Problem w temacie byłej już dziewczyny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez zima 07 paź 2013, 18:29
nerwus84, a co Ci sie w niej w ogole podobalo??
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 07 paź 2013, 18:53
nerwus84 napisał(a): Nie ma co się zastanawiać. Po prostu jak kobieta za bardzo zaczyna faceta nerwować to trzeba się w porę wycofać i iść do innej, a nie szukać winy w sobie. Swoją drogą tak też zrobiłem i to mnie podbudowuje.


Fajne podejście. Z takim to zaliczysz jeszcze kilkadziesiąt związków, żaden się nie ułoży, bo przecież zawsze będzie winna kobieta. A ty sobie będziesz wędrować po kolejnych relacjach, bez żadnej samorefleksji, bo po co? Zresztą chyba bardziej zależy ci na tym, żeby wyjść "z honorem", żeby wyszło na Twoje, żeby więcej zdradzać od partnerki, bo w ten sposób "wygrywasz" itp. Masakra.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez nerwus84 07 paź 2013, 18:56
zima napisał(a):nerwus84, a co Ci sie w niej w ogole podobalo??


Wiesz jak byliśmy tylko jako "koledzy" to mi się w niej podobało to, że jest zaradna i nawet zgrabna. Po latach poznawania słodkich idiotek albo kobiet wiedzących czego chcą ale urodą nie grzeszących chciałem odżyć i tu był błąd. Im bardziej ją poznawałem tym bardziej wychodziło jej "luksusowe menelstwo", jakieś luźne podejście do niektórych rzeczy, które w związkach by przeszkadzały. Niewyjaśnione sprawy z byłym facetem (choć sama pokazywała wielce jak to zrywa przez "komunikator internetowy"). Potem coraz bardziej jej druga natura zaczęła wychodzić. Rozczarowanie i to, że w imię związku z początku dusiłem w sobie to co mi przeszkadzało, a potem coraz bardziej "wybuchałem" wypominając jej to i tamto, a szczerze było co. Czasami na drugi dzień po głębszym zastanowieniu nad jej czynami wyżej opisanymi.

Jej zaradność niestety nie łączyła się z jej godnością i dlatego sprzeczne myśli na jej temat typu: wybaczyć i olać, powiedzieć, że mi przeszkadza (co mówiłem choć potem zapewne i tak by to zrobiła jak w przypadku byłego) czy po prostu powiedzieć jak to Bogusław Linda mówił: nie chce mi się z tobą gadać. To ostatnie przy końcu związku stosowałem i robiła się wtedy milsza.

-- 07 paź 2013, 19:00 --

zmęczona_wszystkim napisał(a):
nerwus84 napisał(a): Nie ma co się zastanawiać. Po prostu jak kobieta za bardzo zaczyna faceta nerwować to trzeba się w porę wycofać i iść do innej, a nie szukać winy w sobie. Swoją drogą tak też zrobiłem i to mnie podbudowuje.


Fajne podejście. Z takim to zaliczysz jeszcze kilkadziesiąt związków, żaden się nie ułoży, bo przecież zawsze będzie winna kobieta. A ty sobie będziesz wędrować po kolejnych relacjach, bez żadnej samorefleksji, bo po co? Zresztą chyba bardziej zależy ci na tym, żeby wyjść "z honorem", żeby wyszło na Twoje, żeby więcej zdradzać od partnerki, bo w ten sposób "wygrywasz" itp. Masakra.


Tu nie chodzi o drobne sprzeczki typu: nie posprzątałeś skarpetek albo siedzisz tylko i gapisz się w telewizor itp. Tu chodzi o takie sprawy jak przy tamtej kobiecie. O drobnostki albo rzeczy związane ze wspólnym życiem jeżeli jeden drugiego kocha to można się dogadać. Nawet w jednym związku jak z dziewczyną mieszkałem (nie mieszkałem z nią, o której mowa) to umieliśmy się dogadać w kwestii płacenia rachunków czy innych spraw ważnych. Rozpadło się wtedy z jej chorobliwej zazdrości i nadpobudliwości emocjonalnej ale widocznie tak miało być. Po prostu muszę się nauczyć wycofywać po angielsku jak widzę, że laska zaczyna coś kręcić typu jak opisane na początku tego wątku sytuacje, a nie naprawiać czy coś gdyż sytuacji okołozdradowych się też nie wybacza.
Zagłębie rulez:)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 00:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez tahela 07 paź 2013, 19:19
coś mi ten wątek i styl pisania bbonusem smierdzi czy jak mu tam temu co wszystkich wkurza, ale to tylkko takie moje skojarzenie, nic wiecej
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 07 paź 2013, 19:23
Jak się Ciebie czyta, to tak, jakby rzucać grochem o ścianę. nie widzisz żadnych błędów po swojej stronie, tylko że "nie wycofałeś się po angielsku" - jakaś ulubiona fraza pisana w każdym poście. Wszystko jest winą innych, bo jedna słodka idiotka, bo inna mądra, ale niezbyt atrakcyjna, a Ty przecież chcesz ładną, mądra i żeby jeszcze podporządkowała się Twoim wszystkim wymaganiom i myśleniu, ze wina zawsze leży po stronie kobiety.
Masz wymagania, a wydajesz się mieć sam niewiele do zaoferowania. Wymagasz od partnerki, żeby była idealna na zewnątrz i w środku, a jaki dotknięty byłeś, jak rodzice twojej ex nazwali cię grubym. Chcesz odżyć? Czyim kosztem? Tych kobiet, które będą miec nieszczęście ciebie spotkać i które jak zwykle okażą się "niegodne" ciebie? I ty będziesz się z "honorem" wycofywac "po angielsku"? Czyli pozaliczać kilka prostytutek, zeby wygrać i zerwać pierwszemu, bo bycie porzuconym, to już ujma. Z "przyjaciółką" kontaktowałeś się, bo "ci jej było żal". Trudno to nawet skomentowac, tak fatalnie to brzmi.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez nerwus84 07 paź 2013, 19:31
zmęczona_wszystkim napisał(a):Jak się Ciebie czyta, to tak, jakby rzucać grochem o ścianę. nie widzisz żadnych błędów po swojej stronie, tylko że "nie wycofałeś się po angielsku" - jakaś ulubiona fraza pisana w każdym poście. Wszystko jest winą innych, bo jedna słodka idiotka, bo inna mądra, ale niezbyt atrakcyjna, a Ty przecież chcesz ładną, mądra i żeby jeszcze podporządkowała się Twoim wszystkim wymaganiom i myśleniu, ze wina zawsze leży po stronie kobiety.
Masz wymagania, a wydajesz się mieć sam niewiele do zaoferowania. Wymagasz od partnerki, żeby była idealna na zewnątrz i w środku, a jaki dotknięty byłeś, jak rodzice twojej ex nazwali cię grubym. Chcesz odżyć? Czyim kosztem? Tych kobiet, które będą miec nieszczęście ciebie spotkać i które jak zwykle okażą się "niegodne" ciebie? I ty będziesz się z "honorem" wycofywac "po angielsku"? Czyli pozaliczać kilka prostytutek, zeby wygrać i zerwać pierwszemu, bo bycie porzuconym, to już ujma. Z "przyjaciółką" kontaktowałeś się, bo "ci jej było żal". Trudno to nawet skomentowac, tak fatalnie to brzmi.


Owszem widzę błędy po swojej stronie szczególnie w poprzednich związkach. W tym związku jedyna wina chyba było to, że nie akceptowałem jej zachowania i tych krzywych ruchów. Niektórych związków mi żal, że się rozpadły ale tylko tutaj żal mi, że "nie wycofałem się po angielsku gdyż popełniłem błąd" wiążąc się z kobietą, która się bawi i wmawia, że to facet jest winny bo nie wierzy, nie ufa i podejrzewa zdradę.
Zagłębie rulez:)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 00:01

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez onaona 08 paź 2013, 16:22
Witam, postanowiłam się tu zarejestrować i zabrać mały głos w waszej wypowiedzi gdyż temat jaki poruszacie dotyka niejednego z nas i nie zdajecie sobie sprawy jak wielu ludzi którzy was otaczają ma ten sam problem.

Ludzie, czy Wy choć w jednej sekundzie postawiliście się na miejscu tego człowieka?! Czy któryś z Was miał podobną sytuacje w swoim życiu?! Bo naskakiwać, ubliżać i poniżać to każdy jeden potrafi ale wyciągnąć rękę do człowieka to nikt !!!

Co do Ciebie drogi nerwusie...

Sytuacja wydaje się być jasna i klarowna, czułeś się oszukiwany, nie czułeś wsparcia ani zachęty z jej strony co do waszego związku. Brak pewności co do drugiej osoby wykończył nie jeden związek. Nikt nie lubi czuć się wykorzystany natomiast każdy z nas lubi czuć się potrzebny czy wyróżniony. Osoba którą tyle razy tu opisywałeś najwyraźniej potrzebuje pomocy specjalisty, aczkolwiek nie jestem pewna czy osoba "jej" pokroju jest w stanie sama przed sobą przyznać się do popełnianych błędów.

Mówisz to o "przyjaciółce"... To musi być na prawdę wyjątkowa osoba skoro jest z przy Tobie w takich chwilach. Bo z pewnością cierpi tak samo jak Ty. Może zamiast tuningować ową osóbkę odnajdź w niej swoją bratnią dusze? Może jest to osoba godna uwagi nie tylko jako przyjaciółka ale i kobieta na resztę życia? Skoro masz w niej tyle wsparcia i opieki to warto się nad tym zastanowić zamiast chcieć w niej cokolwiek zmieniać.

Może Twojej "przyjaciółce" potrzeba wiary w siebie i sama zacznie się zmieniać a może ona oczekiwałaby od Ciebie raczej wsparcia niż oczekiwań bo przecież jaką będzie miała pewność tego że po tuningu będziesz dalej przy niej. Pamiętaj, że najpierw należy oczekiwać od siebie a później od innych.

PS.
Ktoś mądry powiedział kiedyś że "z ładnej miski się nie najesz" czy "wygląd przemija a charakter zostaje". Pomyśl o tym, to mądre słowa.


Trzymam kciuki za ciebie, a ludźmi którzy tu na ciebie najeżdżają nie ma się co przejmować. Pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 paź 2013, 15:52

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 08 paź 2013, 22:45
onaona napisał(a):
Ludzie, czy Wy choć w jednej sekundzie postawiliście się na miejscu tego człowieka?! Czy któryś z Was miał podobną sytuacje w swoim życiu?! Bo naskakiwać, ubliżać i poniżać to każdy jeden potrafi ale wyciągnąć rękę do człowieka to nikt !!!

Trzymam kciuki za ciebie, a ludźmi którzy tu na ciebie najeżdżają nie ma się co przejmować. Pozdrawiam.


Myślę, że gdybyś uważniej się wczytała, to zobaczyłabyś, ze napisałaś dokładnie to samo, co osoby, które rzekomo najeżdżają na niego. wiele osób było w takiej sytuacji, ale nie wszyscy wyzywali swoje ex od dziwek i szmat, chociaż sami je zdradzali, i to jeszcze prewencyjnie. Mi szkoda w tej sytuacji tej przyjaciółki, której nerwus niszczy życie i z którą i tak nie chce być, bo wygląd nie ten. Myślisz, ze przekonasz go o tym, że wygląd nie ma znaczenia?
Ciekawe jak ta historia wyglądałaby z tej drugiej ręki - ze strony "feministki", bo tej relacji nie znamy.
Może tobie to nie przeszkadza, ale mnie razi, jak facet, który sam skacze z kwiatka na kwiatek, zdradza, itp., wyzywa inne kobiety od dziwek. Może ciebie to nie razi, każdy ma inaczej.
I w jakim celu wyciągać rękę? Jak postawić się na jego miejscu? Uznać, że facet, który mówi o"wygrywaniu w związku" za pomocą zdrad, to ktoś, kto chce się zmienić? Zresztą jeśli napisał coś na forum, to widocznie chciał otrzymać opinię od innych.

-- 08 paź 2013, 22:49 --

A moja reakcja na ten wątek związana jest z faktem, ze takie typki znam i zawsze wszyscy litują się nad nimi, a ujeżdżają po ich partnerkach.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez nerwus84 09 paź 2013, 14:14
Macie rację. Nie ma co się mścić. Pierwszy raz w sumie czułem, że kobieta robi krzywe ruchy choć przy wycofywaniu się moim chciała coś kleić. Zawsze ja byłem winny bo: nie ufam, nie wierzę, podejrzewam o zdradę i choć nie nakryłem na gorącym uczynku to wiem, że te sytuacje co ona robiła świadczą o zdradzie ewidentnie. Po prostu się trzeba wycofywać, a nie naprawiać coś co jest chińską zabawką na chińskie baterie.
Zagłębie rulez:)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 00:01

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez zima 09 paź 2013, 17:56
nerwus84, mysle, ze chcialbys do niej wrócić.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez nerwus84 09 paź 2013, 18:16
zima napisał(a):nerwus84, mysle, ze chcialbys do niej wrócić.


Tylko powiedz mi po co? Bardziej chciałbym zrobić tak żeby wrócić i jeszcze raz zerwać ale już tak bez odzywania się totalnie. Olewając jej smsy, telefony itp. Prawie tak w sierpniu zrobiłem. Bardziej mam żal co do tego, że wtedy zmięknąłem. Bardziej mnie to cieszyło, że ją to bolało wtedy jak ja zerwałem tak jak mnie bolało jak mi krzywe ruchy robiła. Ale cieszmy się z tego co jest. Ważne, że całkiem frajerem i pantoflem nie byłem, że powiedziałem swoje zdanie, że nie byłem aż tak bardzo zmanipulowany jak poprzedni faceci czy też ten jej obecny z firmy (pantofel totalny znając jego historię). Jakbym to tak zostawił tak jak zrobiłem jak zerwałem w sierpniu to by było dobrze. Ona zapewne prędzej czy później żałowałaby tego co zrobiła i zrozumiała, że jej zachowanie to czyste dziwkarstwo, a tak to myślałem, że się zmieni itp. Tu był błąd. Potem też jak wróciliśmy to zerwałem ale...resztę historii znacie. Pokazałem się ze strony frajerskiej i niby pokonanej gdyż dla niej związek to wojna, to ukrywanie tego przed kim i czym się da bo...rodzice, bo kochanek itp. Z perspektywy czasu wiem, że denerwowała się bo widziałem, że coś kręci i chciała kręcić na 2 fronty, a przynajmniej tak to odbierałem. Tyle, że ze mną się tak nie da, że nie mam klapek na oczy i to ją bolało. Dlatego teksty: ty mi nie wierzysz, nie ufasz, "wmawiasz zdradę" po to tylko by wzbudzić we mnie poczucie winy. Owszem byłem niemiły ale to ona zaczęła robić krzywe ruchy i to już na początku związku jak latałem jak pantofel z kwiatami i pisałem wiersze tylko po to żeby miała cudowne chwile. Oznaką męstwa jest wycofać się od takiej kobiety, która lubi i robi to co opisałem wcześniej, a nie frajerstwo i błaganie na kolanach żeby wybaczyła bo...człowiek się wnerwił, że z byłym chce na piwo łazić albo postawia mnie przed faktem dokonanym. W mojej ocenie tu chodzi o urażoną męską dumę i to, że przez cały ten związek byłem zawsze wg niej: gorszy, brzydszy, grubszy, biedniejszy (a przynajmniej tak jej teksty odbierałem). Miałem po prostu "walnąć pięścią o stół" powiedzieć "odchodzę bez prawa powrotu", "mam dosyć twojego chlania i niewyjaśnionych spraw" i być może wtedy by zrozumiała co źle zrobiła. Prawie to zrobiłem ale zmięknąłem po 2 tygodniach jej "słodkiego pieprzenia" o zmianie siebie, o wspominaniu fajnych wspólnych chwil itp. 2 razy się nie wchodzi do tej samej rzeki. Dałem szansę jej ale było tylko gorzej. Poza tym miałem myśli żeby wrócić, naprawić coś (także w sobie np formę zdenerwowania gdyż z tym mam problem) ale jakbym się godził na wszystko albo jej tylko mówił "mi to przeszkadza, nie rób tak" to i tak w mojej ocenie by zaczęła robić to co robiła przy mnie albo gorzej (tak jak z poprzednim facetem) i po prostu "wlazłaby mi na łeb". Ale bardziej wyobrażam sobie jakbym się czuł jakbym po prostu zerwał, urwał kontakt całkowicie (bez ani jednej wiadomości, tylko pożegnalna) gdyż taki plan miałem w sierpniu. Niestety jestem łasy na to jak kobieta o coś prosi, robi maślane oczy czy też udaje, że jej zależy. Ona to potrafiła najlepiej robić, a ja się właśnie na to dałem nabrać. Trzeba było być twardym jak Linda albo John Rambo (przepraszam za porównanie do filmów). Tu jest urażona męska duma, brak poczucia wartości (zniszczyła to we mnie prawiąc mi uwagi od swoich rodziców). Tu jest sedno sprawy. Pierwszy raz się tak w życiu czuję. Aczkolwiek lepiej to zostawić tak jak to jest i pogodzić się z tym, że trochę pantofel i frajer jestem. Na szczęście nie do końca.

-- 10 paź 2013, 00:05 --

Tylko jeszcze mam jedno pytanie. Gdzie popełniłem błąd? Gdzie ja zawiniłem. Praktycznie od razu jak niby coś między nami zaiskrzyło, jak tylko się dowiedziałem, że chce iść z byłym na sylwestra to zrobiłem się inny. Z wesołego człowieka, rozgadanego, żartującego i ogólnie żywego stałem się ponury, smutny i przygnębiony. Pomimo tego, że wtedy poszła do mnie to nie umiałem się już cieszyć. Coś mi przeszkadzało, coś ciągle miałem na myśli. Po kolejnej próbie zerwania już mnie to całkiem przygniotło. Byłem bardziej wyczulony na różne sytuacje, które wcześniej bym po prostu olał, machnął na to ręką. Ona mi "ja nie mam w tobie wsparcia" bo rzekomo schizowałem ale nie wiem na ile to było przez te przypadki, a na ile to było z czegoś innego. Starałem się jej pomagać itp. Choćby w głupich sprawach. Czasami olewała moją pomoc. Z każdym przypadkiem było gorzej. Byłem wkurzony po każdym przypadku. Od razu pytałem "chcesz zerwać"? Potem te pytanie ją wkurzało coraz bardziej. Z początku zaczęło się źle. Teraz z nowym facetem się śmieje, żartuje. Do tego choroba i śmierć babci. Zawsze jak się denerwowała to chciałem pogadać, wyjaśnić ale każda próba wyjaśnienia jej krzywych ruchów kończyła się "bo ty zmierzasz do jazdy", ty podejrzewasz zdradę itp. Nie chciałem później być pantoflem i chciałem zerwać co jakiś czas ale wtedy jak na złość zaczęło być normalnie. Co jakiś czas ta myśl mi się w głowie przewijała. W sierpniu dojrzałem do tego by zerwać. Ona zaczęła się robić normalna, czuła, delikatna ale nie przewidziałem tego, że to gra była, że to było udawane. Tak sobie to tłumaczę. Po powrocie było gorzej. Dalsze nerwy bo inny były się zaczął kręcić. Rzuciłem ale było mi żal. Na każde jej słowa, że mnie kocha to mięknąłem. Nawet po moim kolejnym zerwaniu. Skoro nie chciała być, skoro nie kochała to powinna się cieszyć ze zerwania. Jak jej powiedziałem, że ją zdradzałem (co od początku sierpnia było prawdą) to się załamała i gadała, że jej serce złamałem. Jeszcze jej parę dowodów na zdradę wysłałem. Potem chciała byśmy kolegami zostali i gadała "kochałam cię, ty zerwałeś, nie zdradzałam cię". Wtedy jej tylko powiedziałem, że nie chcę jej znać, żeby spadała. Jednak na drugi dzień zmięknąłem ale ona już nie chciała powrócić. Po moim zerwaniu miałem taką huśtawkę. Było mi jej żal, nadzieję miałem, że się zmieni ale potem myślałem "przecież znowu bym z nią zerwał". Ambiwalentne uczucia. Czas to zakończyć w swoim umyśle. Będąc z nią to miałem powoli wstręt do niej. Nie będąc z nią to poniekąd mi jej brakowało. Brakowało szczerych rozmów, które ona przerywała zawsze bo "zmierzam do jazdy". Nie chciała nigdy wyjaśnić czemu robiła co robiła. Nieważne. Zostałem w jakimś tam stopniu frajerem i pantoflem choć wygarniałem jej zawsze to co mi przeszkadzało bo normalnie z nią nie szło.Czemu prawie od razu w tym czymś posmutniałem i popadłem praktycznie w depresje przeplataną ze wściekłością na nią? Czemu pomimo, że ją rzuciłem i wiem doskonale jaka jest to jednak się obwiniam albo myślę jakby to było jakbym był inny, spokojny? Te myśli mi przychodzą co jakiś czas. Szczególnie w nocy.
Zagłębie rulez:)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 00:01

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez havexa 12 paź 2013, 23:05
poczytaj troche o przemocy psychicznej bo widze ze jest to typ toksycznej osoby, przez którą twoje poczucie wartosci zmalalo i moze wlasnie stad te mysli i to ze sie obwiniasz
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 paź 2013, 11:45

Problem w temacie byłej już dziewczyny

przez nerwus84 13 paź 2013, 14:30
havexa napisał(a):poczytaj troche o przemocy psychicznej bo widze ze jest to typ toksycznej osoby, przez którą twoje poczucie wartosci zmalalo i moze wlasnie stad te mysli i to ze sie obwiniasz


Tu masz wiele racji. Jak z jej byłym gadałem to też praktycznie co miesiąc miał z nią nerwy i akcje różne. Mogłem to inaczej rozegrać. Wcześniej jak byłem z "przyjaciółką" to takich problemów nie było. Po prostu wiedziała, że to może facetowi nie odpowiadać. Od jakiegoś czasu kręcę z przyjaciółką i to nawet od czasu jak byłem z "feministką" więc całkiem przegrany czuć się nie mogę. Nerwów przy niej nie ma, a i jakoś to wszystko normalne się wydaje. Jedno jest pewne tak samo jak ona to tak i ja nie byłem wobec "feministki" uczciwy i nie zostałem do końca frajerem albo pantoflarzem. Ona ma teraz innego. Bardzo szybko go znalazła. Poniekąd szkoda gościa ale sam sobie ją wybrał, a raczej ona za nim latała od jakiegoś czasu. Klucz, który otwiera wiele zamków to dobry klucz, a zamek, który może być otwarty przez wiele kluczy to zły zamek. To taka puenta na to wszystko. Dziękuję wam wszystkim za pomoc. Nigdy nie można się zachowywać wobec kobiety tak jakby to była ta jedyna. Huśtawka była przy "feministce", a to raz próbowałem kręcić z "meksykanką" (mamy w firmie taką co ma taką typowo latynoską urodę) albo z jakąś inną. Wrócić do "feministki" nie chcę. Chyba tylko po to żeby jej pokazać albo udowodnić tylko, że ona nigdy nie była jedyną kobietą jak z nią byłem. Ale w sumie po co.
Zagłębie rulez:)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 00:01

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 14 paź 2013, 16:07
nerwus84 napisał(a):Tu masz wiele racji. Jak z jej byłym gadałem to też praktycznie co miesiąc miał z nią nerwy i akcje różne. Mogłem to inaczej rozegrać. Wcześniej jak byłem z "przyjaciółką" to takich problemów nie było. Po prostu wiedziała, że to może facetowi nie odpowiadać. Od jakiegoś czasu kręcę z przyjaciółką i to nawet od czasu jak byłem z "feministką" więc całkiem przegrany czuć się nie mogę. Nerwów przy niej nie ma, a i jakoś to wszystko normalne się wydaje. Jedno jest pewne tak samo jak ona to tak i ja nie byłem wobec "feministki" uczciwy i nie zostałem do końca frajerem albo pantoflarzem. Ona ma teraz innego. Bardzo szybko go znalazła. Poniekąd szkoda gościa ale sam sobie ją wybrał, a raczej ona za nim latała od jakiegoś czasu. Klucz, który otwiera wiele zamków to dobry klucz, a zamek, który może być otwarty przez wiele kluczy to zły zamek. To taka puenta na to wszystko. Dziękuję wam wszystkim za pomoc. Nigdy nie można się zachowywać wobec kobiety tak jakby to była ta jedyna. Huśtawka była przy "feministce", a to raz próbowałem kręcić z "meksykanką" (mamy w firmie taką co ma taką typowo latynoską urodę) albo z jakąś inną. Wrócić do "feministki" nie chcę. Chyba tylko po to żeby jej pokazać albo udowodnić tylko, że ona nigdy nie była jedyną kobietą jak z nią byłem. Ale w sumie po co.


Typowa wypowiedź dziwkarza, hipokryty i szowinisty. Mam nadzieję, że następne kobiety dadzą ci porządnie popalić, bo beznadziejny z ciebie gość. Myślenie rodem z XVIII wieku - facet może z każą, kobieta nie, bo jest dziwką. Teraz niszczysz "przyjaciółkę". A wysyłanie dziewczynie dowodów zdrady albo próba ponownego zejścia się, żeby tym razem być tym, który rzuca - koszmar. Chłopczyk, który nie zasługuje na żadną kobietę. Żenada i masakra. Az przykre, ze takie szowinistyczne głupoty trzeba wyczytywać na tym forum i jeszcze to głaskanie nerwusa po główce, bo taki biedny. dostał to, na co zasługiwał, za swoję podejscie do kobiet. Moim zdaniem i tak za mało.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do