Psychiczne znęcanie się?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Psychiczne znęcanie się?

Avatar użytkownika
przez Candy14 27 lis 2013, 14:46
rozdzielnosc majatkowa trzeba przeprowadzic we wlasciwym czasie. nie jestem prawnikiem wiec nie wiem czy jeszcze w trakcie trwania malzenstwa czy tuz po rozwodzie.trzeba by sie poradzic specjalisty.

mozna zrobic spokojnie w czasie trwania malzenstwa. To nie podzial majatku ktory nastepuje po rozwodzie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Psychiczne znęcanie się?

przez aardvark3 29 lis 2013, 18:54
zima napisał(a):wiedziala za kogo wychodzi za mąż, nie wierzę w to, że nie.

Sorry, ale nie podoba mi sie ta wypowiedz. Taki toksyczny chwyt ponizej pasa.
Czesto miedzy innymi dlatego osoby doswiadczajace przemocy w rodzinie nie szukaja pomocy i wpadaja w bledne kolo bezradnosci: boja sie, ze ktos powie: widzialy galy co braly; sama sobie jestes winna - i ze bedzie oceniana, osadzana i w rezultacie wyjdzie na to, ze ona sama jest odpowiedzialna za te przemoc...
Uwolnilam sie z przemocowego zwiazku, udalo mi sie. I droga wcale nie jest taka latwa. Dlatego rozumiem autorke topiku, jej chaotycznosc wypowiedzi i pomieszane, czesto sprzeczne emocje.
Tak sie wtedy czuje. Raz jestes zdecydowana na radykalne dzialanie a wkrotce potem paralizuje cie strach.
Ale zanim cos z tym zrobilam, zadzialalam zeby sobie pomoc - musialam do tego dojrzec. Mniejsza o szczegoly. Tez rozwazalam rozmowe z kims z zewnatrz i nie umialam zdobyc sie na odwage. Tzn raz - ale mialam niefart i trafilam na niekompetentna terapeutke ktora stywierdzila: moze wy sie do siebie nie nadajecie? Moze miala gorszy dzien ale mnie to utwierdzilo w bezradnosci i bezsilnosci.
I kiedys trafilam na broszurke wydawana przez organizacje pomagajaca ofiarom przemocy. I tam bylo, punkt po punkcie, wyszczegolnione dlaczego osoby doswiadczajace przemocy nie zglaszaja tego faktu.
Byl tam lek przez eskalacja przemocy przez partnera, przed osadem i ocena, przed krytyka, przed udowodnieniem ze to wina ofiary, przed stwierdzeniem: dlaczego teraz z tym przychodzisz nie moglas wczesniej itp a co z dziecmi... Lek przed skutkami ekonomicznymi (to mnie akurat nie dotyczylo bo bylam finansowo niezalezna, ale mieszkalam u meza, w jego miejscowosci i to on byl tutaj urodzony a ja "przyjezdna") itp. Lek przed tym, ze mi nie uwierza, ze pomysla ze przesadzam, ze chce go wrobic itp
I w tej broszurce bylo zapewnienie, ze tutaj znajdziesz wsparcie, porade i pomoc i ze nikt cie nie bedzie ocenial ani osadzal. Uwierzylam i to byl pierwszy krok.
Niestety, minelo kilka lat zanim zdecydowalam sie na separacje.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Psychiczne znęcanie się?

przez Loony78 30 lis 2013, 14:31
aardvark3 napisał(a):
zima napisał(a):wiedziala za kogo wychodzi za mąż, nie wierzę w to, że nie.

Sorry, ale nie podoba mi sie ta wypowiedz. Taki toksyczny chwyt ponizej pasa.


Zgadza się, tym bardziej że taka uwaga w niczym autorce wątku nie pomoże. Wręcz przeciwnie. Jeśli jest ofiarą przemocy może ją jeszcze utwierdzić w przekonaniu, że przemoc jakiej doświadcza jest jej winą. W efekcie będzie jeszcze bardziej bezradna.

Naprawdę doradzam zwrócenie się do specjalistów, którzy orzekną czy to czego doświadcza Filigranowa jest przemocą czy nie.
I zgadzam się z poprzednią wypowiedzią: często ofiary przemocy - zwłaszcza tej psychicznej - nie są świadome, że to czego doświadczają to przemoc. Sugeruje to również tytuł wątku: znak zapytania! Autorka wie, że 'coś jest nie tak', ale nie potrafi tego nazwać.

Rady aby porozmawiać z mężem są dobre, ale jeśli jest to sprawca przemocy i przemocą reaguje na np. słowa krytyki, na problemy - może to być niemożliwe.

Nikt z nas nie zna tu całej sprawy i właśnie dlatego przydaliby się prawnicy i psychologowie.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lis 2013, 18:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychiczne znęcanie się?

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 lis 2013, 15:43
Filigranowa, jak sytuacja? Odezwij sie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Psychiczne znęcanie się?

Avatar użytkownika
przez zima 01 gru 2013, 02:19
Loony78, ja to piszę po to, by przepracowała pewne rzeczy, bo jak tego nie zrobi to za kazdym razem będzie to samo.
macie racje, nie powinnam sie tutaj wypowiadac.
ide z tego postu, bo autorka mnie za bardzo wkurwia.

-- 01 gru 2013, 01:21 --

niech sobie chociaz wbije do głowy ze on sie nie zmieni.
pewnie nie pisze, bo męzus zszokowany takim obrotem sytuacji obiecał poprawę a ona jak ta gęś uwierzyła.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Psychiczne znęcanie się?

przez aardvark3 01 gru 2013, 12:13
Fakt, nie zmieni sie. Ale co do wypowiedzi - nie tylko tresc ale takze forma ma znaczenie.
Szczegolnie w takich sytuacjach.
Ja, Ty - wiemy ze on sie nie zmieni. Moze ujme to inaczej, po swojemu - jak kiedys tlumaczylam na forum problemow w zwiazkach (chyba tym na kafeterii): przyjmij do wiadomosci jaki on jest. A jest zlosliwy, agresywny, wulgarny, nie szanuje cie, pozbawiony empatii... Po prostu spojrz na niego nie poprzez pryzmat swoich o nim wyobrazen i nadziei - ale na trzezwo. Postaraj sie stanac z boku i to zrobic. Zobaczyc go takim, jaki jest na podstawie jego zachowania czyli niezbitych dowodow (a nie swoich marzen: bo ja chce zeby on byl taki czy inny, bo obiecywal itp - obiecam ci teraz 100 000 dolarow - uwierzysz? No to masz taki sam mechanizm z obietnicami tego typu panow. Oni obiecuja i na tym sie konczy. Slowa, slowa, slowa). I dopiero wtedy podjac decyzje - ja chce byc z nim pomimo to, jaki jest czyli jestem w stanie zniesc, zaakceptowac jego zachowanie jakie by nie bylo. OK, Twoj wybor. Albo: nie, nie moge byc z takim czlowiekiem.
Zanim zrozumialam to, o czym pisze (co dotyczy mojego eks zwiazku) - musialam spojrzec prawdzie w oczy. Najpierw dopatrywalam sie w mezu powaznych zaburzen psychicznych (co by ulatwialo sytuacje bo jest taki gdyz jest chory itp itd - tzn nie ulatwialoby ale mnie byloby moze psychicznie lzej zaakceptowac problemy w moim zwiazku). To go w pewnym sensie tlumaczylo. Mial objawy podobne do borderline wiec zaczelam grzebac w roznych materialach na ten temat, potem za ciezkie pieniadze kupilam ksiazke na amazonie "Stop Walking on Eggshells" - to byla ksiazka plus zeszyt cwiczen. I jak wzielam te dwie rzeczy do reki to mnie oswiecilo. No zesz ku*wa jasna mater co ltd - to JA mam jakies ksiazki czytac, zeszyty wypelniac, stosowac sie do zasad zeby jasnie pana nie urazic bo zrobi chaje, ja mam wydawac prawie stowe na te ksiazki zamiast kupic sobie chociazby jakies perfumy czy cos dla siebie albo dla chlopakow, albo corce wyslac na studia - no zesz ku*wa ale zem sie wtedy spienila! To on ma problem nie ja.
Agresor ma problem - a jego partner ma tez problem, bo jest z agresorem.
A potem zaczelam dochodzic dlaczego zwiazalam sie z kims takim (zreszta mialam same toksyczne zwiazki w zyciu, z wyjatkiem jednego) - i po nitce do klebka a raczej im dalej w las tym wiecej drzew :D

-- 01 gru 2013, 11:25 --

zima napisał(a):ja to piszę po to, by przepracowała pewne rzeczy, bo jak tego nie zrobi to za kazdym razem będzie to samo.

Nie z kazdym mozna terapia wstrzasowa... Czasem moze zrobic wiecej szkod niz pozytku.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Psychiczne znęcanie się?

Avatar użytkownika
przez zima 01 gru 2013, 13:17
aardvark3, dokladnie. wlasnie dlatego potrzebny jest tutaj ktoś taki jak Ty.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Psychiczne znęcanie się?

przez aardvark3 01 gru 2013, 19:50
zima napisał(a):aardvark3, dokladnie. wlasnie dlatego potrzebny jest tutaj ktoś taki jak Ty.

Dzieki za zaufanie in spe ;) Bede sie dzielic swoimi doswiadczeniami jak sobie kiedys obiecalam - jak wyjde z tego gowna to bede pomagac innym, ktorzy chca sie uwolnic.
Tylko, ze najlepsze jest wlasne doswiadczenie, nie zawsze "by proxy" dziala tak, jak by sie chcialo.
Pamietam tyle razy ludzie z zewnatrz, z zasady obiektywni - ostrzegali mnie przed tym czy owym a ja i tak swoje wiedzialam. Oberwalam, za ktoryms tam razem do mnie dotarlo. I wiem, ze porady to dobra rzecz ale nie mozna wymagac zeby ktos je przyjmowal i juz.
Filigranowa jest na najlepszej drodze do takiego wlasnie oberwania od zycia w tylek. To jej wiele wyjasni i pomoze choc bedzie bolalo.
A my? Coz, mozemy tylko pisac o swoich przemysleniach.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Psychiczne znęcanie się?

przez Autodestrukcja 01 gru 2013, 19:59
To ja chetnie poczytam te przemyślenia... :) bylam namagnesowywana przez długie lata tak zeby przyciagać tę przemoc...
uświadamianie sobie tego - zapominanie , obwinianie się - uświadamianie sobie tego - zapominanie , obwinianie się.... i tak dalej... moge pisać stosy esejow na temat wolnosci, z granicami wlasnej mam problem przez stosy mechanizmow, automatyzmow... ktore jak chwasty stale odrastają (mmm jaka ja dzis poetycko natchniona uuu... )
Autodestrukcja
Offline

Psychiczne znęcanie się?

przez aardvark3 01 gru 2013, 22:17
@Autodestrukcja - u mnie bylo dokladnie tak samo. Zaprogramowanie na toksyczne zwiazki bo przeciez w zdrowym funkcjonowac nie bede. Sama bedac dysfunkcyjna zreszta.
Tylko, ze ja sie w glebi duszy pieronsko buntowalam. Nie umialam przyjac tej dysfunkcji. Nie godzilam sie na nia. Czulam, ze na to nie zasluguje, ze to nie tak mialo byc. Tylko, ze nie nauczono mnie metody dzialania wprost - a raczej nie-wprost. Za bycie wprost w dziecinstwie zawsze mi sie dostawalo. Nauczylam sie manipulacji, przemilczen, ukrywania - i w rezultacie strachu przed informowaniem co naprawde czuje. Jak sie nie mowi to nie istnieje komunikacja wiec skad ktos ma wiedziec co mi dolega?
Bylo mi zle ale nie umialam o tym mowic.
OK, jak juz zaczynalam mowic - to bylo zdziwienie, nie wierzono mi bo jakze to tak? I stawalam sie "persona non grata".
Nie mialam nikogo po mojej stronie - czego mi zreszta od dziecinstwa brakowalo. Kogos kto stanie w mojej obronie (wtedy, kiedy ja nie umialam jeszcze sie bronic) kto pokaze jak to sie robi.
Ale mimo wszystko udalo mi sie dwukrotnie wyrwac z takich zwiazkow. Uwolnic. Pomogl mi troche przypadek a troche moja wlasna zaradnosc.
Bylam zastraszana, zreszta zastraszyc mnie mozna bylo wyjatkowo latwo.
I mimo wszystko - uwolnilam sie.
Dlatego ak te swoja wolnosc cenie. Wolnosc i spokoj. To daje mi gwarancje, ze nie wpakuje sie w kolejne lajno. Zreszta mam juz coraz mniej czasu (i szans) i o to nie zabiegam. Nie mam parcia na zwiazek mimo iz przydalby sie ktos - ale ktos wlasciwy. Jaka mam gwarancje? Zadnej. Odpuszczam wiec. Na portalach randkowych same Amerykance ;) zreszta :P I czasu mi tez szkoda...
Samej jest dobrze choc czasami doskwiera chociazby brak jakiejs pomocy, wsparcia, dzielenia obowiazkow i radosci. Ale koszty tych "atrakcji" skutecznie mnie odstraszaja od jakichs radykalnych dzialan.
Nie zarzekam sie. Ale nikogo na sile nie szukam. Nie mam nawet rozwodu tylko separacje :P rozwod moglabym otrzymac od reki bo czas ustawowy minal ale szkoda mi kasy :P Status mam jasny i przejrzysty bo rozdzielnosc majatkowa itp zadnych zobowiazan ktorejkolwiek ze stron.
Lubie jasne sytuacje. kiedy wiem na czym stoje. To daje mi poczucie bezpieczenstwa.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Psychiczne znęcanie się?

przez Filigranowa 01 gru 2013, 22:24
Candy14 napisał(a):Filigranowa, jak sytuacja? Odezwij sie


Znów jestem w dupie.. z pracą nie wyszło jak chciałam.. do tego wypomina mi to bo wiedział ze ide na rozmowę.. chyba nigdy z tego gówna nie wyjdę, mam już dość..

Dzisiaj chciałam wyjść z synem i przyjaciolką do sali zabaw, by sie dzieciaki pobawiły, no i że pieniędzy nie daje a juz pare tygodni się upominam o 20 zł bo było mi potrzebne.. wzięłam sama dla syna.. wiem zaraz na mnie naskoczycie że złodziejka.. po prostu chciałam by się mały pobawił lubię widzieć uśmiech na jego twarzy, tylko to mnie jeszcze trzyma na tym zasranym świecie..

Zrobił taką awanturę, znów powiedział ze puści mnie z kwitkiem bo jego dobra koleżanka jest adwokatką a jej tatulek sędzią głownego sądu w Katowicach.. ;/ stwierdził ze da mi 50 zł alimentów.. ja serio dziewczyny nie znam sie na prawie, wiem to mój błąd..

A jak pójde do tego całego ośrodka to boje sie ze powiedzą mi że to własnie ja jestem powodem tego ze on taki dla mnie jest.. bo siedze w domu pracy nie mam.. kasy swojej..

Mam już gdzieś te rzeczy które kupowali moi rodzice, dziadkowie czy tez kase wspólną z ślubu, ja po prostu chce poczuć że żyję.. tak jak kiedyś..

Dzisiaj chciał mi nawet telefonu wziąć.. jakbym sie kontaktowała z mamą czy siostrą? juz bym chyba calkiem dostała do głowy.. wyczytalam tez gdzies ze u osób które lubią sie znęcać, ograniczają też ofiarom sen.. nie wiem czy to ma coś do rzeczy ale on mnie czasem dwa razy budzi wieczorem.. tak po prostu, zapyta np. "patrzysz na ten film"albo "jak masz tą kołdrę" i mi ją szarpie :/ wkurzające bo jak mi ktos przerwie sen to rano nie trybie.. no ale fakt po co mam byc przytomna skoro i tak w domu siedzę i nic nie robię.. :/
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 lis 2013, 16:03

Psychiczne znęcanie się?

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 gru 2013, 22:45
wiem zaraz na mnie naskoczycie że złodziejka..

żartujesz? a co on łaske robi, ze utrzymuje swoje dziecko?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Psychiczne znęcanie się?

przez Filigranowa 01 gru 2013, 23:02
Candy14 napisał(a):
wiem zaraz na mnie naskoczycie że złodziejka..

żartujesz? a co on łaske robi, ze utrzymuje swoje dziecko?



No kasy mi nie daje, twierdzi że woli sam kupowac bo ja za duzo udaję pieniędzy.. a sal zabaw nie uznaje bo "szkoda kasy", tak samo kino, restauracje.. chyba ze na wakacjach nad morzem, to akurat jedlismy w restauracji.. byłam pod wrażeniem ze nie było szkoda pieniędzy mu haha jakby inny człowiek był przez ten tydzień..

Wydaje mi sie ze to wszystko przez jego mamę, mam na serio wspaniałą teściową, ale... ona nawet kawę pije z ściereczką w ręku.. jakby sie cos nie daj Boże rozlało :/ obsesja.. wiec wiem skąd mój mąż to ma..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 lis 2013, 16:03

Psychiczne znęcanie się?

Avatar użytkownika
przez molis 02 gru 2013, 00:19
Filigranowa, witaj,
tak czytam i czytam i słabo mi się robi
nie dlatego, że jestem taka wrazliwa, ale dlatego, że mi się przypominają moje doświadczenia własne

otóz mój wygląd zewnętrzny też był nie taki, chodziłam krzywo i smiesznie, nikt mnie nie lubił i nikt nie chciał nas odwiedzać, bo byłam nie do wytrzymania, gotowałam dziwacznie, w ciąży wymyślałam złe samopoczucie, a potem byłam złą matką, miałam się wynosić, a dziecko on mi odbierze itd itp

jako że temat nie jest mój, nie będę wyjasniać tego co powyżej, napiszę tylko, ze to wszystko było jedną wielką bzdurą, kompletnym zaprzeczeniem rzeczywistyości, ale jakas część mnie przez moment rozważała, ze to może być prawda :shock:

wytrzymywałam to wszystko, ale nie biernie - próbowałam rozmawiać, awanturowac się itd., ale oczywiście bez skutku

w pewnym momencie poczułam, że albo zmienię moje (i dziecka) życie, albo umrę

wynajęłam mieszkanie, wyprowadziłam się (konsultowałam ten krok u prawnika), za jakiś czas złożyłam pozew rozwodowy (w międzyczasie zachorowalam i byłam zaprzątnięta zdrowieniem), rozwód dostałam na pierwszej rozprawie, dziecko przy mnie, alimenty na moich warunkach
dupek-oprawca skulił ogon i nawet nie kwiknął


ale nie dokonałabym tego wszystkiego sama, dlatego sugeruję Ci, zebyś wtajemniczyla znajome osoby, którym możesz zaufać, również rodzinę, jesli to możliwe
zrozum, że on się nie zmieni, bo to najprawdopodobniej socjopata, być może z jakimiś dodatkowymi zaburzeniami, więc jeśli chcesz wygrać z nim tę wojnę, to musisz się porządnie uzbroić
zbieraj skrupulatnie dowody, prowadź dziennik, może niekoniecznie papierowy, bo gnój może go znaleźć, lepiej w internecie, np w mailu (możesz do siebie wysyłać), ale pilnuj hasła jak oka w głowie
pisz tam datę, godzinę i co się stało, jakie słowa padły, jak zareagowałas, co się działo wtedy z dzieckiem
poproś życzliwe osoby, żeby notowały to, co im mowisz o sytuacji z mężem

nie rozmawiaj z nim o Twoich planach, kontaktach z życzliwymi ludźmi - im mniej będzie wiedział, tym lepiej
w moim przypadku totalny ignor był dobrym rozwiązaniem, bo kompletnie rozwalał mojego ex, sprawiał, że tracił on grunt, ale nie wiem, jak zareaguje Twój małżonek, więc nie polecam

jeśli to możliwe, nie okazuj przy nim niepewności, strachu (wiem, że to trudne, a czasem niemożliwe, ale być może uda Ci się dzięki temu nauczyć kontrolować swoje emocje w jego obecności)

z tego, co piszesz, jesteś ofiarą przemocy psychicznej i ekonomicznej - nie będę poddawać w wątpliwość Twoich słów, bo za dobrze znam ten mechanizm - ale wg mnie równiez fizycznej, bo jak inaczej nazwać przerywanie Twojego snu??
są na to paragrafy i można to udowodnić, choć zapewne nie jest łatwo (największa trudność polega na tym, że ofiary mają mało dowodów, bo ich nie gromadzą)

już w pierwszych odpowiedziach na Twój początkowy post kilka osób napisało o Interwencji Kryzysowej - kontaktowałaś się z nimi? warto też zgłosić się do fundacji zajmującej się ofiarami przemocy

nie zrażaj się porażką w szukaniu pracy, próbuj dalej, nie słuchaj złośliwości palanta, bo jak widać, mimo swojego wysokiego IQ jest bucem do kwadratu i żadne doktoraty, habilitacje ani profesury tego nie zmienią - w kwestiach najistotniejszych nie ma on nic sensownego do powiedzenia


i jeszcze jedno - tu kilka słów do tych osób, które jadowicie komentowały sytuację Filigranowej - czasami lepiej się przymknąć, niż wchodzić w ton oprawcy, szczególnie w sytuacji, kiedy ofiara przemocy, osaczona i kompletnie bezsilna, prosi o wsparcie...
o wsparcie, a nie o analizę jej związku!!!!!!!!!!!! czujecie różnicę???

przepraszam za emocjonalny charakter mojego postu, ale naprawdę mocno mnie to poruszyło...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
20 paź 2013, 12:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do