Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez jetodik 29 paź 2013, 12:02
MalaMi1001, nie, zupełnie inna sytuacja, raczej wchodzenie bez przekonania a pozniej wycofywanie sie, bez zlych intencji, zalosna historia, nie chce tu tego pisac.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez refren 29 paź 2013, 12:15
MalaMi1001 napisał(a):
refren napisał(a):To bardzo źle, że wierzysz w swoją beznadziejność. Być może pragnienie akceptacji czy aprobaty, podziwu sprawiło, że łatwo dałaś się poderwać niewłaściwemu facetowi i chciałaś, żeby związek potwierdził wreszcie Twoją wartość (w którą wątpisz), a to, że nic z tego nie wyszło, odbierasz jako potwierdzenie tej beznadziejności i odrzucenie (choć na szczęście masz też fazy złości na tego delikwenta).


Dobra dotarło już do mnie, że to znowu moja wina. Tylko wkurwia mnie, że za kazdym razem słyszę słowa zachwytu, jaka to jestem piękna i wspaniała, a potem ni z gruchy ni z pietruchy wypierdalaj. Poparzę sobie ryja kwasem i upasę się jak prosiak, może wtedy ktoś normalny zwróci na mnie uwagę. Tyle, że może faktycznie nie mam nic w środku.


:( Czemu Twoja wina? Zakładając, że tak było, to nie jest żadna Twoja wina - bo nie miałaś na to wpływu, ani na problem z poczuciem wartości (bo sama piszesz, że słyszałaś od dzieciństwa teksty, że jesteś beznadziejna), ani na to, że chciałaś wreszcie kogoś, kto Cię doceni - to jest naturalna potrzeba, tylko na Twoim miejscu bym zwróciła uwagę, czy nie byłaś na początku bezkrytyczna wobec gościa - może były jakieś niepokojące sygnały, robił jakieś przykre aluzje, albo mówił rzeczy sprzeczne ze sobą, albo na przemian był blisko i się wycofywał, czy widać było, że coś kręci. Nieraz pod wpływem silnych uczuć się wypiera takie rzeczy, to nie jest wina, bo to się dzieje poza świadomością, tylko można pracować nad tym, żeby na przyszłość nie było poza świadomością. Zresztą w ogóle nie można tu mówić o winie, uczucia się rządzą swoimi prawami.
Choć całkiem możliwe, że po prostu nie miałaś szczęścia i nie ma co szukać drugiego dna, ale to Twoje negatywne myślenie o sobie jest niepokojące - to jest jakiś temat do zastanowienia dla Ciebie - przekonania o sobie jakie masz na podstawie tego, co słyszałaś (pewnie od rodziny) w dzieciństwie - bo to Cię może niepotrzebnie obciążać.
Ostatnio edytowano 29 paź 2013, 12:16 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 29 paź 2013, 12:15
A czy w 3 tygodnie ma się szanse rozwinąć coś więcej? wielka miłość czy cokolwiek? To zbyt krótki okres, żeby to nazwać nawet związkiem. Słowo romans albo "przygoda" najlepiej do tego pasuje. A to, ze ktoś Ci mówi, że jesteś piękna i wspaniała? A co się mówi komuś, z kim się chce przespać? Dziwi mnie, że przywiązujesz taką wagę do czegoś, co pojawiło się na tak krótko. Gdyby tak każdy robił, to chyba każdy musiałby żyć w izolacji od innych i mówić sobie nigdy więcej. Spora część ludzi ma za sobą takie krótkie romanse. Po co robić z tego powód do narzekań na siebie? Potraktuj to jak zwykłą przygodę, a ubędzie ci jeden problem. I naprawdę przesadzasz z tym mówieniem, że ludzie nie traktują cię poważnie z powodu urody.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 29 paź 2013, 12:36
refren napisał(a):
MalaMi1001 napisał(a):
refren napisał(a):To bardzo źle, że wierzysz w swoją beznadziejność. Być może pragnienie akceptacji czy aprobaty, podziwu sprawiło, że łatwo dałaś się poderwać niewłaściwemu facetowi i chciałaś, żeby związek potwierdził wreszcie Twoją wartość (w którą wątpisz), a to, że nic z tego nie wyszło, odbierasz jako potwierdzenie tej beznadziejności i odrzucenie (choć na szczęście masz też fazy złości na tego delikwenta).


Dobra dotarło już do mnie, że to znowu moja wina. Tylko wkurwia mnie, że za kazdym razem słyszę słowa zachwytu, jaka to jestem piękna i wspaniała, a potem ni z gruchy ni z pietruchy wypierdalaj. Poparzę sobie ryja kwasem i upasę się jak prosiak, może wtedy ktoś normalny zwróci na mnie uwagę. Tyle, że może faktycznie nie mam nic w środku.


:( Czemu Twoja wina? Zakładając, że tak było, to nie jest żadna Twoja wina - bo nie miałaś na to wpływu, ani na problem z poczuciem wartości (bo sama piszesz, że słyszałaś od dzieciństwa teksty, że jesteś beznadziejna), ani na to, że chciałaś wreszcie kogoś, kto Cię doceni - to jest naturalna potrzeba, tylko na Twoim miejscu bym zwróciła uwagę, czy nie byłaś na początku bezkrytyczna wobec gościa - może były jakieś niepokojące sygnały, robił jakieś przykre aluzje, albo mówił rzeczy sprzeczne ze sobą, albo na przemian był blisko i się wycofywał, czy widać było, że coś kręci. Nieraz pod wpływem silnych uczuć się wypiera takie rzeczy, to nie jest wina, bo to się dzieje poza świadomością, tylko można pracować nad tym, żeby na przyszłość nie było poza świadomością. Zresztą w ogóle nie można tu mówić o winie, uczucia się rządzą swoimi prawami.
Choć całkiem możliwe, że po prostu nie miałaś szczęścia i nie ma co szukać drugiego dna, ale to Twoje negatywne myślenie o sobie jest niepokojące - to jest jakiś temat do zastanowienia dla Ciebie - przekonania o sobie jakie masz na podstawie tego, co słyszałaś (pewnie od rodziny) w dzieciństwie - bo to Cię może niepotrzebnie obciążać.


Na prawdę już do tego przywykłam. Nie ma się nad tym co rozdrabniać. Widocznie moim przeznaczeniem jest praca i spanie. Szkoda tylko, że gdyby coś mi się stało sąsiadów zaciekawi smród rozkładających się zwłok i dopiero ktoś się kapnie, że coś nie gra. Ale wtedy chyba będzie mi już wszystko jedno.
zmęczona_wszystkim napisał(a):A czy w 3 tygodnie ma się szanse rozwinąć coś więcej? wielka miłość czy cokolwiek? To zbyt krótki okres, żeby to nazwać nawet związkiem. Słowo romans albo "przygoda" najlepiej do tego pasuje. A to, ze ktoś Ci mówi, że jesteś piękna i wspaniała? A co się mówi komuś, z kim się chce przespać? Dziwi mnie, że przywiązujesz taką wagę do czegoś, co pojawiło się na tak krótko. Gdyby tak każdy robił, to chyba każdy musiałby żyć w izolacji od innych i mówić sobie nigdy więcej. Spora część ludzi ma za sobą takie krótkie romanse. Po co robić z tego powód do narzekań na siebie? Potraktuj to jak zwykłą przygodę, a ubędzie ci jeden problem. I naprawdę przesadzasz z tym mówieniem, że ludzie nie traktują cię poważnie z powodu urody.


Nie nie przesadzam z mówieniem o tym. Ile razy mnie upokorzono jakimś durnym gwizdaniem za plecami, czy zwracanie się do mnie jak do debilki, która z założenia, że ładna pewnie nie dociera co się do niej mówi.

No ja mówię nigdy więcej bo mam za sobą trzy długie związki i żadnego romansu czy "przygody", bo mnie to zwyczajnie brzydzi . Więc nigdy bym się na coś takiego nie zgodziła. Nigdy. Ale skoro ktoś po przejściach opowiada o swoim głebokim żalu, jest szczery to mogłoby się wydawać, że jest w porządku. Dałam sie poprostu zrobić w /cenzura/ i tyle i nie ma co się nad tym rozdrabniać. Koniec, finito, jestem do dupy, czas to zaakceptować i tyle. Nie mam już sił słuchać jaka to jestem beznadziejna. Dotarło.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez elo 29 paź 2013, 12:38
MalaMi1001 napisał(a):Dobra dotarło już do mnie, że to znowu moja wina. Tylko wkurwia mnie, że za kazdym razem słyszę słowa zachwytu, jaka to jestem piękna i wspaniała, a potem ni z gruchy ni z pietruchy wypierdalaj. Poparzę sobie ryja kwasem i upasę się jak prosiak, może wtedy ktoś normalny zwróci na mnie uwagę. Tyle, że może faktycznie nie mam nic w środku.

chwila... sugerujesz ze to przez to ze jestes piekna i pusta :?:
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7687
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 paź 2013, 12:49
jestem do dupy, czas to zaakceptować i tyle. Nie mam już sił słuchać jaka to jestem beznadziejna. Dotarło.

Dlaczego przyjmujesz role ofiary? Przeciez to normalne ze ludzie cos zaczynaja a potem koncza i nie ma to nic wspolnego z beznadziejnoscia jednej ze stron.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 29 paź 2013, 12:51
elo napisał(a):
MalaMi1001 napisał(a):Dobra dotarło już do mnie, że to znowu moja wina. Tylko wkurwia mnie, że za kazdym razem słyszę słowa zachwytu, jaka to jestem piękna i wspaniała, a potem ni z gruchy ni z pietruchy wypierdalaj. Poparzę sobie ryja kwasem i upasę się jak prosiak, może wtedy ktoś normalny zwróci na mnie uwagę. Tyle, że może faktycznie nie mam nic w środku.

chwila... sugerujesz ze to przez to ze jestes piekna i pusta :?:


Nie wiem, może faktycznie jestem pusta, nie ma o czym ze mną rozmawiać, nie warto ze mną przebywać bo i po co? Mozna się tylko napatrzeć na ładny obrazek, a jak się znudzi to wyrzucić skoro nie reprezentuje sobą nic więcej. Nie wiem, może tak jest faktycznie jak mi zawsze powtarzano, a ja głupia po cichu myślałam, ze jednak jestem cos warta i kiedyś to udowodnię.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 29 paź 2013, 12:53
W sprawie niepowodzeń powiem tylko jedno. Często swoje niepowodzenia zwalałam na to, że jestem nieatrakcyjna, więc nie mam powodzenia, ale podświadomie wiem, że to nieprawda. Są ludzie niezbyt szczupli i niezbyt ładni, którzy tworzą szczęśliwe związki, więc to nie jest prawdziwy powód. Oczywiście, często spotkanie odpowiednich ludzi to zwykły przypadek i z tym się już nie wygra, i z moim wyglądem mam mniejsze szanse od innych, ale jednak to nie jedyna rzecz. Tłumaczyłam też sobie, ze skoro nie jestem hetero, to mam mniejsze szanse na znalezienie kogoś, kto by mi odpowiadał, i to częściowo jest prawda, bo wiele kobiet z mojego środowiska poszukuje partnerek, ale też i wiele jest szczęśliwych, więc to też nie jest jedyny powód. A w sprawie Twojej urody to powiem tak: nawet wśród zdjęć na tym forum widziałam zdjęcia kobiet, które, z mojego punktu widzenia, wydają się bardzo atrakcyjne i żadna z nich nie pisze, jakoby ich nadmierna uroda była czynnikiem przeszkadzającym w szczęściu. Natomiast z Twoich wypowiedzi wyłania się osoba, która chce "kochać za bardzo", mająca być może niską samoocenę dotyczącą swoich umiejętności i zwalająca całą winę na bycie atrakcyjnym. Od mężczyzny domagasz się od razu deklaracji i długich, poważnych związków, a w życiu bywa przecież różnie. Jeśli facet Cię zostawia, to odbierasz to zaraz jako potwierdzenie swoich poglądów. Jakbyś była gruba i brzydka, to być może wcale nie przyciągałabyś "normalnych" mężczyzn, ale takich samych, którzy chcieliby się trochę zabawić i pewnie prawiliby podobne komplementy. Zresztą możesz taki eksperyment przeprowadzić - roztycie się i zaniedbanie jest proste. Założyłabym się, że problemy miałabyś wtedy takie same, a dodatkowo doszedłby problem związany z zupełnym spadkiem Twojej samooceny, bo nie widziałabyś w sobie tego, czym chwalisz się teraz, czyli atrakcyjnością.

-- 29 paź 2013, 12:58 --

MalaMi1001 napisał(a):Nie wiem, może faktycznie jestem pusta, nie ma o czym ze mną rozmawiać, nie warto ze mną przebywać bo i po co? Mozna się tylko napatrzeć na ładny obrazek, a jak się znudzi to wyrzucić skoro nie reprezentuje sobą nic więcej. Nie wiem, może tak jest faktycznie jak mi zawsze powtarzano, a ja głupia po cichu myślałam, ze jednak jestem cos warta i kiedyś to udowodnię.


Ale czy każdy napotkany facet musi być tym jednym, jedynym? Czy jak ktoś zacznie się z kimś spotykać, to już nie ma odwrotu? można nie chcieć z kimś być, bo odbiera się na innych falach lub szuka się czegoś innego. A Ty wiecznie o tej urodzie i urodzie. Nie chcę Cie tutaj w żaden sposób urazić, ale gdybym byla facetem, to wcale nie patrzyłabym się na Twoją urodę, bo np. mnie urodą byś nie przyciągnęła, bo to nie mój typ, ale przeraziłoby mnie to osaczanie, Twoje zrzucanie winy o wszystko na wygląd.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 29 paź 2013, 12:59
Candy14 napisał(a):
jestem do dupy, czas to zaakceptować i tyle. Nie mam już sił słuchać jaka to jestem beznadziejna. Dotarło.

Dlaczego przyjmujesz role ofiary? Przeciez to normalne ze ludzie cos zaczynaja a potem koncza i nie ma to nic wspolnego z beznadziejnoscia jednej ze stron.


Role ofiary? Nie czuję się jak ofiara, czuję się jak ładna zabawka, która przecież nie ma uczuć, można się nią pobawić i odstawić, bo przecież wszystko sie konczy i to jest normalne. Normalne jest też nie uprzedzanie kogoś o swoich prawdziwych intencjach, które dla mnie są obrzydliwe.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez Arhol 29 paź 2013, 13:03
MalaMi1001, Jeśli w podświadomości wryłaś sobie taki pogląd,to i tak będziesz do niego dążyć,byle potwierdzić, w tym przypadku - w związkach.
Niestety coś w tym jest - za jakiego człowiek się ma,tak go traktują :mhm:
(potwierdzone na własnej skórze :<)
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32442
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 29 paź 2013, 13:08
zmęczona_wszystkim napisał(a):W sprawie niepowodzeń powiem tylko jedno. Często swoje niepowodzenia zwalałam na to, że jestem nieatrakcyjna, więc nie mam powodzenia, ale podświadomie wiem, że to nieprawda. Są ludzie niezbyt szczupli i niezbyt ładni, którzy tworzą szczęśliwe związki, więc to nie jest prawdziwy powód. Oczywiście, często spotkanie odpowiednich ludzi to zwykły przypadek i z tym się już nie wygra, i z moim wyglądem mam mniejsze szanse od innych, ale jednak to nie jedyna rzecz. Tłumaczyłam też sobie, ze skoro nie jestem hetero, to mam mniejsze szanse na znalezienie kogoś, kto by mi odpowiadał, i to częściowo jest prawda, bo wiele kobiet z mojego środowiska poszukuje partnerek, ale też i wiele jest szczęśliwych, więc to też nie jest jedyny powód. A w sprawie Twojej urody to powiem tak: nawet wśród zdjęć na tym forum widziałam zdjęcia kobiet, które, z mojego punktu widzenia, wydają się bardzo atrakcyjne i żadna z nich nie pisze, jakoby ich nadmierna uroda była czynnikiem przeszkadzającym w szczęściu. Natomiast z Twoich wypowiedzi wyłania się osoba, która chce "kochać za bardzo", mająca być może niską samoocenę dotyczącą swoich umiejętności i zwalająca całą winę na bycie atrakcyjnym. Od mężczyzny domagasz się od razu deklaracji i długich, poważnych związków, a w życiu bywa przecież różnie. Jeśli facet Cię zostawia, to odbierasz to zaraz jako potwierdzenie swoich poglądów. Jakbyś była gruba i brzydka, to być może wcale nie przyciągałabyś "normalnych" mężczyzn, ale takich samych, którzy chcieliby się trochę zabawić i pewnie prawiliby podobne komplementy. Zresztą możesz taki eksperyment przeprowadzić - roztycie się i zaniedbanie jest proste. Założyłabym się, że problemy miałabyś wtedy takie same, a dodatkowo doszedłby problem związany z zupełnym spadkiem Twojej samooceny, bo nie widziałabyś w sobie tego, czym chwalisz się teraz, czyli atrakcyjnością.

-- 29 paź 2013, 12:58 --

MalaMi1001 napisał(a):Nie wiem, może faktycznie jestem pusta, nie ma o czym ze mną rozmawiać, nie warto ze mną przebywać bo i po co? Mozna się tylko napatrzeć na ładny obrazek, a jak się znudzi to wyrzucić skoro nie reprezentuje sobą nic więcej. Nie wiem, może tak jest faktycznie jak mi zawsze powtarzano, a ja głupia po cichu myślałam, ze jednak jestem cos warta i kiedyś to udowodnię.


Ale czy każdy napotkany facet musi być tym jednym, jedynym? Czy jak ktoś zacznie się z kimś spotykać, to już nie ma odwrotu? można nie chcieć z kimś być, bo odbiera się na innych falach lub szuka się czegoś innego. A Ty wiecznie o tej urodzie i urodzie. Nie chcę Cie tutaj w żaden sposób urazić, ale gdybym byla facetem, to wcale nie patrzyłabym się na Twoją urodę, bo np. mnie urodą byś nie przyciągnęła, bo to nie mój typ, ale przeraziłoby mnie to osaczanie, Twoje zrzucanie winy o wszystko na wygląd.


Tak jak napisałam Candy, czuję zwyczajną ładną lalką do zabawy. I nie jest do dla mnie powod do dumy, wręcz przeciwnie. Nie dbam za bardzo o siebie przesadnie, staram się nie wychylać z tłumu, być niewidoczną, ale się nie da.

Nie nie każdy facet musi być tym jedynym, ale nie można zwyczajnie mieć nadziei i ochoty na coś więcej skoro wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że coś iskrzy? Można, ale okazuje się znów, że to tylko pozory.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 29 paź 2013, 13:18
Można mieć nadzieję, ale być może nic nie iskrzyło, a wiele sobie dopisałaś. I robić sobie nadzieję po 3 tygodniach, to nawet z mojego punktu widzenia, czyli zgorzkniałej osoby po przejściach. Nawet ja bym sobie nie robiła nadziei po tak krótkim okresie i nie oceniała na tej podstawie mozliwości związkowych.
Nie ma postu, w którym nie wspomniałabyś o swojej urodzie. i tu bardzo przesadzasz, bo wcale az tak bardzo "widoczna" w tłumie nie jesteś. Jest wiele atrakcyjnych kobiet, a ty po prostu jesteś jedną z setek spośród nich. Tylko że one nie narzekają, a Ty wiecznie o tym nawijasz, jakbyś co najmniej miala na koncie kilka tytułów miss. nie chcę urazić, ale naprawde z tym przesadzasz.

-- 29 paź 2013, 13:19 --

Hmm, skasowało mi się coś z powyższego komentarza, ale wiadomo, o co mi chodziło. No i dodam jeszcze, ze może nawet iskrzyć na czysto fizycznym poziomie i wcale nie musi się to przekuć od razu w coś wiekszego.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 29 paź 2013, 13:31
zmęczona_wszystkim napisał(a):Można mieć nadzieję, ale być może nic nie iskrzyło, a wiele sobie dopisałaś. I robić sobie nadzieję po 3 tygodniach, to nawet z mojego punktu widzenia, czyli zgorzkniałej osoby po przejściach. Nawet ja bym sobie nie robiła nadziei po tak krótkim okresie i nie oceniała na tej podstawie mozliwości związkowych.
Nie ma postu, w którym nie wspomniałabyś o swojej urodzie. i tu bardzo przesadzasz, bo wcale az tak bardzo "widoczna" w tłumie nie jesteś. Jest wiele atrakcyjnych kobiet, a ty po prostu jesteś jedną z setek spośród nich. Tylko że one nie narzekają, a Ty wiecznie o tym nawijasz, jakbyś co najmniej miala na koncie kilka tytułów miss. nie chcę urazić, ale naprawde z tym przesadzasz.

-- 29 paź 2013, 13:19 --

Hmm, skasowało mi się coś z powyższego komentarza, ale wiadomo, o co mi chodziło. No i dodam jeszcze, ze może nawet iskrzyć na czysto fizycznym poziomie i wcale nie musi się to przekuć od razu w coś wiekszego.


Mhm, czyli to moja wina, sama jestem sobie winna, że za dużo sobie wyobrażałam. Miał prawo najpierw mówić, że chce ze mną być a potem z dnia na dzień przekwalifikować to na zwykły romans. Dobra, już rozumiem. Ale skoro nie chciał się ze mną dalej spotykać, żeby sprawdzić jak będzie dalej, bo nawet wyjazd nie był żadną przeszkodą musiałam być po prostu do bani. No rozumiem. Wszystkie chwyty dozwolone a to ja czuję się podle jak pierwsza lepsze sekretarka, która puszcza się dla chwili rozkoszy z przystojnym panem z działu kadr. Obrzydliwe.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Nie rozumiem i nie daj mi to spokoju

Avatar użytkownika
przez elo 29 paź 2013, 13:38
czemu odwracasz kota ogonem i na sile sie doszukujesz swojej winy? :great:
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7687
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do