Początki w związkach

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 27 sty 2014, 21:08
lunatic, podejście jak najbardziej uzasadnione, ale tylko jeśli czujesz się dobrze bez partnera;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Początki w związkach

przez lunatic 27 sty 2014, 21:59
wysłowiona,
nie czuje, ale czasem trzeba wybrać mniejsze zło
Offline
Posty
5335
Dołączył(a)
07 lis 2010, 10:55

Początki w związkach

przez Ketmia 28 sty 2014, 00:15
Przychylność wobec siebie ułatwia początki w związku. Wątpiłam kiedyś czy w parze może być mi lepiej niż samotnie. Z perspektywy czasu myślę, że warto było dać sobie szansę pomimo wątpliwości i wcześniejszych doświadczeń.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
27 gru 2013, 21:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 28 sty 2014, 11:17
wysłowiona,
nie czuje, ale czasem trzeba wybrać mniejsze zło


Też tak myślałam, jak się męczyłam z nerwicą. Że muszę wybierać mniejsze zło i nie narażać się na stres. Ale to rezygnowanie z życia naprawdę się nie opłaca. Myślisz, że nie masz opcji, ale możesz jeszcze podjąć wyzwanie, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Merridell 29 sty 2014, 00:35
Ketmia napisał(a):Przychylność wobec siebie ułatwia początki w związku.


Jednak ma swoje granice i jeśli pojawiają się jakieś problemy, to trzeba o nich rozmawiać, wspólnie szukać rozwiązania. Tak właśnie buduje się silny związek, wtedy kiedy przepracowuje się problemy, a następnie razem idzie dalej.
Wszystko można zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
26 gru 2012, 00:46
Lokalizacja
Lublin

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 29 sty 2014, 08:26
Jednak ma swoje granice i jeśli pojawiają się jakieś problemy, to trzeba o nich rozmawiać, wspólnie szukać rozwiązania. Tak właśnie buduje się silny związek, wtedy kiedy przepracowuje się problemy, a następnie razem idzie dalej.


To zdecydowanie jedna z najważniejszych rzeczy, jakich można się nauczyć. Można mieć związek partnerski, na odległość, o tradycyjnych wartościach, z dziećmi, bez dzieci itp., ale wszystko trzeba obgadać :)

Ale zgadzam się z Ketmią, że przychylność w stosunku do siebie zawsze powinna być na pierwszym miejscu. W sumie nie tylko w związku ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Merridell 29 sty 2014, 08:57
Dlatego od początku szczere relacje są dla mnie bardzo ważne, a do największych błędów należy brak takich relacji i jednoczesne tłumienie w sobie wyznania tego, co nam się nie podoba, podczas gdy wspólnie można byłoby spróbować to zmienić.
Wszystko można zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
26 gru 2012, 00:46
Lokalizacja
Lublin

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 29 sty 2014, 10:58
Merridell napisał(a):Jednak ma swoje granice i jeśli pojawiają się jakieś problemy, to trzeba o nich rozmawiać, wspólnie szukać rozwiązania. Tak właśnie buduje się silny związek, wtedy kiedy przepracowuje się problemy, a następnie razem idzie dalej.

Haha, i to jest właśnie klucz do sukcesu. Znam niestety takich, którzy od początkowej fazy znajomości oczekują przede wszystkim motyli w brzuchu, dzikiej fazy na spędzanie każdej wolnej chwili razem, takiego typowego szczeniackiego "zakochania", a kiedy pojawia się problem klapeczki z oczu spadają, nagłe "rozczarowanie" i do wiedzenia. Spotkało mnie to niestety i teraz ciężko to odchorowuję. Kluczem jest wygrzebać spośród tych latających motyli kroplę krytycznego spojrzenia na daną osobę, zastanowić się czy aby to "zakochanie" to nie tylko pożądanie, chęć zdobycia i dowartościowania siebie. Ale prawda jest też taka, że jeśli ktoś po pojawieniu się pierwszego problemu nagle się rozmyśla nie warto za nim płakać, od razu można się domyślić prawdziwych motywów takiego człowieka i pokazuje czego tak naprawdę oczekuje od związków, czyli płytkiej fazy "zakochania" i bezproblemowego życia, a nie ma czegoś takiego, problemy ZAWSZE się pojawią. Ale rozwiązania trzeba CHCIEĆ szukać, natomiast w dzisiejszych czasach ludzie nie szukają rozwiązania tylko następnej partnerki/partnera, który nie będzie sprawiał żadnych problemów. Mnie się to kojarzy z brakiem krytycyzmu i próbą znalezienia kogoś, kto bezkrytycznie będzie na nas patrzył i akceptował absolutnie wszystko. Krótko mówiąc dla mnie to patologiczna sytuacja, która prędzej czy później doprowadzi do nieszczęścia.

Moim głównym problemem w relacjach, w zasadzie wszystkich jest długość czasu jaki potrzebuję na otworzenie się. Kiedyś wszystko co powiedziałam o sobie i o wielu innych sprawach zostało w podły sposób wykorzystane przeciwko mnie. Teraz nie potrafię, a może i nie chcę od razu wtajemniczać każdego w swoje życie, dlatego potrzebuję dużo czasu, żeby choć trochę zaufać i powoli zacząć coś o sobie opowiadać. Mnie szczerość w związku (oczywiście tylko z mojej strony) doprowadziła do skraju załamania, wszystko, absolutnie wszystko zostało obrócone przeciwko mnie. Tak więc teraz nie szafuję informacjami na swój temat i swojego życia gdziekolwiek. Aż zaryzykuję stwierdzenie, że trzeba sobie na to zasłużyć. I nie mówię tego jako narcyz, który każe o siebie walczyć, bo jest tak wspaniały. Po prostu moja prywatność jest dla mnie skarbem, moje myśli i uczucia są moje i nie pozwolę, żeby byle kto śmiał się z tego lub rozgłaszał dookoła. Być może z tego powodu mogę się wydawać płytką osobą. Nie obchodzi mnie to. Jeśli ktoś nie rozumie, że niektórzy potrzebują więcej czasu na zacieśnianie relacji i zwierzenia to jest ich problem, nie mój i jestem zdania, że kogoś kto ocenia po pozorach nie ma co żałować.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Początki w związkach

przez aardvark3 29 sty 2014, 11:14
Kazdy zwiazek to rodzaj niepisanej umowy. I to my okreslamy warunki - mam na mysli osoby zainteresowane.
I tutaj jak sobie poscielesz tak sie wyspisz.
Nie ma gotowcow - tzn sa ale zdarzaja sie raz na miliard.
Nad zwiazkiem trzeba pracowac i powinny to robic obydwie strony.
Jest problem - rozwiazac, a nie zamiatac pod dywan bo wtedy go nie widac. A jak nie widac to go nie ma. Podejscie gimbazy.
Ktos przede mna wspomnial o leku przed mowieniem o niektorych sprawach. Jesli ten lek wystepuje a bariera jest zbyt silna - takiemu zwiazkowi wroze rychla smierc.
Nie twierdze, ze trzeba mowic sobie wszystko totalnie (jest takie stare powiedzenie babci: chlopu sie calej dupy nie pokazuje ;) ) - trzeba zostawic sobie maly skarbczyk na sprawy tylko nasze, ale glowne problemy musza byc dyskutowane na forum zwiazku.
Otwartosc, zaufanie, szczerosc.
Zaufanie.
Mnie to slowo otworzylo oczy i drzwi do przyszlosci.
Nie obietnice ale czyny, dowody, to co widzimy, efekty dzialania, nastawienie ktore tez uwidacznia sie w czynach.
Obiecac, powiedziec mozna wszystko bez mala.
Choc slowa kusza bo brzmia zwykle jak cos, co chcemy, pragniemy uslyszec. Taki syreni spiew.
Lapiemy sie na te slowa jak ryba na wedke...

Otwartosz, zaufanie, szczerosc, przyjazn.
Jesli Cie lubie to moge Cie kochac. Nigdy odwrotnie bo bywa ze kochamy a nie lubimy (tzn tylko mowimy ze kochamy i to jest slowo bo jak mozna kochac a nie lubic, nie byc przyjacielem, nie ufac?), chcemy kochac a nie kochamy a to ogromna roznica.
Jak sie powtorzy kocham sto razy to co - milosc sama sie zjawi?
Milosc, wiez jest albo jej nie ma. Cala reszta to samooszukiwanie sie.
Uwierzcie, cos wiem na ten temat. Zbyt czesto sie oszukiwalam i na wlasne zyczenie wlazilam w gowno po szyje. A wydostac sie wcale nie jest tak latwo...
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 sty 2014, 12:52
Jesli Cie lubie to moge Cie kochac. Nigdy odwrotnie bo bywa ze kochamy a nie lubimy (tzn tylko mowimy ze kochamy i to jest slowo bo jak mozna kochac a nie lubic, nie byc przyjacielem, nie ufac?), chcemy kochac a nie kochamy a to ogromna roznica.

Bardzo dobrze to ujelas. I moze nie tyle chcemy co kchamy ale ni jest to zdrowa milosc
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Merridell 29 sty 2014, 13:29
MalaMi1001 napisał(a):Ale prawda jest też taka, że jeśli ktoś po pojawieniu się pierwszego problemu nagle się rozmyśla nie warto za nim płakać, od razu można się domyślić prawdziwych motywów takiego człowieka i pokazuje czego tak naprawdę oczekuje od związków, czyli płytkiej fazy "zakochania" i bezproblemowego życia, a nie ma czegoś takiego, problemy ZAWSZE się pojawią. Ale rozwiązania trzeba CHCIEĆ szukać, natomiast w dzisiejszych czasach ludzie nie szukają rozwiązania tylko następnej partnerki/partnera, który nie będzie sprawiał żadnych problemów.


Problemy zawsze się pojawią jednak szukanie rozwiązania nie zawsze jest łatwe, bo ludzie często nie potrafią o nich rozmawiać i wybierają tłumienie w sobie emocji. Jednak właśnie wspólne osiąganie porozumienia jest w tej sytuacji najbardziej budujące, a destruktywny jest brak relacji i unikanie szczerej rozmowy. Na dłuższą metę nie da się udawać, że czegoś nie ma, nikt tego nie wytrzyma. Dlatego od początku trzeba się uczyć ze sobą szczerze rozmawiać, uczyć ze sobą być, a to właśnie wymaga czasu.


MalaMi1001 napisał(a):Moim głównym problemem w relacjach, w zasadzie wszystkich jest długość czasu jaki potrzebuję na otworzenie się.

MalaMi1001 napisał(a):Jeśli ktoś nie rozumie, że niektórzy potrzebują więcej czasu na zacieśnianie relacji i zwierzenia to jest ich problem, nie mój i jestem zdania, że kogoś kto ocenia po pozorach nie ma co żałować.


Ostatnio zaczyna do mnie docierać jak ważny jest właśnie ten czas, czyli bycie ze sobą coraz dłużej. Po prostu czas.
Wszystko można zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
26 gru 2012, 00:46
Lokalizacja
Lublin

Początki w związkach

przez aardvark3 29 sty 2014, 16:47
Merridell napisał(a):Problemy zawsze się pojawią jednak szukanie rozwiązania nie zawsze jest łatwe, bo ludzie często nie potrafią o nich rozmawiać i wybierają tłumienie w sobie emocji. Jednak właśnie wspólne osiąganie porozumienia jest w tej sytuacji najbardziej budujące, a destruktywny jest brak relacji i unikanie szczerej rozmowy. Na dłuższą metę nie da się udawać, że czegoś nie ma, nikt tego nie wytrzyma.

Bylam w przeszlosci w takiej sytuacji raz. Zapieprzylam rowno na calej linii i byla to moja wina, moja zasluga w 100%, bliski mi czlowiek nie mial w tym zadnego udzialu.
Mogl odejsc i nie winilabym go za to bo sama sobie to zalatwilam. Koniec. Kropka.
Moglam przemilczec i nie powiedziec nic, jesli jednak zdecydowalismy sie na prawde i szczerosc, i zaufanie - to trzeba bylo przyznac sie do winy.
Bylam przekonana, ze odejdzie.
A on byl ze mna i powiedzial wtedy takie slowa: niewazne kto zawalil, naprawimy to razem bo przeciez jestesmy razem.
Bylam wtedy duzo mlodsza i jeszcze wierzylam w idealy mimo iz zycie dalo mi w dupe.
A potem dalo jeszcze bardziej i przestalam w idealy wierzyc. OK, wierzylam ze jest wspolnota, wiez, zaufanie ale dla mnie tego zabraklo i godzilam sie z tym.

Ciekawe tez, ze jestem osoba lojalna i nie zostawiam ludzi w potrzebie, jestem przy nich bez wzgledu na wszystko. Bez wzajemnosci. Jak nie ma wzajemnosci tosie odwracam i ide w swoja strone. Zwiazek przestaje istniec bo nie bede wykonywala pracy za dwoje.
Ludziom sie w wiekszosci wydaje ze jak juz padnie "kocham" to wszystko samo sie pouklada. Wystarczy rzec - i zycie rozwija sie jak czerwony dywan a my siedzimy i miody spijamy.
Niewielu wie, ze zwiazek to ciezka praca obojga. Tzn moze wie ale nie przyjmuje do wiadomosci. No jak to - kochamy sie wiec wszystko na nas pracuje!
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez poem 06 lut 2014, 11:38
Ja znowu "trafiłam" (to chyba złe słowo, ale nie wiem jak to inaczej określić; po prostu źle oceniłam) na starszego ode mnie o jakieś 8 lat. Przeraża mnie to. Zwyczajnie mi czasem wstyd za siebie... swoje zagubienie życiowe, brak szkoły, brak pracy... i inne takie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez socorro 06 lut 2014, 11:48
poem,
co jest przerażającego w tym, że facet jest od Ciebie 8 lat starszy?
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do