Początki w związkach

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez NN4V 06 lis 2015, 11:00
Konkrety, czyli ustalanie warunków transakcji jaką każdy związek jest. :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez black swan 06 lis 2015, 23:45
Artemizja napisał(a):black swan, zależy jeszcze co się rozumie przez konkrety ;)

Konkrety, czyli czego od siebie nawzajem chcemy, o co nam chodzi i finalnie słowny deal. ;)
NN4V napisał(a):Konkrety, czyli ustalanie warunków transakcji jaką każdy związek jest.

Heh, no może nie każdy, bo nie wiem jak jest u innych. W sumie dla mnie kiedyś to też nie było oczywiste, że związek to deal. Ale teraz już jest.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Początki w związkach

przez bonsai 06 lis 2015, 23:59
Tia, to może od razu podpisać umowę czasową, a potem dokonać rozliczenia, przyznać premię lub zwolnić. :roll: Związek to chemia, miłość, przyjemność z przebywania razem, wspólne cele i... cała reszta rzeczy, których nie da się przewidzieć i które mogą czasami poróżnić partnerów. Jeśli jednak podstawy wciąż istnieją, to owe różnice nie muszą prowadzić do rozłamu. Nazywanie związku dealem to, przynajmniej moim zdaniem, słaby pomysł. Nie odzierajmy bycia razem z tej fajnej emocjonalności i elementu magicznego, w które to rzeczy wierzyło się za młodu. :>
bonsai
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez black swan 07 lis 2015, 00:15
bonsai, no tak, tak, jest tak, nie zaprzeczę... Ale może być też zwykły deal. Doszłam do takiego punktu, w którym nadzieje na piękną miłość, wspólne cele itp wyczerpały się trochę. Wypaliłam się, jeśli chodzi o intensywne związki. Teraz widzę czysty deal, nawet mogłabym podpisać kontrakt jakby druga strona miała taką potrzebę (pewnie i tak nie miałby on mocy prawnej)...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez NN4V 07 lis 2015, 14:58
Zwiędła Łodyga nie zobaczy transakcji w sytuacji gdy dwie strony przebywają ze sobą dla przyjemności, jaką wzajemnie sobie tą obecnościa dają. To jednak jest transakcja. On jest hipokrytą niezdolnym do spojrzenia na rzeczywistość pod różnymi kątami. Ma horyzont ograniczony społecznymi stereotypami i stroni od czytania dzieł ludzi mądrzejszych od niego. Natomiast jego zdolność do przekręcania czyichś wypowiedzi, celem dopasowania ich do własnej wizji postrzegania świata, jest znaczna.
Taka adaptacja - najwidoczniej służy mu.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początki w związkach

przez bonsai 07 lis 2015, 15:10
Zdechły Kot nie odczyta ludzkich emocji, bo oprócz socjopatii cierpi na pewien rodzaj autyzmu. Najpierw musi przeczytać czym coś jest, by móc to dostrzec, spróbować zrozumieć i podpiąć pod jakąś definicję. Bez tego jest tak martwy w środku, jak kot, którego czci, co zresztą bardzo pasuje do wizerunku pana wchodzącego w okres andropauzy. Tworzenie patologicznych relacji, obwieszczanie tego całemu światu i zanudzanie użytkowników swoim pseudopsychologicznym bełkotem, to cechy dominujące Zdechłego Kota, które, mimo upływającego czasu, nie tracą na sile. :bezradny:
bonsai
Offline

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Evia 07 lis 2015, 15:25
Również uważam, że związek jest zwyczajną formą transakcji.
Pamiętam jak kiedyś wyraziłam ten pogląd przy swoim facecie... Z jego strony nastąpił wtedy mega bulwers :lol:
Podejrzewam, że do tej pory by go ruszyło wspomnienie tamtych słów, a powiedziałam jedynie, że ludzie wiążą się ze sobą w pary ponieważ tak jest łatwiej żyć
Prawdopodobnie w większości przypadków jest to mechanizm podświadomy czy też instynktowny dlatego też wiele osób może się zaperzać, i może to i lepiej bo gdyby każdy człowiek byłby tego świadom, to wiele osób posuwałoby się do premedytacji, co nie koniecznie miałoby dobry wpływ na ogół społeczeństwa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez NN4V 07 lis 2015, 18:59
Evia, ale czy utrzymywanie tej całej romantycznej hipokryzji ma dobry wpływ?
Wydaje się, że ten system się nie sprawdza, w swej głupocie będąc źródłem wielu nieszczęść. Nieszczęść dotyczących tych najmłodszych - najbardziej bezbronnych.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Evia 07 lis 2015, 21:22
NN4V, nie wiem, może w niektórych przypadkach ma dobry wpływ. Np u osób rozhisteryzowanych, nie logicznych itd.
Może lepiej żeby za niektórych odpowiadał instykt/podświadomość a nie "rozum" :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początki w związkach

przez zal, bol,bezradnosc 07 lis 2015, 23:46
czesc, mam chec opisac swoj zwiazek z osoba chorujaca na nerwice lekowa a raczej przebieg tego zwiazku bo wlasnie sie skonczyl, obydwoje mamy po 27 lat mieszkamy w Angli, poznalismy sie takze tutaj, bylismy razem 1,5 roku , dziewczyna z ktora bylem przeszla w zyciu duzo stresu pochodzi z rodziny alkocholikow, postaram sie opisac jej zycie,miala 3 zwiazki przedemna, 1-za malolata dowiedziala sie o zdradzie, 2-powazny jej zyciowa milosc, 3 -podobny do naszego wyzwiska, agresja, ponizanie siebie wzajemnie, 2-zwiazek rozstala sie z dawnym chlopakiem po czym pogodzili sie na odleglos (juz po zwiazku 3 ona tu on w PL) i planowali zycie po paru miesiacach chlopak zmarl na zawal w pl, pozniej poznala tutaj znajomego ktory sie w niej zakochal, dnia kiedy chciala mu powiedziec ze nie beda sie juz spotykac wogole bo ona traktuje go tylko jak kolege chlopak pijany na jej oczach spadl ze schodow tamowala mu krew do przyjazdu karetki, lezal w spiace miesiac , pozniej zerwala z nim kontakt-wszystko w bardzo duzym skrocie. Nasz zwiazek zaczol sie zle po paru randkach spalilo sie moje i brata mieszkanie w PL musialem wyjechach do Polski na miesiac po powrocie zaczelismy sie spotykac, po dwoch misiacach przeprowadzila sie do mnie i praktycznie po miesiacu zaczely sie klotnie, wytykanie wszystkiego co robie zle, brak humoru, brak checi rozmowy z jej strony, naduzywanie alkocholu, pila sama po to zeby sie uspokoic, pozniej sprawdzanie tel, emailu odcinanie mnie od znajomych ,chora zazdrosc o wszystkich do okola, rekoczyny, wrazenie jakby myslala tylko o sobie jakby nie brala mnie pod uwage nie bylo kompromisow alo tak jak ona chce albo klotnia na calego po drodze dorzucilo sie poczatki raka ,wiecej alkocholu wiecej klotni, przemocy wzajemniej i tak do momentu az zycie z nia stalo sie dla mnie meczarnia, moje nerwy juz nie wytrzymaly ten zwizek mnie zmienil ,ciagle pretensje i rekoczyny , potrafila uderzyc mniw w twarz z usmiechem na buzi tak jakby byla z siebie dumna ze to zrobila tak jakby ja to budowalo ja ze jest lepsza, rekoczyny pare razy zmienily sie w bojki przemoc z dwoch stron nie dawalem juz rady nie moglem zniesc jej usmiechu na buzi po jej uderzeniach, wszystko urosło w sile i tak o to rozstalismy sie ona sie wyprowadzila za moja namowa. Wiedzialem ze ja kochalem teraz
nie wiem co to bylo za uczucie zastanawiam sie czy to nerwica czy charakter chcialem zeby sie leczyla skonczylo sie na odzywkach typu sam sie lecz , sam jestes chory, czuje ze stracilem cos waznego w swoim zyciu dziewczyne ktora mogla byc moja zona ale bedac dalej w zwiaku z nia ryzykowalbym ze sam nie wyrobie juz nie mialem sily do zycia, chodzilem rostrzesiony, przestraszony co bedzie jutro ,ona patrzyla tylko na swoje uczucia , pod koniec zwiazku zaczela wychodzic na pare dni imprezy z kolezankami z duza ilosci alkocholu nie patrzac na moje uczucia, do wyjscia prowokowaly jak blache powode takie jak to ze pojechalem do mechanika i znajomego na 30 min jak ona dopiero wrocila od kolezanki po 6 godzinach, choroba czy charakter?
Posty
8
Dołączył(a)
07 lis 2015, 22:58

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez refren 08 lis 2015, 00:18
zal, bol,bezradnosc napisał(a):czuje ze stracilem cos waznego w swoim zyciu dziewczyne ktora mogla byc moja zona


Z całego tego opisu nie wynika, że jest to osoba nadająca się na żonę, widać same problemy. Jeśli ona nie rozumie, że zachowuje się w sposób niszczący dla drugiej osoby, nie chce się leczyć, to dalej by było, tak jak było i dalej by niszczyła. Nie masz na nią wpływu i nie jesteś w stanie jej zmienić, te problemy by nie znikły, tylko się nasilały. Nie jesteś w stanie wygrać z jej dzieciństwem, osobowością, nerwicą wbrew niej i bez jej chęci, współpracy. Moim zdaniem jeśli się nie ogarnie po Waszym rozstaniu, to przepadła ostatnia szansa, że się ułoży.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez cyklopka 08 lis 2015, 00:24
To co pisze refren, tyle że ja tu nie widzę nerwicy lękowej tylko alkoholizm z zaburzeniami nastroju.

Żal mi tej dziewczyny z opisu, ale będzie ci bez niej w życiu dużo łatwiej.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7962
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Początki w związkach

przez zal, bol,bezradnosc 08 lis 2015, 00:32
nie chodzilo mi zeby bylo łatwiej tylko zeby bylo razem ale stracilem juz nadzieje ze ona sie moze zmienic ,zdaje sobie z tego sprawe ona mowila ze i tak juz dlugo nie pozyje ze umrze niedlugo wiem ze albo sie pozbiera bedzie miala wiecej obowiazkow, w naszym zwiazku ja cignelem wszystki sprawy przyziemne do przodu, albo ... bedzie gorzej zal mi jej troche nie rozumiem czemu jest w niej tyle jadu zlosci
Posty
8
Dołączył(a)
07 lis 2015, 22:58

Początki w związkach

przez zal, bol,bezradnosc 08 lis 2015, 00:35
co do zony to byla oddana poszla by za mna w ogien ale nie potrafila dla mnie przestac pic
Posty
8
Dołączył(a)
07 lis 2015, 22:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do