Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 04 lip 2013, 18:10
mark123

Ja w ogóle nie lubię szpitali. Kiedyś często bywałem, od okresu niemowlęcego do 7-go roku życia z powodu pewnych nawracających zaburzeń w moim organizmie. Osobiście pamiętam tylko jeden, ostatni pobyt z tego powodu. Najgorzej było, gdy matka po odwiedzinach szła do domu. Tak beczałem, jakby nie wiadomo co się działo.
Ale jedną rzecz bardzo lubiłem, zupę mleczną na śniadanie.


Ale psychiatrycznych ? Bo w normalnych to też bywałam. Oczywiście częściej w odwiedzinach ale operacje też przechodziłam to musiałam leżeć.

Ja najgorzej się czuję, gdy zdarzy mi się przechodzić koło nastolatków, jak jest ciemno, bo wtedy serce mi wali, drżę i ciężej mi się oddycha, oraz mam myśli, że zaraz się rzucą na mnie.


Ja bardziej boję się swojej reakcji niż ich zaczepek. Słabo znoszę krytykę i w takich momentach jestem nieobliczalna. Boję się utraty kontroli nad zachowaniem,zwłaszcza jak przy sobie mam nóż czy inny niebezpieczny przedmiot. Nie mam obaw,że się na mnie rzucą,bo to mało prawdopodobne. Raczej mogą się pośmiać,zaczepiać,przezywać albo ewentualnie walnąć "z bara" ale nawet takie sytuacje ciężko znoszę.

Ja w wieku 14 lat zacząłem zwracać uwagę na siebie w szkole, robiąc z siebie błazna. Około rok później miałem dostęp do internetu i w szkole znowu zacząłem być cichy, a o uwagę walczyłem w internecie na pewnym forum i pewnym czacie.
Też nie wiem dokładnie, skąd się taka potrzeba bierze


Ja błazna to w liceum z siebie robiłam ; D Ale na szczęście nikt nie miał z tym problemu. A cicha to byłam w gimnazjum.
No niby z tego,że rodzice za mało czasu dzieciom poświęcają ale ja nie wiem czy w moim przypadku też tak jest...

W pełni prawidłowej więzi z rodzicami, to raczej nie miałem nigdy, ale do 20 roku życia była dość dobra. Potem pewnego dnia zaledwie kilkadziesiąt minut zmieniło ją bardzo i tak zostało. Nie wiem, czy wpłynęła na to sytuacja, która się wtedy wydarzyła, czy to zbieg okoliczności, że stało się to po tamtej sytuacji.


Ja miałam dobrą z biologicznymi rodzicami ale z zastępczą to już nie. To,że nie potrafię nawiązać więzi z nową rodziną musi mieć jakiś związek z nieprawidłową więzią z poprzednimi rodzicami,zwłaszcza z matką. W wieku 5 lat miałam stwierdzone zaburzenia emocji. W tym wieku często stwierdza się albo zaburzoną więź albo lęk separacyjny (który jest jej przeciwieństwem). Sądzę,że mogłam mieć stwierdzony ten lęk,nadmierne przywiązanie i dlatego po śmierci rodziców nie potrafiłam już z nikim nawiązać normalnej relacji. Zresztą,nie odbiło się to na mnie w postaci choroby psychicznej czy silnego wstrząsu ale na pewno miało wpływ na moje życie uczuciowe. Byłam świadkiem śmierci mamy i sam fakt jak to przeżyłam świadczy o pewnym spustoszeniu,którego doświadczyłam. Za życia matki byłam niezwykle wrażliwym dzieckiem. Nie mogłam patrzeć,a nawet słuchać chociażby o śmierci psa. Jak w gazecie przeczytałam o jakimś morderstwie to nie mogłam spać po noach. Ale na śmierć własnej matki jakoś spokojnie patrzyłam. Podobnie jak ojciec umarł-odebrałam to bez większych emocji. Taka duża zmiana nie jest nornalna.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 05 lip 2013, 13:30
Ale psychiatrycznych ? Bo w normalnych to też bywałam. Oczywiście częściej w odwiedzinach ale operacje też przechodziłam to musiałam leżeć.

Nie psychiatrycznych, w normalnym bywałem. Emocjonalnie bardzo źle znosiłem bycie pacjentem szpitala. Na pewno źle znosiłem ostatni pobyt, który osobiście pamiętam, wcześniejszych nie pamiętam, więc nie wiem, czy znosiłem dobrze, czy źle. Było na sali też kilka innych dzieci, ale oni z tego, co widziałem, to lepiej znosili pobyt.

No niby z tego,że rodzice za mało czasu dzieciom poświęcają ale ja nie wiem czy w moim przypadku też tak jest...

W moim przypadku też nie wiem, czy rodzice poświęcili mi odpowiednią ilość uwagi, czy jednak nie, bo nie wiem, jaka powinna być odpowiednia ilość.

Za życia matki byłam niezwykle wrażliwym dzieckiem. Nie mogłam patrzeć,a nawet słuchać chociażby o śmierci psa. Jak w gazecie przeczytałam o jakimś morderstwie to nie mogłam spać po noach. Ale na śmierć własnej matki jakoś spokojnie patrzyłam. Podobnie jak ojciec umarł-odebrałam to bez większych emocji. Taka duża zmiana nie jest nornalna.

Ja odkąd mam bardzo dużą nadwrażliwość emocjonalną na punkcie swojej krzywdy (zawsze bardzo łatwo można było sprawić mi przykrość, urazić), a "upośledzoną" wrażliwość na krzywdę innych. Nie rusza mnie, gdy czytam, że człowiekowi, czy zwierzęciu dzieje się nawet bardzo duża krzywda. A gdy słyszę, jak ktoś o tym mówi, to działa wtedy na mnie, ale słabo. Nie mam emocjonalnego rozumienia tekstu, gdy nie dotyczy on w żaden sposób mnie, a gdy ktoś mówi o złej sytuacji i to słyszę, to słabo rozumiem emocjonalnie. Wyjątek stanowi, gdy to widzę, wtedy w większości przypadków emocjonalnie przeżywam na swój sposób, nawet oglądając film, czasami się mocno stresuję, a jeszcze bardziej przeżywam, gdy widzę film z odpowiednią muzyką, wtedy oprócz stresu czasami chcę mi się płakać.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez TAO 05 lip 2013, 15:28
Schwarzi, mark123,

To jakaś masakra, co tu wypisujecie!!!
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
Na terapię kochani na terapię!!!
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 05 lip 2013, 18:35
TAO

I mam taki zamiar. Ale najpierw zmienię miasto.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 06 lip 2013, 21:45
TAO napisał(a):Schwarzi, mark123,

To jakaś masakra, co tu wypisujecie!!!
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
Na terapię kochani na terapię!!!

Gdyby matka mi kazała iść, to poszedłbym szybko.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 06 lip 2013, 22:14
Schwarzi napisał(a):Witam to znowu ja :)
Piszę tu coraz częściej,bo mam tę swiadomość,że jestem w dużej części anonimowa,a poza tym większość ludzi na tym forum przeżywa podobne rozterki,nie czuję się więc samotna.
Wracając do problemu... Zapewne nie jestem jedyną osobą z forumowiczów,która ma na koncie negatywne doświadcznia z własną rodziną.
W swoim życiu funkcjonowałam aż w 2 rodzinach,z których żadna nie potrafiła odpowiednio mnie wychować.
Pierwsi rodzice byli nadopiekńczy,wyręczali mnie we wszystkim i kazali mi być kimś kim nie jestem. Zwłaszcza matka.
Po ich śmierci nowa rodzinka tak sobie mnie wychowała,że nie ufam nikomu (włącznie z nimi), boję się bliskości i jestem wiecznie sfrustrowana.
Z "jedynaczki" w mgnieniu oka stałam się członkiem wielodzietnej rodzinki.
Mimo iż minęło już 7 lat to ja nadal nie potrafię przywyknąć do większej ilości ludzi w domu.
Inna sprawa,że moja kochana rodzinka ma strasznie dziwne metody wychowawcze. Nie mieszczą się one w żadnej z typowych patologii. Nie ma alkoholizmu,chłodu emocjonalnego, przemocy fizycznej,psychicznej i seksualnej. Moja rodzinka stara się robić dobre wrażenie wśród obcych i wśród swoich członków. Każdy jest dostosowany tylko nie ja.
Nie pasuje mi coś w tych ludziach. Niesłusznie otrzymałam etykietkę niezdarny,tępaka, dziecka,które nie radzi sobie ze stresem i którego zdanie się nie liczy. Cokolwiek powiem,cokolwiek poradzę to reszta familii i tak to zleje słowami,że mam siedzieć cicho bo się nie znam. No tak jasne.. taka niesamodzielna osoba jak ja przecież na niczym się nie zna prawda ?
Mam dość pełnionej roli w tej rodzinie. Roli osoby słabej. Tak krótko to nazwę. Osoby,która sobie z niczym nie poradzi, która jest na wszystko mało odporna, którą wszyscy będą w dupę kopać.
Tak moja kochana rodzinka mnie postrzega. Powiem szczerze, że mam tego serdecznie dość. Jestem w tym cholernym domu nastawiona tylko na swojego rodzaju przeżycie. Unikam tych ludzi jak tylko mogę,nie angażuję się w żadne wyjazdy czy rozmowy rodzinne,robię wszystko co mi każą dla świętego spokoju. Boję się tych ludzi, tak dobrze czytacie-boję się. Nie ufam im,skrajnie. Jestem na codzień bardzo grzeczniutka i wykonuję wszystkie polecenia,żeby tylko nie mieć z nimi konfliktów. Ten dom to najgorsze miejsce w jakim przyszło mi żyć. Zapewne przesadzam,bo ludzie mają gorsze rodziny niż moja ale niestety,spotkało mnie to czego od zawsze się bałam-fałszywy obraz mojej osoby podtrzymywany przez członków rodziny. Nie uważam się za osobę słabą,wręcz przeciwnie. Ale co z tego ? Jestem powiedzmy zadowolona ze swojej dużej umiejętności walki o swoje. A moja rodzinka i tak to wyśmieje. Bo przecież tak nie jest,na pewno ludzie będą mnie wykorzystywać i traktować jak gówno. Oczywiście według mojej rodzinki.
Wraz z upływem czasu jest coraz gorzej... Staję się coraz bardziej sztuczna, udaję kogoś kim nie jestem. Rodznka mnie przezywa,pomiata mną,sarkastycznie i z wyższością się do mnie odnosi,a ja to znoszę. Znoszę to,żeby przetrwać w tej dziczy.

Przecież to jest znęcanie się psychiczne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 07 lip 2013, 02:18
mark123

Samemu trza raz tyłek ruszyć :D

Sorrow

Kurde.. obiektywnie możesz mieć rację,jednak moja rodzinka już się postarała o to,żebym miała spore trudności z konkretnym nazywaniem tego zjawiska. Nie raz wspomianałam przy nich o przemocy emocjonalnej to siostra wyśmiała mnie twierdząc,że przesadzam. Ale wiesz.. dla niej nawet sąsiad-typowy alkoholik z brakiem szarych komórek i przeszłością przestępczą,który non stop wszczyna awantury w swoim domu i wiecznie chodzi pijany,to jeszcze nie alkoholik.... A co dopiero takie (według niej) "lekkie obrażanie" ! Toż to nie przemoc psychiczna,przecież to ja tutaj przesadzam ! Moja siostra wgl, ma dziwne myślenie i wiąże się ono ze skrajnościami np. dla niej dziecko maltretowane to nie to,które non stop jest bite pasem przez ojca pijaka,tylko takie,które już chodzić nie może bo ma wszystkie kończyny połamane.
To jest jej myślenie. Aż kurwi** mnie bierze jak o tym piszę.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 07 lip 2013, 04:35
Schwarzi napisał(a):Sorrow

Kurde.. obiektywnie możesz mieć rację,jednak moja rodzinka już się postarała o to,żebym miała spore trudności z konkretnym nazywaniem tego zjawiska. Nie raz wspomianałam przy nich o przemocy emocjonalnej to siostra wyśmiała mnie twierdząc,że przesadzam. Ale wiesz.. dla niej nawet sąsiad-typowy alkoholik z brakiem szarych komórek i przeszłością przestępczą,który non stop wszczyna awantury w swoim domu i wiecznie chodzi pijany,to jeszcze nie alkoholik.... A co dopiero takie (według niej) "lekkie obrażanie" ! Toż to nie przemoc psychiczna,przecież to ja tutaj przesadzam ! Moja siostra wgl, ma dziwne myślenie i wiąże się ono ze skrajnościami np. dla niej dziecko maltretowane to nie to,które non stop jest bite pasem przez ojca pijaka,tylko takie,które już chodzić nie może bo ma wszystkie kończyny połamane.
To jest jej myślenie. Aż kurwi** mnie bierze jak o tym piszę.

Ostra patologia :lol: . Byłabyś w stanie jakoś pozbyć się ich towarzystwa :D ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 07 lip 2013, 13:16
W sumie tytuł tematu to chyba najbardziej pasuje do mnie.

Schwarzi napisał(a):Samemu trza raz tyłek ruszyć :D

Ruszyłbym, gdyby mi matka kazała.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do