Początki w związkach

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Semir 03 kwi 2014, 19:20
KamilaW, Nie każdy trafia od razu w 10tkę. Są tacy ludzie co już w wieku studiów znajdują swoich przyszłych mężów/żony(tak jak kuzynka będąca 9 lat w związku aktualnie zonata z 2 dzieci i do tego tylko 3 miesiące starsza ode mnie) i tacy którzy całe życie przejeżdżali się jak krowa na lodzie i nie dość że wahają się czy znowu inwestować w związek,zebrać się na odwagę i nie bać że będzie powtórka z rozrywki czy dać sobie spokój(mój przykład 6 letniej absencji z może 2 miesięcznymi przerwami na spróbowanie w stylu a może tym razem się uda). A wskazując na mój wiek na podjęcie takiej decyzji nie zostało mi wiele czasu :)
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez piti_88 28 kwi 2014, 15:01
Ja tam nie wierzę w żadne cudowne dopasowanie itp.

Aby stworzyć idealny związek nie trzeba wcale mieć wspólnych pasji i poglądów.
Wystarczy, aby się szanować i tolerować wzajemnie. Znam związki, w których partnerzy nie mają jakiś wspólnych tematów, a są ze sobą latami. I kochają się jak nikt. Po prostu w pewnym sensie uzupełniają się, tworząc idealną całość.

Są pewne aspekty nie do zaakceptowania.
Na np. nigdy nie mógłbym się związać z palaczem, ani z nikim o imieniu mojej mamy. ;) Jest to blokada nie do przeskoczenia.
A poza tym, to nie ma jakiś takich rzeczy, które by mnie zahamowały.
Związek to tolerancja, umiejętność ustępowania i zrozumienia drugiej osoby.
Ktoś mądry napisał, że żyjemy w czasach gdzie rzeczy zepsute wyrzuca się do kosza. A kiedyś je naprawiano i działały dalej.
Takie moje motto życiowe.
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi.
Chcesz pogadać - zawsze do dyspozycji :) GG:1543457
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
30 maja 2012, 19:54

Początki w związkach

przez aardvark3 02 maja 2014, 10:17
Tak, trzeba byc otwartym na druga osobe i wspierac - a nie potepiac, krytykowac, odrzucac gdy popelni blad.
Mnie to spotykalo w moich poprzednich zwiazkach - dlatego teraz mam uraz i tego sie boje, choc nie mam ku temu podstaw.
Wyobraznia sobie folguje, ot co!

I racja - to nie jest kwestia podobienstw tylko umiejetnosci spedzania czasu razem, a takze osobno. Kompromisow. Rozmow o rzeczach trudnych, bolesnych. Rozwiazywania wspolnie problemow. Okazywania sobie uczuc. Wyrozumialosci. I poczucia, ze jest sie wolnym wlasnie w tym zwiazku.
Brzmi to jak paradoks - ale poczucie owej wolnosci to gwarancja przetrwania zwiazku.
Niczego nie narzucac, nie wymuszac, nie szantazowac emocjonalnie - bo to z kolei to poczatek konca.
Kompromis - nie ustepstwo w swiadomosci "robie to dla swietego spokoju".
Pewnie ze zycie to nie je bajka ;) i zdarzaja sie czasem takie sytuacje - grunt, zeby nie byly nagminne.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Posejdon 04 maja 2014, 18:49
piti_88, nie wiem czy się z tobą zgadzam w zakresie tego, że wystarczy tylko się wzajemnie tolerować i szanować. Toleruje i szanuje większość moich znajomych niezależnie od płci, za chiny ludowe nie mógłbym z większością z nich być szczęśliwy w związku nawet gdyby wszyscy nagle stali się ładnymi kobietami.

Jeżeli nie lubi się ze sobą robić czegokolwiek po za oczywistymi czynnościami o znaczeniu seksualnym to jak się pod tym względem wypalą nic im nie pozostanie, tylko nuda i zmęczenie. W końcu zaczynają się od siebie oddalać. I tak związki się sypią, nawet jak niby się nie kłócą i jakiś problemów strasznych nie mają.

Chociażby lubić podobne filmy albo mieć podobne poczucia humoru wypadałoby. Byleby chcieć ze sobą spędzać czas z innego powodu niż tylko hormonów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
22 mar 2014, 20:00
Lokalizacja
Gdańsk

Początki w związkach

przez aardvark3 05 maja 2014, 17:36
No i najwazniejsze: trzeba sie wzajemnie lubic.
Kochac sie to zupelnie co innego.
Czesto stawia sie woz przed koniem i kocha zanim sie polubi.
A tu trzeba wlasnie w takiej kolejnosci: polubic a potem ewentualnie pokochac.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Początki w związkach

przez ischemie 08 sie 2014, 07:43
jak często ze sobą rozmawiacie? czy zdarza się tak, że nie rozmawiacie i nie widujecie się przez tydzień, bo nie macie czasu?
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
07 lis 2012, 16:16
Lokalizacja
Olsztyn

Początki w związkach

przez Bukowski 08 sie 2014, 18:37
Początki w związkach są najbardziej pasjonująco odkrywcze, a potem to już zagłębianie się w szczegółach, co na ogół prowadzi do dylematów.
Bukowski
Offline

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Qrf 08 sie 2014, 20:42
Wnikliwe osoby potrafią od razu dostrzec te szczegóły i uniknąć zbędnych rozczarowań 8) Ale omija je w ten sposób faza zakochania :roll:
Avatar użytkownika
Qrf
Offline
Posty
1607
Dołączył(a)
26 sie 2011, 18:51
Lokalizacja
nie znaleziono

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Semir 09 sie 2014, 13:55
Posejdon,
Jeżeli nie lubi się ze sobą robić czegokolwiek po za oczywistymi czynnościami o znaczeniu seksualnym to jak się pod tym względem wypalą nic im nie pozostanie, tylko nuda i zmęczenie. W końcu zaczynają się od siebie oddalać. I tak związki się sypią, nawet jak niby się nie kłócą i jakiś problemów strasznych nie mają.
Bywa też podobne zjawisko jakie zaobserwowałem z autopsji. Kiedy sypie się dosłownie związek za związkiem człowiek po pewnym czasie też odczuwa wypalanie się każdy taki początek może być traktowany bardziej jak powód do niepokoju niż promyk nadziei, chciałby zmienić to na lepsze ale boi się że znowu powtórzy się sytuacja z przeszłości a jeśli już to początek może być katorgą przy poznawaniu że może być inaczej. Więc muszę przyznać że w takiej sytuacji to zwyczajne tchórzostwo a ja pomimo chęci,takich sytuacji boję się bardziej niż czegokolwiek innego :(
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Artemizja 17 sie 2014, 03:08
Semir, to naturalne, że ludzie wnoszą doświadczenia z poprzednich relacji. Nie zawsze są one pozytywne i niejednokrotnie wiążą się z dużą dozą lęku. Niemniej jednak, skoro wiemy, z czym może być problem, to warto obserwować siebie i sytuację. Jeśli uda się wyodrębnić schemat, to być może uda się również go przerwać ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Semir 18 sie 2014, 16:52
Artemizja, Mniej więcej wiem co masz na myśli. Chociaż można sobie wyobrazić że to twarda walka z samym sobą i 2 skrajnościami(z jednej strony człowiek potrzebuje tej bliskości i mimo wszystko szuka dalej ale drugiej boi się, unika tego wszystkiego często wmawiając sobie że to mu nie potrzebne). Ja miałem 3 takie związki z rzędu do tego przypieprzanie się do mnie że to wszystko moja wina wszystkie dziewczyny będące partnerkami moich znajomych uważały mnie za synonim porażki. A teraz od 6 lat się zbieram do tego wszystkiego i nawet po tym czasie serce staje mi w gardle na mysl o tym szystkim
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez poem 24 sie 2014, 11:44
poem napisał(a):
socorro napisał(a):
Więc chyba cała ta sytuacja mnie oczarowała.

no właśnie, odpowiada Ci sytuacja a nie ten konkretny facet.
ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy nadal spotykać się z kimś, kto mnie w żaden sposób nie pociąga, a jedyne co mnie przy nim trzyma- to po prostu możliwość spędzenia w miły sposób czasu. albo powiedziałabym wprost gościowi jakie są moje odczucia
trzymaj się ciepło ;)

Ciąg dalszy mej historii.

Nie wiem już czy się śmiać czy płakać. Otóż facet powiedział mi, że... rozwodzi się! I jeszcze (taki mały szczegół) ma dwójkę dzieci.

Już wiele razy myślałam, że to koniec tej historii, ale za każdym razem wracałam, już nawet bez tłumaczeń dlaczego. A dlaczego? Po co? - Żeby spać razem i razem jeść śniadanie...

-- 24 sie 2014, o 10:56 --

Czuję, że tak będzie dopóki... nie poznam kogoś innego (?)
Problem w tym, że ja sama nigdy nie wyjdę z inicjatywą i nie będę z kimś kto mi się spodoba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Początki w związkach

przez beMarko 06 paź 2014, 12:01
My mieliśmy wiele problemów, ona chciała to a ja to i tak wo kółko.
Rozstaliśmy się po 2 miesiącach.

Teraz jestem z inna dziewczyną już ponad 6 lat. Planujemy ślub, teraz pytanie do rodziców czy pozwolą nam żyć swoim życiem....
Przepisy kulinarne Agnieszki - http://www.gotowanie.ewolbrom.pl
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
06 paź 2014, 11:48

Początki w związkach

przez szeralen 14 paź 2014, 16:48
Witam. Ja na początku w związku mam problem polegający na zaufaniu z mojej strony... jednak jeśli po czasie komuś zaufam to zazwyczaj do tej pory zdarzało się tak, że to był koniec związku... (np. dzisiaj :()
Zazwyczaj przy nowym związku od początku boję się tego, że coś pójdzie nie tak... boję się tego, że zostawi mnie po cholernie krótkim czasie...
Nie wiem co i jak mam robić... uczę się na błędach i staram się nie robić niczego co wyszło by nie tak... staram się okazać to, że mi zależy...
po prostu żyje w strachu... nie wiem jak to zwalczyć... jestem chłopkiem który na co dzień nie ma uczuć a okazuje je tylko komuś w kim jest zakochany...
Np ostatnio każdego olewałem i wszystko tak samo... a uczucia? uczucia okazywałem jedynie i tylko mojej dziewczynie (już byłej) i to dosadnie... przy osobie kochanej przeze mnie jestem pełny uczuć... to jest jak bym był aż zbyt wrażliwy... To wszystko jest jednym moim wielkim problemem... Nie wiem co dalej i jak... Jeśli ktoś miałby ochotę porozmawiać o tym głębiej a także i o swoich problemach piszcie na pw...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 paź 2014, 16:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do