Podobne doświadczenia partnerów

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez brum 17 wrz 2013, 22:16
Ja i mój obecny partner borykaliśmy się z podobnymi problemami, oboje pochodzimy z rodzin mocno nie-idealnych. Oboje mamy szramy na przedramionach i oboje kiedyś chodziliśmy do psychiatry, który przepisywał nam leki, po których dało się żyć.
I niby jest dobrze, ale.. czasami każdy ma "jakiś dzień"... i mi trudno radzić sobie z jego "takimi dniami", on boi mi się mówić o swoich problemach, bo wie, że wpadam wtedy w dołek, zaczynam się bać o naszą przyszłość i tak dalej. Nie jem, nie śpię i łykam łzy, bo się boję, wręcz panikuję. Nie mogę się wtedy nawet ujawnić przed nim najlepiej z takim stanem, bo wtedy jest jeszcze gorzej, bo dochodzą kłótnie i nie wiadomo co. Wszystkiemu winna ja i wiem o tym. Bo się boję, bo sobie nie radzę z emocjami. On to rozumie, zawsze wszystko wraca do normy. Próbuję pracować nad sobą i nie mówić mu o swoich lękach, nie naciskać, nie zmuszać do rozmów, których on się może boi, może po prostu nie chce. No ale widzę, że to, ze o czymś mu nie mówię, np. że nie śpię, jak się martwię, wcale nie eliminuje mojego problemu. Wkrótce znowu zacznę chudnąć i będę chodzić z podkrążonymi oczami.
Chciałabym być super doskonałą rozumiejącą kobietą, ale czasami czuję, że to ponad moje siły. To nie jest jego wina, tylko ja jestem jakaś wadliwa. Nie chcę mu mówić, że jest ze mną źle, więc robię dobrą minę do złej gry, żeby się jeszcze mną nie przejmował. Mówi, że na każdy problem reaguję: "nie daję rady". Myślałam o psychologu, ale on nie chce, żeby któreś z nas wracało do tego. Psycholog, psychiatra i psychotropy- chyba w jego odczuciu ewidentny znak, że coś jest nie tak, a on boi się, że to coś nie tak z nami... Chyba.
Czy ktoś z was był w podobnej relacji? Jak sobie radzicie z takimi trudnymi dniami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 17 wrz 2013, 22:22
pewno oboje macie problem idźcie na terapię oboje
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 wrz 2013, 22:32
No wlasnie..chodzicie na terapie?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez brum 18 wrz 2013, 14:39
Cóż, myślę, że to jeszcze nie jest ten etap związku, kiedy się chodzi razem na terapię, to po pierwsze. Po drugie chodzi mi o to, jak się zachowywać, jak rozmawiać kiedy jedno z nas ma problem. Jak panować nad swoimi emocjami, żeby czegoś nie zepsuć. Po trzecie, wspominałam, że chodzi o to, ze mój partner raczej nie chce słyszeć o psychologu, psychiatrze itd., zatem wolałabym rady, jak pomóc sobie samej z emocjami, jak spróbować być oparciem dla drugiej osoby i nie dać się głupim myślom.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 18 wrz 2013, 14:50
to lecz dalej popytaj psychologa/terapeuty o to
co zrobić
skoro uważasz że z tobą tak źle to może to on raczej niech cię wspiera?
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Candy14 18 wrz 2013, 15:14
kiedy się chodzi razem na terapię,

ja akurat mialam na mysli ze osobno...oboje pochodzicie z toksycznych rodzin i macie mnostwo nieprzepracowanych rzeczy. Terapia nauczy was jak sobie z nimi radzic co pozytywnie wplynie na wasz zwiazek. A jezeli partner jeszcze nie dojrzal do tego to idz sama
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez brum 18 wrz 2013, 15:28
Nawet nie chciałabym mu się przyznawać do tego, że o tym myślę, zaraz wietrzyłby, że to on jest problemem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Candy14 18 wrz 2013, 15:46
brum, wiec na czym chcesz budowac ten zwiazek? Na strachu i nieszczerosci?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez brum 18 wrz 2013, 15:53
no cóż, kiedyś to on powiedział,ze "jeśli mamy sobie nie mówić o wszystkim, to jaki to by miało sens?". Teraz on sam boi mi się mówić o swoich sprawach, bo boi się moich reakcji :|...
A ja reaguję naprawdę dziwnie na niektóre sprawy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Rebelia 18 wrz 2013, 15:54
brum, widzę, że zarówno Ty jak i Twój partner uważacie, że jeśli coś jest na rzeczy to jego/Twoja wina.
Tak jak Candy napisała, jeśli Twój chłop broni się przed terapią, idź sama. Z innej beczki nie wiem ile jesteście razem, ale w przypadku osób po przejściach i nie tylko trzeba czasem sporo czasu na dotarcie klocków.


Nawet nie chciałabym mu się przyznawać do tego, że o tym myślę, zaraz wietrzyłby, że to on jest problemem.

Powiedz mu i tyle. Nie taki wilk straszny. Ja swojemu powiedziałam, pomamrotał trochę, ale przeżył i przestał to interpretować przez pryzmat "bożedrogi, moja wina". Fakt faktem Twój facet też sobie musi zdać sprawę, że nie jest epicentrum wszelkiego zła tego świata (a przynajmniej związku) i uświadomić fakt, że na codzień oprócz kwestii związkowych też borykasz się z innymi problemami niż on.

-- 18 wrz 2013, 15:56 --

brum napisał(a):no cóż, kiedyś to on powiedział,ze "jeśli mamy sobie nie mówić o wszystkim, to jaki to by miało sens?". Teraz on sam boi mi się mówić o swoich sprawach, bo boi się moich reakcji :|...
A ja reaguję naprawdę dziwnie na niektóre sprawy

No i bingo. Jasne, że są sektory zarezerwowane na prywatność każdej ze stron, Ty masz jakieś sprawy, on też. A dziwne reagowanie da się naprostować na tyle, że za jakiś czas chłop nie będzie bał się mówić Ci o swoich sprawach. Been there, done that.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez brum 18 wrz 2013, 16:22
Rebelio, uwierz mi, nie zawsze zaraz moja wina, czasami on czuje się winny pewnych moich odczuć, jednak faktycznie to ja zwykle jego za coś przepraszam :P. On to wie, rozumie, że nie raz po prostu zachowuję się jak głupek. Ale nie wiem, na ile sobie zdaje sprawę z tego, że się tak zachowuję, bo się czuję źle i że to nie są fochy w celu zwrócenia uwagi.

Jeżeli chodzi o "sektor prywatny" - staram się być wyrozumiała, ale zdarzyło się, że o pewnych jego planach dowiedziałam się chyba mimochodem, chociaż wiem, że musiał długo myśleć nad tymi sprawami i poczułam się dziwnie, że mnie - osobę, z którą jak twierdzi, wiąże przyszłość -nie spytał choćby o jakieś sugestie, nie podzielił się tymi planami w momencie ich kształtowania się. No, poczułam się, jakby jednak nie traktował naszej relacji dość poważnie, skoro nie mógł się ze mną tym podzielić. Może przesadzam. Być może przez to, ze w podobnej sytuacji znalazłam się kilka lat wstecz i podobne zachowanie oznaczało zwyczajnie, ze facet rzeczywiście nie traktował związku poważnie i w brzydki sposób mnie porzucił.

Z innej beczki nie wiem ile jesteście razem, ale w przypadku osób po przejściach i nie tylko trzeba czasem sporo czasu na dotarcie klocków.

No i właśnie, to chyba można nazwać długim okresem docierania klocków :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Podobne doświadczenia partnerów

Avatar użytkownika
przez Rambor 22 wrz 2013, 21:31
Jeżeli już takie coś ci się kiedyś przydarzyło i znowu to jet to to nie ma sensu. Chyba że porozmawiasz z nim o tym i powiesz jakie masz obawy. Jakie zachowanie Ci nie odpowiada i przede wszystkim porozmawiajcie o tym jak wyobrażacie sobie swoją przyszlość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 sie 2013, 13:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do