Rodzice

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rodzice

przez adam121b 16 paź 2013, 09:44
Piszę z konta kolegi który mi polecił to forum i pozwolił napisać wiadomość.

Witam

Mam 26 lat, więc czas najwyższy na samodzielność prawda? no właśnie nie czuję tego.

Lęk przed światem, przed życiem samemu mimo że mam gdzie się wyprowadzić. Brak zaradności w życiu, nie potrafię sam wiele załatwić spraw, tzn chęci są ale brak odwagi. Taka blokada w głowie.

Czy jest tak zawsze? nie, czasami żyję tak jak trzeba, mam wiarę i siłę, znalazłem pracę i mam średnią krajową, więc nie jest tak źle ze mną. Mam super dziewczynę i chciałbym założyć rodzinę w okresie do 2-3 lat max.

Tak jakbym był na granicy dwóch światów, niezaradnego Adriana i zaradnego Adriana.

Przyszedł czas kiedy leżałem w wannie a jak wiecie to najlepsze miejsce do rozmyśleń :)

Analizowałem co jest nie tak, kiedy ja czuję lęki, kiedy mnie to dopada i mnie olśniło.

Jak pewnie się domyśliliście już to nadopiekuńczość rodziców.

Zacząłem o tym czytać i trafiłem w samo sedno. No nic tak nie pasuje do mojej sytuacji, zwłaszcza że to prawda bo moje dzieciństwo było wiecznym wyręczaniem mnie itp.
Pod każdą sytuację opisaną w artykułach o nadopiekuńczości mogłem sypać przykładami jak z rękawa. Jedyną rzeczą na jaką mój organizm było stać to bunt który naprawdę był dobrym czasem dla mnie bo jak widać nie chciałem za bardzo takiej kontroli co mi pozwoliło na wykształtowanie niektórych cech które mi pomogły np znaleźć pracę i walczyć z lękami.

Zakazy, mówienie że nie dam rady, że załatwią za mnie, mówienie za mnie gdy ktoś coś pytał, załatwianie spraw w szkole... dodam że nie raz mama przyjeżdżała do internatu żeby mi sprzątnąć w pokoju jak mnie nie ma co mnie doprowadzało do szału bo jak to mówiła "co ludzie powiedzą".

Czytałem też o skutkach takiego wychowywania... pasuje wszystko idealnie, brak odwagi, radzenia sobie samemu, wolę żeby inni za mnie podejmowali decyzje, nieporadność, strach...

Jak już pisałem chciałbym założyć rodzinę za 2-3 lata. Myślałem nad tym i doszedłem do wniosku że trzeba się brać za siebie bo nie chce tak okaleczyć swojego dziecka psychicznie.

Nie jest ze mną mega źle bo jak pisałem są dni kiedy mam werwę itp.

Mnie to się wydaje ze poprostu ja mam charakter człowieka bardziej pewnego siebie takiego jakim jestem wtedy co mam werwę, ale zostało to stlumione przez rodziców.

Wyprowadzam się za jakiś czas z domu bo spokojnie się sam utrzymam, mam mieszkanie które nam zostawił dziadek więc żaden problem. Ale oczywiście wewnątrz lęki że nie dam rady. A już mieszkałem sam w akademiku i było MEGA SUPER mimo że się bałem na początku.

Mam tylko 2-3 lata żeby się tego pozbyć bo niechciał bym żeby moje dziecko miało takie same problemy...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 sie 2013, 09:47

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do