Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 26 wrz 2013, 10:12
Panie nie chcą rolników zresztą nie od dziś. Na wsiach jest dużo więcej facetów zwłaszcza poniżej 40-tki bo kobiety uciekły do miast robić kariery, na studia, lub do pracy w marketach. A panie nie chcą zajmować się świniami i kurami, więc faceci zostają sami, popadają w alkoholizm a polskiej wsi grozi upadek(albo wykupienie przez latyfundystów).
Mój brat ma 36 hektarów i potrafi lepiej się wypowiedzieć niż tamci z filmiku, ale zainteresowanych panien brak. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17064
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez mozambik83 26 wrz 2013, 13:46
torres od pomocy mam specjalistów.

Teraz cytuję Ciebie "Jeśli ktoś tylko chce narzekać to lepiej żeby przestał pisać i truć dupę innym."

Jak dla mnie przegiąłeś. Pisałam, że pracuję nad tym (psycholog, psychiatra, terapia). Forum traktuję jako dodatek do tego. Interesuje mnie zdanie osób się tutaj wypowiadających. Chyba o to tu chodzi, by wzajemnie się wesprzeć, wymienić doświadczeniami. No i przede wszystkim to jest forum dla ludzi, którzy nie radzą sobie z zaburzeniami, więc każdy ma tutaj prawo ponarzekać, a nie jak na facebooku, gdzie trzeba być szczęśliwym, bo jak się nie jest to nikogo to interesuje. Przerobiłam to wielokrotnie. Natomiast gdybym chciała tylko posmęcić to bym napisała coś w "Jęczarnii", więc niesprawiedliwie mnie oceniasz. Widocznie nie czytasz do końca ze zrozumieniem, skoro uważasz, iż ten temat założyłam, żeby tylko miauczeć jak mi niedobrze.
Co do samotności to moim zdaniem można się z nią pogodzić. Ludzie przeżywają różne traumy, między innymi śmierć bliskich osób i dają radę się z tym pogodzić. Także ja nie widzę problemu w tym, by zaakceptować swoją samotność. Jednak nie mam pomysłu jak to zrobić, bo to też tak z marszu nie może się stać i trzeba nad tym po prostu popracować.
Ciekawa jestem jaki masz ten gust, że nazywasz go jako zły i chory? Jeśli mogę prosić to chciałabym o rozjaśnienie co masz na myśli.

-- 26 wrz 2013, 13:50 --

Co do reszty forumowiczów to wyraźnie napisałam, iż to matka mojego faceta mnie nie chciała na wsi, a nie, że jak tego nie chciałam, dlatego zastanawiam się po co ta dyskusja. W każdym bądź razie te ogłoszenia całkiem ciekawe. Kiedyś były inne kryteria, dziś są całkiem inne. Można sobie porównać czasy dzięki temu artykułowi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
01 lip 2013, 18:25
Lokalizacja
Na swoim miejscu. :)

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez deader 26 wrz 2013, 13:57
mozambik83 napisał(a): Ludzie przeżywają różne traumy, między innymi śmierć bliskich osób i dają radę się z tym pogodzić.

No właśnie, ja jestem można powiedzieć właśnie "wdowcem" i porady od kogoś kto tego nie przeżył wydają mi się po prostu mało sensowne, bo po prostu nie ma się pojęcia co człowiek przechodzi w takich chwilach jeśli samemu się tego nie przeszło.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez mozambik83 26 wrz 2013, 14:30
Dokładnie tak jak mówisz deader. Myślę, że człowiek jest w stanie się pogodzić z wszystkim. Czy to z samotnością, czy ze śmiercią bliskiej osoby, czy z traumą pourazową, z nowotworem. Wystarczy włożyć w to wysiłek i zaprogramować głowę tak by nie cierpieć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
01 lip 2013, 18:25
Lokalizacja
Na swoim miejscu. :)

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez deader 26 wrz 2013, 14:58
Statystyki ilości samobójstw zdają się nie być az tak optymistyczne w tym względzie, ale staram się o tym za bardzo nie myśleć ;)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Arhol 26 wrz 2013, 15:05
mozambik83 napisał(a):Dokładnie tak jak mówisz deader. Myślę, że człowiek jest w stanie się pogodzić z wszystkim. Czy to z samotnością, czy ze śmiercią bliskiej osoby, czy z traumą pourazową, z nowotworem. Wystarczy włożyć w to wysiłek i zaprogramować głowę tak by nie cierpieć.


Jeśli mógłbym coś dodać do ogólnego sensu,wydaje mi się owszem,można zaakceptować i pogodzić się z każdą tragedią,bólem,ale częściowo,mniej lub bardziej,może prawie że w 100%,ale czy to samotność z przymusu,czy PTSD,nowotwór i inne,jakaś tam część tego bólu mimo wszystko zostanie,może i niewielka,ale zostanie.


Co do wątku,wydaje mi się że terapia,farmakologiczna jak i z psychologiem może nie tyle co pozwolą w 100% pogodzić się z twoją wizją (która jest po prostu niestety możliwa,bardzo możliwa,bo większość facetów w tym wieku zajęta,lub jeśli wolni to coś im w życiu się nie ułożyło i inne okoliczności) ale leczenie pomoże w tym że być może bardziej polubisz,zaakceptujesz własną osobę,co spowoduje że bycie solo nie będzie aż tak boleć.
Choć mimo całego realizmu,pesymizmu,jeśli potrafisz,nie grzeb i zabijaj tej nadziei do cna,bo życie różne scenariusze piszę.
Choć fakt faktem - rzadko.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 26 wrz 2013, 15:10
Kestrel, nie życie scenariusze ale my sami ;)
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Arhol 26 wrz 2013, 15:13
wykończony, Oj no czynnika losowego nie można wyeliminować całkowicie :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 26 wrz 2013, 15:19
mozambik83 napisał(a):Dokładnie tak jak mówisz deader. Myślę, że człowiek jest w stanie się pogodzić z wszystkim. Czy to z samotnością, czy ze śmiercią bliskiej osoby, czy z traumą pourazową, z nowotworem. Wystarczy włożyć w to wysiłek i zaprogramować głowę tak by nie cierpieć.


Ale nie musisz się przecież do niczego przyzwyczajać. skoro masz doświadczenie z różnymi związkami, czy to dłuższymi, czy krótszymi, to oznacza, że nie masz problemu z wchodzeniem relacje, więc po co programować się na samotność. Myślę, że to ci nie grozi. Wiadomo, ze potrzeba sprzyjających okoliczności, ale pewnie wystarczy jeszcze trochę korekty związane z zachowaniem i masz duże szanse, ze coś z tego wyjdzie. Kto powiedział, że np. facet z odzysku nie może być dobrym partnerem. Może być dużo dojrzalszy, mieć już inne spojrzenie na to, co ważne.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 26 wrz 2013, 15:30
Wystarczy włożyć w to wysiłek i zaprogramować głowę tak by nie cierpieć.

... jedyny wysiłek to znależć tak '' owładniętego " psychiatrę z własną żóltą kartą , który praktykuje jeszcze lobotomię i zaprogramować własną głowę przy pomocy jego skalpela na "nowe lepsze czasy",,,w którym drugi czlowiek będzie potrzebny tylko do podcierania obesranej ,nieświadomej( samotnej ) dupy.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

przez torres 26 wrz 2013, 15:40
mozambik83, więc po kolei:

"Nie zasługuję na to, by z kimś być, ponieważ od jakiegoś już czasu nie potrafię stworzyć stałego związku. Zbyt szybko się angażuję, ale nie jestem już małolatą żeby bawić się w randki i Bóg wie jeszcze na co tracić czas. Jestem po prostu świadoma swoich uczuć."

I co z tego, że od jakiegoś czasu? Może potrzebujesz więcej czasu? Nie zawsze od razu znajduje się miłość, trzeba dać sobie szanse.
Dlaczego uważasz, że "zabawa" w randki jest dla małolat? Nawet starsi ludzie chodzą na randki. To dobrze, że szybko się angażujesz, faceci nie lubią zimnych kobiet, wręcz to jest przekleństwo. Uważasz, że to strata czasu, a wolisz poświęcać czas na pogodzenie się z samotnością na zawsze, które jest niemożliwe? Jesteś świadoma swoich uczuć - to dobrze, to ułatwia sprawę związków.

"Powinnam mieć kogoś na stałe, gdyż od dziecka zakodowane mam, że człowiek jest istotą stadną i dąży do założenia rodziny (choćby nawet bez dzieci, bo kobieta i mężczyzna to też już rodzina), dlatego odczuwam naturalną potrzebę bliskości."

No właśnie, to naturalna potrzeba, której się nie pozbędziesz. Masz zakodowane to od dziecka - możesz spróbować to odkodować ale to trudniejsze niż znalezienie sobie kogoś. Ja np nie potrafię mimo tego, że wiele teoretycznie bardzo trudnych rzeczy mi się udało odkodować.

"Nie potrafię tego zrobić, ponieważ na wiele różnych sposobów próbowałam i nie wyszło"

Skoro jedna metoda zawodzi to trzeba próbować innych rozwiązań. Nie udało się 1000 razy to próbujesz 1001 albo... dajesz sobie spokój ale wtedy potrafisz to zrobić.

"Głowa rozregulowana w emocjach oznacza, że różnie reaguję na wiele sytuacji (w sensie nieprzewidywalna), jestem nerwowa, pesymistka od urodzenia z syndromem DDA. W dodatku mam trudny charakter i nie jestem pewna czy ktoś miałby ochotę być u boku kogoś takiego jak ja w związku z powyższym."

Nie jesteś pewna... Tzn że nie jesteś też pewna, że by nie chciał więc czy musisz się godzić z samotnością z tego powodu? Ludzie dobierają się w taki sposób, że i psychole i DDA i ludzie zaburzeni znajdują drugą połówkę, która ma inne zaburzenia, które razem się uzupełniają. Na tym to między innymi polega.

"Jestem aż tak psychiczna, bo jestem chora na depresję, a to jest poważne zaburzenie. Rodzina ma trudności jak się z tym obchodzić, a co dopiero przykładowy partner. Nie wiem czy ktoś chciałby się z tym zmierzyć."

Znowu nie wiesz więc powinnaś spróbować. Ja jestem przekonany, że się tacy znajdą, którzy mają syndrom opiekuńczości.

"I teraz najważniejsze, czego widocznie nie zauważyłeś: ja tylko i wyłącznie nie narzekam, ale staram się znaleźć rozwiązanie, dlatego pytanie zadane przeze mnie w temacie zaczyna się od jak."

Ale wszystko negujesz, a powody, z których to robisz są trochę słabe. Wystarczy się tym nie przejmować i założyć, że kiedyś możesz natrafić na drugą połówkę. Jednocześnie pogodzić się z tym, że TERAZ jesteś samotna.

"Swoją drogą nurtuje mnie to, dlaczego tak bardzo zależy Tobie na tym żebym nie była sama? Lepiej chyba się z tym pogodzić, skoro od kilku lat nie udaje mi się stworzyć związku i boli mnie dusza z tego powodu, niż ciągle dążyć bez rezultatu i się coraz bardziej pogrążać psychicznie."

Ja pogrążam się psychicznie bo nie umiem się z tym pogodzić i wszyscy naokoło mówią mi, że się nie da więc zapewne tak jest. NIe udaje się, cóż... większość milionerów w USA zaczynała od wielu nieudanych interesów i bankructwa. Niektórzy żeby znaleźć prawdziwą miłość potrzebują kilku rozwodów. Mój wujek ma 60 lat i właśnie znalazł wielką miłość, a jest po rozwodzie i kilku nieudanych związkach. Teraz mówi, że nigdy tak się nie czuł. Wcześniej był długo samotny ale był pogodzony z tym, że tak jest jednocześnie nie odbierając sobie możliwości, że w przyszłości kogoś znajdzie. I znalazł. Jak powiesz, że nie znajdziesz to nie znajdziesz ale się z tym nie pogodzisz i będziesz nieszczęśliwa.

"torres od pomocy mam specjalistów."

A forum od narzekania ale pomocy od nas nie oczekujesz?

"Jak dla mnie przegiąłeś. Pisałam, że pracuję nad tym (psycholog, psychiatra, terapia). Forum traktuję jako dodatek do tego. Interesuje mnie zdanie osób się tutaj wypowiadających. Chyba o to tu chodzi, by wzajemnie się wesprzeć, wymienić doświadczeniami. No i przede wszystkim to jest forum dla ludzi, którzy nie radzą sobie z zaburzeniami, więc każdy ma tutaj prawo ponarzekać, a nie jak na facebooku, gdzie trzeba być szczęśliwym, bo jak się nie jest to nikogo to interesuje. Przerobiłam to wielokrotnie. Natomiast gdybym chciała tylko posmęcić to bym napisała coś w "Jęczarnii", więc niesprawiedliwie mnie oceniasz. Widocznie nie czytasz do końca ze zrozumieniem, skoro uważasz, iż ten temat założyłam, żeby tylko miauczeć jak mi niedobrze."

To bardzo się cieszę, że nad tym pracujesz. Jako pierwszy krok powinnaś przestać narzekać i się użalać i zająć się tylko i wyłącznie pracą. W przeciwnym przypadku praca nic nie da, da niewiele albo się znacznie wydłuży. Bo co da godzina terapii dziennie skoro przez pozostałe kilka godzin myślisz negatywnie, narzekasz i oczekujesz pocieszenia i wsparcia? Ktoś może Ci to pocieszenie dać ale w ten sposób Ci zaszkodzi i ściągnie Cię w dół narzekając i pocieszając. Ja Ci mówię, że masz los w swoich rękach i im dłużej będziesz narzekać tym bardziej będziesz sobie szkodzić. Od narzekania jeszcze nikt nigdy nie wyzdrowiał. I od tego, że ktoś go zrozumie i pocieszy też. To tak samo jak danie pijakowi 5 zł zamiast powiedzieć mu "idź pan w /cenzura/ i sobie zarób" bo dajesz mu 5 zł i on nie pójdzie do pracy, a gdyby nikt mu nie pomagał to musiałby sobie jakoś poradzić sam. Rozumiesz o co mi chodzi? Ja nie chcę być niemiły ale czasem potrzebny jest solidny motywacyjny kop w dupę. Każdy człowiek ma w sobie moc i potencjał i od niego i TYLKO od niego zależy czy wykorzysta go czy będzie nakładał sobie blokady. Ty też masz taki potencjał ale w tym momencie go marnujesz na narzekanie. Terapeuta jak go spytasz pewnie powie Ci podobnie. Mi w pewnym momencie życia taki kop w dupę pomógł.

"Co do samotności to moim zdaniem można się z nią pogodzić. Ludzie przeżywają różne traumy, między innymi śmierć bliskich osób i dają radę się z tym pogodzić. Także ja nie widzę problemu w tym, by zaakceptować swoją samotność. Jednak nie mam pomysłu jak to zrobić, bo to też tak z marszu nie może się stać i trzeba nad tym po prostu popracować."

Rozmawiałem z ludźmi, którzy pracowali nad tym latami i się nie udało. Jak chcesz możesz próbować. Skąd wiesz, że ludzie godzą się ze śmiercią bliskich? W tym przypadku raczej czas leczy rany ale są matki, które nigdy się nie godzą ze śmiercią dziecka i już zawsze widać smutek w ich oczach. Są ludzie bardzo chorzy, którzy nie godzą się z chorobą. Jednocześnie tacy ludzie bardzo często sprawiają wrażenie jakby się pogodzili bo nabierają pokory, lepiej traktują innych, na zewnątrz są pogodni i majaduże poczucie humoru. Jednak całkowicie nie da się pogodzić z niektórymi rzeczami.

"Ciekawa jestem jaki masz ten gust, że nazywasz go jako zły i chory? Jeśli mogę prosić to chciałabym o rozjaśnienie co masz na myśli."

Mój wątek w tym dziale "jak się pogodzić z samotnością".

"Dokładnie tak jak mówisz deader. Myślę, że człowiek jest w stanie się pogodzić z wszystkim. Czy to z samotnością, czy ze śmiercią bliskiej osoby, czy z traumą pourazową, z nowotworem. Wystarczy włożyć w to wysiłek i zaprogramować głowę tak by nie cierpieć."

Głowa to prawie komputer, a mózg jest jak plastelina. Ale uczuć nie da się wyeliminować, podstawowych potrzeb z piramidy Maslova też. Spróbuj nie jeść i nie pić przez miesiąć i ciekawe czy jesteś w stanie pogodzić się z tym stanem. Albo nie sikaj przez cały dzień. Nie da się i już.

P.S.
Sorry za brak cytowania, ale po prostu nie ma na forum opcji cytowania selektywnego, a wpisywanie za każdym razem [quote] jest męczące.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez mozambik83 26 wrz 2013, 19:28
Kestrel zgadzam się z drugą częścią Twoich słów a propos leczenia. Widzę, że rzeczowo i realnie podchodzisz do sprawy. Jeśli chodzi o wiek partnera to niekoniecznie musi to być mój rówieśnik. Większość moich facetów była ode mnie młodsza o kilka lat. Wiek to nie jest dla mnie wyznacznik. Jeśli zabiłabym w sobie nadzieję to podejrzewam, że nikt by się mną nie zainteresował, ponieważ nie robiłabym nic w kierunku tego by się związać.

zmęczona_wszystkim chyba jednak mam problem skoro od ładnych kilku lat nie mam nikogo na stałe. Poza tym nie chcę w nieskończoność starać się o to, by znaleźć partnera. Czuję, że powinno już to nastąpić, a jeśli nie nastąpiło to trzeba się z tym pogodzić. Przykro mi, ale nie chcę żeby to był cel mojego życia jak to było do tej pory, bo przez to straciłam wiele nerwów i zdrowie.

Kalebx3 nie chodziło mi dosłownie o zaprogramowanie głowy. To jest taki skrót myślowy żeby po prostu zacząć myśleć w sposób pozytywny i nie zawracać sobie głowy próbami stworzenia związku, bo to jest dla mnie wykańczające.

-- 26 wrz 2013, 20:00 --

torres przepraszam, ale Twoje pitu pitu o amerykanach, o żulu i wujku 60 letnim nie robią na mnie wrażenia. Nie potrzebuję też czasu, żeby znaleźć miłość. Mam tyle lat, że to czekanie trwa już zdecydowanie za długo i mam dosyć tego, bo wszystko co z tym związane mnie wykończyło. Między innymi z tego powodu strzeliłam sobie samobója, po czym stwierdziłam, że to nie jest rozwiązanie i lepiej sobie po prostu odpuścić. Samotność doprowadziła mnie do upadku (oczywiście jeszcze m.in. sprawy z dzieciństwa). Wiem, że dam radę się z tym pogodzić. Obojętnie jak byś się uparł, że nie dam to właśnie jestem na dobrej drodze do tego żeby to zrobić. Wierzę w to.
Już w tym głowa specjalistów żebym przestała myśleć negatywnie i nie użalać się nad sobą. Zdaję sobie doskonale sprawę, iż ja też muszę nad tym pracować z nimi. Oni sami nie zrobią nic. No i muszę być cierpliwa, bo chyba byłabym głupcem twierdząc, że nastąpi natychmiastowa poprawa.
Co do tego przykładu z jedzeniem i piciem czy z sikaniem to co to za pomysł żeby porównywać to z samotnością? Przecież to jest dzień do nocy. Samotność da się wyeliminować. Wystarczy, że przestanie mi zależeć na tym żeby kogoś znaleźć i to wszystko. Zdania nie zmienię.

Trochę poczytałam wątek, który założyłeś. Ewidentnie widać, że masz jakiś problem. Są w Tobie sprzeczności. Moim zdaniem powinieneś iść na jakąś psychoterapię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
01 lip 2013, 18:25
Lokalizacja
Na swoim miejscu. :)

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 26 wrz 2013, 20:35
mozambik83 napisał(a): chyba jednak mam problem skoro od ładnych kilku lat nie mam nikogo na stałe. Poza tym nie chcę w nieskończoność starać się o to, by znaleźć partnera. Czuję, że powinno już to nastąpić, a jeśli nie nastąpiło to trzeba się z tym pogodzić. Przykro mi, ale nie chcę żeby to był cel mojego życia jak to było do tej pory, bo przez to straciłam wiele nerwów i zdrowie


Wiem, ze masz swoje zdanie na ten temat, ale uważam, ze przesadzasz z tym wiekiem. Masz TYLKO 30 lat. Patrzę się z perspektywy osoby, która niedługo przekroczy 40 lat, więc pewnie dlatego moje spojrzenie jest inne. Wiele osób w tym wieku nie ma kogoś na stałe, albo pląta się po różnych nieudanych związkach, albo są samotni. Niektórzy tak mają nawet później. Niestety, szczęścia w miłości nie można sobie wyczarować pstrykając palcami, bo istotną rolę odgrywają tu czynniki losowe i przypadek.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Jak się pogodzić raz na zawsze z brakiem faceta w życiu?

przez rotten soul 26 wrz 2013, 20:46
mozambik83,
Myślę, że człowiek jest w stanie się pogodzić z wszystkim.

Szczerze wątpię. Może się pogodzić z wieloma rzeczami, sytuacjami, problemami, ale nie ze wszystkim. Nie da rady. Nie należy tak generalizować, bo wyjątków znajdzie się od za..bania. Wystarczy trochę się nad tym zastanowić.

Wystarczy włożyć w to wysiłek i zaprogramować głowę tak by nie cierpieć.

A nie lepiej włożyć wysiłek w działania przeciwstawne do godzenia się z czymś dla nas niewygodnym, złym, nielubianym? Wiadomo, że są takie sytuacje, że żadna walka już nie pomoże i wtedy pojawi się rezygnacja (której nie nazwałbym jednak pogodzeniem się), ale takie zdarzają się raczej dość rzadko.
Godzenie się z czymś, co powoduje w nas poczucie bycia nieszczęśliwym jest dla mnie z gruntu złe i prowadzi do frustracji, niezadowolenia z życia i całej gamy negatywnych uczuć. Nigdy się nie pogodzę z czymś czego nienawidzę, nigdy. :nono:

A z brakiem facet w życiu to już się dawno pogodziłem. To przyszło mi jakoś bardzo łatwo. :D
rotten soul
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do