Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 14 cze 2013, 11:46
Mój problem polega na tym, że chłopak z którym jestem już ponad 6 lat pali marihuane.
I tu pojawia sie pytanie dlaczego z nim jestem. Kiedy sie poznalismy nie palił, zaczęło sie to dopiero okolo pol roku temu. Wczesniej bylo to bardzo sporadycznie, moze raz w miesiącu, ale teraz pali praktycznie codziennie. Juz nawet nie prosze go, zeby tego nie robił, bo wiem, ze i tak nie poslucha.
I własnie. On przez to stał sie bardzo agresywny. Dopóki nie zapali chodzi jak "na bombie", o wszystko sie mnie czepia, krzyczy i w ogole nie zastanawia sie nad tym co mowi. Potrafi mnie obrazic, skrytykowac, a nastepnie wyjsc na "blanta" i po powrocie przytulac i przepraszac. Mam juz dosc tej hustawki nastrojow, tego nie da sie wytrzymać.
Kocham go i bardzo chcialabym mu pomóc. Ktoś moze pomyslec "idiotka", ale milosc niestety jest slepa.
Ostatnio wymyslil ze wezmie urlop i pojedzie odpocząć do polski (mieszkamy w irlandii). Mnie tego nie zaproponował. Kiedy spytalam dlaczego chce jechac sam wykrzyczał, ze 2 bilety to za duza kwota i ze jedzie sam, ze normalni ludzie tak robią, a ja wymyslam i ze w ogole nie mam racji. Ja mu tylko delikatnie zaproponowalam a on wszczął awanture na caly dom, mowiac mi wszystko co najgorsze mozna uslyszec.
Nigdzie razem nie wychodzimy, on spotyka sie tylko z kolegami a kiedy ja cos proponuje to najpierw sie zgadza a potem mowi, ze "wymyslam" i nigdzie nie idzie.
Mam juz dosc tego wszystkiego. Ręce mi opadają, a on nic sobie z tego nie robi. Mam wrazenie ze nic do niego nie dociera, wpiera mi swoje mądrości, które w ogole nie mają sensu, a ze mnie robi wariatke. Uwaza mnie za głupią(tak mi sie wydaje) i non stop czepiającą się babe.
Dodam tylko, ze nawet jesli chcialabym odejsc to nie jest tak proste, bo łaczy nas wynajem mieszkania (umowa na rok) i mam tutaj dobrą pracę.
Nie wiem co mam robic. Czy jemu w ogole da sie pomoc? Czy powinnam juz pomagac sobie? Czekam na pomoc :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez deader 14 cze 2013, 12:28
Hej, witaj. Sam byłem przez wiele lat "jaraczem" i niestety sprawa z nałogiem wygląda tak, że "ogarnąć się z niego" może tylko osoba która uświadomi sobie sama że ma z tym problem, przyzna się sama przed sobą do uzależnienia (lub co najmniej - nadużywania). Paliłem zioło regularnie, praktycznie codziennie, przez jakieś... uomatko, 8-10 lat. Nigdy co prawda nie miałem jakichś napadów agresji jakie ty opisujesz u swojego faceta, mimo to przez te lata kilka osób mi sugerowało (czasem baaaardzo wyraźnie) żebym spróbował z tym skończyć. Mówiąc krótko - nie uległem namowom czy sugestiom ani jednej z nich. Dopiero kiedy sam dostrzegłem że zaczyna mi palenie przeszkadzać, to się ogarnąłem - od 1 stycznia tego roku zacząłem "detoks", przez 3 miesiące nie paliłem w ogóle. Teraz zaczynam znów popalać, ale duuuużo rzadziej i w innych okolicznościach (wcześniej jarałem głównie sam, w domu, teraz palę "towarzysko" jak ktoś z czymś do mnie wpadnie raz na kilka tygodni). Tak samo zresztą kiedyś zakończyłem kilkuletnią "przygodę" z amfetaminą - tutaj to już nie tyle że mi ludzie "sugerowali" żebym przestał tylko wykładali kawę na ławę że stałem się ćpunem i powinienem się ogarnąć. Też ich oczywiście nie słuchałem, rzuciłem nałogowe wciąganie dopiero jak sam uświadomiłem sobie że "już na to pora". Tutaj ciekawostka - amfę zacząłem odstawiać kiedy związałem się z pewną dziewczyną na której mi zależało, to po części dla niej stopniowo przestawałem ćpać. A przestałem gonić kreski... kiedy ze mną zerwała. Bo jak ze mną zerwała, to pomyślałem sobie że mam dwa wyjścia: albo zaprzepaścić cały rok pracy nad sobą i rzucić się w wir ćpania i "zapominania", albo definitywnie z tym skończyć. Wybrałem to drugie. Nie znaczy to że doradzam ci zerwanie z facetem, tylko osobiste doświadczenia opisuję... Sednem mojego posta jest to że moim zdaniem osoba która nadużywa jakiejś rzeczy (czy to będzie trawa, czy speed, wóda czy hamburgery) nie jest w stanie zerwać z nałogiem "za czyjąś sprawą". On sam musi dostrzec że jego palenie jest problemem. Nagabywanie przez osoby którym zależy żeby ktoś się uwolnił od nałogu prowadzą w odwrotną stronę (a przynajmniej u mnie tak było) - człowiek myśli sobie "k****, co on/ona tam wie, lepiej walnę sobie jeszcze trochę żeby o tym nie myśleć".
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez coccinella 14 cze 2013, 12:32
Witaj.

Miłość jest ślepa, to prawda...

Ktoś, to sie tak zachowuje względem Ciebie nie kocha, przykro mi. Jak można kogoś tak traktować? Pomijam fakt obrażania Ciebie, krzyczenia (na to ma zapewne wpływ uzależnienie, ale to i tak dla mnie nie jest usprawiedliwienie), ale to że jedzie sobie bez Ciebie, Ty zostajesz sama... masakra.
I będzie coraz gorzej zapewne. Pozwalasz mu tak siebie traktować, więc tak robi.
On nie widzi problemu w swoim uzależnieniu, więc nie podejmie żadnych kroków, żeby z tego wyjść, a Ty i tak nic z tym nie zrobisz.

NIech sobie znajdzie jakiegoś lokatora, a Ty się wyprowadź. Szkoda życia, naprawdę szkoda życia na taki "związek".
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 14 cze 2013, 12:40
własnie. On przez to stał sie bardzo agresywny. Dopóki nie zapali chodzi jak "na bombie", o wszystko sie mnie czepia, krzyczy i w ogole nie zastanawia sie nad tym co mowi. Potrafi mnie obrazic, skrytykowac, a nastepnie wyjsc na "blanta" i po powrocie przytulac i przepraszac.

Jak pali codziennie , to umarł w butach,,, i nic nie zrobisz . Jak sam nie pojmie , szkoda czasu i nerwów.
To co opisałaś to klasyczne u nałogowych jaraczy, tak samo jak alkoholizm - "ten sam h*j tyle ,że winnym opakowaniu.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 14 cze 2013, 12:41
@deader ja wiem o czym piszesz, ze wlasnie to on sam musi o tym zdecydować. Juz kiedys palił długi czas i rzucił na 4 lata. Ale teraz od kąd poznal tutaj nowego "kolege" od palenia to już nie moge nad tym zapanować Codziennie musi zapalić, bo inaczej albo jest znerwicowany albo siedzi taki ospały, nic mu sie nie chce, nawet geby otworzyc, za przeproszeniem...
A przez te lata bylo wspaniale, ukladalo sie nam bardzo dobrze, bylam szczesliwa. Dopiero od jakis 2-3 miesiecy jest źle. On jest jakby innym czlowiekiem. Nie poznaje go. Sama nie wiem czy to przez te jointy tak sie zmienil, czy moze jest jakis inny powód.

@coccinella z tym wyjazdem to i tak zdecydowal, ze nie jedzie, bo ostatnie słowo nalezalo do mnie. Z reszta to i tak nie jest istotne, bo on chcial tam jechac tylko na 3 dni jakies sprawy załatwic, ale chcialam to przytoczyc, zeby zobrazowac jego reakcje na jakiekolwiek moje uwagi.

-- 14 cze 2013, 12:44 --

Kalebx3 napisał(a):
własnie. On przez to stał sie bardzo agresywny. Dopóki nie zapali chodzi jak "na bombie", o wszystko sie mnie czepia, krzyczy i w ogole nie zastanawia sie nad tym co mowi. Potrafi mnie obrazic, skrytykowac, a nastepnie wyjsc na "blanta" i po powrocie przytulac i przepraszac.

Jak pali codziennie , to umarł w butach,,, i nic nie zrobisz . Jak sam nie pojmie , szkoda czasu i nerwów.
To co opisałaś to klasyczne u nałogowych jaraczy, tak samo jak alkoholizm - "ten sam h*j tyle ,że winnym opakowaniu.


I wlasnie wkurza mnie to, ze on tego nie widzi. Uwaza ze palenie mu nie szkodzi, a wręcz pomaga. Kiedys juz rzucił i wtedy był innym czlowiekiem. Niestety nowy kolega, ktory rowniez pali x lat namówił go raz, drugi i to wystarczylo, zeby juz teraz dzien bez jarania byl dniem straconym.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez coccinella 14 cze 2013, 12:46
Sama widzisz, jesteś najmniej ważna. Trawka, koledzy, a gdzie jesteś Ty w tym wszystkim? Tobie tylko się dostaje za jego niepowodzenia.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez deader 14 cze 2013, 12:48
A jaki wpływ jego palenie ma na inne sfery życia, głównie chodzi mi pod kątem pracy - czy nałóg jakoś na nią wpływa? Czy pracuje, a jak tak, to czy chodzi do pracy najarany?
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 14 cze 2013, 12:49
Ja w tym wszystkim czuje sie jak eksponat w muzeum. Stoi na półce i dopoki nie jest przydatny nikt nie zwraca na niego uwagi. Chcialabym mu pomoc bo wiem, ze w glebi duszy jest dobrym czlowiekiem. Przynajmniej takim go poznałam i spedzilam najlepsze lata mojego zycia. Chcialabym zeby wrocil :(

-- 14 cze 2013, 12:51 --

deader napisał(a):A jaki wpływ jego palenie ma na inne sfery życia, głównie chodzi mi pod kątem pracy - czy nałóg jakoś na nią wpływa? Czy pracuje, a jak tak, to czy chodzi do pracy najarany?

Nie, nie. Z pracą akurat jest w porzadku. Jestesmy tu od 1,5 roku i caly ten czas pracuje, nie opuszcza dni i nie chodzi nigdy najarany. Jego pora palenia to wieczór(najczesciej). Potem siedzi przy kompie albo oglada film i idzie spac. Sporadycznie zdarza mu sie palic za dnia, czasami w weekend.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez kaja123 14 cze 2013, 13:00
alicja1990, Twój chłopak niestety ale musi chcieć sam wyjść z nałogu. Najbardziej mu pomożesz jak zajmiesz się sobą. Trudne wiem :roll: On ma zmienione myślenie poczytaj sobie jak myślą osoby uzależnione min od maryhy
post1240986.html#p1240986
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 14 cze 2013, 13:07
Czytalam ten temat, mniej wiecej. I inne artykuły poswięcone temu problemowi. I wiem, że łatwo nie jest.
On ma 24 lata, a zachowuje sie jak dziecko we mgle- slucha rad kolegi, który równie dobrze mógłby byc strachem na wróble, bo w głowie ma tylko i wyłącznie siano.
On juz raz rzucił to sam. I kiedy zaczynał palic niedawno nawet mówiłąm mu, ze robi głupote, bo po co do tego wracać skoro tyle kosztowalo go wyjscie z nałogu. On wtedy mowił., ze bedzie tylko 2 razy w miesiacu- przymknelam oko. Potem było mówione ze co sobote- przemilczałam. Nastepnie- w weekendy- powiedziałąm, ze ostatecznie. I wtedy jeszcze liczyl sie z moim zdaniem. A potem juz tylko gorzej i gorzej pali codziennie bez dnia wyjątku i ja juz nie mam prawa nic powiedziec, bo od razu mnie atakuje.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez kaja123 14 cze 2013, 13:13
alicja1990 napisał(a): On wtedy mowił., ze bedzie tylko 2 razy w miesiacu- przymknelam oko. Potem było mówione ze co sobote- przemilczałam. Nastepnie- w weekendy- powiedziałąm, ze ostatecznie. I wtedy jeszcze liczyl sie z moim zdaniem. A potem juz tylko gorzej i gorzej pali codziennie bez dnia wyjątku i ja juz nie mam prawa nic powiedziec, bo od razu mnie atakuje.
bo tak działa mechanizm w każdym uzależnieniu. Na tym polega nałóg. Ty powinnaś zająć się sobą. Proponuję porozmawiać na początek z psychologiem. Będzie Ci łatwiej a i specjalista da Ci jakieś wskazówki jak postępować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez deader 14 cze 2013, 13:23
deader napisał(a):A jaki wpływ jego palenie ma na inne sfery życia, głównie chodzi mi pod kątem pracy - czy nałóg jakoś na nią wpływa? Czy pracuje, a jak tak, to czy chodzi do pracy najarany?

Nie, nie. Z pracą akurat jest w porzadku. Jestesmy tu od 1,5 roku i caly ten czas pracuje, nie opuszcza dni i nie chodzi nigdy najarany. Jego pora palenia to wieczór(najczesciej). Potem siedzi przy kompie albo oglada film i idzie spac. Sporadycznie zdarza mu sie palic za dnia, czasami w weekend.



Czyli gościu nie jest całkiem "stracony". Zanim zaczniesz ganiać po psychologach, zrywać itd radziłbym zacząć od jednego małego "szantażu" - skoro, jak mówisz, pali głównie wieczorami, to postaw ultimatum "zero seksu jak jesteś upalony" ;)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

przez alicja1990 14 cze 2013, 16:19
Dobry pomysł, ale wątpie, zeby to coś pomogło :)
On nie bedzie palił kilka dni, a potem jak juz uzna, ze "spokoj" to dalej bedzie to samo. Cos na dłuższą metę.
Może ktoś kto wyszedl z nałogu lub stara sie wyjsc doradzic mi moze jak z taką osobą rozmawiać, aby przemówić do niej ale bez agresji i szantazowania tylko po prostu rozmawiać po ludzku...??
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2013, 11:32

Moj chłopak uzależniony od marihuany...

Avatar użytkownika
przez deader 14 cze 2013, 19:53
alicja1990 napisał(a):Dobry pomysł, ale wątpie, zeby to coś pomogło :)
On nie bedzie palił kilka dni, a potem jak juz uzna, ze "spokoj" to dalej bedzie to samo. Cos na dłuższą metę.
Może ktoś kto wyszedl z nałogu lub stara sie wyjsc doradzic mi moze jak z taką osobą rozmawiać, aby przemówić do niej ale bez agresji i szantazowania tylko po prostu rozmawiać po ludzku...??

Cóż, to co wytłuszczyłem jest najbanalniejsze w swojej prostocie. Zasiądź z nim do szczerej, dojrzałej rozmowy, najlepiej w momencie kiedy nie będzie w zbyt rozdrażnionym nastroju. Wiem, że z twojego opisu wygląda to tak że w takim nastroju jest tylko jak się upali, a rozmowa "na fazie" raczej mało może mieć sensu - albo nie zapamięta, albo oleje, albo nie ogarnie, albo "dla świętego spokoju" poprzyrzeka poprawę; ale jako palacz z wieloletnim "stażem" wiem że są różne "etapy" upalenia, i de facto po dwóch-trzech godzinach od wypalenia jointa człowiek zaczyna "kontaktować". Kurde, cieżko mi się w pewien sposób doradza, bo ja po tylu latach palenia zioła nie mam już prawie w ogóle "fazy" jak zapalę, raczej, porównując do alkoholu - jakbym wypił jedno piwko. Ktoś kto miał tak długą przerwę w paleniu jak twój facet najpewniej może mieć jeszcze całkiem niezłe "odloty" (zwłaszcza że pali dopiero od pół roku - to relatywnie niedługo) więc cieżko mi stwierdzić kiedy dokładnie masz z nim pogadać - musisz to niestety sama "wyłapać".

A jak już wyłapiesz taki moment, to pogadaj z nim szczerze o tym, co i dlaczego przeszkadza ci w jego jaraniu. Jeśli w waszym związku dzieje się inaczej niż przed, powiedzmy, rokiem - to wyłóż mu dokładnie co i jak się zmieniło i dlaczego ci się to nie podoba. Bo dla osoby palącej niekoniecznie wszystko jest tak oczywiste jak dla niepalącej.

No i na koniec najbardziej kontrowersyjne pytanie z mojej strony do ciebie - czy próbowałaś kiedyś zapalić z nim wspólnie?
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 5 gości

Przeskocz do