Czy warto ratować ten związek?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy warto ratować ten związek?

przez linkall 12 cze 2013, 13:47
Mój chłopak od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje. Odkąd wyjechał za granicę wszystko zaczęło się między nami psuć, często się kłócimy, mało rozmawiamy i mało czasu spędzamy razem. Na dodatek, gdyby jeszcze było nam mało problemów, pewna moja była koleżanka, na której się swego czasu mocno zawiodłam (długa historia), delikatnie mówiąc, ingeruje w nasz związek. "Najlepsze" jest to, że mój (jeszcze) chłopak uznaje ją za swoją przyjaciółkę. Przykład: pokłóciliśmy się, poszedł się jej żalić i po prostu zaczęli po mnie jeździć (wiem to z relacji chłopaka). Niby nic, wkurzył się itd, wybaczyłam mu, choć byłam zła że nie porozmawia ze mną, tylko idzie do kogoś, kto potrafi mnie tylko oczerniać.

Jednak inna rzecz mnie wkurzyła - jego "przyjaciółka" zaproponowała mu wyjazd nad morze z paczką znajomych - oczywiście beze mnie. Strasznie się wtedy pokłóciliśmy, byłam zła że w ogóle pyta mnie czy może z nimi jechać - dla mnie to bylo oczywiste, że nie. [wiem, że nie powinnam mu zabraniać kontaktów z przyjaciółmi i nie robię tego, ale taki wyjazd beze mnie to "lekka" przesada, szczególnie że znam tych ludzi z paczki]. W końcu ustaliliśmy, że jednak jedzie ze mną.

Wszystko było w porządku, znalazłam miejscówkę, zaklepałam termin, wpłaciłam zaliczkę i nawet zaczęłam odliczać dni do wyjazdu. Mój chłopak wrócił do Polski, przyjechał do mnie na kilka dni. Następny weekend też planowaliśmy spędzić razem. Mieliśmy spędzić wieczór i noc razem, ale już pod wieczór rozmawialiśmy i po prostu w pewnym momencie "strzeliłam focha". Nie było jakiejś wielkiej kłótni, wyzwisk itd ale po prostu się wkurzyłam na niego o jakąś pierdołę i zajęłam się czymś innym (ale cały czas byliśmy w tym samym pokoju). Po jakimś czasie wyszliśmy na spacer z psem, a on sobie po prostu poszedł. Zapytałam go, kiedy wraca (miał się spotkać ze znajomym wiec myslalam ze idzie do niego), a on odpowiedział że w sierpniu. Pomyślałam że pewnie tylko gada głupoty i niedługo wróci.

Okazało się, że cały weekend spędził ze znajomymi, w tym był na całonocnej imprezie ze swoją "przyjaciółką". Co ciekawe, mi mówił że musi szybko wracać, koniecznie w piątek, a jakimś cudem okazało się że jeśli chodzi o jego znajomych, to ma czas do soboty.
Może się czepiam, ale to było kolejne kłamstwo "do kolekcji". Oczywiście nie spotkaliśmy się odkąd sobie wtedy ode mnie poszedł.

Ale najgorsze i najbardziej niezrozumiałe było dla mnie jego poźniejsze zachowanie - nagle stwierdził że jednak jedzie na wakacje ze swoimi "przyjaciółmi", a jeśli chcę, to może pojechać też ze mną. Nie wierzyłam w to co słyszę, znowu ten sam temat... Napisałam mu że nie podoba mi sie cos takiego i ze tak sie nie robi, że chłopak jedzie ze znajomymi na wakacje i olewa własną dziewczynę. Rozumiem, męski wypad czy coś, ale nie tygodniowa libacja z jakimiś puszczalskimi dziewczynami i nie wiem kim jeszcze (co ciekawe - on sam nie wie dokładnie kto tam bedzie, ale "jedzie ze swoimi przyjaciółmi" jak to pięknie okreslil).
Kazałam mu wybrać, albo jedzie ze mną (tak jak sie umawialismy i co bylo dawno ustalone), albo z tymi ludźmi. Jego odpowiedz: "wybieram przyjaciol, czy przekaz jest jasny?"

Proponował mi, żebym jechala z nimi, ale nie mam na to najmniejszej ochoty, nie odzywam sie do nikogo z "towarzystwa", już zdążyłam się na niektórych porządnie zawieść. Źle bym sie czuła przy nich, nie umiem udawać że wszystko jest w porządku i wiedzieć jednocześnie że wygadują za moimi plecami jakies glupstwa o mnie lub mnie okłamują.

Opisałam tu tylko część ostatnich wydarzeń, ale problemy są już od jakiegos czasu. Któregoś razu stwierdził że "nie będzie się już bardziej angażować". Jego główny zarzut wobec mnie to to, że go "ograniczam" (nie zabraniam mu spędzać czasu ze znajomymi, jeździ na koncerty, chodzi na piwo z kolegami itd ale po prostu aż mnie wykręca z wściekłości jak sie dowiaduje że zamiast spędzić czas ze mną wolał być ze swoją "przyjaciółką"). Ktoś mógłby stwierdzić, że pewnie jestem po prostu zazdrosna, ale już wyjaśniam. Otóż owa "przyjaciółka" jest wielu osobom znana jako wyjątkowo fałszywa osoba, dwulicowa, potrafiąca być miła tylko gdy coś potrzebuje. Umie kombinować, manipulować ludźmi i wpieprzać się ludziom w związki (jeden już rozbiła). Tym bardziej nie rozumiem zachowania mojego chłopaka - wszyscy wiedzą jaka ona jest, tylko on jest ślepy i nic nie zauważa. Nawet przyjaciel (!) mojego chłopaka, były przyjaciel owej dziewczyny, długo jej bronił, przyjaźnił się z nią itd ale w końcu nie wytrzymał i też olał tę "przyjaźń", po prostu poznał się na niej.

Czy ja przesadzam? Czy to moja wina?
Mam już go serdecznie dość, i jego "przyjaciół" także. Nie wiem, czy on naprawdę jest taki głupi czy tylko udaje.

Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zerwanie. Czuję się poniżona, bo jego fałszywi przyjaciele są ważniejsi ode mnie. Już tyle razy mu wybaczyłam, zapomniałam rożne nieciekawe rzeczy, ale teraz przegina.
Beware of sadness
It can hit you
It can hurt you
Make you sore and what is more
That is not what you are here for
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 kwi 2013, 11:15

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 cze 2013, 14:17
Sprawa z wyjazdem jest dla mnie niezrozumiala. Tzn nie rozumiem jak mozna bylo Ciebie nie brac pod uwage planujac wyjazd. Powinnas byc chyba pierwsza osoba z ktora sie to obgada zanim powiadomi znajomych ze sa takie plany
Z drugiej strony nie mozesz negowac wszystkich jego kontaktow. Przyjrzykj sie sobie...co sie dzieje , ze sie tak na wszystkich zawodzisz? Moze nie umiesz przyjac konstruktywnej krytyki? Gdybam bo nie znam ani Ciebie ani calej sytuacji jedynie Twoja wersje.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy warto ratować ten związek?

przez linkall 12 cze 2013, 15:05
Wszyscy, którym wspominałam o tym że mój chłopak jedzie na wakacje beze mnie byli równie zaskoczeni. Sama nigdy nie słyszałam o czymś takim, zawsze pary wybierały się razem na wakacje, tylko mi się trafił taki "okaz" który nie widzi w tym nic złego

Nie zawodzę się na wszystkich, akurat tak sie trafiło że ci ludzie to akurat "przyjaciele" mojego chłopaka.

[Btw. nie ukrywam, że trudno mi nawiązywać kontakty z ludźmi, trudno mi je też utrzymywać, łatwo się zrażam (przyłapię kogoś na kłamstwie i automatycznie: nie potrafię zaufać, zaprzyjaźnić się; dlatego wolę z reguły zostawać na poziomie koleżeństwa, niż "pakować się" w przyjaźnie z ludźmi którzy zawodzą). Nie jestem jakaś zupełnie aspołeczna, mam trochę znajomych, jedną bardzo dobrą koleżankę - po prostu wolę zachować pewien dystans zanim się całkiem przed kimś otworzę i "wpuszczę do swojego życia" (a podjęłam taką próbę w przypadku owej "przyjaciółki" mojego chłopaka i przejechałam się na swojej naiwności aż miło).
Wkurza mnie to, że osoba która zrobiła mnie w konia teraz wchrzania się i psuje mój związek. (Ale i tak najbardziej wkurza mnie głupota i bezczelność mojego chłopaka)]

Myślę, że potrafię przyznać się do błędu i nie wydaje mi się, że jestem jakaś zaborcza (gdybym była nie pozwoliłabym mu wyjechać, w sumie nie wiadomo co robi za granicą, miesiącami beze mnie). Nie zamykam go w domu, nie każę mu siedzieć nonstop przy mnie, po prostu wymagam trochę szacunku i odpowiedniego zachowania się :|
Beware of sadness
It can hit you
It can hurt you
Make you sore and what is more
That is not what you are here for
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 kwi 2013, 11:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 12 cze 2013, 15:10
Kazałam mu wybrać, albo jedzie ze mną (tak jak sie umawialismy i co bylo dawno ustalone), albo z tymi ludźmi. Jego odpowiedz: "wybieram przyjaciol, czy przekaz jest jasny?"
Dla mnie jest jasny, on Ci daje do zrozumienia, ze jacys obcy ludzie i przyjaciółka sa wazniejsi od Ciebie... podejrzewam, ze próbuje Cie sprowokowac do zerwania. Jego teksty że "nie będzie sie bardziej anagazować " i "ograniczasz go" wskazuja na to samo. Facet sie zbiera do odlotu i daje Ci to do zrozumienia :bezradny:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 cze 2013, 16:17
nie potrafię zaufać, zaprzyjaźnić się; dlatego wolę z reguły zostawać na poziomie koleżeństwa, niż "pakować się" w przyjaźnie z ludźmi którzy zawodzą)

slusznie.. lepiej miec dobrych znajomych niz falszywych przyjaciol. Tez wyznaje te zasade
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 cze 2013, 19:13
Jak woli przyjaciółkę to wolna droga....
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 13 cze 2013, 14:07
Przeczytałam cały wątek i ja na Twoim miejscu odeszłabym od niego. Według mnie on już odszedł od Ciebie emocjonalnie. Czeka tylko na Twój ostateczny ruch i podjęcie decyzji, że to koniec.

Temat wyjazdu jest dla mnie absurdalny i jasno pokazuje jak mu na Tobie "zależy". :? Sama widzisz, że nic już z tego związku nie zostało, że nie ma czego zbierać. Nie szanuje Cię, nie pyta o zdanie w ważnych kwestiach, nie uwzględnia w swoich planach, odwraca się na pięcie i idzie w pi... podczas spotkania. No dla mnie to by było nie do przetrawienia... :evil:

Niech sobie szuka szczęścia wśród nowych "przyjaciół", a Ty nie szarp sobie niepotrzebnie nerwów dłużej.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Arhol 13 cze 2013, 14:12
Moim zdaniem nic już z tego nie będzie,chłopak wyraźnie się oddala i czeka na koniec..dla własnego dobra powinnaś to zakończyć
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Czy warto ratować ten związek?

przez Monar 13 cze 2013, 14:24
Moim zdaniem takie ultimatum albo ja albo oni to beznadziejna sprawa dla twojego chłopaka. Ja sama na jego miejscu nie wiedzialabym co odpowiedzieć... To, że Ty nie chcesz jechać, znaczy, że on ma zrezygnować z tego co planował juz dawno? Twoja sprawa, że nie chcesz jechać. Daj taka możliwość chłopakowi. Nie bądź egoistką. Zresztą jesli on się od Cb oddala, to moze rzeczywiście dlatego, ze dusi się w tym związku. Daj mu troche luzu. Wkurzają mnie pary, które muszą wszędzie być razem, papużki nierozłączki... A tak naprawde każdy potrzebuje procz 2 połówki, znajomych. Również nowych. Tak to już jest, ze co jakis czas spotykamy na swojej drodze nowych ludzi. Z reguły powinno się ich akceptować, a jesli rzeczywiście oni są wobec cb chamscy, nie akceptują Cię, to nie wiąże się z tym, że chłopak ma z nich zrezygnować. :]
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez agat 7 13 cze 2013, 14:34
Jak wynika z opisu forumowiczki , ten związek od jakiegoś czasu praktycznie juz nie istnieje . Moim zdaniem nie ma sensu teraz rozważać kto bardziej zawinił ,że ta relacja nie przetrwała . Należy sie rozstać w miarę kulturalnie( jeśli to możliwe), żeby zaoszczędzić sobie kolejnych rozczarowań i nieprzyjemnych sytuacji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
06 paź 2011, 10:13

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 cze 2013, 15:40
. Moim zdaniem nie ma sensu teraz rozważać kto bardziej zawinił ,że ta relacja nie przetrwała .

Moim zdaniem jednak warto zeby nie popelniac tych samych bledow w nastepnym zwiazku jak np. "nie znosze Twoich znajomych albo ja albo oni". Nie wyobrazam sobie zebym musiala wybierac pomiedzy ludzmi , ktorych znam od lat a partnerem bo jemu sie nie podobaja.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez agat 7 13 cze 2013, 15:58
Candy14, Oczywiście , zawsze warto zastanowić się nad popełnionymi błędami , by ewentualnie uniknąć ich w przyszłości .Zapewne oboje nie są bez winy w tej sytuacji. Chodziło mi o to ,że nie warto rozważać i przerzucać się oskarżeniami kto BARDZIEJ zawinił. My na forum nie jesteśmy w stanie ocenić , mimo szczerych chęci , czy On bardziej ceni sobie wolność niż związek , czy ona jest zbyt zaborcza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
06 paź 2011, 10:13

Czy warto ratować ten związek?

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 cze 2013, 16:06
agat 7, zgadzam sie... nie warto zastanawiac sie kto bardziej tylko co " ja " zrobilam nie tak i czy da sie to naprawic. Tylko ze checi musza byc z obu stron.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy warto ratować ten związek?

przez Monar 13 cze 2013, 18:18
Ja napisałam co JA uważam, a uważam, że takie ultimatum to PRZESADA. Także radzę dziewczynie się zastanowić nad sobą. Bo faceta żadnego nie utrzyma, jak będzie wychodzić z takimi zagrywkami. Każdy ma prawo mieć znajomych, a jak ktoś mu tego zakazuje, to jest ograniczany. I chłopak ma rację.........

Moje zdanie, może się nie podobać, może być za ostro. Ale jak widzę niektóre tu komentarze, że ona taka święta, to mi się aż rzygać chce. ;)

Candy ma najwięcej racji.
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do