25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez Ophelia 20 sie 2013, 22:08
misja kompletna
Ophelia
Offline

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 20 sie 2013, 22:10
że ja się nie załapałem, też mogłem napisać ale teraz za późno. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17058
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 20 sie 2013, 22:18
To ja tylko żeby rozwiać wszelkie wątpliwości napiszę, że odezwał się pierwszy


Nooo w końcu,,, przełamał się :lol:
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez Ophelia 20 sie 2013, 22:25
:yeah: :yeah: :yeah:
Ophelia
Offline

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 21 sie 2013, 06:15
...już mi niosą suknie w welonem...
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 21 sie 2013, 11:01
Ha ha ha :D ( Dean )^2, jak weźmiesz na siebie ciężar przywdziania i dźwigania tej całej białej sukni z welonem, tiulem, koronkami i innymi diamencikami, których przepychu nie bardzo rozumiem, to możemy stawać przed ołtarzem :D

A tak całkiem serio, to kolega fajnie chce się ze mną podzielić radami na temat płci przeciwnej i wsparciem, co bardzo doceniam i jest to bardzo miłe. Niestety, nie sprawia to, że mój problem całkiem zniknął póki co (jeszcze nie wypróbowałam rad ( Deana )^2 :D).

Dalej szukam kolejnych bratnich dusz, które może borykają się z czymś podobnym, pozwolą mi lepiej zrozumieć pewne mechanizmy, przyniosą ulgę, że nie jestem sama jedyna z takim problemem.

Nie traktuję tego wątku jako czysto matrymonialny, bądź na zasadzie "znajdź przyjaciół w internecie", ale niczego nie wykluczam. Cholera, a nuż? Nie mam nic do stracenia ;). Chętnie poznam kogoś podobnego do mnie i ucieszę się, jak ktoś taki jest. A każdy sposób na poznawanie ludzi jest dobry, trzeba się zmusić, żeby wreszcie myśleć pozytywnie i zburzyć ten mur wokół siebie. Widzę, że panuje tu przyjazna atmosfera, bardzo dużo osób wypowiada się w sposób fajny, na poziomie i naprawdę chcę pomóc. Super, że jesteście. W kupie raźniej.

I myślę, że nie ma co oskarżać się o ciapowatość i niezdarność życiową, dlatego, że ma się takie, a nie inne problemy. Dobrze, że piszecie o tym i próbujecie. Grunt to próba pracy nad sobą. Mnie też szkoda paru lat, mogłam wcześniej się zabrać za siebie, ale wiem, że takie myślenie nigdzie mnie nie zaprowadzi. Szkoda mi, że dopiero teraz dostałam objawienia, że nie chcę żyć w samotności, że nie tędy droga, no ale cóż. Nie chcę się zasłaniać ciągle doświadczeniami życiowymi i usprawiedliwiać, ale też chyba muszę przestać być dla siebie taka surowa i zacząć pracować nad samooceną, bo inaczej dalej będzie, jak jest. Także wolę póki co wierzyć, że po prostu pewne rzeczy poukładały się nam tak a nie inaczej, może i nie bez naszego wpływu, ale już tego nie zmienimy i lepiej się skupić na tym, co tu i teraz. Szansa na zmiany i progres jest, w każdym wieku, tylko trzeba trafić na przyjazne otoczenie, które nie będzie nas oceniać przez pryzmat takich a nie innych doświadczeń i od razu budować na tej podstawie obraz danej osoby. Z doświadczenia wiem, że niektóre osoby, które wiodą nie do końca poukładane życie i super im się na polu związkowym nie wiedzie, mają tak naprawdę bardzo dużo do zaoferowania, ale mają też głupie bariery, wynikające właśnie z takich jakichś utartych społecznych przekonań. Nie mówię, że sama jestem od tego wyjątkiem, choć staram się z tym walczyć i nie przejmować się tym, co ludzie powiedzą. Myślę, że paradoksalnie sukcesem jest to,że nie wstąpiłam w żaden przypadkowy związek tylko i wyłącznie pod presją tego, że już czas wielki na te sprawy.

I jeszcze jedna sprawa - co do odzywania się przez dziewczynę, jako pierwszą. Jak wiecie nie mam zbyt dużego doświadczenia na tym poletku, ale myślę, że nie ma nic złego w tym, żeby do kogoś zagaić właśnie tak jakoś na luzie, choćby i na forum. Nie postrzegałabym tego jako łaszenie się i płaszczenie przed kimś. A nuż można przez takie rezerwy stracić szansę na poznanie kogoś wartościowego, bo druga strona jest właśnie tą bardziej nieśmiałą? W końcu jest XXI wiek. A jak tak teraz o tym myślę, to sama chyba straciłam parę potencjalnych możliwości właśnie przez to, że założyłam, że to facet ma się starać i pierwszy odzywać, bo jak to tak, a nie daj Boże jakby miał mnie odrzucić. No i niestety w moim przypadku zaprowadziło mnie to donikąd.

Pozdrawiam wszystkich!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 21 sie 2013, 11:36
andziana, witaj na forum :D

Bardzo fajnie, że do nas dołączyłaś. Z Twoich wypowiedzi emanuje taka siła, chęć dokonywania zmian w swoim życiu. :uklon: Do tego jeszcze wnikliwe przemyślenia. Bardzo mi się to podoba. :D

Nie odkryję Ameryki, gdy wysnuję przypuszczenie, że Twoje problemy mogą mieć swoje źródło w osobie babci, w jej apodyktyczności i pedantyzmie. Prawdopodobnie wysłuchiwałaś od niej nieporównywalnie więcej nagan niż pochwał, co spowodowało, że 'wzrosło wraz z Tobą' mylne przekonanie o Twojej niskiej wartości. :? A to mogło doprowadzić do strachu przed bliskością podyktowanego kolejnym fałszywym przekonaniem 'bliskie osoby potrafią tylko ranić'. Myślę, że to jest przyczyna Twojej niechęci do wchodzenia w bliskie relacje. Najlepiej by było powalczyć z tymi błędnymi przekonaniami u psychologa. Do tego całkiem pomocne byłoby wyprowadzenie się z domu rodzinnego (uwolnienie się spod negatywnego wpływu babci). Przyjaciółka mogłaby Cię w tym wspierać?
Wg mnie nie jest wykluczone, że babcia również przyczyniła się do rozpadu związku/małżeństwa Twoich rodziców. :roll: Może Twoja mama była (i jest) nadal pod zbyt silnym wpływem babci? Piszę o tym dlatego, że być może mogłabyś zyskać pomoc w usamodzielnieniu się ze strony taty? Nie wiem, na ile czujesz taką potrzebę, by nawiązać z nim kontakt (czy w ogóle odczuwasz taka potrzebę), ale wspominam o tym jako o jednej z możliwych opcji.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 21 sie 2013, 20:43
Nie odkryję Ameryki, gdy wysnuję przypuszczenie, że Twoje problemy mogą mieć swoje źródło w osobie babci, w jej apodyktyczności i pedantyzmie.

Chyba jednak odkryłes , bo cos Andzia ucichła. :? ;)
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 22 sie 2013, 13:56
Kalebx3 napisał(a):
Nie odkryję Ameryki, gdy wysnuję przypuszczenie, że Twoje problemy mogą mieć swoje źródło w osobie babci, w jej apodyktyczności i pedantyzmie.

Chyba jednak odkryłes , bo cos Andzia ucichła. :? ;)


Andzia nie ucichła, tylko jej wczoraj nie było ;)

Gods Top 10, bardzo Ci dziękuję za chęć pomocy, próbę zrozumienia mojej sytuacji i dobre słowa. Myślę, że babcia nie była winna rozpadu małżeństwa, aczkolwiek nie wiem o tej sprawie zbyt wiele. Znam tylko wersję, że mój ojciec lubił się zabawić, poszaleć, a także i zbyt dużo wypić w niewłaściwym czasie i miejscu (co było i tym tragiczniejsze, że jest lekarzem) i w końcu się to rozpadło. Prawda jest taka, że u nas w rodzinie problemy zamiatane są pod dywan. Mama bardzo nie lubi o tym rozmawiać, ja starałam się nie naciskać, bo widziałam, że ją to boli. Co do taty, to wiele lat byłam na niego zła, wręcz agresywnie wściekła, że mnie porzucił, że się nie troszczył, nie interesował. Z biegiem lat i nabraniem trochę większej dojrzałości emocjonalnej doszłam do wniosku, że znam tylko jedną stronę medalu. Wciąż jednak nie umiem się przełamać, żeby być tą pierwszą, która się odezwie, wciąż mam jakąś urazę, opory. A jednak jestem ciekawa i wydaje mi się, że pomogło by mi to w jakimś stopniu osiągnąć spokój. Usłyszałam gdzieśtam pocztą pantoflową, że cośtam kiedyś próbował się ze mną kontaktować, ale do mnie osobiście nic nie dotarło. Uznałam wtedy, że za mało się starał i że to on powinien o to bardziej zabiegać. Na chwilę obecną gniew jest mniejszy, ale nie wiem, czy umiałabym się już zdobyć na jakiś kontakt z nim. A już na pewno nie chciałabym od niego pomocy, bo jednak nie było go tyle lat w moim życiu i nie chcę go nagle o coś prosić, jestem na to za dumna.

Wracając do babci, to było i jest dokładnie tak jak pisałeś, Gods Top 10. Nic nie jest nigdy wystarczająco dobrze zrobione, w dodatku opinia innych ludzi i pozory mają dla niej ogromne znaczenie. Strasznie mi to podkopuje pewność siebie i podcina skrzydła. Moją frustrację zawsze potęgował jeszcze fakt, że siostra mojej mamy i jej rodzina, byli i są przez babcię ewidentnie faworyzowani, bo wiadomo, nie mieszka z nimi pod jednym dachem. Pałałam do nich przez wiele lat głupią zazdrością o to i jest mi z tym bardzo źle, bo wiem, że nie oni są temu winni. Nie jestem dumna, że tak było, ale staram się to zmieniać. Ale babcia ma też dobre cechy i nie jest ogólnie złym człowiekiem. Wychowała mnie po części, kochała jak umiała. Wierzę, że nie chciała mi świadomie zrobić krzywdy, była inaczej wychowywana, dorastała na wsi, gdzie nikt się nie patyczkował. Ale nie ukrywam, że mam do niej żal o to, który żyje we mnie i wpływa na nasze wzajemne relacje. Nieraz ogarnia mnie czułość i miłość do niej, że jest, że pomaga, że zawsze była. A potem nagle zaczyna mi te wszystkie swoje dobre uczynki wypominać, opowiadać, że się dla mnie poświęcała, a ja jestem niewdzięczna, tylko dlatego, że coś mi się nie podoba, chciałabym coś zmienić. W dodatku bardzo emocjonalnie reaguje, płacze, mówi, jak ja tak mogę, że ona dla mnie wszystko, a mnie się nie podoba i mnie potem łapią wyrzuty sumienia, że nadwyrężam jej zdrowie i narażam na niepotrzebny stres. U nas właśnie tak kółko się zamyka, że ja wybuchnę nieraz, powiem, co mnie boli, potem robi mi się głupio, bo całe życie byłam uczona, żeby doceniać, co się ma i nie mieć postawy roszczeniowej i mam wyrzuty sumienia, próbuję zrobić coś miłego i potem jak to jest niedocenione to jest mi przykro. Chciałabym być dobrym człowiekiem i żyć w zgodzie z własnym sumieniem, mieć dobry kontakt z rodziną. Nie umiem zrozumieć, jak nieraz młodzi ludzie olewają starszych, ale ogólnie widzę, że ta relacja ma toksyczny charakter.

Do mamy też mam żal, o to, że nie próbowała jakoś interweniować w sprawie naszych wzajemnych relacji, żeby nie były tak napięte. Za dużo tego żalu, trzeba coś z tym robić, zamiast szukać winy u każdego wokół. Chcę to zmienić, zacząć nowe życie, które będzie skupiało się na przyszłych wyzwaniach, a nie przeszłych porażkach.

Nadal nie umiem zdecydować, czy żyję w toksycznym układzie, w którym jestem tyranizowana i z którego należy uciekać, czy może też wyolbrzymiam niektóre problemy, powinnam bardziej iść w stronę inwestycji w siebie, a nie skupiać się na tym co negatywne, lub co było i minęło i w koło Macieju to rozpamiętywać.

Jeśli chodzi o wyprowadzenie się z domu, usamodzielnienie się. Chodzi mi to po głowie, nie ukrywam, ale też jestem świeżo po studiach, nie mam jeszcze stabilnej sytuacji zawodowej. W dodatku niedawno zmarł nam dziadek, po długiej i ciężkiej chorobie, która dotknęła nas wszystkich i jakoś nie mam serca teraz, czuję, że jestem potrzebna. Sprawę komplikuje ponadto fakt, że jestem jedynym kierowcą w domu. Wiadomo, chciałabym pomóc, podwożę, zawożę do lekarza, robię zakupy i jest łatwiej, szybciej, wnoszę jakiś wkład. A zarazem mam takie poczucie, że za dużo daję od siebie w tej relacji, kosztem własnego życia osobistego. Chciałabym to wszystko jakoś pogodzić w zdrowy sposób, żeby nie mieć sobie nic do zarzucenia. Z jednej strony wyrwałabym się z domu, odżyła, a z drugiej nie chcę być egoistką, która ma w nosie potrzeby innych osób. A bardzo i możliwe, że znowu się boję i tak sobie to tłumaczę. Bo przecież można mieszkać poza domem, a nie zaniedbywać relacji z rodziną, może nawet darzylibyśmy się większym szacunkiem. Sama nie wiem, jak to już jest. Czasami chciałabym odpocząć od tego wszystkiego, od tej emocjonalnej kołomyi. Bardzo dużo sobie wyrzucam, bardzo mnie to męczy, a moje domowniczki niestety nie są skore do rozmowy i prób naprawiania sytuacji. Myślę, że choćby ze względu na tych kilka problemów, o których wspomniałam wskazana byłaby wizyta u jakiegoś mądrego psychologa, który rozwiałby moje wątpliwości.

Pozdrawiam wszystkich!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 sie 2013, 14:09
Hej Andzia ;) .
Masz dużo oleju w głowie , poradzisz sobie ,,,jak nie popełnisz jakiegos kardynalnego , nieodwracalnego błędu ...
Psycholog by ci sie na pewno przydał , albo lepiej jakas terapia grupowa , co by Cie uwolniła z tych wewnętrznych rozterek.
Ja z Ojcem szukał bym kontaktu ,ale nie szukał u niego pomocy , lecz chciałbym z nim pogadać i choć troche zrozumieć . Nie wyrzucać mu nic , tylko zrozumieć i niech dalej robi co chce.Co chce, teraz już jestesmy dorosli...
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 22 sie 2013, 15:20
Kalebx3 napisał(a): Ja z Ojcem szukał bym kontaktu ,ale nie szukał u niego pomocy , lecz chciałbym z nim pogadać i choć troche zrozumieć . Nie wyrzucać mu nic , tylko zrozumieć i niech dalej robi co chce.Co chce, teraz już jestesmy dorosli...


Jest to mądra rada. Tylko chyba właśnie najpierw dobrze by było zrobić trochę porządku z sobą, wyciszyć się wewnętrznie, żeby właśnie nie napaść na chłopa tak od razu i nie wybuchnąć w najbardziej kulminacyjnym momencie ;).
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez Ovija 22 sie 2013, 18:01
Cześć Andziana. Jest nas tu kilku. Ja również między innymi przez moją chorobę nie byłem w stanie nigdy z nikim współżyć ani zapoznać głębiej. Depresja endogenna, fobie, nerwica natręctw - to wszystko już chyba mówi... mam 25 lat i prócz wstyd się przyznać sporadycznej masturbacji nie zaznałem cielesnych pieszczot. Ubolewam nad straconym czasem bardzo mocno... witaj w klubie...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
16 lip 2013, 17:32

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez andziana 22 sie 2013, 18:55
Witaj Ovija! Widzę, że jesteśmy w tym samym wieku. Jesteś w trakcie terapii? Ja też postanowiłam teraz się zabrać za te wszystkie lęki. Mam nadzieję, że będą jakieś małe sukcesy, które będą motywowały do działania. Widzę, że Tobie sporo zwaliło się naraz na głowę, ale nie poddawaj się. Widzę, z podpisu, że jakieś leki są, czyli działasz i robisz coś w tym kierunku, żeby było lepiej, a to najważniejsze. Najtrudniej chyba zacząć. Pozdrawiam Cię ciepło i trzymam kciuki za poprawę stanu zdrowia!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 sie 2013, 16:49

25 lat i doświadczeń w pewnej sferze brak

przez Ovija 22 sie 2013, 22:57
Najtrudniej zacząć ale też najtrudniejszy etap to dobór leków (ja jestem niestety dalej na tym etapie)... zanim trafi się na odpowiedni lub odpowiedni mix upływa sporo czasu (wchodzenie na lek - na jego rozkręcenie - schodzenie z leku gdy nie daje korzysci terapeutycznych a same skutki uboczne lub daje większe skutki uboczne niż korzysci lub w ogóle nie działa etc. etc.) ale ja myślę, że z Twoim nastawieniem wystarczy pewnie psychoterapia i jakieś małe wsparcie farmakologiczne.
Również pozdrawiam serdecznie i życzę progresu w leczeniu ;)
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
16 lip 2013, 17:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do