Nie kocham swojej matki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Ewita1 28 sie 2013, 23:11
Ja nie wiem, czy kocham swoją matkę. Teraz gdy przeczytałam Wasze wpisy, to sama się zastanawiam czy to współczucie czy kochanie. Naprawdę ciężko się zdecydować. Jak żył mój ojciec to zawsze rywalizowała ze mną o jego uczucie. Dogadywała mi i dogryzała, że córeczka tatusia. Jako nastolatka też nie mogłam na nią liczyć, bo dla niej była tylko dobra zabawa, a nie myślenie o jedynym dziecku. Zrobiła mi dużo krzywdy, jeszcze nie dawno myślałam, że jej nienawidzę, ale jak zmarł ojciec i zaczęła chorować to martwię się o nią. Tak jakoś nie chciałabym zostać sierotą. Dzwonię codziennie i pytam jak się czuje, ale naprawdę nie wiem czy ją kocham. Kurcze w końcu dała życie jakby nie było. Eh... nie wiem :(
"Co bym robiła dzisiaj, gdybym była odważna?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
21 lip 2013, 22:05

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Hans 28 sie 2013, 23:16
Moi są przykładem pary, która nigdy nie powinna mieć dzieci, a ma dziecko, bo wpadła. Matka często zachowywała się w stosunku do mnie jak koleżanka (w tym negatywnym sensie, np. robiąc mi na złość itd.), a potem miała pretensje, że odwzajemniam się tym samym. Pamiętam jak miałem z 10 lat i już wtedy mówiłem 'jednodniowy zapał' jak brała jakieś postanowienie naprawienia mnie czy domu, bo wiedziałem, że zaraz będzie po staremu. Dlatego myślę, że gdyby była konsekwentna to może bym ją dzisiaj kochał. Zresztą nigdy się mną bardzo nie interesowała, mam rodziców interwencyjnych.
Feed your head
Feed your head
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
28 lis 2008, 09:30

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez bittersweet 28 sie 2013, 23:22
dlatego tak wazna jest samoswiadomosc ..swiadomosc tego co nie tak bylo w rodzinie, co nie tak jest ze mna, czego nie chce powielac przy swoich dzieciach.
Tak, ale skąd wziac taką prawidłową samoświadomość ? moi rodzice tez zwracali uwagę, żeby nie powtarzać blędów swoich rodziców. Przez swoich rodziców byli zaniedbywani i bici... w zwiazku z tym starali się, żeby tak sie nie zachowywac wobec mnie. Dlatego zawsze byłam rozpieszczana materialnie i nigdy wobec mnie nie uzywano przemocy fizycznej.
Cała patologia ujawniała się w inny sposób, bardzo subtelny, ale nie mniej destrukcyjny :evil: tylko, zeby ktokolwiek to zauważył, trzeba by bylo zrobić w chałupie jakąs superwizję albo psychologiczny audyt. A w przeciętnym domu nikt tak nie cuduje, tylko wszystko toczy sie do przodu na zasadzie "jakos to będzie".
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 28 sie 2013, 23:25
bittersweet, jak wiesz jak robili twoi rodzice to masz przewagę
nad innymi wiesz czego na pewno nie robić
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez mark123 28 sie 2013, 23:30
Mi rodzice zawsze powtarzali, że wszystko mam i że jestem dzieckiem szczescia :evil:

Mi z tego co kojarzę, to tylko raz rodzice powiedzieli (było to jakoś w drugiej połowie dzieciństwa), że każde inne dziecko ma gorzej ode mnie, wtedy gdy mi to powiedzieli, bez problemu w to wierzyłem. No w drugiej połowie dzieciństwa oraz w okresie młodzieżowym w ogóle uważałem, że moja rodzina jest najnormalniejsza, jaka tylko może być.

Ja zawsze słyszałam od rodziców: "ty to masz dobrze", "masz wszystko", "masz dobrych rodziców"... mam to tak zakodowane we łbie, że nawet teraz nie jestem pewna, czy rzeczywiście mam prawo ich o cokolwiek winić. O to, że mam trudności w kontaktach z ludźmi, niską samoocenę i problemy z wyrażaniem emocji. Jakoś niestety bardziej wierzę, że to ja jestem zła

Ja mam tak, że wiem, że błędy popełnili zarówno moi rodzice, jak i ja; ale czy większe ja, czy większe moi rodzice, to tego nie wiem. Ale i tak jakoś nie wydaję mi się, by te błędy miały duży wpływ na psychikę.
Część moich negatywnych cech może być także kwestią przypadku (jakaś wrodzona wada w mózgu, co spowodowało, że nie funkcjonował nigdy do końca poprawnie). Myślę, że mało kto (o ile w ogóle ktoś), mając taką rodzinę, jak ja, miałby problemy z psychiką, więc wrodzone uszkodzenie mózgu to u mnie też bardzo możliwa opcja i bardzo dużo by wyjaśniała odnośnie mnie.
Ostatnio edytowano 28 sie 2013, 23:32 przez mark123, łącznie edytowano 1 raz
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Hans 28 sie 2013, 23:31
Nie ma jedynie słusznej drogi, a teraz świadomość większa to i schorzeń więcej i uchybień, błędów wychowawczych. Ojciec np. dość młodo stracił ojca, wychowały go dwie kobiety i chciał ze mnie zrobić twardziela, a zrobił ciężko określić kogo.
Feed your head
Feed your head
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
28 lis 2008, 09:30

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez marimorena 28 sie 2013, 23:35
Matkę mimo wszystko, ale do ojca to już nawet nie nienawiść, bo to zbyt wiążące. Mam już tylko obojętność, mechaniczne omijanie się, obustronne zresztą. Chociaż dalej wytrącają mnie z równowagi jego wyrzuty i daję się obciążać winą.
Nie jestem z patologicznej rodziny ale nie mam najmniejszej chęci zakładać własnej. Byłabym straszną matką.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez mark123 28 sie 2013, 23:38
Kurcze w końcu dała życie jakby nie było. Eh... nie wiem :(

A ja za życie swoim rodzicom wdzięczny nie jestem. Wolałbym, żeby mnie nie robili.

moi rodzice tez zwracali uwagę, żeby nie powtarzać blędów swoich rodziców.

Moi też raczej nie chcieli popełniać błędów swoich rodziców; raz tylko ojciec powiedział mi, że żałuje, że w dzieciństwie nie robił mi tego, co jego ojciec robił jemu.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez bittersweet 28 sie 2013, 23:57
wykończony napisał(a):bittersweet, jak wiesz jak robili twoi rodzice to masz przewagę
nad innymi wiesz czego na pewno nie robić
Nie za bardzo mam ochote uczyc się prawidłowych relacji na własnym potomstwie... :arrow: za bardzo kocham własne dzieci, żeby je powoływac na swiat ;) a moze po prostu nie mam instynktu macierzyńskiego.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 sie 2013, 00:14
Tak, ale skąd wziac taką prawidłową samoświadomość ?

pomaga empatia.. kiedy cos robilam myslalam sobie jak sie z tym bedzie czulo moje dziecko
Ostatnio edytowano 29 sie 2013, 01:09 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono ;-)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez jasaw 29 sie 2013, 00:19
Candy14, Kaju :brawo: masz rację, to podstawa-u kochającego rodzica empatia pojawia zawsze wtedy, kiedy trzeba :!:
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 sie 2013, 00:23
Dziekuje Aniu :) ...
Ostatnio edytowano 29 sie 2013, 01:10 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono ;-)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie kocham swojej matki

przez Kokojoko 29 sie 2013, 00:51
To, że nie kocham mojej matki wiedziałam już jako dziecko (dziwne, nie?). W podstawówce, na "Dzień Matki" mieliśmy napisać wypracowanie pt: "Za co kocham moją mamę", a później odczytać je publicznie przed rodzicami. Ja nie napisałam wypracowania, bo nie wiedziałam co miałabym napisać. Jedyną osobą, w dzieciństwie, którą kochałam i okazywała mi miłość była moja babcia...
Kokojoko
Offline

Nie kocham swojej matki

przez Monar 29 sie 2013, 00:59
Kokojoko, ooo.. A ja miałam inaczej.
Kiedyś to byłam tak zapatrzona w swoją matkę, że aż się teraz tego wstydzę. Podobała mi się, jak była oczywiście trzeźwa, naprawdę była piękną kobietą (chciałam wyglądać tak jak ona, więc np. mam zdjęcie jak pozuję do zdj tak jak ona), a do tego czasami potrafiła być matką (pamiętam jak czasem brałyśmy dezodoranty i udawałyśmy, że to mikrofony i śpiewałyśmy, to było fajne, było parę dobrych momentów, np. jak wyruszaliśmy nad morze - też w samochodzie zawsze śpiewałyśmy... choć jak wracaliśmy znad morza zazwyczaj klimat był już inny). Ale niestety czas sprawił, że coraz mniej do tej roli zaczęła się nadawać. Moja fascynacja swoją matką trwała do wieku 6 lat. Potem zaczął się okres "buntowniczy".

Ponadto, potrafiło być tak, że jednego dnia chciałam być swoją matką, strasznie ją uwielbiałam, i jej nienawidziłam, złościłam się, w sumie nawet to złość nie była, ja po prostu byłam smutna i bałam się swojej mamy. W południe wariowałyśmy przy dezodorantach, a po południu leżała na kanapie i robiła złe rzeczy nam. Wieczorami jak już wytrzeźwiała namawiała ojca do picia alkoholu i tak o to praktycznie cały dzień był kiepski i zawsze ten strach i smutek przeważał :(
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do