Emocjonalne rozdarcie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 29 lis 2013, 18:37
Jak to u Was z tym jest? Z jednej strony jesteście wściekli na rodziców, bliskich, którzy w jakiś sposób Was skrzywdzili, a z drugiej nadal kochacie, czujecie uczucia, które można określić mianem "ciepłych"? Jak sobie radzicie przykładowo z emocjonalnym rozdarciem względem matki, która poświęcała Wam za mało czasu, nie interesowała się bądź w w jakikolwiek sposób wyrządziła Wam krzywdę? Macie do Niej ogromny żal, czujecie złość, a z drugiej nadal jest Wam bliska, chcecie, by była częścią Waszego życia? Czy targają Wami sprzeczne uczucia np. kiedy chcecie się odciąć od ojca tyrana, a z drugiej strony przychodzi Wam do głowy myśl- "przecież to jednak ojciec"?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Emocjonalne rozdarcie

przez Kokojoko 29 lis 2013, 19:16
Nie odczuwam żadnych pozytywnych uczuć wobec mojej matki. Jedynie żal i złość za zniszczone dzieciństwo, brak okazywania uczuć, brak dobrego wzorca i wsparcia, którego jak każde dziecko potrzebowałam.
Jeszcze jako dziecko miałam nadzieję, że moja matka się zmieni, zacznie okazywać mi uczucia, interesować się mną, przestanie być agresywna itd. Kiedy miałam naście lat, zrozumiałam, że ona już taka jest. Cokolwiek będę robić, nie zmienię tego...
W tej chwili nie mamy ze sobą kontaktu i bardzo dobrze to na mnie wpływa (jestem spokojniejsza, pracuję nad samooceną, cofają się natręctwa). Nie brakuje mi opartych na pozorach i sztucznej atmosferze kontaktów. Wreszcie nie muszę udawać, że wszystko jest i było ok...
Złości mnie jedynie manipulacja mojej matki. Wkurza mnie jak poprzez inne osoby z rodziny przekazuje np. że bardzo jej smutno i przykro, bo nie przyjechałam na rodzinny obiad lub święta (mam mieć wyrzuty sumienia? :roll: ) lub żali się na mnie rodzinie, a ja wychodzę na wyrodną córkę i bezduszną osobę.
Choć ostatnimi czasy mam już to powoli gdzieś. Żyję swoim życiem, robię to co ja uważam za słuszne i nie zwracam uwagi na to czy "mamusia" pochwala moje zachowanie czy nie. Zaczynam żyć dla siebie, nie innych.
Kokojoko
Offline

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 01 gru 2013, 23:43
Strasznie nienawidzę moje ojca za to, że pił, bił mamę (próbował i mnie), że zniszczył nam życie. Z jednej strony chciałabym mu to wszystko wykrzyczeć, pobić go do nieprzytomności, do krwi, tak jak on kopał mamę... a z drugiej strony z jakiegoś powodu nie potrafię się przemóc i tego wszystkiego mu wygarnąć. Nie wiem czy czuję przed nim jakiś respekt, bo przecież ten człowiek jest dla mnie kompletnym antyautorytetem. Nie wiem, dlaczego tak reaguję, dlaczego nie potrafię mu powiedzieć, jakim jest śmieciem, jak bardzo nas skrzywdził, że chciałabym, żeby przestał pić. :(
W swoich myślach nie zapraszam go na swój ewentualny ślub, nie idę na jego pogrzeb, jego śmierć w ogóle mnie nie obchodzi. A jak byłoby w rzeczywistości? Pewnie zupełnie inaczej... :(
Nawet rozmawiam z nim normalnie, gdy jest trzeźwy, choć mimo wszystko powinnam się do niego nie odzywać, mieć na niego wylane, dawać mu do zrozumienia, że nie cieszy mnie to, co się dzieje teraz i co się działo w przeszłości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez Arhol 02 gru 2013, 00:28
Nie wybaczę zbyt prędko ojcu,za to że po dziś dzień nie potrafi się odciąć od człowieka,(dziadka) który jest pośrednią przyczyną rozpadu mojej dennej rodzinki,że jest młotkiem i agresorem (do rękoczynów na szczęście nie dochodziło) i zupełnie nie potrafi wychować dziecek,Ale głównie to,że zostawił mnie i brachola na pastwę wiecznej krytyki i upierdliwości starego zgreda bo nie potrafi odciąć pępowiny.
Sam też czasem ma podobne zachowania.
Na pewno też nie zapomnę o starym zgredzie który zdewastował mi samoocenę,w*ierdalał się do wszystkiego co możliwe,i że swoim wampiryzmem energetycznym doprowadza człowieka do k*rwicy,krytykuje i p*rdoli farmazony byle człowiekowi do*ebać,za te dni tych głupot,(które wbiły się w podświadomość) prędko uraza mi nie przejdzie,także za to że jak wspomniałem,rozwalił życie i tę rodzinkę w cholerę (a przynajmniej miał spory udział)
Nie zapomnę matce tego że chyba (Nie pamiętam dzieciństwa,ni cholery,wielki,swoisty "Black hole",flashbacki czasem) opuściła naszą rodzinkę,że kłóciła się z idiotą który jest moim ojcem,że parę razy próbowała "pomagać" a koniec końców dostawałem kopa w dupę.


Z drugiej strony,zapewniają jako tako bezpieczny byt,matka dała robotę,z ojcem mieszkam,nigdy jako tako niczego mi nie brakowało,przynajmniej finansowo i w sprawach codziennych mogą pomóc i względnie im to wychodzi.

Sam nie wiem....mam baaaardzo mieszane uczucia względem rodziny,nie mogę jednoznacznie powiedzieć że ich "nienawidzę",ale też i o "miłości" nie ma mowy..
Po prostu k*rwa nie wiem..
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32438
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez mark123 02 gru 2013, 01:59
Z jednej strony wiem, że powinienem kochać swoich rodziców; ale nie kocham (ani matki ani ojca ani nikogo), może dlatego, że nie mam w mózgu takiej funkcji, jak "miłość". O awantury ojca w domu w moim wczesnym dzieciństwie specjalnych pretensji nie mam; poza tym o nic nie powinienem mieć pretensji. Do matki to w ogóle nie powinienem mieć chyba o nic pretensji, a nawet powinienem być jej wdzięczny, ale nie jestem.
Od pewnych wydarzeń 3 lata temu nawiązujących trochę do mojego wczesnego dzieciństwa, stopniowo coraz bardziej rodziców nie lubię i czasem o błahe rzeczy się na nich wewnętrznie wkurzam. Zaczął u mnie się też czasem wywoływać jakiś dyskomfort, że ojciec pije, wcześniej tego dyskomfortu u mnie wiele lat w żadnym stopniu nie było; zacząłem także czuć niechęć do jakichkolwiek rozmów z ojcem. Miałem okres, że podczas wewnętrznej złości na rodziców fantazjowałem w myślach, że dźgam ich nożem oraz że ich kopię; obecnie na razie nie mam takich.
Mam obecnie wrażenie, że jakby moi rodzice umarli, to śmierć ich sama w sobie by mnie nie ruszyła emocjonalnie; no ale jak by było naprawdę, tego nie wiem.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez monk.2000 02 gru 2013, 08:02
Ja mam wiele sprzecznych myśli w stronę mojego taty. Z jednej strony nie mam z nim prawie kontaktu, choruje na schizofrenię i jego główna troska to poświęcanie czasu swoim omamom. Z drugiej to nadal człowiek i mój tata. W wielu sprawach mógłby być autorytetem. Jest dość wrażliwy, nie potrafi krzywdzić w świadomy sposób. Choroba jednak go wyniszcza, cieszyłbym się bardzo, gdyby wyzdrowiał. Jest inteligentnym człowiekiem, ma sporą wiedzę, mimo że przez chorobę od 17 ma ograniczony kontakt ze światem. Pogmatwana sprawa z nim.


Jako dodatek powiem, że dobra rodzina to skarb. To jest coś czego nie można kupić, nawet nie można osiągnąć trudem. Albo jest albo nie ma. Moja familia jest raczej rozdarta i to szkoda, bo nie zapewnia mi wsparcia, przez co czuję się samotny. Gdy ma się kochającą rodzinę, to nie trzeba iść do Hogwartu ani Narnii, bo jest dobrze jak jest.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez nutka06 27 gru 2013, 01:14
A ja kocham moich rodziców najbardziej na świecie. Nie wychowałam się w rodzinie patologicznej. Czuję jednak żal.Kiedy byłam dużo młodsza, mojego taty prawie w ogóle nie było w domu,ale dlatego,że taką miał pracę. Przez to mam/ miałam lepszy kontakt z mamą. Tyle, że od 10 lat oboje żyją w innym państwie,a nasz kontakt ogranicza się do kilkuminutowej rozmowy przez telefon i widywania się 3 razy w roku. Mam żal do rodziców, że wyjechali kiedy najbardziej ich potrzebowałam,ale wiem,że nie wyjechali na wakacje,bo wyjechali,by mnie i mojemu bratu żyło się lepiej Wyjechali i nadal ciężko pracują,nadal mnie utrzymują.Często czuję wyrzuty sumienia za ten żal.Ale czuję go, a on gdzieś musi mieć ujście.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
23 gru 2013, 00:23

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez Indifference1 27 gru 2013, 01:26
Kiedy moja matka jest pijana mogę po niej krzyczeć, szarpać ją, wyzywać-cokolwiek. Za każdym razem sobie mówię, że następnego dnia jak wytrzeźwieje wszystko jej wygarnę. Nigdy tego nie robię, zawsze jest mi jakoś tak głupio :? To po prostu inny człowiek na trzeźwo i inny po alkoholu. Przykładowo przed świętami chodziła pijana. Nie kupiłam jej więc prezentu, w dupie ją miałam. A w wigilię była trzeźwa i było mi strasznie źle z tym, że tacie i siostrze daje prezenty a jej nic. Nigdy nie potrafię nawet wspomnieć o alkoholu kiedy nie pije, chociaż czasami to robię a wtedy się wścieka. To dziwna sytuacja i mam jej dość :/
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1685
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

Emocjonalne rozdarcie

przez Steviear 27 gru 2013, 02:46
Na rodziców nie jestem wściekła.
Kocham ich.A czy oni mnie to taka pewna nie jestem.
Robili,co mogli.
Starali się jak mogli. A to czy wyszlo wszystko ok?
Nic nie jest idealne +kwestia złych wyborów..

Jestem wdzięczna i czasem szkoda mi ich.
a im szkoda mnie :hide: (przynajmniej jeden z rodzicow tak powiedzial)
Dlatego pewnie sprawy wolę trzymać w tajemnicy.
Po co mają sie martwić?
Po co stwarzac dodatkowe problemy?
Moje problemy to nie ich problemy. Tego staram sie trzymać

Pare lat wczesniej bylo nieco inaczej.
Nienawiść :blabla: - już mam was dosyć! Ale to prawie normalne( tak mysle)
Steviear
Offline

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez nutka06 30 gru 2013, 18:33
Steviear, dobrze napisane. Ja tez nie chce obwiniac rodzicow za swoje problemy.Wystarczy,ze maja swoje,a ja jestem juz duza dziewczynka i sobie poradze.Chyba?Bede probowac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
23 gru 2013, 00:23

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez cryo 02 sty 2014, 19:17
Od jakiegoś jestem rozdarta pomiędzy chęcią odejścia (a raczej potrzebą ewakuowania się), a miłością i przywiązaniem do bliskich. Z jednej strony kocham ich, z drugiej strony niemal każda wizyta w rodzinnym domu jest dla mnie dewastująca. Póki co ten sam dylemat: ograniczyć kontakt do telefonów dwa razy w roku i próbować żyć kompletnie samemu, bez rodziny, na ile się da czy... no właśnie co, jaka jest alternatywa? Liczyć, że coś się zmieni? Raczej sobie nie radzę z tym rozdarciem. Generalnie mam dość i czuję, jak pewne rzeczy zmieniają się we mnie, to już nie może długo potrwać. Z wolna wymykają mi się z dłoni te nitki, które jeszcze łączą mnie ze światem. Zaczęłam chodzić na terapię, ale za wcześnie, bym mogła stwierdzić, że to coś da.
Ostatnio edytowano 02 sty 2014, 19:22 przez cryo, łącznie edytowano 1 raz
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Emocjonalne rozdarcie

przez Leszy 02 sty 2014, 19:21
To jest właśnie paradoks samotności i alienacji- jest wymarzona i piękna, z drugiej strony zaś przerażająca i okrutna.
W sumie, to dobre pytanie. Również się nad tym często zastanawiam.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
02 sty 2014, 16:36

Emocjonalne rozdarcie

przez Steviear 10 sty 2014, 01:51
Leszy, Może jest piękna dla tego, kto o niej marzy.
A przerażająca dla tego, kto już ją odczuwa ?
Steviear
Offline

Emocjonalne rozdarcie

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 10 sty 2014, 09:28
Dobry temat. Ja już tylko czasami bywam wściekła na rodziców, szczególnie na matkę za to co mam z psychiką. Generalnie wybaczyłam. Stało się i nic tego nie zmieni. Ani mój żal, ani moje pretensje, nic nie cofnie czasu więc co ma mi dać obwinianie ich, wytykanie palcem błędów? Chwilowe poczucia zwycięstwa? Być może, ale ono i tak minie, a ja i tak zostanę ze swoimi problemami w głowie, które są tylko moim problemem. I to o to tutaj właśnie chodzi. To są moje problemy, to ja z nimi żyję, to ja się borykam z przeżywaniem odrzucenia, to ja płaczę po nocach w poduszkę czując się niekochana, niepotrzebna, inna. To, że wykrzyczę im to prosto w twarz nie cofnie tych zmian. Trudno, stało się. Kocham ich, oboje. Chyba mnie wychowali na taką, która ma serce pełne miłości, której nie mam komu dać, bo nikt jej nie chce. Wychowali mnie na współczującą, wczuwającą się w położenie innych, pomocną. I za nic nie chciałabym tego zmienić. Zmieniło się tylko to, że oprócz nich nikomu tej miłości już darować nie zamierzam, nikomu nie zamierzam zaufać, w nikogo sytuację nie zamierzam się wczuwać, nikomu nie będę okazywać współczucia - rozczarowanie kiedy ktoś mówi, że tego wszystkiego nie chce jest zbyt duże i zbyt duży ból to sprawia, żeby po raz kolejny ryzykować. Coś pękło, coś się skończyło, coś we mnie stwierdziło, że nie warto. Alienuję się, unikam tych, którzy mogliby czegoś ode mnie chcieć, nie chcę im sprawiać bólu, bo sama wiem jaki to potworny ból.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do