Początki w związkach

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 09 lut 2014, 21:02
didi84, tylko nie zrób sobie z nim dziecka. Szkoda maleństwa na taką patologie, naprawdę...
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez socorro 09 lut 2014, 21:03
didi84,
ściskam mocno kciuki za Ciebie, trzymaj się ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Rebelia 09 lut 2014, 21:16
Candy14 napisał(a):
hmm, myślicie, że jest możliwe idealnie się dopasować? ja uważam, że to przynajmniej trudne i niekonieczne.

a co rozumiesz prez idealne? Myslenie tak samo, mowienie jednym glosem, brak spiec?

Według mnie ideałów nie ma, człowiek może dążyć do ideału - jakiejś formy, która jest dla niego nieosiągalna. Idąc tym tropem, nie można się idealnie dopasować.

A poza tym dołączam się do pytania Candy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez poem 10 lut 2014, 10:30
U mnie teraz znowu wątpliwości, jest jakoś tak na zmianę, dobrze-źle-dobrze-źle...

Chyba nie potrafię wyznaczać takich granic, w których będę czuła się dobrze, komfortowo, dopiero po czasie widzę, że zrobiłam coś czego nie chciałam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Rebelia 10 lut 2014, 10:33
poem, czasem to kwestia doswiadczenia w wyznaczaniu granic. Ja pamiętam swoje związki - na początku miałam ogromne problemy z wyznaczaniem granic i przekierowania swojego myślenia na "ja" zamiast na "mój partner". W kolejnym związku miałam z kolei problem z przestawieniem na "my".Nie wspomnę o całych kilogramach wątpliwości, które odganiałam albo miałam nadzieję, że po prostu znikną. Ale każda taka sytuacja nauczyła mnie czegoś nowego w tej materii. Nie poddawaj się i próbuj. Jak nie wyjdzie to trudno, ale będzie +10 do doświadczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez poem 10 lut 2014, 11:07
Jeszcze dużo głupstw narobię zanim zmądrzeję.
Chyba nie do końca rozumiem w czym problem. Może boję się, że będę źle zrozumiana, nie wszystko ja sama sobie potrafię wytłumaczyć.
Ogólnie tak zaczęliśmy dość śmiało naszą znajomość, a teraz... Trochę rozsądek mi wrócił. Z trudem jednak mi przychodzi, żeby powiedzieć, że choćby nie mam ochoty trzymać się za ręce... no bo właściwe dlaczego nie? Zwłaszcza kiedy ja sama proponuję spacer.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Semir 10 lut 2014, 11:08
Ja z kolei uważam początki moich związków za najłatwiejsze bo zawsze miałem problem z utrzymywaniu dziewczyn przy sobie. Z natury jestem osobą nieufną więc te granice od początku mam wyznaczone jednak brak wszelkiego doświadczenia z kobietami daje o sobie znać w kolejnych fazach. regularnie po około pół roku zaczyna się walić na łeb na szyję. Dlatego jak na razie nie szukam nikogo do związku a bardziej do przyjaźni w nadziei że będę mógł z tą osobą wymieniać doświadczenia i to na co powinienem zwracać przy kontaktach z kobietami. wiem że to nie poważne może się nawet wydawać że sztuczne ale jak na swój stan nie widzę innej drogi. Do tego staram się wypocząć i dać sobie przerwę po ostatnich niepowodzeniach.
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Rebelia 10 lut 2014, 11:24
poem, ale czujesz do niego niechęć? Nie ma nic złego w tym, że nie zawsze masz ochotę latać radośnie za rękę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez poem 10 lut 2014, 11:45
Rebelia, chyba nie, ale też jakoś mnie nie ciągnie, albo nie zawsze ;) tzn. dopiero jak siedzimy ze sobą przez dłuższą chwilę i czuję się już bardziej rozluźniona to mam ochotę na jakąś bliskość. Może ja się tego na siłę doszukuję... A tak mentalnie mnie nie pociąga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez socorro 10 lut 2014, 12:13
poem,
nie rozumiem- facet mentalnie Cię nie pociąga, fizycznie też tak na dwa razy- to co Cię przy nim trzyma? czemu się z nim spotykasz?
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez tahela 10 lut 2014, 13:20
poem napisał(a):
no i z jednej strony trzeba czasu, żeby to stwierdzić czy się do siebie pasuje,

a długo tego Pana znasz?
a z drugiej... może lepiej "szukać" kogoś do kogo będę na 100 procent przekonana.

tak jak sama napisałaś, na to wszystko trzeba czasu :)
i dystans.. dystans też tu jest ważny. taki spokój wewnętrzny, poczucie bezpieczeństwa


"tego Pana" znam od zeszłego weekendu, dwóch dość krótkich spotkań

czyli w sumie go nie znas ;) z,
ale to czy znamy kogos to sie dowiadujemy jjak zaczyna być cięzko i źle, wtedy wychodzi jaki kto jest

-- 10 lut 2014, 12:26 --

poem napisał(a):U mnie teraz znowu wątpliwości, jest jakoś tak na zmianę, dobrze-źle-dobrze-źle...

Chyba nie potrafię wyznaczać takich granic, w których będę czuła się dobrze, komfortowo, dopiero po czasie widzę, że zrobiłam coś czego nie chciałam.

a co bys chciała zeby cały czas dobrze , tak sie nie da życie to nie bajka niestety ,czasem jest też źle
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez poem 10 lut 2014, 18:35
socorro napisał(a):poem,
nie rozumiem- facet mentalnie Cię nie pociąga, fizycznie też tak na dwa razy- to co Cię przy nim trzyma? czemu się z nim spotykasz?

Trzymałam się głównie tego, że "przecież on mi się spodobał jak tylko go zobaczyłam". Tego samego wieczoru siedzieliśmy razem jeszcze sporo czasu po tym jak wszyscy się rozeszli. On zaproponował, żebyśmy się spotkali. Do tego całowaliśmy się i było naprawdę cudownie... Więc chyba cała ta sytuacja mnie oczarowała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez socorro 10 lut 2014, 19:01
Więc chyba cała ta sytuacja mnie oczarowała.

no właśnie, odpowiada Ci sytuacja a nie ten konkretny facet.
ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy nadal spotykać się z kimś, kto mnie w żaden sposób nie pociąga, a jedyne co mnie przy nim trzyma- to po prostu możliwość spędzenia w miły sposób czasu. albo powiedziałabym wprost gościowi jakie są moje odczucia
trzymaj się ciepło ;)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Początki w związkach

przez ladyfinger88 10 lut 2014, 23:53
poem napisał(a):
socorro napisał(a):poem,
nie rozumiem- facet mentalnie Cię nie pociąga, fizycznie też tak na dwa razy- to co Cię przy nim trzyma? czemu się z nim spotykasz?

Trzymałam się głównie tego, że "przecież on mi się spodobał jak tylko go zobaczyłam". Tego samego wieczoru siedzieliśmy razem jeszcze sporo czasu po tym jak wszyscy się rozeszli. On zaproponował, żebyśmy się spotkali. Do tego całowaliśmy się i było naprawdę cudownie... Więc chyba cała ta sytuacja mnie oczarowała.


Dokładnie, socorro ma rację! Tracisz czas na kogoś kto Ci się nie podoba, ale z którym miło się spędza czas. A pomyśl jak miło by było gdybyś poznała kogoś, z kim nie tylko miło się spędza czas ale także Ci się podoba. Nie ma sensu tracić czasu na związek, z którego czujesz, że nic nie będzie, chyba, że jest inaczej?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 lut 2014, 20:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do