Strach przed stratą miłości/odrzuceniem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Strach przed stratą miłości/odrzuceniem

Avatar użytkownika
przez merdigo 17 lis 2006, 15:04
Witam! Przez jakiś czas nie zaglądałam na forum... myślałam ze jest mi lepiej.. ale wszytsko wróciło.... już nie w takiej postaci jak przedtem gdzie miała lęki tak silne ze nie mogłam sie opanować.. teraz natomiast czuję się jakby mi ktoś umarł.. choc nic takiego sie nie stało.

Pewnego dnia pomyślałam ze nie kocham mojego chłopaka... ogarnał mnie taki strach, ból, rozpacz że nie potrafiłam sobie z tymi uczuciami poradzić... reaguje dziwnie na na wszytsko co z nim zwiazane a jednoczesnie boje sie ze go strace... :cry: nie moge racjonalnie myślec bo ogarnia mnie strach paraliżujący wszyskie myśli... chce tylko płakać...
...:::ja w kobietę a kamień zmieni się w chleb,
w gęstą trawę dam krok, wyjdę na suchy brzeg,
kiedy powróci do mnie mój fiolet, mój fiolet, mój fiolet, mój kolor:::...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 cze 2006, 11:28
Lokalizacja
Pszczyna

Avatar użytkownika
przez Mizer 18 lis 2006, 00:10
spójrz na ten wykres

Obrazek

i co wnioskujesz?

im większe chęci, tym cel coraz blizszy, ale jeżeli chęci za dużo, to taka presja, że cel jest znowu coraz niżej.

stawiając to na jedną kartę być czy nie być diametralnie się zablokujesz.
nawet nie będziesz wiedziała kiedy i co zawalisz.

tak jak z klasówkami. jak masz presje, by zaliczyć na 5/zdać, to uczysz sie po nocach, trzęsiesz po gaciach, 10 razy sprawdzasz to samo i BANG! dupa wyszła...

wycisz nieco tę całą chęć. postaw to na obojętne. mów sobie- nie zależy mi, nie tak bardzo, przeżyję.

efekt przyjdzie sam...
i nie skupiaj się na sobie. na sytuacji się skup.

mam to samo, trochę ćwiczeń i wprawy... sama zobaczysz!
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez gusia 18 lis 2006, 03:32
merdigo napisał(a):Pewnego dnia pomyślałam ze nie kocham mojego chłopaka...


merdigo,dla mnie jest wszystko jasne.Gdybyś kochała naprwdę,w Twojwj główce nie pojawiłaby się taka myśl- NIE KOCHAM :?
Pozdrawiam gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Neśka 18 lis 2006, 11:27
A ja gusiu się z Tobą nie zgadzam:) Wydaje mi się, że miłość to uczucie subiektywne, aczkolwiek ma jakieś obiektywne wyznaczniki.

To, że merdingo napisała, że ogarnęła ją myśl, że nie kocha swojego chłopaka, wcale nie musi znaczyć, że naprawdę go nie kocha. Ważne dlaczego tak myśli.
Miłości ksiąkowe to bujda niestety...

A za Ciebie merdingo trzymam kciuki, bo zapewne, gdy podejdziesz do tego z większym dystansem z czasem uświadomisz sobie, czy to jest to, czy nie to... Trochę pracy nad tym i zobaczysz, że się uda!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 18 lis 2006, 15:51
Wiem o czym mówisz.....zostaw go. Jeśli go nie kochasz to go zostaw, tak będzie lepiej i dla Ciebie i dla niego. Wierz mi......ja przez to wszystko przeszlam i mimo, że nie jestem już z nim to dalej mam wieczorami takie napady samotności, tydzień temu nawet napisalam do niego smsa ze moze sie postaramy i wrócimy do siebie, napisał mi ze wszystko jest mozliwe i zebym napisala kiedy chce sie spotkać.......do tej pory mu nie odpisalam....tak bedzie lepiej, szanuje go i nie chce zeby byl dla mnie tylko kims dzieki komu bede czula ze nie jestem sama....ja go juz nie kocham ale korci mnie zeby do niego wrócić. Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek będe potrafiła od niego odejść... Może i Ty dojrzejesz do pewnych spraw, przejrzysz na oczy i spokojnie dojdziesz do wniosku, że choć to cholernie trudne.....to tak poprostu trzeba...Ja nie wiem co bedzie ze mna, czy bede sama do konca zycia, Ty też nie możesz być pewna tego co Cię czeka w przyszłości. Czasami trzeba podejmować takie decyzje... to życie a nie bajka.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez gusia 18 lis 2006, 19:20
Neśka napisał(a):A ja gusiu się z Tobą nie zgadzam:)

Masz prawo,oczywiście :smile:
Widzisz?Bo ja tak poprostu myślę....wydaje mi się, że jesli naprawdę się KOCHA, nie zadaje się sobie takich pytań.
Nawet nie mają prawa się one pojawiac.Jeśli są----znaczy że są wątpliwości--a to juz napewno nie jest PRAWDZIWA miłośc.
Pozdrawiam gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Mizer 18 lis 2006, 20:44
och, sorry, przeoczyłam to ważne "NIE" XDDD
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: nie stracić miłości

przez Adas30SK 18 lis 2006, 22:31
merdigo napisał(a):Pewnego dnia pomyślałam ze nie kocham mojego chłopaka... ogarnał mnie taki strach, ból, rozpacz że nie potrafiłam sobie z tymi uczuciami poradzić... reaguje dziwnie na na wszytsko co z nim zwiazane a jednoczesnie boje sie ze go strace... :cry: nie moge racjonalnie myślec bo ogarnia mnie strach paraliżujący wszyskie myśli... chce tylko płakać...

Nieraz człowiek który ma pewien okres mysli rózne rzeczy...ale jak cos lub kogos sie traci wtedy doceniamy to co stracilismy...wyjedz na pare dni,wtedy sie dowiesz czy kochasz czy nie...lęki,strach to znaczy ze boisz sie osamotnienia.Pozdrawiam.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2006, 20:24

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 21 lis 2006, 14:02
I co jak się teraz czujesz??? minęły Ci te myśli???Napisz cos, pozdrawiam.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez merdigo 21 lis 2006, 23:16
Nie pisałam nic bo czekałam co powie na to psycholog. Stwierdziła ze to szok po wypadku. A mnie jakby kamień z serca spadł i złe myśli odpłynęły. Nie mogłam zrozumieć dlaczego jeszcze tydzień temu marzyałm o sukni ślubnej i spędzeniu z tym człowiekiem reszty swojego życia a juz pozniej zadręczałam sie ze go nie kocham. Podobno moja depresyjna osobowość może płatać mi takie figle.
Dziękuję wam za wypowiedzi, a szczególnie tym którzy nie "kazali" mi zostawić mojego jedynego kochanego chłopa :mrgreen:
...:::ja w kobietę a kamień zmieni się w chleb,
w gęstą trawę dam krok, wyjdę na suchy brzeg,
kiedy powróci do mnie mój fiolet, mój fiolet, mój fiolet, mój kolor:::...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 cze 2006, 11:28
Lokalizacja
Pszczyna

przez matisse 25 lis 2006, 23:49
mnie czasem tez dopadala ta mysl "chyba go nie kocham", ale za chwile orientowalam sie ze to dlatego,ze w tej danej chwili nic nie czulam. ostatnio sie na tym czesto lapie. wiec przypominam sobie o kazdej innej chwili gdy wiem i czuje ze kocham go bardzo. bo czas w ktorym wystepuje ta pustka emocjonalna z czasem mija. przynajmniej mi, choc wpadam pozniej w lekka panike .
to nie oznacza ze sie tej drugiej osoby nie kocha
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 18:59

przez smutna19 29 lis 2006, 18:25
aaa
Ostatnio edytowano 21 mar 2007, 10:37 przez smutna19, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 lis 2006, 18:04
Lokalizacja
Gdynia

Re: Strach przed stratą miłości/odrzuceniem

przez pustka20 28 paź 2008, 22:53
chcialabym napisac o sobie, bo chyba jest mi latwiej pisac niz mowic..jestem w zwiazku juz 5 lat, ale ciagle obawiam sie odrzucenia.czesto wyobrazam sobie ten moment i czuje, ze nie potrafilabym dac sobie rady z samotnoscia. taka ciagle towarzyszaca mi obawa jest cholernie destrukcyjna, bo czuje,ze nie potrafi sie cieszyc.Czesto tez jestem zazdrosna, czuje, ze mojego partnera stac byloby na kogos lepszego. Nawet nie wiem czy to jest zazdrosc,,,widzac kogos atrakcyjnego spuszczam glowe i mysle, ze on powinien byc z taka osoba, a nie z osoba bardzo nieatrakcyjna i nieciekawa, jaka jestem ja,,,To całe irracjonalne myślenie wynika z mojej niskiej samooceny, braku samoakceptacji..Ciezko zyje sie z takim uczuciem, bo utrudnia to nie partnerstwo, ale rzutuje na inne dziedziny mojego zycia:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 paź 2008, 22:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do