Lęk przed związkami i bliskością

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez tahela 13 sty 2014, 20:43
JA BYM SIE NIGDY NAWET nie umowiła z nikim kogo nie lubię, to mi sie nigdy nie zdarzyło,nawet jak miałm 16,17 lat, trzeba lubiec zeby był związek inaczej bez sensu, to jednak troche jak z przyjaźnia jest z ta miloscia tylko jeszcze seks wchodziw grę. Ja nigdy nie bałam sie byc sama i było mi z tym dobrze, ale jak miałam 30 lat zaczęłam łapać,ze to nie jest normalne, ze cos nie tak jest, czemu kolezanki próbują stałych zwiazków czasem właśnie z takimi beznadziejnymi facetami,ze ja bym z kims takim nawet na randke nie poszła i doszłam do wniosku, ze albo moze jestem dojrzała za bardzo albo od normy zbyt odbiegam bo w końcu i paru naprawdę fajnych pogoniłam.One zakładały rodziny, brały rozwody, były zdradzane a ja nie , nie ,nie chce stałego zwiazku i koniec po prostu kończyłam i tyle, teraz próbuje i mi zalezy, samo to,ze próbuje to swiadczy chyba o wyjatkowosci tego mezczyzny, bo zawsze było u mnie koniec i tyle, najlepsze,ze ja sie z wieloma tymi panami koleguje, mam z nimi konakt i umiałam to pozałatwiać w jakis taki sposób żeby ze soba rozmawiać, trzeba sie było czasem nakombinować,ale relacje sa dobre.Moze nie chciłam popełniac błedów moze to było madre co robiłam a może i nie , na pewno brak zaufania do mezczyzn wyniesiony z domu po relacji z ojcem miał na to jakiś wpływ.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 13 sty 2014, 20:49
CórkaNocy napisał(a):a i ten lęk, że ktoś uzna mnie za niezbyt urodziwą kobietę.

Zapodam to tak: na swiecie jest chyba 6 miliardow ludzi (niepodaje dokladnych danych bo liczylam jakies 3 lata temu ;) ).
Zalozmy, ze nigdy nie spodobasz sie 3 miliardom (statystycznie), 2 miliardom mozesz sie nie spodobac ze wzgledu na cos tam.
Wciaz zostaje miliard.
Ale ze jestesmy ostrozni i rozsadni - dzielimy ten miliard na pol.
Mamy 500 milionow.
Z tego odrzucamy (statystycznie) kobiety, dzieci i mezczyzn powyzej 50 roku zycia.
Mamy jakies 200 milionow.
I jeszcze Ci malo?

A nawet jesli ktos Cie uzna za niezbyt urodziwa - to ponoc wnetrze sie bardziej liczy ;) Albo poczekasz az osiagniesz moj wiek bo wtedy meczyzna (nie z tych, ktorzy wola mlodsze, ladniejsze i plastikowe bo im kryzys wieku sredniego odwala) juz nie patrzy za bardzo na urode ale na to co poza nia. Oni juz tak maja.
Jak wiec widzisz, szklanka jest do polowy pelna (a co ja dzisiaj tak z tymi szklankami, chyba trzeci raz wspominam. Moze to znak ze trzeba sie napic?)
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez tahela 13 sty 2014, 20:50
kawki, herbatki, piwka u mnie to bez problemu, problem jak trzeba sie głebie zaangażowac, dopóki nie ma zangazowania emoconalnego nie boli, może tot ez wieksza wrazliwosc na ból niż u innych wiele czynnikow moze tutaj działac i pewnie to miks wielu rzeczy

akurat wygladem sie az tak nie przejmuje,ale miłe jest jak mowią,ze sie podobam komus, ale to czynnik drugorzedny jak dla mnie

-- 13 sty 2014, 20:02 --

aardvark3,
niby tak duzo tych facetów a tak trudno trafić na kogos na kim zalezy, chodzi mi o psychikę nie o wygląd, chociaz i wyglad jest ważny w pewnym stopniu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 13 sty 2014, 21:25
Ale po co sie dolowac niepotrzebnie i wkrecac jakies wymyslone, katastroficzne scenariusze?
Wiem, wiem - depresja.
Mnie czasami pomaga jak mnie ktos tak do pionu ustawi i wytlumaczy jak krowie na rowie. Otwiera sie malenkie okienko z optymizmem.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez tahela 13 sty 2014, 23:17
nie mam depresji, mam lęk to zupełnie co innego.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 13 sty 2014, 23:45
Wybacz, do jednego wora wrzucilam :uklon:
Chodzilo mi zaburzenie jakiekolwiek i wyskoczyla mi depresja - tak jest jak sie szybciej pisze niz mysli ;)
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 14 sty 2014, 01:05
próbowałam też behawioralno-poznawczej, ale ta metoda nie była dla mnie

dlaczego? może po 2 latach terapii psychodynamicznej inaczej zareagowałabyś na poz-beh? wydaje mi się, że w problemach z relacjami takie dwutorowe podejście do terapii jest mega skuteczne ;)
jeśli chodzi o kompleksy to nie chodzi tu o wagę czy figurę - jestem chuda, mam niedowagę i nie uważam żebym była gruba, są inne ''mankamenty'' w moim wyglądzie, o których nie chcę tutaj tak pisać

nieważne jakie kompleksy Cię dręczą, ale sam fakt, że robisz coś dla siebie, dla swojego ciała, najlepiej regularnie i systematycznie, wpływa na to, że bardziej się z nim identyfikujesz, że lepiej się w nim czujesz. dlatego cieszę się, że napisałaś w kolejnym poście że działasz w tym kierunku :)
zaczynam myśleć o tym jak to było, gdy byłam sama, polegałam na sobie tylko i nie musiałam się bać drugiej osoby, tego jak to się potoczy.

długo byłaś sama?
Poza tym mam też problem z tym, że za bardzo zamykam się w sobie, sama nie wiem jak miałabym dać ciepło drugiej osobie

wiesz, jak związek nie powinien wyglądać, ale nie wiesz jak powinien, tak? nie wiesz jak go budować, żeby był dobry i trwały?
Mówić mu o swoich problemach psychicznych nie chcę, bo z tego co zrozumiałam, nie ma żadnych i nie sprawia takiego wrażenia, tematy czy to depresji czy nawet leków nasennych, zdołowania, lęku, są mu obce. I póki co nie chciałabym go wtajemniczać w ten cały sajgon jaki ma miejsce w mojej głowie.

myślę, że żeby porządnie zbudować więź, żeby pojawiła się intymność między Wami, to prędzej czy później będziesz musiała mu o tym opowiedzieć. ale to nie jest tak, że się spotykacie na drugim czy trzecim spotkaniu i Ty mówisz mu o swoich zaburzeniach, no bo tak wypada, bo to taka próba więzi.. po prostu to wychodzi samo w praniu, jeśli będzie wystarczająco responsywny, przyjazny, jeśli poczujesz się pewnie i bezpiecznie w jego towarzystwie- to powolu, powolu, delikatnie dozując informacje, będziesz mówiła mu coraz więcej i coraz bardziej dyskretne szczegóły o sobie. a jeśli taki nie będzie, to po prostu na pewnym etapie sama to zobaczysz i zareagujesz.
Więc chyba pozostaje póki co trwać, nie zwiewać, starać się przemóc, kontrolować lęk, tylko czy on przeminie?

sama się o tym przekonasz, ściskam kciuki ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez littleMi 14 sty 2014, 18:24
Ja cały czas myślałam, że nie jestem w związku, bo po prostu nie znalazłam jeszcze odpowiedniej osoby. Ale prawdą jest to, że ja tak naprawdę się tego po prostu boję. Wolę niezobowiązujące relacje (bliższe) z osobami, niż ukazywanie, że ktoś mi się podoba, a na dodatek jeszcze przyjmować w odwet wyraźne tego sygnały.
Chciałabym z kimś być. Teoretycznie, bo gdy przychodzi co do czego, to ja przestaję odpisywać, unikam kontaktu. Wprawdzie nie były to osoby, które mnie zainteresowały. Ale tak na serio, to przecież skąd ja mam wiedzieć, jak będzie wyglądał i się zachowywał mój przyszły partner?
Boję się przyjąć czyjeś uczucia, bo boję się, że tą osobę zranię, gdy odechce mi się z nią spotykać. Sama też nie chcę cierpieć, choć raczej wydaje mi się, że jak zacznę się z kimś widzieć, to zranię to drugą osobę. Oni się angażują, piszą, planują wyjścia to tu to tam. Jejku jak mnie to wszystko przeraża. A sama planuję, ale w głowie, nie mówię o tym, a gdy usłyszę taką propozycję z ust tej osoby do mnie, to czuję się osaczona...nie wiem jak to nazwać, po prostu źle.
Raz spotykałam się z pewnym chłopakiem, z którym chciałam być w związku, ale nie wyszło. Nie wiem, czy to wogóle rzutuje na obecny stan rzeczy. Ale możliwe.
Zbuduję czołg
Złożony z części dwóch
Z mej wiary w siebie i
Niezłomnej woli, by
Ten wielki czołg
Nigdy nie poddał się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
09 kwi 2013, 21:16
Lokalizacja
gdzieś pośród wielu innych

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 15 sty 2014, 12:28
czy długo byłam sama? po ostatnim chłopaku byłam sama pół roku, ale i tak porównując się do osób w moim wieku - późno sobie znalazłam kogoś

może po prostu musi upłynąć jeszcze trochę czasu, żebyś była gotowa na związek.
czas + terapia + koncentrowanie się na sobie - wydaje mi się, że to jest Ci teraz potrzebne
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 15 sty 2014, 19:49
Zblizanie sie do kogos nadal jest dla mnie niezreczne. Czuje sie jakbym powiedziala/zrobila za duzo albo za malo. Nie wobec niego ale siebie, jakbym odkryla to na co jeszcze jest czas (mowilam mu o pewnych nieprzyjemnych przezyciach, jakos tak samo ze mie wyszlo - widocznie poczulam podswiadomie ze moge a teraz robie z igly widly).
Wychodzi moje (wbrew pozorom) totalne nieobycie w relacji mesko-damskiej. I wydawaloby sie ze ja taki wyga jestem z moja przeszloscia - a czuje sie jak gimbaza.
Przy nim mam ochote wywalic te wszystkie zale, bole, drzazgi - ale nie chce (nie mam prawa, to byloby nie fair) zeby sie jemu oberwalo przy okazji, zeby go nie zasypac tym syfem.
Nie wiem, czy moje obawy sa sluszne - ale obawiam sie, ze podswiadomie manipuluje, ze to moj nawyk, ze inaczej nie potrafie.
Staram sie byc soba i tak mi sie wydaje ze jestem. Nie umie "siebie jako siebie" uchwycic, ogarnac w tym kontekscie.
Czuje ogrom sympatii do niego, jest emocjonalnie, chemia tez jest (dzisiaj to troche iskier polecialo) - a z drugiej strony zaluje ze sie zblizamy, ze moze nie powinnam wchodzic w takie uklady. Jak sie juz zaangazujemy oboje to bedzie trudniej - wszystko z obydwu stron w tym kierunku idzie jak cholera.
Nie bedziemy sie widziec do przyszlego weekendu a pewnie w weekend "wiadomo co" (moze nie ale ja bym obstawiala 50 na 50) - to juz jakas konkretna intymnosc. Jak bede u niego w domu to juz bardziej osobiscie (mam nocleg w hotelu, byloby nietaktem postapic inaczej a gdyby on mi zaproponowal zeby przenocowac u niego to podejrzewam ze to bylby koniec znajomosci. Gwoli wyjasnienia: nie jestem pruderyjna a wrecz przeciwnie tylko ze sa pewne zasady, troche inaczej jak czlowiek ma 20 lat a inaczej jak pol wieku) - bo powiedzial ze chce mi pokazac dom, przedstawic psa,koty i papuge ;)
Czy moze to on za szybko galopuje - ale mi powiedzial ze ma tendencje do przyspieszania i ze moge go przyhamowac gdyby cos nie tak bylo.
Ten weekend zadecyduje chyba - takie mam wrazenie.
Z poczatkiem marca wyjezdza na miesiac. Idealnie. Bedziemy mieli mozliwosc przemyslenia pewnych spraw.
Teraz jest dobrze. Nie wybiegam w przyszlosc. Po co?
Przytulilam sie i nie rozwalilo mnie, takie fajne uczucie mialam spokoju, relaksu i nie myslalam zupelnie o niczym. Jakby nawet mysli daly sobie na luz. Bardzo pozytywnie, bez szalejacych emocji. Nie pamietam kiedy ostatnio tak sie czulam ale chyba ok 25 lat temu.
Wogole tak sie przy nim czasem czuje - odpoczywam. Nie musze nic mowic, zamykam oczy i nic sie nie dzieje w mojej glowie, zero mysli. One jakby same sie usuwaja.
Nie mam potrzeby robienia czegokolwiek, moge sobie tak trwac.
To moze byc milosc a moze nie, moze tylko ogromna doza sympatii, lubienia, przyjazni. Nie wiem. Milosci na pewno nie czuje - jeszcze nie, tzn mam wrazenie ze jesli idzie do mnie to jest jeszcze w sroc daleko.
Za wczesnie na cokolwiek.
Chce wiedziec, co czuje. I mowic zgodnie z tym. Nie wybiegac bo moge zaplatac sie w zobowiazanie z ktorego trudno mi sie bedzie wydostac bez szkody dla ktorejkolwiek lub obydwu zainteresowanych stron.
Nie wiem czy to jest to i czy wogole istnieje jakies "TO". Chyba od nas zalezy. Nie wierze w teorie dwoch polowek (chyba, ze w monopolowym), wierze natomiast w to, ze dwoje dojrzalych emocjonalnie, swiadomych ludzi jest w stanie stworzyc cos sensownego. Uzyc wszelkich dosteonych im srodkow i mozliwosci zeby zwiazek funkcjonowal satysfakcjonujaco.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Avatar użytkownika
przez Aneczak 15 sty 2014, 21:56
Uwielbiam Cię czytać, życzę Ci szczęścia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 21:54
Lokalizacja
Lbn

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 15 sty 2014, 22:15
Aneczak - :D dzieki za mile slowa
Szczescie to w moim pojeciu umiejetnosc bycia tu i teraz i nie wybiegania w przyszlosc
Trzezwosc umyslu a jednoczesnie poddanie sie emocjom na krotka chwile, zeby je wykorzystac, zeby poczuc sie dobrze, zeby przezywac.
Ale zeby nie stracic glowy.
W tym momencie emocje sobie poszly na spacer a ja przygladam sie temu wszystkiemu z boku.
Mam dystans. Teraz.
Czy potrzebny mi dystans gdy cos sie bedzie dzialo?
Co do prawdopodobienstwa manipulacji z mojej strony musze sie zastanowic nad tym bo mam wrazenie ze odruchowo to robie. I moge sobie napytac biedy.
Gdyby teraz ta moja terapia wyskoczyla (mam nadzieje ze w miare szybko) to pogadam o tym z terapeuta. Bo to mnie martwi.
Komplementy umiem przyjmowac bez ekstremum w jedna czy druga strone. Jest mi milo i przyjemnie. Dawniej pomyslalabym: pitolisz, gosciu albo w druga strone.
Czyli tutaj czegos mnie zycie i doswiadczenia nauczyly.
Jesli nie bede chciala to nic sie nie stanie. Bez mojego udzialu tez nic.
Czy ja umiem poddac sie chwili, emocjom i przestac k*rwa kontrolowac siebie? Manipulowac? W tym przypadku nie chce nic osiagnac wiec skad manipulacja?
Moze chce cos osiagnac tylko o tym nie wiem albo nie przyznaje sie do tego przed sama soba, wyparlam bo cos tam.

Zazdroszcze troche ludziom nieskomplikowanym, nie maja takich dylematow a jak cos ich gryzie to ida sie napic wodki.
A ja tu rozkminiam na czesci pierwsze i po co?
Ech, zyzn, job twoju mat'!
;)
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Lęk przed związkami i bliskością

Avatar użytkownika
przez socorro 15 sty 2014, 23:01
Trzezwosc umyslu a jednoczesnie poddanie sie emocjom na krotka chwile, zeby je wykorzystac, zeby poczuc sie dobrze, zeby przezywac.
Ale zeby nie stracic glowy.

aardvark3, to co pogrubiłam zwróciło jakoś tak moją uwagę od razu. nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale to tak jakbyś jechała cały czas na zaciągniętym hamulcu, mam rację?
to jest taki dystans, z którym czujesz się dobrze, czy jakaś tam wewnętrzna blokada? jak to czujesz?
Co do prawdopodobienstwa manipulacji z mojej strony musze sie zastanowic nad tym bo mam wrazenie ze odruchowo to robie.

co Ci podchodzi za manipulację w Twoim zachowaniu?
Moze chce cos osiagnac

może chcesz w końcu zdrowego, porządnego związku? i z obawy przed tym, żeby nie był taki jak inne, żeby nie był zbudowany na jakichś takich kruchych fundamentach, przywiązujesz dużo uwagi i dokładasz wszelkich starań do tego, żeby z Twojej strony wszystko było fair? jak myślisz?
Zazdroszcze troche ludziom nieskomplikowanym, nie maja takich dylematow a jak cos ich gryzie to ida sie napic wodki.

masz rację- im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. ale z drugiej strony- im więcej wiesz, tym trudniej Cię oszukać, tym trudniej Tobą manipulować.
powodzenia ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Lęk przed związkami i bliskością

przez aardvark3 16 sty 2014, 00:01
socorro - dzieki za odniesienie sie do moich wywodow i za trzezwe, logiczne spojrzenie. Najlepsze sa wlasnie takie uwagi - obiektywne.
Tez chce byc obiektywna ale watpie czy mi sie to uda, nikt nie jest obiektywny jesli chodzi o jego wlasne sprawy. Zawsze jakies emocje sa.
Zeby nie stracic glowy -mam na mysli, zeby nie zaczac jakis kretynskich planow opartych namysleniu zyczeniowym. Na tym etapie znajomosci to jeszcze nic nie ma ale jakos z gory sie boje, nauczona zlym poprzednim doswiadczeniem.
Poza tym zaczely sie u mnie mieszane uczucia.
Na zaciagnietym hamulcu to pod drift chyba podchodzi ;)
Moze ja sie na wyrost obawiam, Nie mam obaw co do czynnika meskiego ale co do siebie.
Nie wiem czy potrafie tak jakbym chciala. Fenomenologicznie. Bez kontekstu. Bo zawsze byl kontekst a potem sie okazywalo ze to ja ten kontekst dorobilam jak dupie uszy. I zasralam sobie kawal zycia.
Nie chce tez uciekac bo dzisiaj to mam taka ochote - powiedziec ze nic z tego, ze... no nie wiem, rozmyslilam sie, nie pasuje mi. Znalezc jakas zgrabna wymowke by nie powiedziec prawdy, ze obawiam sie siebie. Ze nie jestem jeszcze calkiem gotowa nawet na niezobowiazujace zwiazki.

Odnosnie manipulacji to wydaje mi sie, ze pewne slowa z mojej strony padly nie przypadkiem. Cos, co dotyczy mnie samej. Jakbym probowala cos... ugrac? Ale po co, ja nie chce nic zdobywac, nikogo przekonywac do siebie! A moze tylko sobie wkrecam a jest tak jak ma byc?
Mysle teraz jak mi jest samej dobrze i po jakiego ciezkiego sk*syna mi sie zachcialo randek. Fajnie jest ale czy naprawde warto przeznaczac na to cenny czas?
K*rwa nie wiem, nie chce sobie jeszcze wiekszego burdelu w glowie robic.

-- 15 sty 2014, 23:32 --

Nie, wroc!
A czy to nie jest tak, ze ja moge byc manipulowana?
K*rwa, toz to jakas paranoja mnie dopada.
Dzisiaj juz pozno,zmeczona jestem, prochu nie wymysle.
Przespie sie i rano bede miala lepszy wglad.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do