Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez buka 04 maja 2014, 22:07
Luktar,a co z marinsem??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 04 maja 2014, 22:08
buka, :lol:
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez buka 04 maja 2014, 22:11
tz.że co?to z nim są potencjalne problemy? jeśli marynarz nie daje rady kotwicy zarzucić to ja już nie wiem,nie ma menszczyzn na świecie.no chyba że w rosji
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 04 maja 2014, 22:12
buka, coś ciągle wypytujesz o marinsa. Może dać Ci do niego numer?
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez buka 04 maja 2014, 22:15
spoko,umówimy się na kawke i obgadamy ci tyły
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 04 maja 2014, 22:19
buka, nie zapomnijcie pocałować mnie w moje tyły 8)
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

przez Hitachi 09 maja 2014, 19:22
Dobra, wpisuję się do tematu xD Beznadzieja z tymi facetami, jestem kochliwa to podobało mi się wielu, były to albo "złe charaktery" ale czasem takie normalne pod tym względem chłopaki, natomiast nigdy żaden "grzeczny" chłopiec... Żaden "zły charakter" nigdy nie zwrócił na mą osobę uwagi, ale ci tacy "normalni" zdarzało się :P Bywało, że było obustronne zainteresowanie xD Jeden z tych chłopaków to był autentycznie przystojny... Wysoki, czarne oczy, włosy, ciemna cera, nie wiem on ma korzenie Włocha czy coś, przystojne rysy twarzy. Ogólnie lubił kobiety. Poznałam go w podstawówce i już jako dzieci coś takiego w stylu dziecinnej miłości między nami było xD Pamiętam kiedyś zegarek rozwalił mi się, a on podszedł i powiedział że mi naprawi i złożył :D Albo na informatyce pomagał z komputerem xD Starał się czasem. Ogólnie autentycznie przystojny i do tego ma dobry gust do kobiet, gdybym była facetem to sama bym gustowała w tych co on xD Taki trochę skryty ale raczej nie wylewający swoich emocji na wierzch, wadę miał że lubił krytykować xD Bardzo męski typ. Czy inteligentny, gadało się z nim normalnie, uczyć mu się nie chciało może z lenistwa ale najgorszy nie był, za to był dobry w angielskim i informatyce... Bo ja z nim chodziłam do liceum :P Nie wiem jak jego życie seksualne, ale niektóre panny mógłby rzucać po jednej nocy xD Nie był "grzeczny" nie jakiś super "niegrzeczny" ale trzymał bardziej z niegrzecznymi jak grzecznymi... Oprócz tego było paru a z jednym prawie chodziłam, kiedyś chciał się umówić na randkę nie mówiąc wprost, mówi do mnie czy wybrałabym się z nim na rolki (zapraszał) a ja nie miałam rolek to mówię nie, wtedy on coś o rowerze a ja nie lubiłam roweru znów mówię nie, a on spasował bo nie wiedział co wymyślić xD W gimnazjum :D Siedzieliśmy razem w ławce długo a on się mną znudził i zostawił dla ciekawszego kolegi hahahaha. Serce by mnie bolało jakby mnie rzucił :P Jakoś tak się złożyło, że nie miałam chłopaka. Jak mówię w liceum i gimnazjum były namiętności obustronne, ale po lo jakoś się skiepściło mocno xD Teraz albo byli mną zainteresowani ale ja nimi nie, albo ja nimi zainteresowana a oni niczego nie chcięli ode mnie :P Dodam, że wielu tych, którzy mną się interesowali, w dużej mierze byli... dziwni? xD To jakaś wspólnie łącząca ich cecha. No nie wiem podam na przykładzie jednego, kiedyś gadał o koledze który się upił piwem na ławce przed blokiem i leżał tam pijany pół dnia i bynajmniej dla niego nie było to wcale żenujące xD W taki sposób o tym mówił... Jeden był patologiczny bo był... więźniem. Serio. Jeden był 13lat starszy ode mnie i miał córkę 5lat młodszą szukał młodej mamy dla niej xD Ta córka to dla mnie prawie jak nie koleżanka :P No sama patologia taka... I było jeszcze innych paru ale szkoda klawiatury na nich :P A jak ktoś mi się spodobał to ja jemu już nie... Wydaje mi się, że nawet zaniżyłam standarty co do facetów w stosunku do tego co było w liceum i wcześniej a i tak nici z tego :P W liceum internet traktowałam jako źródło czystej rozrywki, ale potem jakoś zaczęłam myśleć o tej możliwości na zawiązanie bliższego kontaktu :P W sumie powiedzmy że tak z 5lat temu zaczęłam myśleć w ten sposób. No i było paru. Jeden to mój "kolega", niezainteresowany, w drugim się zabujałam bo to pisarz... I to teraz autentyczny bo wydaje książkę, pisywał fanficki i teraz wykasował ten który chce wydać na rynek. Ja dużo fanficków w swoim życiu przeczytałam polskich i zagranicznych a on był najlepszym pisarzem ze wszystkich. Wydawał się naprawdę dojrzały choć nie wiem jak to jest naprawdę, w "realu", bo to nie musi chyba iść w parze. Młodszy ode mnie 2-3lata jak go poznałam to miał 19chyba. Albo 20. Był na 1 roku studiów? Chciałam coś więcej, ale nie wykazywał zainteresowania. Kiedyś pisałam z nim na gg i go wypytywałam o to które aktorki mu się podobają a on do mnie czemu go o to pytam, bo ja każdą po kolei mu pokazywałam xD A ja chciałam jego gust znać. Pewnie się domyślił o co mi chodzi, a ja głupol myślałam że tego nie widać :P A potem przestał odpowiadać na moje wiadomości, siedział na zapalonym słoneczku i nic.... Tak teraz zaglądam do gg i rozmowy z nim, i patrzę ostatnią wiadomość na którą mi odpisał... Ja go upierdliwie pytałam czy zrobi test IQ i mi powie ile ma od paru dni i pytam następnego dnia ten "nie k....". Ogólnie zauważyłam że tak z czasem często się irytował, a mówił mi że frustrował (jak go zapytałam czy się na mnie wkurzył xD) w rozmowach ze mną. Pisaliśmy zaledwie miesiąc, nie codziennie i niekoniecznie długo, w zasadzie takich dłuższych dłuższych rozmów to mało. Teraz jak przeglądam to zauważyłam, że czasem kończył rozmowę mówiąc, że zajęty jest. To był drugi. Do trzeciego w ogóle nie wiedziałam jak podejść choć próbowałam, ale on wiecznie niepoważny i nie wiem co do mnie gadał bo np. coś po japońsku odpowiadał albo coś xD Czwarty i moja najostatniejsza miłość był zdystansowany i mi pokazywał, że nie jest zainteresowany bliższym zapoznaniem. Dodam że oni wszyscy nawet nie wdizieli mojego zdjęcia, więc nie to że byli niezainteresowani z powodu tego jak wyglądam :P I mnie odrzucili czy coś po zobaczeniu tego :D Po prostu z tego co do nich mówiłam/pisałam na forum zapewne stwierdzili że nie jestem dobrą kandydatką... No i ostatnio był jeden co się okazał oszustem :P Bo on tak nie na serio uwodził :P Kiedyś też jeden do mnie napisał, i gadał coś a potem wyszło że ma dziewczynę xD Ogólnie jak tak po internecie jacyś się znajdują to 80% niezainteresowani w ogóle, reszta napaleni desperaci, oszuści, żartownisie i manipulanci. Nie wiem jak ludzie poznają przez neta swoje drugie połówki, i autentycznie się zakochują, znam parę takich przypadków a nie wiem jak to w ogóle możliwe xD Nie wiem jak odróżnić gdy facet cię traktuje na serio od żartu albo zdesperowanego :P Beznadziejnie jest z tymi facetami :P

-- 09 maja 2014, 19:47 --

Ej, a to można się tak dopisywać do tematu czyjegoś? xD Bo ja myślałam, że to taki ogólny xD
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 17:21

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

przez rdzaa 16 maja 2014, 16:45
Kurcze widzę podobieństwa, ale z czego one się biorą? Ja też zaniżam kryteria i też podobają mi się ci, którym ja nie.
Może to jakiś masochizm? Z pracą jest prościej, biorę to, co spełnia kryeria, nie myślę : to jedyna musi byc, najlpesza, nie biorę pierwszej lepszej... Tylko właśnie : biorę to co się nadarza, chyba że absolutnie bezsensu. Bo pracę muszę mieć, a mężczyzny najwyraźniej niekoniecznie... Ile bym się nad tym nie użalała, to tak jest. Podświadomość decyduje za mnie i zawsze mówi mi: nie, nie wiąż się z tym. Ani z tym.

Poza tym może to jakiś masochizm, taki życiowy? Jak jakaś dziewica w stali, chcę zdobyć królewicza, więc to nie może być pierwszy lepszy, w dodatku z wadami. Tylko ktoś, kogo będę długo szukać, a potem zdobywać, bo on nie będzie mnie od razu chciał.... Kurcze, może w poprzednim wiceleniu byłam mężczyzną i mi się miesza w tym, i stąd takie postawy... Zresztą jak przychodzi do zdobywania, to cóż, byłoby fajnie, tylko w tym momencie pryska bajka - nie daję rady. Byle co podłamuje mi skrzydła i nie chcę się już ośmieszać.

I to kolejny problem, za szybko się zniechęcam.
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
13 lut 2011, 23:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do