Jak pogodzić się z samotnością?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak pogodzić się z samotnością?

przez ankag 07 paź 2013, 20:31
torres napisał(a):Zwyczajnie nie każdemu się uda trafić na drugą połówkę z wielu powodów. Nie jest to żadne przeznaczenie chyba, że mówimy o takich rzadkich przypadkach jak mój ale z wiarą/karmą nie ma to nic wspólnego, to raczej obdarzenie przez naturę złymi upodobaniami.

Pewnie masz dużo racji. Sami jesteśmy sobie winni. Ja wszystko psuję po pewnym czasie. Nawet przyjaciółki nie mam. Widocznie się nie nadaję do życia z ludźmi.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 paź 2012, 20:07
Lokalizacja
Wrocław

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 07 paź 2013, 21:45
ankag napisał(a):
torres napisał(a):Zwyczajnie nie każdemu się uda trafić na drugą połówkę z wielu powodów. Nie jest to żadne przeznaczenie chyba, że mówimy o takich rzadkich przypadkach jak mój ale z wiarą/karmą nie ma to nic wspólnego, to raczej obdarzenie przez naturę złymi upodobaniami.

Pewnie masz dużo racji. Sami jesteśmy sobie winni. Ja wszystko psuję po pewnym czasie. Nawet przyjaciółki nie mam. Widocznie się nie nadaję do życia z ludźmi.


Nie zawsze to nasza wina, nie przesadzajmy. Czasami po prostu nie trafimy na tego, kto wzbudzi w nas gorące uczucia, albo spotkamy, a ten ktoś ich nie odwzajemni, a my zmarnujemy lata cierpiąc z tego powodu, nie zauważając, że może akurat w owym międzyczasie nadarzyć się może inna okazja. Uczucia nie są sprawiedliwe. Do tego dochodzi jeszcze szereg innych problemów z psychiką i prawdopodobieństwo się zmniejsza.
A brak kompatybilności w ogóle z innymi ludźmi? Po pewnym czasie chyba już nie wiadomo nawet, co robić, żeby nie odstraszać innych. I jak odzwyczaić się od własnej samotności. Gdybym była w związku, to pewnie dałabym nieźle popalić drugiej osobie albo wykończyłabym się sama psychicznie.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 09 paź 2013, 21:55
zmęczona_wszystkim napisał(a):A brak kompatybilności w ogóle z innymi ludźmi? Po pewnym czasie chyba już nie wiadomo nawet, co robić, żeby nie odstraszać innych. I jak odzwyczaić się od własnej samotności. Gdybym była w związku, to pewnie dałabym nieźle popalić drugiej osobie albo wykończyłabym się sama psychicznie.


Mam ten sam problem, o dziwo, lecz u mnie wynika to z lęku a jednocześnie chęci posiadania bliższej osoby niż kolega/koleżanka. Do samotności nie da się przyzwyczaić, tyle lat starałem się o to, bezskutecznie. Ale da się zapomnieć o niej choć na chwilę! Trzeba zająć całkowicie swój wolny czas i dosłownie przestać myśleć, nie mieć na to czasu. Teraz jest już lepiej ale dalej tak robię, bo zanim kogokolwiek poznam (nie wychodzę z domu częściej niż raz w miesiącu, nie licząc pracy a na ogłoszenia w internecie nikt nie odpowiada) to bym prędzej deprechy dostał z powrotem albo i gorzej :/ Chwilowo innego wyjścia nie mam, w dodatku ani ze mnie mówca, ani jakoś ultra-rozmowny nie jestem, nie byłem i nie będę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 10 paź 2013, 00:41
Lęk przed bliskością, a równocześnie pragnienie bliższej relacji z kimś innym to chyba dość częsty przypadek. Wieczne rozerwanie i wysyłanie sprzecznych impulsów (jeśli ma się do kogo) męczy. Chciałabym coś zrobić (i robiłam) w kierunku poznawania nowych ludzi tylko po to, żeby później podświadomie sabotować własne plany.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 10 paź 2013, 23:50
A ja nie wiem skąd lęk. Po prostu jest. Zresztą między innymi to się składa na moją schizotypię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez Arhol 11 paź 2013, 10:23
ankag napisał(a):Czy sądzicie, że niektórzy ludzie, tak po prostu, są stworzeni/przeznaczeni do samotności? Pomijam kwestie Waszej wiary, ktoś może to nazwać przeznaczeniem, karmą itp. W końcu sami kreujemy swoje życie. Dlaczego więc niektórzy są całe życie samotni, mimo, że szukają miłości.
Wiem, że trochę chaotycznie piszę. Po prostu wydaje mi się, że coś ze mną nie tak i do końca życia będę sama. A samotności boję się tak jak ognia. Mam taką wizję, że nawet jak mnie ktoś pokocha kiedyś to ja go odtrącę. Ze strachu.

Być może coś takiego jest,lecz szczególnie jakoś w to nie wierzę.

W moim przypadku to raczej po prostu nikt nie będzie chciał być z defetystą,nieudacznikiem i pasywną personą która niewiele z tym robi,możliwe że mizantropem za ileś lat.
Prawdopodobnie za mało lat na liczniku by nadzieja która jest złudzeniem zdechnie,mimo że tak by było prościej niźli w kółko się okłamywać i mieć jakieś tam szczątkowe nadzieje,może potem czas będzie bardziej łaskawy...
No i hello,co to za schemat we łbie że się jakąś tam część szczęścia w życiu uzależnia od tego czy się z kimś będzie :roll:
Nie wiem,wygląda to na jeden wielki jęk i raczej wolałbym trzymać paszcze na kłódkę,niestety jestem tylko nędznym człowiekiem :<.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32438
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez striker85 11 paź 2013, 18:49
Też zastanawiam się nad przyszłością, obecnie biorę leki i nie wiem jak za kilka lat bede funkcjonowal na lekach lub po ich odstawieniu. Jestem w pewnym sensie osobą chwiejną emocjonalnie, troche niedojrzałą i niezdecydowaną, a więc też jest pytanie czy poradziłbym sobie w roli ojca, męża. Myślę, że decyzja żeby pozostać samotnym może oznaczać pewne wycofanie, bierność, brak odwagi albo racjonalne myślenie. W tej chwili jestem sam .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 paź 2013, 07:47
Lokalizacja
Warszawa

Jak pogodzić się z samotnością?

przez torres 12 paź 2013, 01:48
Z tego co widzę to każdy kto ma problem z pogodzeniem się z samotnością widzi problem w sobie czyli "nikt mnie nie pokocha", "jestem za brzydki/głupi/nieśmiały itd żeby ktoś mnie pokochał", "nie potrafię rozmawiać z ludźmi więc nikogo nie poznam" itd. Z takim czymś prawie zawsze da się coś zrobić więc Wy nie musicie się godzić z samotnością tylko możecie spróbować się zmienić (pewnie to robicie więc jednak nadzieja jakaś jest w głębi). U mnie ten problem wygląda inaczej bo nie ma nawet cienia nadziei, że mógłbym być z kimś bo ja nie mam problemów z własną atrakcyjnością tylko ze złym gustem więc w grę wchodzi to, że na 100% jestem skazany na samotność (pozostali mogą mówić o mniejszych procentach bo zawsze jest jakieś pole manewru do zmiany, choćby małe).

Skoro jestem na to skazany to przyjrzyjmy się czym jest samotność bo może nie jest ona taka zła?

"Samotność jest zła" to już jest pewne zdanie, które trzeba podeprzeć jakąś tezą. I jeśli napiszę wszystko co mi teraz przyjdzie do głowy to będą to tylko moje subiektywne odczucia wynikające właśnie z przekonania, że samotność jest zła. A może nie jest zła ani dobra tylko po prostu... "Samotność jest"? Co jest przeciwieństwem samotności i dlaczego jest takie dobre? Z puntu widzenia biologii i ewolucji chyba nie ma czegoś takiego, że człowiek musi się z kimś wiązać. Jest tylko potrzeba prokreacji i dopiero w tym celu człowiek stworzył związki kobiety i mężczyzny żeby wychowywali oni te dzieci we dwójkę. Po to powstało małżeństwo żeby zapewnić dzieciom opiekę. Więc jest to wszystko sztuczny wymysł kultury. Jak więc może nie dać się z tym pogodzić? Teraz zastanawiam się jak dałem się na to wkręcić. MUSI SIĘ DAĆ pogodzić z samotnością bo samotność jest naszym naturalnym stanem biologicznym. Człowiek żyje w stadach ale związki kobiet i mężczyzn są mu potrzebne tylko od strony seksualnej, a potrzeby związków i miłości to potrzeby społeczne. Teraz tylko pytanie za 100 pkt jak pozbyć się z głowy wzorca, który jest wkładany z pokolenia na pokolenie do głowy każdego człowieka?
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez libertynka 12 paź 2013, 23:12
Tak się dzisiaj podłamałam jakoś. Myślałam o tym, że w sumie mogłabym już kogoś mieć. Więc dlaczego nie mam? Czy to za duże wymagania? Owszem wymagam dużo, bo spojrzę na człowieka i już wiem czy pasuje czy nie. Zawsze od pierwszego wejrzenia wiedziałam, że coś jest lub że nic nie ma i nie będzie. Rysy twarzy, emanująca energia. Ch.. wie co jeszcze. Tak po prostu mam.
Wszyscy w koło się pożenili i powychodzili za mąż. Nie wiem czy aż tak panicznie boję się tego związku, czy po prostu mam pecha. Chciałabym wiedzieć na pewno, że chcę męża, rodzinę. I z takim przekonaniem czekać aż się pojawi. Ale zbyt się boję. Najgorsze są spełnione marzenia. Boję się rozczarowania, że życie mi niby da to, czego chciałam a potem się okaże, że jest mi źle. Nie wiem czego chcę, nie potrafię określić jaki dokładnie miałby być ten mąż, oprócz tego żeby do mnie pasował.
Niedługo rodzina zacznie na mnie patrzeć jak na stara pannę z kotem. Znajomi to samo. Nie chce mi się walczyć z tym, a ciężko mi będzie znieść ich politowanie. Ostatnio mi koleżanka powiedziała, że jest żoną od paru miesięcy i ludzie ją poważniej traktują, ma inne miejsce w społeczeństwie. Chyba za wcześnie mówić, że zmarnowałam sobie życie. Choć tak na prawdę nie widzę w tym swojej winy, po prostu nie trafiłam na odpowiedniego człowieka. A takie maszkary znajdują swoje połówki, że aż przykro się robi.
Jak myślę o tym, że miałabym poznać kogoś fajnego, to w głowie układa mi się milion trudności i "ale". Chciałabym zostać odnaleziona. Żeby ktoś mnie przekonał, upewnił, uspokoił i bezboleśnie wszedł ze mną w związek, tak żebym nawet nie zauważyła i nie miała szansy uciec ze strachu.
Ale z moim spaczonym gustem to będzie ciężko. Weganin mający w sobie coś z Kliczki. Taaaa.. podobno cuda się zdarzają.
I powiecie pewnie, czemu nie mogę wybrać jakiegoś Mietka z pracy? Ano później bym sobie całe życie wyrzucała, że mogłam poczekać jeszcze pół roku na tego właściwego. Mam koleżanki, które powychodziły za mąż bo się okazja trafiła. I to ma być szczęście?
O boże, można nawet założyć, że nie trudno kogoś znaleźć. Ale cholernie trudno, co nawet graniczy z cudem, znaleźć tego jedynego, właściwego, tego z blaskiem w oczach, którego się kocha pomimo wad.
A druga sprawa, jak się z kimś związać po kilku latach bycia samemu? Pewne przyzwyczajenia zostają. Ja się nawet takimi pierdołami przejmuję np jak wytrzymam z kimś w domu cały czas, skoro parę ładnych lat byłam sama ze sobą i nie było mi z tym aż tak źle.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Jak pogodzić się z samotnością?

przez havexa 12 paź 2013, 23:24
torres mam dla ciebie rade :) przeczytalam tylko posty na pierwszej stronie ale juz mam mala propozycje (mozliwe ze ktos o tym tu wspominal) Sprobuj znalezc ta dziewczyne ktora ci sie podoba (jak taka spotkasz to sprobuj nawiazac z nia rozmowe nawet jesli to bedzie na ulicy) i kiedy sie w niej powiedzmy zakochasz to mysle ze wyglad juz nie bedzie tak znaczacy dla ciebie i bedziesz chcial dla niej jak najlepiej a przypuszczam ze nawet bedziesz sie cieszyl z tego ze o siebie dba itd a podobac ci sie bedzie dalej.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 paź 2013, 11:45

Jak pogodzić się z samotnością?

przez torres 12 paź 2013, 23:33
havexa, no właśnie niestety tak nie jest. Wygląd będzie miał znaczenie chociażby do seksu. Sytuacja, w której zakochałbym się w jakiejś dziewczynie, która nie podnieca mnie seksualnie to coś gorszego niż samotność jako taka - już to przerabiałem :(
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez striker85 13 paź 2013, 00:38
Mt.19.12
Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»

-- 13 paź 2013, 00:49 --

O kogo może chodzić?
1 grupa - ludzie chorzy umysłowo, niepełnosprawni, niewidomi, homoseksualiści??
2 grupa - chorzy psychicznie, po wypadkach-urazach, homoseksualiści???
3 grupa - duchowni, ludzie zaangażowani w bezpośrednią pomoc drugiemu człowiekowi???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 paź 2013, 07:47
Lokalizacja
Warszawa

Jak pogodzić się z samotnością?

przez torres 14 paź 2013, 00:48
striker85, a jakie znaczenie w tym temacie mają takie bajki jak Biblia?
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak pogodzić się z samotnością?

Avatar użytkownika
przez striker85 14 paź 2013, 07:24
każdy przedstawia swoją koncepcję i pogląd sprawy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 paź 2013, 07:47
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do