Początki w związkach

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez SrebrnaSowa 25 maja 2015, 08:03
U mnie cały czas jest jakis problem. Od 4 lat.
I zazwyczaj przeze mnie.
Nawet jeśli jest dobrze przez kilka miesięcy , coś się zepsuje.
I kiedy ja jestem święcie przekonana że to niedociągnięcia tej drugiej osoby, okazuje się że to przez moje wady bądź braki w umiejętnościach .
A czasem wychodzi na to że albo zbyt wiele wymagam, albo mam dziwne pojęcia ,które nie znajdują odpowiedników w świecie realnym.
INFP-T
4w5


Z każdym dniem , namiętniej całujesz swoją własną Noc...

Gustuję w tchnieniach myśli, o smaku niebieskich migdałów .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2862
Dołączył(a)
29 mar 2015, 14:48
Lokalizacja
Między Wersami

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez NN4V 25 maja 2015, 08:11
SrebrnaSowa napisał(a):U mnie cały czas jest jakis problem. Od 4 lat.
I zazwyczaj przeze mnie.
Nawet jeśli jest dobrze przez kilka miesięcy , coś się zepsuje.
I kiedy ja jestem święcie przekonana że to niedociągnięcia tej drugiej osoby, okazuje się że to przez moje wady bądź braki w umiejętnościach .
A czasem wychodzi na to że albo zbyt wiele wymagam, albo mam dziwne pojęcia ,które nie znajdują odpowiedników w świecie realnym.


A kto taką diagnozę stawia?

SmutnaTęcza napisał(a):Pytanie do Pań - czy wasi faceci chociaż raz zabrali was do restauracji (ale nie do fastfooda) i czy chociaż raz dostałyście od nich kwiaty? :( :-|

A co wy jesteście krowy i żrecie roslinność? ;)
Jaki inny pożytek z kwiatów?
Narzucono wam jakies durne symbole i nie potraficie wyzwolić się z powielania schematów.
Jak by mi dziewczyna miauczała o kwiaty, to ją na psychoterapię wysyłam natychmiast. :twisted:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez SrebrnaSowa 25 maja 2015, 08:21
To nie jest diagnoza. To są wnioski.

***
Wydaje mi się że kwiatki i zabieranie do restauracji to symbolika.
Chodzi jedynie o to by facet po słowach " tak będę z Tobą , kocham Cię , jesteś dla mnie najważniejszy " nie stracił rozumu i nie napuszył się jak paw.

Chodzi o to by pokazywał w jakikolwiek sposób że dalej jest się dla niego numer 1, a nie telewizor komputer i koleszcy .

zamiast kwiatów niech kupi czekoladę albo nie wiem... niech sam coś upiecze... albo niech wykaże się kreatywnością - może coś narysować .
Czasem wystarczy gdy puści jakąś wspólną piosenkę .

A zabrać to mnie może i na kebaba albo na pizzę , albo na zapiekanki.... byle by powiedział " chodź zjemy dziś tam i tam , nie gotuj "
INFP-T
4w5


Z każdym dniem , namiętniej całujesz swoją własną Noc...

Gustuję w tchnieniach myśli, o smaku niebieskich migdałów .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2862
Dołączył(a)
29 mar 2015, 14:48
Lokalizacja
Między Wersami

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początki w związkach

przez izaa 25 maja 2015, 11:36
NN4V ja nie krowa, nie żrę kwiatów, za to storczykiem nigdy nie pogardzę haha :D lubie je bo odwdzięczają sie kwiatami za dobrą uprawę.
A własnie, że symbole są ważne. Pewnie jesteś innym typem człowieka niż SmutnaTęcza, a ja nie widzę powodu by wyśmiewać jej pytanie. W związku trzeba o siebie dbać, ale też trzeba mówić o swoich oczekiwaniach. Chcesz kwiaty? To mu to powiedz. Chcesz do restauracji? Zaproponuj mu to następnym razem :)
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez refren 25 maja 2015, 14:03
SrebrnaSowa napisał(a):U mnie cały czas jest jakis problem. Od 4 lat.
I zazwyczaj przeze mnie.
Nawet jeśli jest dobrze przez kilka miesięcy , coś się zepsuje.
I kiedy ja jestem święcie przekonana że to niedociągnięcia tej drugiej osoby, okazuje się że to przez moje wady bądź braki w umiejętnościach .
A czasem wychodzi na to że albo zbyt wiele wymagam, albo mam dziwne pojęcia ,które nie znajdują odpowiedników w świecie realnym.


SrebrnaSowa, nie znam sytuacji, ale to co piszesz jest, jak na mój nos, zbyt jednostronne.Raczej poza skrajnymi przypadkami nie jest tak, że problem jest tylko po jednej stronie, a pisanie o tym, że za wiele wymagasz, mnie niepokoi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Początki w związkach

przez ego 25 maja 2015, 14:25
Jak jakaś kobieta chce kwiatków, to czemu sobie sama ich nie kupi? Mnie osobiście szkoda by było pieniędzy na taką głupotę, co nie dość, że w uj kosztuje, to jeszcze po paru dniach ląduje w koszu. Równie dobrze, to można od razu wziąć te pół stówy i pieprznąć w kosz, ostateczny skutek ten sam.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez SrebrnaSowa 25 maja 2015, 14:45
refren napisał(a):
SrebrnaSowa napisał(a):U mnie cały czas jest jakis problem. Od 4 lat.
I zazwyczaj przeze mnie.
Nawet jeśli jest dobrze przez kilka miesięcy , coś się zepsuje.
I kiedy ja jestem święcie przekonana że to niedociągnięcia tej drugiej osoby, okazuje się że to przez moje wady bądź braki w umiejętnościach .
A czasem wychodzi na to że albo zbyt wiele wymagam, albo mam dziwne pojęcia ,które nie znajdują odpowiedników w świecie realnym.


SrebrnaSowa, nie znam sytuacji, ale to co piszesz jest, jak na mój nos, zbyt jednostronne.Raczej poza skrajnymi przypadkami nie jest tak, że problem jest tylko po jednej stronie, a pisanie o tym, że za wiele wymagasz, mnie niepokoi.




Wczoraj do tego doszłam.
Że w sumie mój chłopak ciągle trzyma mnie w ryzach , ja się sypię mu przez palce a on z powrotem do kubełka , dobrze upchnie, i znów się trzyma piaskowa babka ! A tak na poważnie....
Od początku naszego związku mam poważne problemy ze sobą ( nazywałam je "problemy z ludźmi ") . W sumie zawsze wchodził w moje problemy i starał się jako tako mi pomagać . Tyle że wczoraj zwrócił mi uwagę że zawsze najgorzej on na Tym wychodzi.
Kiedy się zaczeliśmy spotykać nienawidziłam swoich rodziców, okres buntu wiadomo nastoletni mózg i kilka innych czynników, ledwo co mogłam z nimi rozmawiać , tak ich miałam dość . Jako że w jego oczach działa mi się krzywda, sam ich znienawidził. Tyle że ja teraz się z nimi pogodziłam - wiadomo to moje rodzice, a on został trochę na uboczu. Choć teraz już rodzice starają się znów "wziąć go w swoje objęcia".
Następny przykład kiedy zaczęliśmy pracę , po kolei denerwowały mnie różne osoby - tym że gówno w pracy robią a dostają więcej od tych którzy pracują , do tych które robią mi na złość w pracy, do tych co mi głupio nad głową pierdolą , do tych którzy nawet się nie odzywają ( byłam zazdrosna o chłopaka wtedy ,.... ) , do tych którzy mają dziwny głos i się wymądrzają drąc ryja na cały magazyn byle by tylko mnie upomnieć .
Kolejna robota i kolejni ludzie którzy " mnie wkurwiają ".... cała masa, od kierowników którzy non stop mnie upominają ( nie wiem dlaczego , nie mogę tego pojąć , pracujemy z chłopakiem razem, robię więcej niż on [ mamy akord ] , niż większość facetów na całym zakładzie, a oni wiecznie mają probllemy , a to że mam robić szybciej , a to że coś zrobiłam za wysoko, a że nie wiem źle podpięłam maszynę ... i uj wie co jeszcze ! A mojemu facetowi nic a nic nie powiedzieli ! Nigdy ! Nawet jak chodzi o nasz wspólny urlop to mnie wołają ! jakby wyczuli że jestem słaba i że nie otworzę gęby ) no i z większą ilością pracowników mam problem, po prostu jak mi dowalą , to czuję jak mi krew buzuje jestem wściekła, zaraz wychodzą drgawki ,ale zazwyczaj spuszczam głowę i robię co muszę , dopiero kiedy nakręcę się w głowie , kiedy mam natłok myśli " jak Ty się tak możesz dawać " to otwiera mi się buzia, ale i tak za słabo , by przegonić dystans który już podzielił moją reakcję a sytuację .
No i kiedy mi pracownicy dopieprzali to chłopak stanął w mojej obronie, po kilku tygodniach jeden z tych który mi dowalał zaproponował że da mi tablętkę , bo widział że bolą mnie plecy , no to jakoś tak wyszło że się nie gniewałam tylko normalnie znów przeszliśmy na "cześć " , jak zobaczył to mój chłopak to się wkurzył, bo powiedział że staje w mojej obronie, nie gada przez to z kolesiem , a ja sobie z nim gadam i on wtedy na debila wychodzi.
Był okres że denerwowała mnie jego matka . Ale w sumie już sobie to wyjaśniłam. Ale jakby nie było długo suszyłam mu głowę o teściówkę .
Następnie ... został jego przyjaciel . Jest taki tępy i idiotyczny . Ma zły wpływ na mojego faceta. Dodatkowo żartował sobie , choć mnie bolały jego żarty. Zarzucono mi że się najzwyczajniej nie znam na żartach ...

Ciągle mam jeszcze mętlik w głowie...

Rodzice mi mówili - zmień się bo będziesz miała problemy z ludźmi,....
Chłopak do teraz wypomina mi że już chyba wie dlaczego nie miałam nigdy znajomych....

Dodatkowo samo moje szczere spojrzenie na sytuację ... praktycznie... Zawsze znajdzie ktoś kto mnie wkurwi, na kim koncentruję gniew, bo zawsze jest ktoś kto robi mi pod górkę .

Jestem osobą bardzo antystadną . Lubię wszystko robić sama i nie lubię gdy ktoś każe mi coś robić tak jak jemu się podoba.
Tym bardziej jeśli wcześniej dostałam całkiem inne wytyczne od osoby dużo wyżej postawionej.

Sama już nie wiem , serio mam mętlik.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2862
Dołączył(a)
29 mar 2015, 14:48
Lokalizacja
Między Wersami

Początki w związkach

przez izaa 25 maja 2015, 15:19
ego kwiaty nie kosztują pół stówy. Można kupić różę za parę złoty. Może lepiej przewalić kasę na fajki i inne używki, co?
Robicie chłopy problem tak gdzie go nie ma. To o was świadczy. Pieniądze są ważne, fajna jest oszczędność, ale proszę was, nie kupicie kwiata kobiecie, bo stracicie parę złoty? Mimo, że sprawiłoby jej to radość? Coś tu jest nie tak.
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Początki w związkach

przez Masturbow 25 maja 2015, 15:43
raz jeden w życiu otrzymałam kwiaty, fikuśny różany bukiecik przyozdobiony na płatkach perełkami i jakoś dziwnie ufryzowany, tak mnie zdjęło żenadą, że wracałam z tym w reklamówce do domu :shock: nie rozumiem, czemu dziewczyny tak bardzo chcą dostawać kwiaty, same w sobie są bardzo spoko, lubię sobie kupować goździki do wazonu, ale kupowania ich świni nie pojmuję, choć to pewnie przez to, że mam coś z głową/dojrzałością i wszystko działające wg schematu wpędza mnie w popłoch i zażenowanie. bez zbędnego pajacowania umiałabym przyjąć chyba tylko snickersa :/ choć kurde raz kolega mi przyniósł ususzone płatki róż, takie w torebce aromatyczne z herbaciarni i było to już jakimś wyłamaniem się z konwencji, a jednak fajnie, no bo kwiaty, bardzo mnie to ujęło :105:
Masturbow
Offline

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez Aurora88 25 maja 2015, 15:52
tak mnie zdjęło żenadą, że wracałam z tym w reklamówce do domu

hehe, jak mój tata, jak za młodu niósł kwiaty dla mamy, to je chował do reklamówki bo głupio mu było iść przez miasto z kwiatami ;)

Ja nawet nie czuję braku tych kwiatów i tych restauracji, ale zawsze wyskoczy ktoś, kto ocenia mój związek pod tym kątem i nie może wyjść z szoku, że mój chłopak nie robi tego albo tamtego. I potem ja zaczynam się zastanawiac i schizować, że on mi przecież kwiatów nie przynosi, na pewno mnie tak mocno nie kocha. Co z tego, że jak się spotykamy co tydzień, to zawsze zamawia pizzę albo suszi (wiem, mało romantyczne - ale ja kocham pizzę). Największe kryzysy miłosne przeżywałam, bo ktoś mi coś nagadał. Na szczęście przechodzi.

Kwiaty kupuję sobie sama ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Początki w związkach

przez izaa 25 maja 2015, 15:56
Napisałam ogólnie o kwiatach. Nie pisałam nic o tym czy to zachowanie dojrzałe czy nie. Chodzi tylko o to, że ot tak bez powodu można czasem drugiej bliskiej osobie sprawić prezent bez myśli "o mój boże wydałem niepotrzebnie 5 zł"
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Początki w związkach

przez ego 25 maja 2015, 17:51
izaa, ja jestem kobietą. I nie mam żadnych nałogów. :angel:
I izaa to nie tak, że ja nie jestem wstanie zrozumieć tego, że niespodziewany prezent może pewnemu typowi kobiety , czy w ogóle ludzi sprawić przyjemność, tylko po prostu nie wiem czemu to mają być akurat kwiaty, gdy można kupić rzecz praktyczniejszą, bo drugie co już mnie kompletnie zdziwiło, jak można mieć jakąś specjalną przyjemność, czy już w ogóle widzieć romantyzm, tam gdzie facet idzie i robi Ci prezent, bo Ty chcesz żeby Ci zrobił.
Z resztą ja mam ten sam "problem" co @Masturbow , dla mnie żadną przyjemnością nie jest iść przez miasto z bukietem, miałam okazję to sprawdzić i na samą myśl o czymś takim kolejnym mnie wzdryga. W domu kwiatki jako ozdoba, też mi nie przeszkadzają, choć zdecydowanie preferuje takie w doniczce, ale iść przez miasto z bukietem , to masakra. Co ja mówię bukietem , raz szłam z jednym tulipanem, i już myślałam,że się zapadnę ze wstydu pod ziemię.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez NN4V 25 maja 2015, 20:05
SrebrnaSowa napisał(a):...A zabrać to mnie może i na kebaba albo na pizzę , albo na zapiekanki.... byle by powiedział " chodź zjemy dziś tam i tam , nie gotuj "

Ostatnio zabrałem kandydatkę na partnerkę w góry i po drodze na pstrąga.
Dobry był - mniam.
A wcześniej pojechałem po nią 500km w jedna stronę, coby dziewczę nie musiało się z ludkami zadawać po drodze.
Co z tego, jak ona jest tak zaburzona, że mówi o widywaniu się 2h tygodniowo.
Ja nie wiem, co to jest za zaburzenie, a wy tu problem zielska wałkujecie.... :twisted:
To się śmieję, bo chyba tylko śmiech mi pozostał.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początki w związkach

Avatar użytkownika
przez refren 25 maja 2015, 21:30
ego napisał(a):Jak jakaś kobieta chce kwiatków, to czemu sobie sama ich nie kupi? Mnie osobiście szkoda by było pieniędzy na taką głupotę, co nie dość, że w uj kosztuje, to jeszcze po paru dniach ląduje w koszu. Równie dobrze, to można od razu wziąć te pół stówy i pieprznąć w kosz, ostateczny skutek ten sam.


Pół stówy to kosztuje wyelegancony bukiet w drogiej kwiaciarni, dobry na ślub albo dla pani nauczycielki od Jasia, jeśli Jasio był zagrożony, na randkę można wybrać z mnóstwa ładnych, tanich bukiecików od straganiarek, np. bukiecik konwalii, ostatecznie można zdewastować krajobraz i zerwać, teraz na przykład jest piękny bez. I jeśli dostajesz kwiaty od swojego chłopaka, nie jest to taki sam skutek jak wyrzucić pieniądze do kosza. Nie każdy lubi to samo i nie musisz być entuzjastycznie nastawiona do kwiatów, jeśli wolisz wyjazd do Paryża albo otwieracz do konserw (na pewno się przyda w przeciwieństwie do kwiatów) to Twój gust, ale mogłabyś zrozumieć, że inni nie uważają, że kwiaty to wyrzucone pieniądze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do