Problem autonomii w związku

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 lis 2013, 16:47
Bardzo często czytam na forum o poczuciu braku wolności, konieczności rezygnacji z własnych potrzeb, marzeń, celów, upodobań, kontaktów ze znajomymi, stylu życia i tak dalej na rzecz bycia w bliskiej relacji z drugą osobą. Głównie jest to dostrzegalne w związkach, gdzie przykładowo mąż skarży się, że odkąd się ożenił, nie może już wychodzić na mecze, przesiadywać z kolegami, a żona, iż nie ma prawa do spotkań z koleżankami, wyjścia z domu bez męża i tak dalej. W wielu związkach bardzo często zanika autonomia. Nawet będąc z kimś w relacji, człowiek pozostaje odrębną indywidualnością i błędem jest wyrzekanie się własnych potrzeb i pragnień na rzecz drugiej strony. Tutaj pojawia się jednak pytanie: gdzie leży granica zdrowego kompromisu, a gdzie cudzej dyktatury?

Osoby, które mimo wejścia z kimś w relację, mające poczucie niezależności i autonomii, często określają owe relacje mianem uczciwych, niewymuszonych, szczęśliwych. Natomiast u tych, którzy zatracili gdzieś własną "osobowość" budzi się bunt, rozczarowanie, rozgoryczenie, defensywne obwinianie innych, przeżywają relację jako przemocową, a bliską osobę jako narzucającą, rozkazującą.

W związku autonomia oznacza pełną aprobatę własnego zaangażowania w ten związek, natomiast subiektywne odczucie przymusu narzucenia lub też poczucia winy, są zaprzeczeniem autonomii związku. Pojawia się wówczas pytanie: dlaczego ja nadal trwam w tej relacji? ,Czy czułabym/czułbym się winny, gdyby się z nim/nią rozstała i tak dalej.

I teraz pytanie: jak tą autonomię w związku budować? Jak nie przekroczyć granicy, by walka o własną autonomię nie stała się przejawem totalnego egoizmu? Jakie są konsekwencje wyrzekania się własnych potrzeb, własnych pragnień, marzeń na rzecz drugiej strony i czy jest to Waszym zdaniem korzystne? Czy uważacie, że w związku autonomia jest potrzebna? Na jakiej zasadzie miałoby to wyglądać?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 07 lis 2013, 18:25
Po przeczytaniu tego stwierdzam ze jestem w autonomicznym zwiazku. Nic nie musze. moj partner rowniez. Sama proponuje mu np. wolne ode mnie weekendy zeby odsapnal ode mnie czy spotkal ze znajomymi.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez agusiaww 08 lis 2013, 14:22
Ja jestem w bardzo szczęśliwym związku i bardzo autonomicznym, co to znaczy, ze facet ma swoje hobby, swoje sprawy typu majsterkowanie, kumple itd, ale mnie stawia na pierwszym miejscu. Dlatego każde jest pewne drugiego, i nawet jak nie jesteśmy razem to i tak wiemy, że jednemu na drugim zależy a nie musimy ze sobą być sklejeni 24 godziny na dobę.
Mam taką znajomą, co razem z mężem pracują w jednej firmie, a facet się żali do kolegów i strzela oczami za każdą kobietą bo mówi, że jego to taka kobieta, co mu nigdy nie da od siebie odetchnać.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 lis 2013, 15:03
Dlatego każde jest pewne drugiego, i nawet jak nie jesteśmy razem to i tak wiemy, że jednemu na drugim zależy a nie musimy ze sobą być sklejeni 24 godziny na dobę.

otoz to
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez kotyk 09 lis 2013, 12:38
jak budować autonomię to chyba złe pytanie. samo stwierdzenie 'walka o własną autonomię' przyprawia o dreszcze. tej walki w ogóle nie powinno być, a jeśli musimy walczyć, to raczej trzeba się zastanowić, czy druga osoba faktycznie jest dla nas odpowiednim partnerem ;/
nawet w związku ludzie są dwiema odrębnymi jednostkami i powinni budować relację partnerską, a nie uzależniać się jedno od drugiego. osobiście jestem za dawaniem pełnej swobody partnerowi i oczekiwaniem tego samego w zamian. w końcu, jeśli dwie osoby się kochają, i tak dużą część czasu będą poświęcać sobie nawzajem. a jeśli nie, to chyba trudno to nazwać 'miłością' czy bliskością.

If you love someone, set them free. If they come back they're yours; if they don't they never were.

kolejną rzeczą jest to, że rezygnując z własnych zwyczajów, zainteresowań, marzeń 'dla partnera', w efekcie robimy coś zupełnie odwrotnego. odrzucamy być może właśnie to, co wydawało mu się w nas atrakcyjne i go przyciągało. jeżeli ktoś pokochał nas takimi, jakimi jesteśmy, wcale nie oczekuje zmian.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
17 paź 2013, 09:54
Lokalizacja
waw

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 lis 2013, 13:04
, a jeśli musimy walczyć, to raczej trzeba się zastanowić, czy druga osoba faktycznie jest dla nas odpowiednim partnerem ;/

Na poczatku zazwyczaj jest docieranie czyli ustalanie czego chcemy, co mozemy dac a czego oczekujemy. W koncu zaczynaja dzielic wspolna przestrzen dwie rozne osoby , z roznych domow, z roznymi przyzwyczajeniami. Wiec jakas tam walka jest i ustalanie granic
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez kotyk 09 lis 2013, 13:25
Candy14 napisał(a):
, a jeśli musimy walczyć, to raczej trzeba się zastanowić, czy druga osoba faktycznie jest dla nas odpowiednim partnerem ;/

Na poczatku zazwyczaj jest docieranie czyli ustalanie czego chcemy, co mozemy dac a czego oczekujemy. W koncu zaczynaja dzielic wspolna przestrzen dwie rozne osoby , z roznych domow, z roznymi przyzwyczajeniami. Wiec jakas tam walka jest i ustalanie granic
czy ja wiem.. respektowanie potrzeb drugiej osoby i docieranie się nie zawsze musi być walką. a jeżeli przez którąś ze stron jest odbierane jako 'walka', to już coś jest nie w porządku..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
17 paź 2013, 09:54
Lokalizacja
waw

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 lis 2013, 13:50
kotyk, ta walka to w cudzyslowiu oczywiscie. Nie wydaje mi sie ze zamieszkujac razem dwie osoby od razu zgrywaja sie idealnie.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 lis 2013, 22:15
jak budować autonomię to chyba złe pytanie. samo stwierdzenie 'walka o własną autonomię' przyprawia o dreszcze. tej walki w ogóle nie powinno być, a jeśli musimy walczyć, to raczej trzeba się zastanowić, czy druga osoba faktycznie jest dla nas odpowiednim partnerem ;/
Myślę, że budowanie, a walka, to dwie różne kwestie. Budowanie, to tworzenie, natomiast walka- bardziej tyczy się destrukcji. Trzeba pamiętać, że partnerzy wychowywali się w różnych rodzinach, mają różne przyzwyczajenia, często różne poglądy na wiele spraw. Wypracowanie wspólnej płaszczyzny nie zawsze przychodzi łatwo. Nie znaczy to, że partnerzy "nie są dla siebie". Po prostu jest to kwestią dogadania się. Niemniej jednak, zdarza się tak, że któraś ze stron nie potrafi dojść w jakiejś kwestii do porozumienia, "ciągnie" na swoją stronę, nie zważa na odczucia partnera i tutaj jest już coś nie tak...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez kotyk 11 lis 2013, 12:51
Nefertari napisał(a):Myślę, że budowanie, a walka, to dwie różne kwestie.
Zgadzam się, jednak sama użyłaś obu określeń w pierwszym poście.

Skoro już się zastanawiamy, to może jakiś przykład sytuacji? Bo trudno mi sobie wyobrazić np. podjęcie decyzji o wspólnym zamieszkaniu jeszcze zanim zna się tryb życia i przyzwyczajenia partnera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
17 paź 2013, 09:54
Lokalizacja
waw

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Artemizja 11 lis 2013, 13:01
kotyk, zawalczyć o autonomię w związku tyczyło się w tym wypadku jasnego postawienia sprawy, określenia realizacji własnych potrzeb, które nie podlegają kompromisowi. "Walka" w tym znaczeniu oznaczała otwarte powiedzenie partnerowi o tym, co jest Nam potrzebne.

Bo trudno mi sobie wyobrazić np. podjęcie decyzji o wspólnym zamieszkaniu jeszcze zanim zna się tryb życia i przyzwyczajenia partnera.
Czasami sytuacja wymaga podjęcia szybkiej decyzji o zamieszkaniu ze sobą. Przykładowo- dana osoba traci dach nad głową i partner proponuje jej wspólne mieszkanie. Są parą od niedawna, ale tymczasowo nie ma innej opcji. Tak naprawdę nie mieli okazji się dobrze poznać, zobaczyć, czy "do siebie pasują" i pozostało poznawanie się już po zamieszkaniu razem. Tak było w moim przypadku.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 11 lis 2013, 13:10
kotyk, zawalczyć o autonomię w związku tyczyło się w tym wypadku jasnego postawienia sprawy, określenia realizacji własnych potrzeb, które nie podlegają kompromisowi. "Walka" w tym znaczeniu oznaczała otwarte powiedzenie partnerowi o tym, co jest Nam potrzebne.

No dokladnie to mialam na mysli. Czasami trzeba "zawalczyc" o swoje i postawic granice tego co jestesmy w stanie zaakceptowac w zwiazku a czego nie. Jezeli moj facet w poprzednich zwiazkach lubil sobie flirtowac i jego partnerki nie mowily jasno , ze im to przeszkadza to niby dlaczego w zwiazku ze mna mialby przestac jezeli nie powiem mu ze absolutnie nie zaakceptuje takiego zachowania.A takie zmiany zachowania wcale nie musza nastepowac bezbolesnie i powstaja tarcia
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez bittersweet 11 lis 2013, 14:40
Mam taką znajomą, co razem z mężem pracują w jednej firmie, a facet się żali do kolegów i strzela oczami za każdą kobietą bo mówi, że jego to taka kobieta, co mu nigdy nie da od siebie odetchnać.
On oglada sie za kobietami, bo ona mu nie da od siebie odetchnać, ona go nie pusci nigdzie samego, bo sie obawia jego zainteresowania babami - i kółko sie zamyka. Kluczem do unikniecia takich sytuacji jest chyba pewnośc siebie. Jesli ktoś ma wysoka samoocene i zaufanie do partnera/ki to nie podejrzewa, ze on/a skorzysta z "okazji" kiedy tylko spuści sie go z oka.

Co do skrajnych przykładów autonomii, znałam parę małżeńską, w której małżonkowie nie jadali ze soba posiłków, nie spedzali ze soba wakacji i nie posiadali dzieci - to były warunki postawione przez gościa przed ślubem :mrgreen:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Problem autonomii w związku

Avatar użytkownika
przez kotyk 11 lis 2013, 15:04
Nefertari napisał(a):Czasami sytuacja wymaga podjęcia szybkiej decyzji o zamieszkaniu ze sobą. Przykładowo- dana osoba traci dach nad głową i partner proponuje jej wspólne mieszkanie. Są parą od niedawna, ale tymczasowo nie ma innej opcji. Tak naprawdę nie mieli okazji się dobrze poznać, zobaczyć, czy "do siebie pasują" i pozostało poznawanie się już po zamieszkaniu razem. Tak było w moim przypadku.
Nefertari, myślę, że taka sytuacja to wyjątek, zazwyczaj jest przynajmniej kilka opcji (rodzina? przyjaciele?). za to zamieszkanie razem musiało być dla Was dobrą okazją, żeby bliżej się poznać.
teraz, jak podałaś taki przykład, wydaje mi się, że samo mieszkanie razem wcale nie musi oznaczać rezygnacji z własnych przyzwyczajeń. na pewno trzeba ustalić wspólne zasady, ale nie od razu kosztem własnej wolności. podobnie jak z zamieszkaniem z nowym współlokatorem. mieszkałam z różnymi ludźmi, zwykle nie znając ich przed wprowadzeniem się i nikt (poza jedną właścicielką mieszkania ;)) nigdy nie wymagał ode mnie dostosowywania się do niego. gdyby wymagał - szybko bym stamtąd uciekła i podobnie jest z ograniczającym wolność związkiem.

Candy14 napisał(a):No dokladnie to mialam na mysli. Czasami trzeba "zawalczyc" o swoje i postawic granice tego co jestesmy w stanie zaakceptowac w zwiazku a czego nie. Jezeli moj facet w poprzednich zwiazkach lubil sobie flirtowac i jego partnerki nie mowily jasno , ze im to przeszkadza to niby dlaczego w zwiazku ze mna mialby przestac jezeli nie powiem mu ze absolutnie nie zaakceptuje takiego zachowania.A takie zmiany zachowania wcale nie musza nastepowac bezbolesnie i powstaja tarcia
Candy14, po pierwsze, jeśli przeszkadza mi u faceta fakt, że flirtuje z każdą dziewczyną, nawet nie zaczynam się z nim spotykać, bo to raczej nie kwestia 'zwyczajów', a jego moralności i sposobu myślenia.
i jak sama piszesz, niełatwo jest zmienić takie przyzwyczajenia - jeżeli do tej pory zawsze mógł sobie na to pozwalać, dlaczego nie miałby się czuć przez Ciebie ograniczany? to naturalna reakcja. przypuszczam, że żadne z Was nie czułoby się do końca swobodnie w takim związku. on czułby, że go ograniczasz, Ty nigdy nie miałabyś pewności, czy nie 'wyrywa' fajnych dziewczyn za Twoimi plecami.

oczywiście, trzeba jasno komunikować swoje oczekiwania i potrzeby i jest to pierwszy krok do udanej relacji. ale jeżeli partner o nich wie, ale nie chce/nie potrafi im sprostać, to zawsze będzie to 'walka' którejś ze stron, a przecież nie o to chodzi.

bittersweet, dokładnie - zaufanie do siebie nawzajem. i szczere i wprost komunikowanie. problem ograniczania partnera lub czucia się przez niego ograniczanym nie powinien w ogóle mieć szansy zaistnieć >_>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
17 paź 2013, 09:54
Lokalizacja
waw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do