Czy warto ratować ten związek?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy warto ratować ten związek?

przez linkall 15 cze 2013, 09:46
Monar napisał(a):Moim zdaniem takie ultimatum albo ja albo oni to beznadziejna sprawa dla twojego chłopaka. Ja sama na jego miejscu nie wiedzialabym co odpowiedzieć... To, że Ty nie chcesz jechać, znaczy, że on ma zrezygnować z tego co planował juz dawno? Twoja sprawa, że nie chcesz jechać. Daj taka możliwość chłopakowi. Nie bądź egoistką. Zresztą jesli on się od Cb oddala, to moze rzeczywiście dlatego, ze dusi się w tym związku. Daj mu troche luzu. Wkurzają mnie pary, które muszą wszędzie być razem, papużki nierozłączki... A tak naprawde każdy potrzebuje procz 2 połówki, znajomych. Również nowych. Tak to już jest, ze co jakis czas spotykamy na swojej drodze nowych ludzi. Z reguły powinno się ich akceptować, a jesli rzeczywiście oni są wobec cb chamscy, nie akceptują Cię, to nie wiąże się z tym, że chłopak ma z nich zrezygnować. :]


Może się trochę wytłumaczę, bo widzę że ktoś robi tu ze mnie potwora :]
Od początku: nie dałam mu ultimatum "ja albo znajomi", nie kazałam mu zrywać z nimi kontaktu, chodziło TYLKO o wyjazd. Może sprowadzało się to do tego, że jak wybierze przyjaciół to będę się poważnie zastanawiać nad sensem bycia z nim (tak jak się faktycznie stało), ale gdyby wybrał wyjazd ze mną nie oznaczałoby to zamknięcia go w klatce i koniec jakichkolwiek kontaktów z kimkolwiek poza mną. I nie planował tego od dawna, na pewno nie dłużej niż wyjazd ze mną. Poza tym, jak już wcześniej pisałam, zdążył się nie zgodzić na wyjazd ze znajomymi, dopiero ostatnio zmienił zdanie. ("Przypadkiem" po imprezie na której był z "przyjaciółką")
Czy dusi się w związku? Trudno powiedzieć, widujemy się przez parę dni co dwa miesiące. To takie dziwne że chcę go mieć przy sobie gdy przyjeżdża i niezbyt się cieszę gdy znika na jakieś dwa dni? Gdyby mi powiedział, że w ogóle zamierza gdzieś iść to naprawdę nie byłoby sprawy. Nie zabraniam mu spotykać się ze znajomymi, ale niech nie robi tak, że umawiamy się, planujemy itd a on nagle spiep*** i brak z nim kontaktu (nie odzywał się po tym parę dni)... Nawet nie musiałby mi mówić, że chce gdzieś iść, ale niech przynajmniej dotrzymuje słowa które mi dał.
Co do tego wyjazdu ze znajomymi... Po prostu nie podoba mi się to, wiem jakie są te jego koleżanki i nie miałabym pewności czy na pewno pozostał mi wierny. Dlaczego to ja mam ustępować i godzić się na wszystkie jego pomysły, bo on jest biedny, ograniczany itd? Byłoby miło gdyby on też pomyślał, jak ja bym się z tym czuła.

Kiedyś owszem, żyłam w przekonaniu, że powinnam być dla niego całym światem itp, ale teraz już wiem że tak nie jest. Zgadzam się z tym, że każdy potrzebuje i znajomych, i chłopaka/dziewczyny. Nie mam prawa wybierać czy selekcjonować mu znajomych, to oczywiste. Mam pewne tendencje do ograniczania go, wkurzam się gdy woli spędzić czas ze znajomymi niż ze mną, ale staram się tego nie okazywać, nie mieć o to pretensji. Gdy po pewnym czasie przemyślę to, dochodzę do wniosku ze niepotrzebnie sie wkurzałam i jest w porządku.
Często robię sobie taki "rachunek sumienia" jeśli chodzi o nasz związek. Już nie raz przyznawałam się przed nim, co jest we mnie nie tak, co chciałabym zmienić i starałam się dla niego. I wiele razy mu ustępowałam, wybaczałam itd, ale ile można. Może niech on popracuje nad tym, że jest cholernie niesłowny. To co najbardziej mu we mnie przeszkadza to to, że jestem przemęczona, a w związku z tym zdarza mi się odsypiać w dzień (a "normalni ludzie śpią tylko w nocy"), nie mam siły chodzić z nim na jakieś długie spacery

Teraz trochę sytuacja się zmieniła, bo stwierdził, że ... nigdzie nie jedzie, cały sierpień spędza ze mną, ale pod warunkiem że nie będzie przychodził do mnie do domu, ale ja będę chodzić z nim całymi dniami po mieście (jak to ujął "ruszę swoją kościstą dupę"). Nie wiem co o tym myśleć, już po prostu mam dość tych jego wahań nastroju... skąd mam mieć pewność, czy może jutro albo za tydzień nie zmieni zdania po raz kolejny?
Beware of sadness
It can hit you
It can hurt you
Make you sore and what is more
That is not what you are here for
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 kwi 2013, 11:15

Czy warto ratować ten związek?

przez ameliaa 15 cze 2013, 15:22
Przede wszystkim nie wolno wymagać od kogoś poświęcenia, nie będąc samemu do niego skłonnym. Wiedziałaś, że chłopakowi zależało na tym wyjeździe, wiesz, że "przyjaciółka" rozwala związki, to dlaczego pozwalasz jej na to sama się demonizując? Trzeba było jechać i wytrzymać, jeżeli by coś było nie tak wtedy mu narzekać niech sam zobaczy co się dzieje. Na ogół właśnie jest tak, że to dziewczyna wychodzi na tą najgorszą a znajomi są ok. Wiesz wyobraź sobie, że bliscy ci ludzie jadą się dobrze bawić razem a ty musisz zostać z chłopakiem? Przykra sprawa i tyle nie dawaj takich wyborów nikomu, bo to na prawdę nie jest miłe. "Przyjaciółka" kombinuje ale pamiętaj jest zawsze po jego stronie więc mu to pasuje, ty jesteś ta be. Oczywiście nie chodzi o to, żebyś zawsze odpuszczała. Jeżeli chcesz ten związek ratować to zmień taktykę i nigdy nie obrażaj jego znajomych. A tak od serca pomyśl czy ten związek nie kosztuje cię zbyt wiele. Czasem lepiej odpuścić, on nie zachowuje się w porządku wobec ciebie. I tak jak już inni pisali możliwe, że zbiera się do odlotu.
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
31 mar 2013, 01:41

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 cze 2013, 17:12
Po prostu nie podoba mi się to, wiem jakie są te jego koleżanki i nie miałabym pewności czy na pewno pozostał mi wierny

Po co Ci facet ktoremu nie mozesz albo nie potrafisz ufac?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez jasaw 15 cze 2013, 17:24
linkall, zgadzam się z Candy14, bo bez zaufania niczego się nie zbuduje...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Czy warto ratować ten związek?

przez linkall 16 cze 2013, 14:45
Liczyłam że z czasem wszystko się ułoży, że mu kiedyś w końcu w pełni zaufam, poprawią się stosunki między mną a jego znajomymi.

Tak jak się spodziewałam, jego propozycja, że nigdzie nie jedzie i spędzamy sierpień razem była tylko chwilowa i już następnego dnia zmienił zdanie i okazało się, że jest "za późno" i jedzie ze swoimi znajomymi.
Naprawdę chciałam iść na kompromis, jakoś się dogadać. Prosiłam go, żeby sobie odpuścił wyjazd w tym roku, bo możemy gdzieś pojechać z paczką znajomych w przyszłe wakacje, wszystko na spokojnie ustalimy itd ale oczywiście mu nie pasowało. Wtedy zaproponowałam mu, żebyśmy tam pojechali, ale mieszkali oddzielnie i spotykali się z jego znajomymi wieczorami. Też mu nie pasowało, stwierdził że "już za późno na kompromis". [Chcę dobrze, ale do niego nie dociera że czułabym się jak intruz mieszkając w jednym domku z tymi jego psiapsiółami. Znają mnie, więc jakby chciały to same by mi to zaproponowały, a w rzeczywistości było tak, że mimo że wtedy (gdy wyjazd był planowany) jeszcze się kolegowałyśmy to ten wyjazd był pilnie strzeżoną przede mną tajemnicą.]
Nie widzę sensu w dalszych staraniach o niego. Wiem, że nie jestem święta ale wydaje mi się ze zrobiłam wszystko co w mojej mocy żeby to naprawić.
trudno
Beware of sadness
It can hit you
It can hurt you
Make you sore and what is more
That is not what you are here for
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 kwi 2013, 11:15

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez tahela 16 cze 2013, 15:03
a kompromis , on chyba nie jedzie na cały sierpień jednak z nimi, z toba tez powinien spedzić czas, najlepiej by było jakbyscie pojechali razem z tymi znajomymi na ten wyjazd,w końcu trzeba rozmawiać ze soba i ustalac wspolnie pewne rzeczy, jak czytam to wydaje mnie sie ,ze dojrzałosci wam obojgu brakuje do stworzenia poważnego zwiazku, po prostu powiedz ,ze ci przykro ,ze ukrywał ten fakt przed toba ,że che wyjechac i ze czułabys sie lepij jakby nastepnym razem nie ukrywał takich rzeczy bo jednak zaufanie i mowienie sobie prawdy jest p[odstawą, jak ktos ukrywa,ze łazi na imprezy to odrazu budzi to pytanei coma do ukrycia bo cos pewnie ma a to nie o t chodzi, zaufanie jest podstawa do drugiej osoby tylko wtedy mozna cos budować
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Czy warto ratować ten związek?

przez linkall 16 cze 2013, 16:24
Może i powinnam mu zaufać, ale właściwie na podstawie tego co się wydarzyło ostatnio nie mam podstaw żeby być pewną że nic nie "odwali" (Wczoraj gadaliśmy przez telefon i gdy zapytałam o tą imprezę z jego przyjaciółką to stwierdził, że musi już kończyć bo ma mało pieniędzy na koncie, ale nie przeszkodziło mu to w tym, żeby potem rozmawiać ze mną jeszcze kilkanaście minut na inne tematy...)
Z drugiej strony i tak nie mam już nic do stracenia, jestesmy na skraju, już bardziej nie da się tego popsuć... Ale chcę też wyjść z tego z twarzą, nie chcę wyjść na idiotkę która lata za chłopakiem i nie obchodzi jej to że jest robiona w konia:/

@tahela - zdaję sobie sprawę z tego, że brakuje mi i dojrzałości, i doświadczenia w związkach (to mój pierwszy chłopak, jesteśmy razem trochę ponad rok)... i wiem że ta cała historia brzmi jak jakieś fotostory z bravo, ale naprawdę nie wiem co robić i głosy ludzi bardziej doświadczonych są dla mnie ważne :(

-- 17 cze 2013, 16:09 --

Aktualizacja: zgodziłam się w końcu, żeby tam pojechał beze mnie. Pomyślałam, że dam mu szansę się "wykazać", udowodnić mi że warto mu w pełni zaufać. Jedyne, czego oczekiwałam to to, że podczas wyjazdu będzie się zachowywał w porządku wobec mnie.

W odpowiedzi usłyszałam, że: to bez sensu, nie warto mu ufać, zawsze będzie gdzieś wyjeżdżał a ja zawsze będę mieć o to pretensje [nie wiedzialam ze jest prorokiem, jak miło], mam dać mu spokój, to dobry czas na rozstanie, "on jest jak statek - gdy morze było wzburzone i był sztorm, byłam jego kotwicą; teraz jest wspaniała pogoda, nie wieje wiatr, świeci słońce, a ja nadal jestem kotwicą", zostaję sama.

Czuję się jakbym dostała w twarz, jakby na mnie splunął jakimś obleśnym charkiem.
Czuję się jak idiotka, starałam się, zrobiłam wbrew sobie, przełamałam się i tak mi się odwdzięczył.
Czuję się wykorzystana, przez rok nabierał przy mnie pewności siebie, starałam się go wspierać, ale "teraz jest już wspaniała pogoda" więc on-statek nie potrzebuje kotwicy.
Ja wierzyłam, że będzie lepiej, on od razu wykluczył możliwość mojej zmiany na lepsze.

Był dla mnie najważniejszą osobą, zanim zaczęliśmy być razem czułam się samotna, nikomu niepotrzebna, miałam myśli samobójcze. Byłam przeszczęśliwa gdy wszystko zaczęło się układać, wreszcie ktoś mnie pokochał z wzajemnością.
Wszystko zaczęło się rozpadać jakiś miesiąc temu, ale ostatecznie zakończyło w trakcie dwuminutowej rozmowy przez telefon.
Trochę to potrwa zanim się pozbieram.

Temat chyba do zamknięcia
Beware of sadness
It can hit you
It can hurt you
Make you sore and what is more
That is not what you are here for
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 kwi 2013, 11:15

Czy warto ratować ten związek?

przez Monar 17 cze 2013, 23:18
linkall, popatrz na to tak, że faktycznie ten związek był bez sensu, bo podstawą każdego związku jest zaufanie, a gdy nie ma podstawy, to nie można nic dobudowywać, bo nie ma do czego... związek to bardzo delikatna sprawa i ważna decyzja. trzeba być dojrzałym i gotowym, by stworzyć dojrzały związek. widzę, że Ty jak i on, nie dojrzeliście do jakiegokolwiek związku. związek to poświęcenie, związek to miłość, zaufanie, współtworzenie, współpraca, współgranie, współżycie, współistnienie. myślę, że jeśli ten związek się rozpadł, to dobrze, że to stało się tak szybko. i mam nadzieję, że równie szybko nie zwiążesz się z kolejnym chłopakiem. myślę, że dobrze zrobi Ci przerwa. w końcu też będziesz gotowa i stworzysz już poważny związek. :smile:
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 cze 2013, 23:54
linkall, nie masz czego żałować, koles Cie wykorzystał, zeby poczuc sie lepiej w czasie "sztormu" a potem spławił jak przestałas byc mu potrzebna. Egoista, dobrze że szybko prawda wyszła na jaw, zreszta zrywanie przez telefon mówi samo za siebie.... podejrzewam, że jak znowu nadejdzie "sztorm" to sobie o Tobie przypomni. Nie daj się wtedy ponownie wkręcić ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 cze 2013, 23:56
Trochę to potrwa zanim się pozbieram.

Pozbierasz sie. Tylko teraz lepiej wybierz. Powodzenia linkall,
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy warto ratować ten związek?

przez ameliaa 18 cze 2013, 09:32
linkall, nie czuj się wykorzystana, to ty wykorzystaj tą całą sytuację jako naukę dla siebie samej
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
31 mar 2013, 01:41

Czy warto ratować ten związek?

przez Monar 18 cze 2013, 12:58
to ty wykorzystaj tą całą sytuację jako naukę dla siebie samej

dokładnie.
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Czy warto ratować ten związek?

przez linkall 19 cze 2013, 00:29
Na pewno jakoś to będzie, ten związek to nie jedyny na świecie, który się rozpadł. Moja mama, siostra też były w paroletnich związkach, teraz są w innych i jakoś żyją.
Na przyszłość zapamiętam sobie, że muszę zwracać uwagę na różne sygnały, które świadczą, że coś jest nie tak. I nie zawsze je usprawiedliwiać na siłę, ale po prostu racjonalnie ocenić rzeczywistość.
I nie będę sobie wiele obiecywać jeśli nie mam mocnych podstaw do tego.

Kurcze, smutno mi po prostu. Nie mam komu napisać głupiego smsa czy maila jak kiedyś, na nikogo już nie czekam, nie odliczam dni do żadnego spotkania. Najgorsza jest świadomość, że już nikt, oprócz najbliższej rodziny, mnie nie kocha.

Monar napisał(a):linkall, i mam nadzieję, że równie szybko nie zwiążesz się z kolejnym chłopakiem.


nawet nie mam zamiaru, już mi to wszystko obrzydło. Minie trochę czasu zanim znajdę kogoś odpowiedniego i zanim sama stanę się "odpowiednia"


PS Zaczynam coraz bardziej wierzyć w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Ostatnie dni nie były dla mnie najprzyjemniejsze, ale wiadomo, życie toczy się dalej i muszę wypełniać swoje obowiązki. Parę dni temu dostałam temat i musiałam zrobić pracę nt pozytywnego obrazu samego siebie, w związku z czym przeczytałam pewną publikację. Diagnoza była oczywista - uświadomiłam sobie, że mam negatywny, a wręcz fatalny obraz samej siebie. Myślę, że to dobry moment na zmiany, mam teraz czas dla siebie. (Ogólnie muszę zadbać o siebie, zająć się nauką, wrócić do ukochanej muzyki - już nikt nie będzie miał pretensji, że za dużo się uczę czy słucham "złych" zespołów)
Beware of sadness
It can hit you
It can hurt you
Make you sore and what is more
That is not what you are here for
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 kwi 2013, 11:15

Czy warto ratować ten związek?

przez ameliaa 20 cze 2013, 01:26
I tego się trzymaj! Na początku zawsze jest inaczej, co nie znaczy gorzej, tylko trzeba się z tym oswoić (jak z każdymi nowościami). Dobrze, że sama tak na prawdę wiesz co masz robić;)
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
31 mar 2013, 01:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do