Jak to uratować?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 lip 2013, 18:39
Tez bym nie miala ochoty isc z facetem ktory najpierw robi mi jazdy zazdrosci nawet jakbym go kochala

-- 02 lip 2013, 18:44 --

Troche sie pogubilam po przeczytaniu tego tematu nowa-ja-lili7-t43857.html
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Lili7 02 lip 2013, 19:27
Candy ja najpierw zapytałam czy skoro będa inne kobiety to czy moge iść - "zanim zrobiłam jazdę z zazdrości".

Skoro sie pogubiłas to znaczy że nie czytałas dokładnie moich postów w tym watku.
Jestem po rozwodzie (czekam na orzeczenia sądu). Mąż ex jak by nie patrzył, chce za wszelkę cenę udowodnić że jestem zła matką bo "odważyłam" się od niego odejść.

Zanim mnie ocenisz, z obecnym partnerem związałam się na długo po tym jak "uciekłam" od męża.

Mogłabym wszystko opisać z detalami chcesz??? tylko po co ?
If i get it all down on paper it's no longer inside of me...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 cze 2013, 20:11

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 lip 2013, 19:32
Nie oceniam tylko napisalam , ze sie pogubilam.
z obecnym partnerem związałam się na długo po tym jak "uciekłam" od męża.

czyli macie wspolne dziecko bo wyczytalam , ze maluch ma 13 miesiecy
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 02 lip 2013, 19:34
Też już się pogubiłam za dużo osób i za dużo historii. :bezradny:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Lili7 02 lip 2013, 19:42
Dziecko jest męża. Nasze małżeństwo trwało kilka tyg.
Uciekłam i pozanałam obecnego. Okazał dużo serca, zrozumienia, wspierał a teraz się wypiął :(
If i get it all down on paper it's no longer inside of me...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 cze 2013, 20:11

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 02 lip 2013, 19:52
Lili7, skup się teraz na dziecku a z chłopami daj sobie spokój póki co bo ani jeden ani drugi widze nie jest ok z tego co piszesz.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Lili7 02 lip 2013, 19:56
Psyche tylko jak jesteś w dołku i nagle w twoim życiu pojawia się ktoś kto okazuje ci wsparcie, ciepło i bezpieczeństwo to lgniesz do tego. Przynajmniej ja - neurotyczka.
Teraz wiem że za szybko to wszystko.
Tylko że znowu to ja cierpię :(
czuję się jak wyrzucony smieć - znowu.
A obiecywał że nigdy mnie nie skrzywdzi. Wiele razy prosiłam i mówiłam przez co przeszłam, że kolejny raz nie dam sobie rady z tym wszystkim.
Nie wiem czy to przez leki ale znowu mam mysli samobójcze. Nie chce mi się życ bo i po co?
znowu podejmę złą decyzję. Wszystko co robie i mówię jest źle. już jestem tak pogubiona że nie wiem co mam robić :(
chce mi się wyć bo mam wrazenie że nikt mnie nie rozumie :(
If i get it all down on paper it's no longer inside of me...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 cze 2013, 20:11

Jak to uratować?

przez TAO 02 lip 2013, 20:13
Candy14,

no nie osądzili, nie osądzili,tylko wyczuli pismo nosem :P

poza tym na twoim miejscu Lili7, to popatrzylbym jak wyglądają relacje jego i szanownej mamusi...
Bo to duzo powie, ale to trzeba wprawy i nieco wiedzy...

Awogóle to ja tu widzę niezły ambarasik w "society" ;)
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Lili7 02 lip 2013, 20:31
Jego relacje z mamą sa bardzo dobre.
Ma wspaniała mamę, nie raz mu pomogła, liczy się z jej zdaniem ale nie jest maminsynkiem. Nie robi pod jej dyktando tylko pyta o jej rade gdy ma taka potrzebę.
Szanuję mamę, szanuje ojca, siostre, braci. Ogólnie ma bardzo dobre relację z rodziną, rodzeństwem, ciotkami, wujkami - sa bardzo zżyci.
Nie raz mu tego zazdrościłam.
Oczywiście i w tej rodzinie sa "problemy" ale tak jak pisalam relację maja dobre, szanują się wzajemnie.
Prawda taka że nawet ja tęsknie za jego mamą :( bo naprawdę jest wspaniała.
If i get it all down on paper it's no longer inside of me...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 cze 2013, 20:11

Jak to uratować?

przez TAO 02 lip 2013, 21:33
No szybko uciekłaś, szybko znalazłaś nowego faceta, a sobie dystansu i czasu na przemyślenia nie.
I to jest ten haczyk,moim zdaniem. Co w sobie widzisz, comożna zmienić in +?
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Jak to uratować?

Avatar użytkownika
przez Lili7 03 lip 2013, 07:50
Napewno powinnam nabrac dystansu do pewnych rzeczy.
Nie podejrzewać wszystkich o o zło.
Zmienić myslenie z "o kims" na "o sobie".
Powinnam zając sie soba, swoimi pasjami, rozwijać się.
A nie oplatać każdego kto okaże mi choć troche zainteresowania jak bluszcz.

Dlatego poszłam na terapie. By nauczyć się byc sobą a nie żyć życiem kogoś innego.
Mam nadzieję że mi sie uda.

-- 13 lip 2013, 14:16 --

Jak to uratować? - juz nie chce nic ratować bo na dobra sprawę nie było co ratować.

Dla niego od początku ten "związek" był na zasadzie będzie to będzie, nie- to też dobrze.
Trochę mi to zajęło ale w końcu zrozumiałam, że on nie jest wart ani moich prób ratowania tego ani moich łez ani niczego innego.
Swoim zachowanie pokazał, że nie jest wart mnie. Do mnie mówił, że da jeszcze jedną szansę a w tym samym czasie innej pisał, że chce ja całowac i uprawiać dziki seks. Tak nie postepuje osoba, która chce stworzyć stały, solidny związek. Byłam mu potrzebna tylko na zapchanie dziury między jedną (przede mną była Monika) a kolejną dziewczyną (po mnie jest Paulinka). I jestem pewna, że jak tylko ta po mnie mu sie znudzi to znajdzie sobie nastepna. Cały czas jednak płacze i narzeka że chce stałego związku ale tak naprawdę nie może skupic sie na jednej kobiecie.
Miłość to nie tylko dobre, wspaniałe chwile.
Miłość to również upadki- które bolą mniej dzielone na dwie osoby.
Tutaj tej miłości nie było z jego strony.

Na przed ostatniej terapii dowiedziałam sie że odczuwam miłość jak dziecko. Zatrzymałam się w momencie w jakim 8-śmio latek odczuwa miłość. I do moich partnerów czułam miłość jaką czuję się do rodziców. I takiej samej miłości oczekiwałam w zamian. Teraz wiem, że tak nie można.
Teraz mam zamiar kochac mądrze (póki co to nie mam zamiaru w ogóle nikogo kochać oprócz mojej córeczki), troszkę egoistyczniej i mniej jak bluszcz ;)

W ogóle dużo mądrych rzeczy sie dowiedziałam na terapii i cieszę się, że tam poszłam. Pomaga mi to.

Zdarza mi się płakac w poduszkę "nad rozlanym mlekiem", chciałabym mieć kogoś w swoim zyciu komu mogłabym zaufać. Ale póki co chce odnaleźć siebie i teraz najwazniejsza jest dla mnie moja córeczka i nasze : moje i jej szczęście. Facet nam do tego niepotrzebny. Będzie dobrze :)
If i get it all down on paper it's no longer inside of me...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 cze 2013, 20:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do