Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Saraid 02 lip 2013, 08:37
U mnie w rodzinie tez przytulania nie było natomiast zawsze byłam pieszczochem i przytulasem.
Saraid
Offline

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 02 lip 2013, 11:04
carlosbueno napisał(a):U mnie w rodzinie nie ma tradycji przytulania, ojca z matką to nigdy nie widziałem aby się dotykali, okazywali uczucia, czy nawet wspólnie spędzali czas także ja i rodzeństwo w ogóle nie okazujemy sobie żadnych uczuć i emocji.

U moich rodziców obecnie jest tak, że zanim się ojciec napije, to nie okazują sobie uczuć, a gdy ojciec się opije, to często wręcz dominuje tematyka, jak to się oni kochają (głownie ojciec gada, a matka przytakuje), czasem wtedy też uprawiają seks.

Gdy rodzice rozmawiają o tym, że się kochają, to czuję złość, a gdy uprawiają seks, to dodatkowo jakiś dziwny niepokój.
Ostatnio edytowano 02 lip 2013, 11:14 przez mark123, łącznie edytowano 1 raz
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10125
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 lip 2013, 11:05
U mnie w rodzinie nie ma tradycji przytulania, ojca z matką to nigdy nie widziałem aby się dotykali, okazywali uczucia, czy nawet wspólnie spędzali czas także ja i rodzeństwo w ogóle nie okazujemy sobie żadnych uczuć i emocji.

ale chyba nie uwazasz, ze to normalne?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 02 lip 2013, 11:26
Może u mnie postrzeganie przytulania i seksu, a także moja parafilia wynikają z jakichś zaburzeń w strukturze mózgu. Może jakaś część ośrodka odpowiedzialnego za emocje, uczucia jest uszkodzona.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10125
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 lip 2013, 22:27
Przeczytane dzisiaj i jakos tak pasuje mi do tego tematu
Konsekwencje braku akceptacji to niezgoda na siebie, poczucie wyobcowania, czasem skłócenie i bunt nie tylko przeciwko rodzicom, ale też przeciwko sobie i wszystkim innym. Czasami do tego stopnia, że dziecko bojkotuje swoje poczynania i dorastając marnuje życie na obwinianiu siebie i innych o wszystko, co wydarza się nie po jego myśli.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 02 lip 2013, 23:22
Candy14

No to z tym podpaleniem może wydawać się dziwne ale prawda jest taka,że takie skrajne zachowania wobec rodziny nie są u mnie częste ale za to bardzo poważne. Poza tym podpaleniem miałam jeszcze inne,ostre wybuchy złości. Trudno się dziwić, jak w domu przeżywasz scenariusz,którego obawiałaś się przez całe życie i nic nie możesz z tym zrobić,bo każdy twój sprzeciw będzie obrócony przeciwko tobie i wyjdzie na to samo. No np. ktoś kto panicznie boi się upokorzenia związanego z odstającymi uszami w domu często jest wyśmiewany z tego powodu. To jest uderzanie w słaby punkt,a ja już nawet sama prowokuję rodzinę do tego,żeby mnie tak postrzegali,a jednocześnie ich zachowanie powoduje,że nie mam możliwości ani nawet chęci zmienić swój wizerunek. Dla przykładu. Jestem bardzo niesamodzielna i mam problem z prostymi pracami domowymi itp. Moja siostra chce,żebym jej w czymś pomogła. Fajnie, niby mam szansę się w jakimś stopniu usamodzielnić i zrobić krok naprzód. Ale co z tego skoro podczas wykonywania czynności znowu jestem sprowadzana do pozycji nieudacznika,bo coś mi nie wychodzi ? To sprawia,że nie podejmuję się wykonywania żadnych prac,tylko najprostrze są mi przydzielane. A to nie tak,że ja nie chcę,bo naprawdę bardzo bym chciała się rozwinąć ale nie będę robić tego kosztem własnych nerwów bo potem przychodzi pora tłumienia gniewu i w konsekwencji mamy właśnie takie efekty jak np. podpalony dom.
A co do dotykania to tak mam. Zauważyłam,że mam ten nawyk tylko w stosunku do mojej zastępczej rodziny. Chociaż na początku miałam z nimi dobre relacje to i tak unikałam,robiłam się agresywna lub sztywna albo kuliłam się jak ktoś koło mnie przechodził lub chciał mnie dotknąć. Do dzisiaj tak mam. W stosunku do własnych rodziców chyba nie przejawiałam takich zachowań z tego co pamiętam. Nie byłam też nigdy ofiarą znęcania się w rodzinie nade mną. Rodzice mnie kochali,trochę w toksyczny sposób ale zawsze. Nie wiem skąd mi się to wzięło naprawdę.


mark123

Nie wiem, jak ja bym zareagował w przypadku przytulenia. Wystarczy, że moja matka się o mnie otrze, przechodząc, to już często czuję złość.


No ja też czuję złość. Ogólnie mam takie dziwne coś,że robię się "nadpobudliwa" jak dużo ludzi jest obok mnie. I to niestety ma opłakane skutki,bo np. trudno jest mi funkcjonować w wieloosobowej rodzinie,bo np. jak siedzę sobie przez kompem i ktoś mi ciągle koło pokoju lata to jasna cholera mnie bierze. Teraz jest jeszcze gorzej,bo na mojej ulicy położyli kostkę brukową i więcej samochodów teraz przejeżdża i więcej ludzi tutaj chodzi. A ja mam takiego pecha,że mój pokój jest naprzeciwko ulicy i jak siedzę przed kompem to nie mogę się zrelaksować przy otwartym oknie bo ciągle coś mnie rozprasza i ciągle podchodzę do okna,żeby zobaczyć kto idzie,kto ze sobą rozmawia itp. Jezuu nienawidzę tego O.o

carlosbueno

Ja tam też nie lubię żadnych rodzinnych przytuleń, na szczęście w mojej rodzinie jest mi to zwykle oszczędzane. Przytulić z przyjemnością to się mogę co najwyżej do jakiejś atrakcyjnej dla mnie niewiasty.


Ja do nikogo.

U mnie w rodzinie nie ma tradycji przytulania, ojca z matką to nigdy nie widziałem aby się dotykali, okazywali uczucia, czy nawet wspólnie spędzali czas także ja i rodzeństwo w ogóle nie okazujemy sobie żadnych uczuć i emocji.


U mnie jest.. I chyba aż za bardzo jest to okazywane,bo mój szwagier jest dość sprośny i potrafi różne głupie rzeczy przy mnie demonstrować razem z siostrą... A z siostrzeńcami to też mam zaburzone kontakty,nawet bardzo zaburzone. Każda rozmowa z nimi jest sztuczna ale to dlatego,że unikam ich praktycznie cały czas przez co nie mam z nimi żadnego kontaktu i nic o nich nie wiem,co skutkuje tym,że odbieram ich jak obce osoby i każda nasza rozmowa też tak wygląda. Z mojej strony oczywiście. Brakuje w tym spontaniczności, otwartości .. no kurde.. wyobraźcie sobie po prosotu rozmowę z nowo spotkaną osobą i porównajcie ją do tych,jakie prowadzicie z bliskimi. Pewnie widzicie różnicę. No,to moje kontakty z siostrzeńcami wyglądają właśnie tak obco,jakbym przed chwilą ich poznała.

Saraid

:) To się chwali. Takie osoby zazwyczaj są odbierane bardzo pozytywnie. Widzę to np. po moich szkolnych znajomych,którzy (a raczej które) zawsze na przywitanie dawali sobie buziaka i przytulali się. To zdecydowanie lepiej wypada niż taka sztywność i unikanie dotyku.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 lip 2013, 00:17
Schwarzi, przerobilas z kims smierc rodzicow? Musi byc Ci trudno
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lip 2013, 00:24
Jestem bardzo niesamodzielna i mam problem z prostymi pracami domowymi itp. Moja siostra chce,żebym jej w czymś pomogła. Fajnie, niby mam szansę się w jakimś stopniu usamodzielnić i zrobić krok naprzód. Ale co z tego skoro podczas wykonywania czynności znowu jestem sprowadzana do pozycji nieudacznika,bo coś mi nie wychodzi ? To sprawia,że nie podejmuję się wykonywania żadnych prac,tylko najprostrze są mi przydzielane

Ja też mam problem z pracami domowymi, gdy muszę coś zrobić (bo zazwyczaj zajmuje się tym moja matka). Utrudnia mi je nie tylko słaba umiejętność ich wykonywania, ale także perfekcjonizm, wewnętrzny krytyki mi ciągle "mówi", że coś jest źle. Nie lubię też wykonywać jakichś prac domowych, gdy ktoś patrzy, bo wtedy czuję się upokorzony, gdy nikt nie patrzy, czuję się normalnie.

A co do dotykania to tak mam. Zauważyłam,że mam ten nawyk tylko w stosunku do mojej zastępczej rodziny. Chociaż na początku miałam z nimi dobre relacje to i tak unikałam,robiłam się agresywna lub sztywna albo kuliłam się jak ktoś koło mnie przechodził lub chciał mnie dotknąć. Do dzisiaj tak mam. W stosunku do własnych rodziców chyba nie przejawiałam takich zachowań z tego co pamiętam.

U mnie jeśli chodzi o prosty kontakt fizyczny, to kiedyś lubiłem go mieć z babcią i z matką, nie czułem złości, potem się to zmieniło. I też nie wiem, skąd mi się to wzięło, dlaczego taka zmiana. A miłośnikiem obejmowania nie byłem nigdy, matka i babcia przytulały mnie gdzieś do 10-11 roku życia, wtedy na przytulania reagowałem po prostu obojętnością. Hipotezy mam dwie, że albo jakieś zmiany w mózgu zaczęły potem postępować, albo pierwsza połowa mojego dzieciństwa zaczęła z czasem coraz bardziej na mnie wpływać.

No ja też czuję złość. Ogólnie mam takie dziwne coś,że robię się "nadpobudliwa" jak dużo ludzi jest obok mnie. I to niestety ma opłakane skutki,bo np. trudno jest mi funkcjonować w wieloosobowej rodzinie,bo np. jak siedzę sobie przez kompem i ktoś mi ciągle koło pokoju lata to jasna cholera mnie bierze. Teraz jest jeszcze gorzej,bo na mojej ulicy położyli kostkę brukową i więcej samochodów teraz przejeżdża i więcej ludzi tutaj chodzi. A ja mam takiego pecha,że mój pokój jest naprzeciwko ulicy i jak siedzę przed kompem to nie mogę się zrelaksować przy otwartym oknie bo ciągle coś mnie rozprasza i ciągle podchodzę do okna,żeby zobaczyć kto idzie,kto ze sobą rozmawia itp. Jezuu nienawidzę tego O.o

Ja raz miałem na uczelni taką sytuację, że pewien kierownik wkurzył mnie tak, że zacząłem się trochę obawiać, że naprawdę go za chwilę pobiję, ale tylko raz się to zdarzyło, że się obawiałem.

A z siostrzeńcami to też mam zaburzone kontakty,nawet bardzo zaburzone. Każda rozmowa z nimi jest sztuczna ale to dlatego,że unikam ich praktycznie cały czas przez co nie mam z nimi żadnego kontaktu i nic o nich nie wiem,co skutkuje tym,że odbieram ich jak obce osoby i każda nasza rozmowa też tak wygląda.

Ja w dzieciństwie oprócz rodziców i babci ze strony matki, to wszystkie osoby z rodziny odbierałem jako w sumie obce osoby. Obecnie nawet babcię odbieram jako obcą osobę, a kiedyś z nią czułem się najlepiej.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10125
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 03 lip 2013, 01:05
Candy14

Wbrew pozorom śmierć rodziców nie wpłynęła za bardzo na mnie. Nie przyzwyczajam się do ludzi,mam z tym probem także ich śmierć w sensie utraty bliskich osób dość dobrze zniosłam. Gorzej z przyzwyczajeniem się do nowego życia i nowych ludzi.

mark123

Ja też mam problem z pracami domowymi, gdy muszę coś zrobić (bo zazwyczaj zajmuje się tym moja matka). Utrudnia mi je nie tylko słaba umiejętność ich wykonywania, ale także perfekcjonizm, wewnętrzny krytyki mi ciągle "mówi", że coś jest źle. Nie lubię też wykonywać jakichś prac domowych, gdy ktoś patrzy, bo wtedy czuję się upokorzony, gdy nikt nie patrzy, czuję się normalnie.


Ale wiesz.. u faceta to mniejszy obciach. Mój siostrzeniec jest w moim wieku,a też nie potrafi nic zrobić praktycznie (bo chłopak i według rodziny nie musi),nawet mniej umie ode mnie ale jakoś to mi się obrywa bo jestem kobietą i już w wieku 3 lat,kiedy srałam w pieluchę powinnam wszystko umieć -_-

Hipotezy mam dwie, że albo jakieś zmiany w mózgu zaczęły potem postępować, albo pierwsza połowa mojego dzieciństwa zaczęła z czasem coraz bardziej na mnie wpływać.


Zazwyczaj większość problemów psychicznych związana jest ze zmianami lub uszkodzeniem mózgu. Ja z tym już się pogodziłam,bo mam takie jazdy na co dzień,że jak czytam se czasem o czymś w internecie,właśnie najczęściej o funkcjonowaniu mózgu i uszkodzeniach (oczywiście czytam w celach rozrywkowych) to większość objawów zgadza się ze mną. Oczywiście nie diagnozuję siebie na podstawie informacji wyczytanych w internecie,nie stwierdzam u siebie żadnych guzów czy czegoś podobnego,bo jest też wele innych,poważnych objawów,których nie spełniam ale no.. jak można logicznie,czysto psychologicznie wytłumaczyć chociażby to wspomniane podpalenie własnego domu ? Dodam,że nie byłam wtedy w stanie afektu,bo czynu dokonałam długo po kłótni,kiedy emocje opadły. Albo pobicie osoby bez powodu ? Wtedy też mnie nikt nie zdenerwował,nie byłam zestresowana ani nic. Ja mam takie zachowania dziwaczne i one na bank mają związek z jakimiś uszkodzeniami części mózgu. Chciałabym się wybrać na rezonans czy tomograf ale nie wiem jak zrobić,żeby przebadali mnie pod kątem psychologicznym. Nie wiem.. psychiatra może dać takie skierowanie ? Bo ja jak byłam raz na wizycie to dostałam skierowanie do szpitala i pani psychiatra mówiła,że tam będę miała robione takie badania. No dobra fajnie ale da się jakoś to zrobić bez wizyty w szpitalu ? Bo ja na takie rzeczy nie mam czasu,teraz idę na studia i nie chcę nic zawalać.
A co do połowy dziecińtwa to ja się często tym tłumaczę. Pewnie wpłynęło to na mnie w jakimś stopniu,a zwłaszcza nadopiekuńcza opieka moich biologicznych rodziców,dzięki którym jestem niesamodzielna i odwieczne prześladowania przez rówieśników na każdym szczeblu nauki przez co wszędzie doszukuję się krytyki, jak ktoś koło mnie przechodzi (nastolatek) to tylko czekam w gotowości aż zacznie mnie przezywać. Ale za część problemów mogę winić tylko i wyłącznie siebie. Za moje wygórowane wymagania w stosunku do otoczenia,za moją rozszczeniowość, za moje pseudo narcystyczne mniemanie o sobie, za domaganie się szczególnego traktowania,podziwu dla mojej osoby,za moją nadmierną zazdrość,za pogardę i wrogość nawet do tych,którzy nic mi nie zrobili. Oczekuję Bóg wie czego,uważam się za Bóg wie kogo ale jak schodzę na ziemię to widzę,że nawet w porównaniu do rówieśników jestem tylko zwykłym nieudacznikiem,który nie potrafi nawiązać normalnych relacji z innymi,ma problem ze swoją płcią (poczuciem kobiecości), nie potrafi zachowywać się adekwatnie i stosownie do sytuacji (np. podczas poważnego apelu w szkole jestem w stanie głupkowato i niedojrzale niczym 13 letni gimnazjalista z wiochy komentować wypowiedzi dyrektora), jest tzw. no-lifem, jest lubiany na krótką metę ale nikt nie traktuje go poważnie i prawdopodobnie będzie miał ogromne problemy z odnalezieniem się w szarej,nudnej i przede wszystkim poważnej rzeczywistości.
Jestem opóźniona w rozwoju,emocjach i społecznie. Wyobraźcie sobie teraz dopiero co dorastającego 12 latka na studiach lub w pracy. 12 latka,któremu w głowie wygłupy,który nie umie zachowywać się poważnie,jest luzacki, lubi sobie żartować,swoim zachowaniem ściąga na siebie uwagę innych i jest postrzegany jako niedojrzały. Taka właśnie jestem w skrócie.

Ja raz miałem na uczelni taką sytuację, że pewien kierownik wkurzył mnie tak, że zacząłem się trochę obawiać, że naprawdę go za chwilę pobiję, ale tylko raz się to zdarzyło, że się obawiałem.


No ale zobacz. Ty się obawiałeś ale potrafiłeś to stłumić. Zachowałeś się zapewne adekwatnie,dojrzale i po ludzku. A wiesz co ja bym zrobiła,gdyby ktoś (nawet kierownik) mnie wkurzył ? Gdyby mnie obrażał to byłabym w stanie się na niego rzucić, w innych sytuacjach albo bym się bezczelnie kłóciła albo robiłabym mu na złość niczym małe dziecko,taki regres. I dlatego boję się,że nie utrzymam nigdy żadnej pracy,bo pewne zachowania nie przystoją,a ja po prostu nie wiem jak mam się zachowywać w pewnych sytuacjach. Ja potrafię do osoby wyżej tak samo pyskować lub odnosić się jak do kolegi. Brak mi wyczucia. Taki przykład : w liceum miałam naprawdę fajnego dyrka. Miałam z nim historię i byłam jedną z jego ulubienic-to było widać,że nawet odnosił się inaczej do mnie niż do reszty klasy. Bardzo mnie lubił i wzajemnie. Ale potrafiłam przejawiać bardzo niestosowne zachowania w stosunku do tego pana. Podczas,gdy cała klasa zwracała się podczas rozmów z nim bardzo oficjalnie to ja jak nic potrafiłam podejść do dyrka z paczką chipsów i pełnymi ustami i zaproponować przekąskę. Nie wiem czy to niestosowne ale zdaje mi się,że tak bo reszta klasy była zażenowana i patrzeli na mnie jak na debila. Nawet mówili mi niektórzy,że mam przestać się tak zachowywać. Oczywiście dyrektor mnie nie opierdzielił, widać było,że się nie przejął,bo był w porządku ale co jeśli trafię kiedyś na pracodawcę kretyna,który za każdy przejaw zachowania nieodpowiedniego dla jego statusu będzie w stanie mnie zwolnić ? A skąd ja mam wiedzieć jak się zachowywać w stosunku do takich osób? No oczywiście wiem,że nie mogę się zwracać jak do kolegi ale o innym zachowaniu nie mam pojęcia np. właśnie o częstowaniu jedzeniem czy proponowaniu (bądź nie) czegoś swojemu szefowi. O.O Przeraża mnie to szczerze ..

Ja w dzieciństwie oprócz rodziców i babci ze strony matki, to wszystkie osoby z rodziny odbierałem jako w sumie obce osoby. Obecnie nawet babcię odbieram jako obcą osobę, a kiedyś z nią czułem się najlepiej.


A jak się to u Ciebie przejawia ? Jakoś drastycznie czy po prostu mniej czasu z nimi spędzasz ? Bo wiesz.. to może być po prosotu objaw dojrzałości i chęci samodzielności. Im człowiek starszy,tym więzy z rodziną słabną ale uważam,że dopóki wspierasz swoich, masz do nich normalny stosunek,nie unikasz ich,a już na pewno nie nastawiasz się tylko na przeżycie to nie ma się co martwić. Wręcz przeciwnie, to ważny moment w życiu :)
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lip 2013, 03:04
Ja z tym już się pogodziłam,bo mam takie jazdy na co dzień,że jak czytam se czasem o czymś w internecie,właśnie najczęściej o funkcjonowaniu mózgu i uszkodzeniach (oczywiście czytam w celach rozrywkowych) to większość objawów zgadza się ze mną.

Ja jak na razie, to czuję się jak pacjent doktora House'a.

Chciałabym się wybrać na rezonans czy tomograf ale nie wiem jak zrobić,żeby przebadali mnie pod kątem psychologicznym. Nie wiem.. psychiatra może dać takie skierowanie ? Bo ja jak byłam raz na wizycie to dostałam skierowanie do szpitala i pani psychiatra mówiła,że tam będę miała robione takie badania. No dobra fajnie ale da się jakoś to zrobić bez wizyty w szpitalu ?

Nie trzeba iść do szpitala, by mieć rezonans, czy tomograf. Nie wiem, czy psychiatra może dać skierowanie na te badania, neurolog to tak. Ale na rezonans czeka się kilka miesięcy, tomograf to nie wiem. Tak w ogóle to zwykły rezonans czy tomograf nie badają pod kątem psychologicznym. Funkcjonalny rezonans magnetyczny bada podobno trochę bardziej funkcjonowanie mózgu, ale nie jest zbyt dużo miejsc w Polsce, gdzie takie badanie robią. Jest jeszcze badanie SPECT, taki rodzaj tomografii i ona chyba bada trochę pod kątem psychologicznym, ale tu z kolei podobno ciężko o lekarza, który by umiał dobrze zinterpretować wynik.

A co do połowy dziecińtwa to ja się często tym tłumaczę. Pewnie wpłynęło to na mnie w jakimś stopniu,a zwłaszcza nadopiekuńcza opieka moich biologicznych rodziców

Ja to nie wiem, czy z pierwszej połowy bardziej wpływała na mnie nadopiekuńcza matka, czy awanturujący się ojciec.

jak ktoś koło mnie przechodzi (nastolatek) to tylko czekam w gotowości aż zacznie mnie przezywać

Mnie też nastolatkowie bardzo stresują i mam wrażenie, że zaraz mi będą dokuczać. Stresuję się także, gdy przechodzą koło mnie dzieci.

Ale za część problemów mogę winić tylko i wyłącznie siebie

Ja winię siebie przede wszystkim za lenistwo, tchórzostwo, niską inteligencję i niezaradność, natomiast lęki, natręctwa, parafilię i cechy aspergerowe już nie, bo nie wynikają one z charakteru, lecz z zaburzenia lub syndromu.

nie potrafi zachowywać się adekwatnie i stosownie do sytuacji (np. podczas poważnego apelu w szkole jestem w stanie głupkowato i niedojrzale niczym 13 letni gimnazjalista z wiochy komentować wypowiedzi dyrektora)

Ja czasem zachowuję się jak dziecko, ale gdy nikt nie widzi no i fantazje też miewam dziecinne.

Wyobraźcie sobie teraz dopiero co dorastającego 12 latka na studiach lub w pracy. 12 latka,któremu w głowie wygłupy,który nie umie zachowywać się poważnie,jest luzacki, lubi sobie żartować,swoim zachowaniem ściąga na siebie uwagę innych i jest postrzegany jako niedojrzały. Taka właśnie jestem w skrócie.

Ja taki czasem bywam w świecie fantazji, ale w świecie rzeczywistym zachowuję się poważnie. Czasem czuję potrzebę uwagi innych, ale zaś z drugiej strony nie czuję się dobrze, gdy inni zwracają na mnie uwagę, taka sprzeczność.

No ale zobacz. Ty się obawiałeś ale potrafiłeś to stłumić. Zachowałeś się zapewne adekwatnie,dojrzale i po ludzku.

Ale trzęsłem się jak galareta.
Zostało mi poczucie, że nie wolno mi okazywać komukolwiek złości. Mam też obawy, że mogę oberwać, jeśli okażę. Jeśli coś okazuję, to w ukryciu.

robiłabym mu na złość niczym małe dziecko,taki regres.

Ja czasem, gdy się wkurzę, to czasem targam kawałek kartki z zeszytu, kładę gdzieś na podłogę w niewidocznym miejscu, a potem uruchamiam wyobraźnie i wyobrażam sobie, że leży to w miejscu, gdzie bardzo będzie przeszkadzać osobie, która mnie wkurzyła i wtedy trochę mi lepiej, bo czuję, że się trochę odgryzłem, albo czasami, ale rzadko, chowam się np. za jakąś ścianę i pokazuję do ściany środkowy palec albo język i wyobrażam sobie, że pokazuję nie chowając się.

A skąd ja mam wiedzieć jak się zachowywać w stosunku do takich osób? No oczywiście wiem,że nie mogę się zwracać jak do kolegi ale o innym zachowaniu nie mam pojęcia np. właśnie o częstowaniu jedzeniem czy proponowaniu (bądź nie) czegoś swojemu szefowi. O.O Przeraża mnie to szczerze ..

Ja też nie wiem, jak powinno się zachowywać w stosunku do przełożonych. Ja czuję, że powinienem przyjąć postawę nic nie robić bez pozwolenia lub polecenia i nic nie mówić nie proszony o to, chyba że np. jakieś pytanie, które koniecznie trzeba zadać.

A jak się to u Ciebie przejawia ? Jakoś drastycznie czy po prostu mniej czasu z nimi spędzasz ? Bo wiesz.. to może być po prosotu objaw dojrzałości i chęci samodzielności. Im człowiek starszy,tym więzy z rodziną słabną ale uważam,że dopóki wspierasz swoich, masz do nich normalny stosunek,nie unikasz ich,a już na pewno nie nastawiasz się tylko na przeżycie to nie ma się co martwić. Wręcz przeciwnie, to ważny moment w życiu :)

W dzieciństwie wobec większości rodziny objawiało się tak, że byłem sporo zawstydzony i skrępowany przy nich, tak jak przy obcych ludziach i nie mówiłem nic do nich, chyba, że mi się coś pytano, to krótko odpowiadałem, Czasu też mało spędzałem, bo odwiedziny nie bywały zbyt długie. W przypadku babci obecnie też wstydzę się i czuję się skrępowany, tak jak przy obcych ludziach. Relacje z babcią pogorszyły się, gdy przestałem u niej bywać z powodu jej syna (brata mojej matki). Po pewnym czasie, w sumie nawet niezbyt długim, znów mogłem bywać u babci, ale wtedy jakoś czułem, że to nie to samo i relacje zaczęły stopniowo coraz bardziej słabnąć i przestałem u niej bywać. Unikać nikogo nie muszę, bo nie ma spotkań rodzinnych, normalnego stosunku nie mam, no i nikogo nie wspieram.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10125
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 03 lip 2013, 16:05
mark123

Ja jak na razie, to czuję się jak pacjent doktora House'a.


Haha mocne XD Ze mną aż tak źle nie jest o.o chociaż ..

Nie trzeba iść do szpitala, by mieć rezonans, czy tomograf. Nie wiem, czy psychiatra może dać skierowanie na te badania, neurolog to tak. Ale na rezonans czeka się kilka miesięcy, tomograf to nie wiem. Tak w ogóle to zwykły rezonans czy tomograf nie badają pod kątem psychologicznym. Funkcjonalny rezonans magnetyczny bada podobno trochę bardziej funkcjonowanie mózgu, ale nie jest zbyt dużo miejsc w Polsce, gdzie takie badanie robią. Jest jeszcze badanie SPECT, taki rodzaj tomografii i ona chyba bada trochę pod kątem psychologicznym, ale tu z kolei podobno ciężko o lekarza, który by umiał dobrze zinterpretować wynik.


No neurolog to wiem. Ja tam mogę poczekać nawet kilka lat,nie spieszy mi się aż tak,ważne żeby tylko z czystej ciekawości się dowiedzieć :)
No tak.. w Polsce jak zwykle nic nie ma :roll:
Ale ogólnie to mi się zdaje,że podczas takich badań to chyba widać różnicę między normalnym mózgiem,a uszkodzonym,zwłaszcza ci lekarze ją zauważą,bo mają ciągle styczność z badaniem mózgów. Ja jak np. na necie wpisywałam to wyskakiwały mi różne zdjęcia mózgu (takie kolorowe,wiesz pewnie o co chodzi) i porównywałam sobie np. mózg schizofrenika z normalną osobą i widziałam różnicę,to chyba nawet taki lekarz to zauważy. A co do diagnozy to może być tak,że po prostu da mi skan mojego mózgu i każe iść nie wiem no.. do psychiatry ? Albo do kogoś kto takie coś interpretuje.
Mogę się oczywiśie mylić,bo nie wiem jak to wygląda.

Ja to nie wiem, czy z pierwszej połowy bardziej wpływała na mnie nadopiekuńcza matka, czy awanturujący się ojciec.


Pewnie obydwoje,bo miałeś sprzeczne i niekonsekwentne wzorce.

Stresuję się także, gdy przechodzą koło mnie dzieci.


Właśnie o dzieciach chciałam też napisać ale było mi trochę głupio. Bądź co bądź też mnie stresują bardzo. Przedszkolaki może nie ale podstawówka i gimnazjum już tak. A Ciebie też z tych samych powodów co nastolatki?

Ja winię siebie przede wszystkim za lenistwo, tchórzostwo, niską inteligencję i niezaradność, natomiast lęki, natręctwa, parafilię i cechy aspergerowe już nie, bo nie wynikają one z charakteru, lecz z zaburzenia lub syndromu.


Ale wiesz..zawsze możemy z tym walczyć :))

Ja czasem zachowuję się jak dziecko, ale gdy nikt nie widzi no i fantazje też miewam dziecinne.


No to nie jest to groźne. Bo ja mam pełne objawy takiego zachowywania się. Nie dość,że w fantazjach to jeszcze na żywo.

Czasem czuję potrzebę uwagi innych, ale zaś z drugiej strony nie czuję się dobrze, gdy inni zwracają na mnie uwagę, taka sprzeczność.


Ja mam też coś podobnego... Tzn. często zwracam na siebie uwagę,bo jej potrzebuję. Muszę być w centrum ale kiedy już ją dostaję to nie zawsze czuję się dobrze. No,może nie,że jakoś źle ale też nie jak ryba w wodzie. To dziwne..

Ale trzęsłem się jak galareta.
Zostało mi poczucie, że nie wolno mi okazywać komukolwiek złości. Mam też obawy, że mogę oberwać, jeśli okażę. Jeśli coś okazuję, to w ukryciu.


A nie mogłeś temu kierownikowi grzecznie zwrócić uwagi ? Może by to coś dało.

Ja czasem, gdy się wkurzę, to czasem targam kawałek kartki z zeszytu, kładę gdzieś na podłogę w niewidocznym miejscu, a potem uruchamiam wyobraźnie i wyobrażam sobie, że leży to w miejscu, gdzie bardzo będzie przeszkadzać osobie, która mnie wkurzyła i wtedy trochę mi lepiej, bo czuję, że się trochę odgryzłem, albo czasami, ale rzadko, chowam się np. za jakąś ścianę i pokazuję do ściany środkowy palec albo język i wyobrażam sobie, że pokazuję nie chowając się.


No to jest właśnie coś w stylu tego co ja robię. Tyle,że ja tak zachowuję się przy ludziach. U mnie to wygląda mniej więcej tak : siedzę sobie w pokoju z siostrą,która mnie wkurzyła i uderzam ręką w stolik. Ona ogląda tv i denerwuje się. Jak prosi mnie,żebym przestała to ja z uśmiechem na ustach mówię,że nie i dalej pukam. Kurde,jak zbuntowane 10 letnie dziecko o.o

Ja też nie wiem, jak powinno się zachowywać w stosunku do przełożonych. Ja czuję, że powinienem przyjąć postawę nic nie robić bez pozwolenia lub polecenia i nic nie mówić nie proszony o to, chyba że np. jakieś pytanie, które koniecznie trzeba zadać.


No ogólnie ja też właśnie myślę nad taką postawą. Niby dobra ale z drugiej strony można nieświadomie dać się wyzyskiwać przez drugą stronę. A ja nie należę do tego typu osób. Poza tym,nienawidzę być komuś posłuszna o.o Masakra..

W dzieciństwie wobec większości rodziny objawiało się tak, że byłem sporo zawstydzony i skrępowany przy nich, tak jak przy obcych ludziach i nie mówiłem nic do nich, chyba, że mi się coś pytano, to krótko odpowiadałem, Czasu też mało spędzałem, bo odwiedziny nie bywały zbyt długie. W przypadku babci obecnie też wstydzę się i czuję się skrępowany, tak jak przy obcych ludziach. Relacje z babcią pogorszyły się, gdy przestałem u niej bywać z powodu jej syna (brata mojej matki). Po pewnym czasie, w sumie nawet niezbyt długim, znów mogłem bywać u babci, ale wtedy jakoś czułem, że to nie to samo i relacje zaczęły stopniowo coraz bardziej słabnąć i przestałem u niej bywać. Unikać nikogo nie muszę, bo nie ma spotkań rodzinnych, normalnego stosunku nie mam, no i nikogo nie wspieram.


No skoro aż takie masz objawy to musi być coś nie halo. Co do babci to jeszcze zrozumiem,bo z nią nie mieszkasz ale z rodzicami ? Ja mam właśnie podobnie i nie sądzę,żeby to było normalne..
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lip 2013, 20:00
Ale ogólnie to mi się zdaje,że podczas takich badań to chyba widać różnicę między normalnym mózgiem,a uszkodzonym

Na zwykłych rezonansach i tomografach, które są łatwo dostępne, to z tego co mi wiadomo, to nie wychodzą uszkodzenia drobne, powodujące tylko problemy z psychiką. Do tego potrzebne są lepsze urządzenia, o to już trudno w Polsce. Co prawda SPECT nie jest zbyt trudno dostępnym badaniem, ale tutaj zaś właśnie podobno bardzo trudno znaleźć kogoś, kto dobrze zinterpretuje wynik.

A co do diagnozy to może być tak,że po prostu da mi skan mojego mózgu i każe iść nie wiem no.. do psychiatry ? Albo do kogoś kto takie coś interpretuje.
Mogę się oczywiśie mylić,bo nie wiem jak to wygląda.

Skan dają na płycie CD. I dają też opis badania. Nie wiem, czy psychiatra zajmuje się interpretacją wyniku, czy tylko neurolog.

Właśnie o dzieciach chciałam też napisać ale było mi trochę głupio. Bądź co bądź też mnie stresują bardzo. Przedszkolaki może nie ale podstawówka i gimnazjum już tak. A Ciebie też z tych samych powodów co nastolatki?

Mnie stresują każde, nawet przedszkolaki, nawet te jeszcze w wózkach. W przypadku dzieci to powody stresu są dwa. Pierwszy jest taki, jak w przypadku nastolatków, a drugi to taki, że mijając się z dzieckiem, czuję pewien lęk, że stracę równowagę i się wywrócę na to dziecko lub na wózek. Zresztą przechodząc koło, czasami zaczynam się trochę chwiać.

Ja mam też coś podobnego... Tzn. często zwracam na siebie uwagę,bo jej potrzebuję. Muszę być w centrum ale kiedy już ją dostaję to nie zawsze czuję się dobrze. No,może nie,że jakoś źle ale też nie jak ryba w wodzie. To dziwne..

Ja obecnie nie podejmuję celowych działań, by zwrócić na siebie uwagę, powstrzymuję się.

A nie mogłeś temu kierownikowi grzecznie zwrócić uwagi ? Może by to coś dało.

Nie wiedziałem, jak, bo to, co mi mówił, co mnie wnerwiło, było zgodne z regulaminem uczelni, więc obiektywnie on zachował się normalnie, a to ja miałem trochę problem ze sobą.

Niby dobra ale z drugiej strony można nieświadomie dać się wyzyskiwać przez drugą stronę

Wiem, ale ja chyba nie potrafię przyjąć innej postawy.

No skoro aż takie masz objawy to musi być coś nie halo. Co do babci to jeszcze zrozumiem,bo z nią nie mieszkasz ale z rodzicami ?

Z rodzicami nie, pisałem wcześniej, że wszelka rodzina poza rodzicami. Przy rodzicach nie czuję się jak przy obcych, tylko po prostu mało gadam z matką, a z ojcem prawie wcale.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10125
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

przez Schwarzi 03 lip 2013, 20:49
mark123

Na zwykłych rezonansach i tomografach, które są łatwo dostępne, to z tego co mi wiadomo, to nie wychodzą uszkodzenia drobne, powodujące tylko problemy z psychiką. Do tego potrzebne są lepsze urządzenia, o to już trudno w Polsce. Co prawda SPECT nie jest zbyt trudno dostępnym badaniem, ale tutaj zaś właśnie podobno bardzo trudno znaleźć kogoś, kto dobrze zinterpretuje wynik.


Cholera.. mimo to nie odpuszczę. Jak nie w Polsce to gdzie indziej ale dla własnego spokoju chcę mieć zrobione takie badania. Wgl marzy mi się taka pełna diagnoza oparta na wywiadzie ze mną,z osobami z otoczenia i badaniami mózgu. Takie pełne diagnozy są stawiane na pewno w szpitalach,a ja nie mam czasu i jak na razie ochoty ruszać się stąd do psychiatryka. Poza tym bez jaj, przyznam,że trochę pobyt tam mnie przeraża. Przeraża mnie sam fakt,że ze mną jest aż tak źle,że już mi to proponowano.

Skan dają na płycie CD. I dają też opis badania. Nie wiem, czy psychiatra zajmuje się interpretacją wyniku, czy tylko neurolog.


Możliwe,że jeden i drugi.
Ja jakąś tam wiedzę psychologiczną posiadam (jak pewnie każdy na tym forum) i jak czytam o jakimkolwiek zaburzeniu czy chorobie to zazwyczaj są podane przyczyny i pisze często o zmianach w mózgu więc tym bardziej osoba wykwalifikowana ma wiedzę na ten temat. Neurolog zapewne też. Zesztą jak dla mnie to te dwa zawody w pewnym sensie mogą się czasem pokrywać,bo tak jak już mówiłam-tak jak psychiatra musi wiedzieć (chociażby teoretycznie) co powoduje różne dysfunkcje,tak neurolog,który zajmuje się np. zmianami organicznymi w mózgu też ma tę świadomość,że każde uszkodzenie,choroba czy guz zmieniają osobowość pacjenta.

czasami zaczynam się trochę chwiać.


Ja zaczynam się chwiać jak przechodzę obok nastolatków albo właśnie starszych dzieci. Ale to z obawy przed wyśmianiem. Czasami zachowuję się nienaturalnie,bujam się,robię się sztywna,robię dziwne miny, to po prosotu gotowość organizmu do obrony. Oczywiście na szczęście nikt tych zachowań nie zauważa,bo one są dość subtelne.

Ja obecnie nie podejmuję celowych działań, by zwrócić na siebie uwagę, powstrzymuję się.


Ja podejmuję. Nie lubię stać z boku. Zresztą.. jak jest rozmowa w grupach np. i ktoś jest w centrum uwagi,bo o czymś tam opowiada to mnie cholera bierze i robię się niespokojna. To ja muszę mówić, muszę być na pierwszym planie itp. Zresztą.. jakby nie patrzeć to przez całe życie zwracam na siebie uwagę. W gimnazjum poprzez dziwaczne ubieranie się,a w liceum zachowywałam się prowokująco. Nie wiem skąd taka potrzeba w człowieku się bierze.

Nie wiedziałem, jak, bo to, co mi mówił, co mnie wnerwiło, było zgodne z regulaminem uczelni, więc obiektywnie on zachował się normalnie, a to ja miałem trochę problem ze sobą.


Aa chyba,że tak xd Kurde.. no to faktycznie dość dziwna sytuacja ...

Wiem, ale ja chyba nie potrafię przyjąć innej postawy.


Ja bym potrafiła, jak najbardziej tylko musiałby ktoś mnie pokierować odpowiednio. Sama to źle odczytuję sygnały wysyłane przez innych ludzi. Tam gdzie coś jest normalne,zgodne z regulaminem to ja doptrywałabym się pogwałcenia moich praw,a gdyby faktycznie ktoś mnie wykorzystywał to mogłabym nie reagować.

Z rodzicami nie, pisałem wcześniej, że wszelka rodzina poza rodzicami. Przy rodzicach nie czuję się jak przy obcych, tylko po prostu mało gadam z matką, a z ojcem prawie wcale.


No w takim razie tym bym się nie przejmowała na Twoim miejscu. Więzi z rodzicami są najważniejsze zawsze. A Tobie pewnie na skutek wieku się trochę rozluźniły.
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Nienormalne funkcjonowanie w prawie normalnej rodzinie.

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lip 2013, 21:33
Poza tym bez jaj, przyznam,że trochę pobyt tam mnie przeraża. Przeraża mnie sam fakt,że ze mną jest aż tak źle,że już mi to proponowano.

Ja w ogóle nie lubię szpitali. Kiedyś często bywałem, od okresu niemowlęcego do 7-go roku życia z powodu pewnych nawracających zaburzeń w moim organizmie. Osobiście pamiętam tylko jeden, ostatni pobyt z tego powodu. Najgorzej było, gdy matka po odwiedzinach szła do domu. Tak beczałem, jakby nie wiadomo co się działo.
Ale jedną rzecz bardzo lubiłem, zupę mleczną na śniadanie.

Ja zaczynam się chwiać jak przechodzę obok nastolatków albo właśnie starszych dzieci. Ale to z obawy przed wyśmianiem. Czasami zachowuję się nienaturalnie,bujam się,robię się sztywna,robię dziwne miny, to po prosotu gotowość organizmu do obrony. Oczywiście na szczęście nikt tych zachowań nie zauważa,bo one są dość subtelne.

Ja najgorzej się czuję, gdy zdarzy mi się przechodzić koło nastolatków, jak jest ciemno, bo wtedy serce mi wali, drżę i ciężej mi się oddycha, oraz mam myśli, że zaraz się rzucą na mnie.

Zresztą.. jakby nie patrzeć to przez całe życie zwracam na siebie uwagę. W gimnazjum poprzez dziwaczne ubieranie się,a w liceum zachowywałam się prowokująco. Nie wiem skąd taka potrzeba w człowieku się bierze.

Ja w wieku 14 lat zacząłem zwracać uwagę na siebie w szkole, robiąc z siebie błazna. Około rok później miałem dostęp do internetu i w szkole znowu zacząłem być cichy, a o uwagę walczyłem w internecie na pewnym forum i pewnym czacie.
Też nie wiem dokładnie, skąd się taka potrzeba bierze.

Więzi z rodzicami są najważniejsze zawsze. A Tobie pewnie na skutek wieku się trochę rozluźniły.

W pełni prawidłowej więzi z rodzicami, to raczej nie miałem nigdy, ale do 20 roku życia była dość dobra. Potem pewnego dnia zaledwie kilkadziesiąt minut zmieniło ją bardzo i tak zostało. Nie wiem, czy wpłynęła na to sytuacja, która się wtedy wydarzyła, czy to zbieg okoliczności, że stało się to po tamtej sytuacji.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10125
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do