Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 14 cze 2013, 20:27
@deader dzieki za rady :) Sprobuje z nim pogadac, moze cos z tego wyjdzie.
A tak, próbowałam ;P I przyznam, ze w ogole mnie to nie kręci. Nie jestem jakas nastawiona na "o matko! to narkotyki! cpuny palą blanty" itd. Tylko, ze kiedy to przestaje byc dodatkiem do zycia a staje sie jego sensem wtedy jest problemem. Bo ja nie mam nic przeciwko, zeby zapalil sobie przy weekendzie czy czasami ale naprawde czasami. A nie codziennie.
I mnie sie nie spodobalo, od zawsze w moim towarzystwie nie bylo osób palących, on był jedną z pierwszych jakie poznałam i pierwszym z którym tego spróbowałam. Do dzis nie widze w tym nic wielkiego, nie działa na mnie tak jak (przynajmniej z opisu innych) powinno. Wole juz wypic piwko :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 14 cze 2013, 20:49
Ja się długo łudziłam, że mój były przestanie palić, zmieni się. Rozstanie w moim przypadku było najlepszą decyzją, bo choć bardzo chciałam mu pomóc i rozmawiałam z nim szczerze wiele razy on nie przestał palić. Do dziś wiem, że pali i nie tylko. A miłość to nie wszystko, niestety. Dziś jest mi lżej. :)
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2260
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez deader 14 cze 2013, 21:21
alicja1990 napisał(a):Nie jestem jakas nastawiona na "o matko! to narkotyki! cpuny palą blanty" itd. Tylko, ze kiedy to przestaje byc dodatkiem do zycia a staje sie jego sensem wtedy jest problemem. Bo ja nie mam nic przeciwko, zeby zapalil sobie przy weekendzie czy czasami ale naprawde czasami. A nie codziennie.

To jest bardzo sensowne podejście. I to jest dokładnie to co powinnaś mu powiedzieć. Bardzo dobrze to określiłaś, na to kładź nacisk - "kiedy to przestaje byc dodatkiem do zycia a staje sie jego sensem wtedy jest problemem". Bo tu jest cienka linia. Czy codzienne palenie jest od razu równoznaczne z tym że to się staje "sensem życia"? Czy też może jeszcze wpisuje się w ramy "bardzo częstego" dodatku do życia? Sam się nad tym wiele razy zastanawiałem, przepalając kolejne lata, i do dziś nie znam odpowiedzi. Czy to że codziennie wracając po pracy do domu pierwszą rzeczą był prysznic, a drugą zapalenie lolka - i dopiero potem kolejne sprawy typu ugotowac obiad, posprzątać, przygotować materiały do pracy na następny dzień - czy to było "ustawicznym ulepszaczem" życia, czy "sensem"? Ni cholery nie wiem :D Wiem jedno - jeszcze nie tak dawno temu myślałem że palenie nie jest sensem mojego życia, ale jest tak fajne, że bez niego żyło się będzie zbyt "szaro". W sensie, nie paliłem dla samego palenia, paliłem żeby posłuchać muzy, pograć w grę, obejrzeć film - "podkręcony". Nie wyobrażałem sobie że będę w stanie czerpać przyjemność z tych rzeczy bez zioła. A okazało się że jednak się da! Tylko potrzeba odpowiednich okoliczności. Nie ma co ukrywać, te okoliczności w 99% muszą wyjść z inicjatywy palacza; ale ten pozostały 1% to "pole do popisu" dla ciebie :) Musisz wymyślić jak najlepiej ten 1 % wykorzystać. Musisz też przede wszystkim spróbować jak najbardziej obiektywnie ocenić czy u twojego faceta to już jest faktycznie etap "palenie to sens życia". Nie żebym ci coś zarzucał, ale po prostu w takich sytuacjach czasem trudno zdobyć się nam na obiektywizm. Jeśli to jest etap "sens życia" to jak najbardziej masz prawo czynić nawet bardzo radykalne kroki żeby go uratować - bo taki stan to zguba. Ale jeśli jest to jednak etap "ustawicznego ubarwiania życia" to macie sytuację konfliktu interesów niejako - on chce sobie umilać życie codziennie, tobie to nie pasuje z jakichś względów. I tutaj to już niestety nie całkiem moim zdaniem masz "prawo" postępować drastycznie - raczej jak najdyplomatyczniej dojść do jakiegoś porozumienia. Bo jednak, twój chłopak to nie twój pies - nie możesz mu kazać przestać. Możesz jedynie postarać się wypracować jak najlepszy dla ciebie kompromis (w gruncie rzeczy - najobiektywniej byłoby napisać "najlepszy dla WAS kompromis" ale tutaj doradzam konkretnie tobie, pozwólmy sobie jednak na nutkę egoizmu ;) ). Czego ci bardzo życzę i trzymam kciuki!
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 18 cze 2013, 12:23
To pocieszające co piszesz. Staram się z nim rozmawiać, naprawde sie staram. Obiecuje, ze będzie mniej palił, ale wcale tak nie jest. Wytrzymuje 1 dzien, a na drugi pali dwa razy tyle, bo ma takie cisnieni... W ogole mam z nim sporo problemów i moze to nie tylko marihuana, moze sama sobie to tak usprawiedliwiam, a problem lezy gdzie głębiej... :cry:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez deader 18 cze 2013, 16:21
A jest coś co jemu w tobie przeszkadza? W sensie, na przykład, nie wiem, szydełkowanie (:D)? Może kompromis na zasadzie "w geście dobrej woli ograniczę u siebie X które ci przeszkadza, jeśli ograniczysz Y które przeszkadza mnie"..?
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 20 cze 2013, 10:46
Dobry pomysł, ale właściwie to nie wiem czy jest coś takiego co go szczególnie drażni. Musze go sama spytać co by powiedział na coś takiego. Kazdy sposób warto przetestować. I dzięki za rady :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 20 cze 2013, 12:40
A może powinnaś odpuścić? Zamiast ciągłych rozmów zajmij się sobą. Wtedy zobaczy, że Cię zaczyna tracić, to coś go ruszy.
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2260
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez khaleesi 01 mar 2014, 02:47
Facet uzalezniony od marihuany do zwiazku? Nie bardzo :roll:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez Arhol 01 mar 2014, 12:02
Temat z czerwca zeszłego roku...oh well D: ...
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32439
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do