25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 23 sie 2013, 11:03
andziana, nie chodziło mi o całkowite obarczenie winą za rozpad małżeństwa Twoich rodziców. Miałem na myśli, że mogła 'dolewać oliwy do ognia'. Ale mniejsza o to.

Co do taty: masz sygnały, że próbował się z Tobą skontaktować, ale mu się to nie udało. Może domyślił się, że się 'nie przebije do Ciebie' lub może dostał fałszywą odpowiedź, że nie chcesz go widzieć? Trudno tu cokolwiek wyrokować na podstawie tak fragmentarycznych danych. Jeśli czujesz taką potrzebę, by się z nim zobaczyć, może warto spróbować, m.in. po to, by 'poznać drugą stronę medalu'?

Widzę, że w relacjach z babcią z jednej strony potrzebujesz wolności, samodzielności, realizowania siebie, a z drugiej strony jesteś wiązana z rodziną poczuciem winy i szantażami emocjonalnymi. Teoretycznie rzecz biorąc rola rodziny powinna polegać na tym, by wychować dziecko na samodzielnego człowieka i 'wypuścić' je w świat. Tak nie jest w Twojej rodzinie. Niewykluczone, że w podobny sposób Twoja mama została 'uniesamodzielniona'. Pytanie, czy tego samego chcesz dla siebie?

Gdybyś podjęła decyzję o 'wyfrunięciu z rodzinnego gniazda', na pewno naraziła byś się rodzinie (a zwłaszcza babci, bo to ona pełni tu rolę kluczową). Tylko na ile reakcja rodziny na Twoje potrzeby powinna spędzać Ci sen z powiek? Kto tutaj kreuje problem, kto zachowuje się bardziej egoistycznie: Ty chcąc się usamodzielnić, czy babcia blokując to szantażami emocjonalnymi?
Niech Cię nie zniechęca to, że niedawno zmarł Twój dziadek, że jako jedyna masz prawo jazdy, bo zawsze znajdzie się jakiś powód, z powodu którego 'nie powinnaś opuszczać rodziny/domu' - samo z siebie to się nigdy nie skończy... Nawet wtedy, gdy za kilkadziesiąt lat pochowasz babcię i mamę, to wtedy również znajdzie się powód do tego, by nie opuszczać domu rodzinnego, np. dlatego 'by nie niszczał w obcych rękach'. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 25 sie 2013, 23:26
Gods Top 10, masz dużo trafnych obserwacji. Ale wydaje mi się, że przedstawiłam to ogólnie w gorszym świetle, niż to wygląda na codzień, bo dobre rzeczy też się dzieją i wsparcie też odczuwam. Po prostu te złe sprawiają, że nie jestem szczęśliwa i przesłaniają mi wszystko inne i widać są na tyle istotne, że wpływają na moje życie codzienne, samopoczucie, samoocenę. Trzeba coś z tym zrobić, nie ma rady. Najgorsze są te huśtawki i wątpliwości - jak mam dobry dzień jest super, jak zły, to czarny dół.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 25 sie 2013, 23:30
Ophelia napisał(a):
Kalebx3 napisał(a):
andziana, co Ci szkodzi zagadać do chłopaka na pw

To raczej chłopak powinien pierwszy odezwać się do dziewczyny

moze to staroswieckie podejscie, ale chcocby nie wiem jak swedzialy mnie paluszki, nie napisze pierwsza. pierwsza tez nie zagaduje. uwazam, ze to nie moja rola.
i wkurwia mnie, ze sa faceci, ktorzy czekaja az laska zacznie sie lasic, najlepiej od razu, kurde, na klęczkach.
to tylko takie moje wtracenie, wieeem wiem, nie ma zwiazku w ogole z tematem.

taaaaaa może frytki do tego?
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez zmienny 25 sie 2013, 23:45
Ophelia,
moze to staroswieckie podejscie, ale chcocby nie wiem jak swedzialy mnie paluszki, nie napisze pierwsza. pierwsza tez nie zagaduje. uwazam, ze to nie moja rola.
i wkurwia mnie, ze sa faceci, ktorzy czekaja az laska zacznie sie lasic, najlepiej od razu, kurde, na klęczkach.
to tylko takie moje wtracenie, wieeem wiem, nie ma zwiazku w ogole z tematem.



no dokładnie jak ci faceci śmią myśleć, że królewny które im się podobają mogą zagadać pierwsze, przecież wiadomo, że korony z główek by im pospadały :lol:

może twoje podejście jest staroświeckie, ale przede wszystkim wygodnickie, stąd pewnie bierze cię wkurvienie, że nie każdy wyznaje taki wygodny dla ciebie podział ról.
zmienny
Offline

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 sie 2013, 19:11
andziana, Twoje wątpliwości oceny tej sytuacji wynikają właśnie z tego powodu, że oprócz przykrych sytuacji, doświadczałaś też miłych. Nie było by Twojej ambiwalencji, gdyby sytuacja była 'czarna' albo 'biała'... gdyby nie 'toksyny' wchłonięte wraz z miłością.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 30 sie 2013, 20:32
Gods Top 10 napisał(a):andziana, Twoje wątpliwości oceny tej sytuacji wynikają właśnie z tego powodu, że oprócz przykrych sytuacji, doświadczałaś też miłych. Nie było by Twojej ambiwalencji, gdyby sytuacja była 'czarna' albo 'biała'... gdyby nie 'toksyny' wchłonięte wraz z miłością.


Pewnie tak. Co wobec tego proponujesz? Jakieś rady ;)? Co do wyprowadzki, to nie napisałam o najważniejszym - pomijając kwestię moich dylematów, nie jestem jeszcze niezależna finansowo. Nie mam stałej pracy i to też utrudnia mi szukanie jakiegoś lokum, bo mogłoby się zdarzyć, że będę wracać z podkulonym ogonem a to by mnie już chyba dobiło. Poza tym sama chyba nie wiem, czego chcę. No i też boję się wiążących decyzji, rzecz jasna. To może banalne, co napiszę, ale gdybym miała jakąś taką swoją niszę w postaci związku, to miałabym gdzie uciec i coś wypełniłoby moje życie. Oczywiście problemy pozostałyby do rozwiązania, ale może byłoby jakoś łatwiej, bo spojrzałabym na nie w innym świetle? Może świadomość tego, że jest ktoś u mojego boku sprawiłaby, że nie liczy się przeszłość i dodałaby mi siły w walce z przeciwnościami losu? Wszędzie słyszy się, jak to miłość jest magicznym panaceum na wszystko, bo uskrzydla i tak dalej. A może to tylko błędne koło, bo nie powinnam w nic się pakować, dopóki sama się nie pozbieram do kupy?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez Ophelia 30 sie 2013, 20:46
zmienny napisał(a):Ophelia,
moze to staroswieckie podejscie, ale chcocby nie wiem jak swedzialy mnie paluszki, nie napisze pierwsza. pierwsza tez nie zagaduje. uwazam, ze to nie moja rola.
i wkurwia mnie, ze sa faceci, ktorzy czekaja az laska zacznie sie lasic, najlepiej od razu, kurde, na klęczkach.
to tylko takie moje wtracenie, wieeem wiem, nie ma zwiazku w ogole z tematem.



no dokładnie jak ci faceci śmią myśleć, że królewny które im się podobają mogą zagadać pierwsze, przecież wiadomo, że korony z główek by im pospadały :lol:

może twoje podejście jest staroświeckie, ale przede wszystkim wygodnickie, stąd pewnie bierze cię wkurvienie, że nie każdy wyznaje taki wygodny dla ciebie podział ról.


opisalam model faceta, czy ktos tutaj sie pod niego podpina, czy nie, to juz nie jest moja sprawa. bo tacy mnie zwyczajnie nie interesuja.

a "wkurwienie" nie bierze sie z podzialu rol, jaki wyznaje. przeciez nawet to zdanie jest nielogiczne :) ale wytlumacze Ci: gdyby tak bylo, zmienilabym moje zachowanie.
Ophelia
Offline

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 30 sie 2013, 21:13
andziana, co do niezależności finansowej. Jeśli masz już choćby czasową pracę lub pracę na część etatu, to już to jest wstęp do niezależności o tyle, że masz możliwość wyjście z domu, zmienienia otoczenia, nie myślenia o sytuacji w domu. A to tez jest plus. :D

Co do kolejności: czy najpierw związek czy najpierw uporządkowanie własnego życia. Myślę, że nie ma na to reguły.
Za to na pewno nie warto liczyć na to, że w związku zamiast 'uskrzydlenia', partner będzie 'latał za Ciebie'! Inaczej mówiąc: oczekiwanie wsparcia w problemach - tak, ale oczekiwanie wyręczania z problemów - nie!

Jeśli jesteś 'spragniona miłości', to jesteś bardziej podatna na wejście w 'niezdrowe związki'. :roll: By tego uniknąć, przydaje się czujność (która niestety trudniej zachować przy zakochaniu). Wg mnie szczególnie godne polecenia jest obserwowanie potencjalnego partnera w jego relacjach z innymi osobami: co o nich myśli, jak ich ocenia, jak się wobec nich zachowuje (bo w relacji z Tobą może 'odgrywać księcia z bajki' :roll: ). Np. 'jeśli ciągle narzeka na to, że szef go nie docenia, współpracownikowi najchętniej by wtłukł, rodzice go nie rozumieją, politycy kradną, w ogóle wszyscy ludzi to idioci, a on jeden jest pokrzywdzony', to co tak na prawdę będzie stało na przeszkodzie, by nie zaczął oceniać tak swojej partnerki, gdy ona zrobi coś nie po jego myśli? :?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 30 sie 2013, 21:32
Gods Top 10 napisał(a): Za to na pewno nie warto liczyć na to, że w związku zamiast 'uskrzydlenia', partner będzie 'latał za Ciebie'! Inaczej mówiąc: oczekiwanie wsparcia w problemach - tak, ale oczekiwanie wyręczania z problemów - nie!


Chodziło mi raczej o to, że jeśli się zakocham to dostanę nowej energii i przypływu optymizmu, wg niektórych ;) Ciężko jest mi ocenić, czy jest to prawda z mojej obecnej perspektywy :lol:

Gods Top 10 napisał(a):Jeśli jesteś 'spragniona miłości', to jesteś bardziej podatna na wejście w 'niezdrowe związki'. :roll: By tego uniknąć, przydaje się czujność (która niestety trudniej zachować przy zakochaniu).


Oj, jestem spragniona. Co nie przeszkadza mi być superczujną i arcypełną obaw. Już szczerze mówiąc wolałabym się zakochać i sparzyć, ale w końcu coś poczuć, żeby tylko skończyć z tą postawą przyczajonego dzikiego zwierzątka. Ale jakoś właśnie nie potrafię, uciekam od tego, jestem za bardzo sparaliżowana obawami. Więc w moim przypadku należy się obawiać raczej tego, czy w ogóle wejdę w związek.

Co do wyjścia z domu, to a i owszem, wychodzę, nawet odnowiłam relacje z dawno nie widywanymi ludźmi i próbuję sobie jakoś zapełniać czas ;) . A od września będę pracować jako lektor, tylko na razie dostanę niewiele godzinek, więc zarówno finansowo, jak jeśli chodzi o zagospodarowanie doby nie będzie póki co rewelacyjnie, ale może z czasem się to ułoży. Wciąż jednak marzy mi się coś większego, głębszego, co nada sens mojemu życiu. Miłości jeszcze nie doświadczyłam, przynajmniej takiej damsko-męskiej, więc może dlatego widzi mi się ona jako taki uniwersalny zapełniacz pustki, bo czas już wielki i te sprawy. No i ciekawość też mnie zżera a i potrzeby są. W dodatku każdy naokoło się bliżej jakoś integruje, więc i mnie się marzy wreszcie zarzucenie moich obaw, wszak nie chcę umrzeć sama, pożarta przez owczarki alzackie :lol:
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 31 sie 2013, 21:21
andziana napisał(a):Oj, jestem spragniona. Co nie przeszkadza mi być superczujną i arcypełną obaw. Już szczerze mówiąc wolałabym się zakochać i sparzyć, ale w końcu coś poczuć, żeby tylko skończyć z tą postawą przyczajonego dzikiego zwierzątka. Ale jakoś właśnie nie potrafię, uciekam od tego, jestem za bardzo sparaliżowana obawami. Więc w moim przypadku należy się obawiać raczej tego, czy w ogóle wejdę w związek.
Miałem na myśli inną czujność. Nie chodziło mi o to, byś doszukiwała się wątpliwości w sobie na swój temat, ale byś nie przymykała oczu na to, co robi potencjalny partner. ;)

Jakie są Twoje obawy, które Cię blokują?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 02 wrz 2013, 22:00
Gods Top 10 napisał(a): Jakie są Twoje obawy, które Cię blokują?


Rozliczne, boję się, że zostanę po raz kolejny zraniona, że ktoś będzie mnie oceniał, że się przed kimś otworzę, a ten ktoś to wykorzysta do niecnych celów, że nie odnajdę się w związku, że nie będę wiedziała co i jak i czym się co je... Boję się też takiej intymności oraz pożycia z drugim człowiekiem, nie tylko w sensie dosłownym, nie wiem, czy po tylu latach w pojedynkę, zaczynając dopiero teraz będę w ogóle umiała się odnaleźć w układzie innym niż solo. Istnieje we mnie też obawa, że narażę się na śmieszność, że wcześniej nic, boję się pytań z tym związanych, ludzkiej potrzeby szukania przyczyny we wszystkim i wyjaśnień danej sytuacji. A jednak nie czuję się spełniona będąc sama.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez aliatan 03 wrz 2013, 09:29
Andziana, nie możesz się bać tego, że świat jest pełen czyhających na twoje dobro mężczyzn, którzy tylko czekają na okazję do zniszczenia Ciebie lub jakiejkolwiek innej kobiety :smile: Czy nie lepiej by było martwić się rzeczami takimi jak intymność w momencie jak już kogoś poznasz, a nie martwić się na zapas? Ze swojego skromnego doświadczenia (obecnie sama, mam tyle lat co Ty i jedną poważną relację na koncie), obserwacja dużo daje. Musisz patrzeć na to jak ten potencjalny chłopak odnosi się do swoich znajomych, mamy, innych ludzi i część tych obaw związanych z wyśmianiem i niecnymi celami zostanie rozwiana. A mogę spytać czy masz jakichś przyjaciół?Jeżeli masz to znaczy, że potrafisz zbudować relację przyjacielską, natomiast związek to realcja przyjacielska plus erotyczne dodatki ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 gru 2012, 22:13
Lokalizacja
miasto syfilisu i bezrobocia

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 03 wrz 2013, 10:06
zmienny napisał(a):Ophelia,
moze to staroswieckie podejscie, ale chcocby nie wiem jak swedzialy mnie paluszki, nie napisze pierwsza. pierwsza tez nie zagaduje. uwazam, ze to nie moja rola.
i wkurwia mnie, ze sa faceci, ktorzy czekaja az laska zacznie sie lasic, najlepiej od razu, kurde, na klęczkach.
to tylko takie moje wtracenie, wieeem wiem, nie ma zwiazku w ogole z tematem.



no dokładnie jak ci faceci śmią myśleć, że królewny które im się podobają mogą zagadać pierwsze, przecież wiadomo, że korony z główek by im pospadały :lol:

może twoje podejście jest staroświeckie, ale przede wszystkim wygodnickie, stąd pewnie bierze cię wkurvienie, że nie każdy wyznaje taki wygodny dla ciebie podział ról.

w d............. się im już poprzewracało
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 03 wrz 2013, 10:06
Hej aliatan, dzięki za wypowiedź i cenne uwagi ;)

Wiem, że nie mogę się tak zachowywać i nie jest to normalne. Mam przyjaciół i ogólnie nawiązywanie kontaktów z ludźmi nie stanowi dla mnie problemu, "mam gadane", tym bardziej więc wkurzają mnie moje lęki w tym zakresie. Fakt, nie ma co martwić się na zapas. Siedzą we mnie jakieś głęboko zakorzenione obawy o wszystko, jestem perfekcjonistką, zawsze musiałam w domu robić wszystko na bum cyk cyk i chyba przeraża mnie, że nie będę mieć kontroli nad sytuacją, bo w związku są dwie partie. A jednocześnie chciałabym, żeby mój potencjalny partner był szczęśliwy, żeby w związku było dużo przestrzeni i każdy czuł się spełniony. Chyba boję się, że podświadomie ja wszystko zepsuję swoim brakiem doświadczeń w temacie, bo odbiorę coś nie tak jak powinnam itp., przyczepię się i zburzę coś fajnego. Wiem, że nie powinnam tak wybiegać w przyszłość, ale te obawy właśnie sprawiają, że "uciekam", dlatego myślę, że jakiś mądry psycholog powinien mimo wszystko wybić mi te bzdury z głowy i że terapia jest wskazana. Tylko nie umiem się zdecydować na terapeutę, pytałam już w wątku z ofertami w pobliżu Katowic, może ktoś z Was coś jeszcze doradzi ;) (znowu mam pretekst do zwlekania, jak widać mam też problemy z decyzyjnością ;))? Najgorsze jest to, że o moich problemach wie tylko jedna przyjaciółka, cała reszta myśli, że jest cud miód, przez pozory, które nauczyłam się przejawiać przez lata.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do