplataly (bo i tak byc moze) to sadze, ze jestem przygotowana by z nimi powalczyc.
A nastawiam sie na fajnie spedzony czas - to wiem na pewno.

Pamietam jak kiedys z przyjaciolka gadalysmy i zeszlo na temat wlasnie spotkania kogos, a ja powiedzialam: mam takie nagranie ktore mnie skutecznie ustawi do pionu.
Mialo to byc troche zartobliwe a troche kozackie.
W rzeczywistosci moj obiekt zainteresowan nie ma z tym nagraniem nic wspolnego i byloby to wsadzanie go pod jedna kreske ulamkowa z osoba chora psychicznie.
Nie tedy droga.
Moze chodzi o to, by pamietac ze nie wszystko zloto co sie swieci i warto poswiecic czas by sie przekonac a nie brnac w jakies obietnice, zobowiazania itp bo hormony buzuja czy emocje wypuszczaja fajerwerki.
Moge dzis przysmecac bo trafilam na lekarza ktory ma chyba paranoje bo z igly robi widly. Lekarka widziala moje wyniki i mowila co innego a on mnie nastraszyl, qrva. I wcisnal mi szczepionke na grype i zapalenie pluc. Zjbal mi sie nastroj :evil: :hide:
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do