Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 15:13
Nie wiem jak dalej mam postępować. Jestem w takim punkcie życia , w którym obawiałam się że będę. Próbowałam już wszystkiego. Im bardziej się staram tym gorzej wychodzi. Chcę ratować ten związek, bo wiem że bez niego nie jestem w stanie przetrwać. Wiem, że charakterami nie bardzo pasujemy do siebie, ale przecież tyle ludzi mają odmienne charaktery i potrafią się dogadać, nie tak jak my... Ja się staram, na prawdę lecz on już nie ma nadziei, że coś się zmieni między nami. Bywają chwilę, które chcę żeby trwały bez końca. Ale są też takie gdzie każda sekunda mojego życia to istny koszmar. Ja już sobie nie radzę z tym. Ale przy życiu trzyma mnie miłość do niego i wiem że on mnie też kocha tylko to wszystko go bardzo przytłacza w sumie tak samo jak i mnie. We wrześniu będę miała 20 lat. On ma 29. Wiem, że jestem jeszcze młoda, ale na prawdę już troszkę w życiu przeszłam i wiem że tak wiernego i lojalnego faceta jak on to nigdy już nie spotkam. Ja muszę uratować to co między nami jest, bo inaczej nie przeżyję. Niech mi ktoś pomoże......
Ostatnio edytowano 10 cze 2013, 20:35 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Depresja
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 16:35
Czuję się jak zwierze zagnane do klatki bez wyjścia przez kogoś kto był i jest dla mnie najważniejszy na świecie. Każdy mi tłumaczy: tak ma być, tak trzeba, musisz to wytrzymać. Ale dlaczego ja mam to znosić? Historia lubi się powtarzać, ale ja nie dopuszczę do tego aby w moim przypadku się powtórzyła. Wiem ile mogę zrobić. Nie rozumiem tylko jednego... Dlaczego osoba, która jest całym moim światem odwróciła się ode mnie? Myślałam, że będziemy przez to iść razem, że we dwoje udowodnimy, że nie zawsze trzeba godzić się z losem, że można walczyć i coś osiągnąć. Niestety dzisiaj na polu tej bitwy zostałam sama. W sumie od kiedy pamiętam to byłam sama. Od kiedy zaczęli mi wpajać te stereotypy, że kobiecie nie wypada pić, palić i takie tam, to ja to właśnie robiłam i robię dalej, bo chciałam udowodnić im, że są już inne czasy i że równouprawnienie funkcjonuje w pełni. Wkurza mnie gadanie kogoś kto myśli, że wie lepiej ode mnie co ja czuję i co ja chcę. To mnie najgorzej denerwuje. Dla mnie to już jest siadanie na ludzką psychikę. Chęć zawładnięcia czyimś umysłem. Nienawidzę jak ktoś próbuje nade mną zapanować. Nienawidzę kontroli. Nienawidzę być posłuszna. Po prostu mam takie coś w sobie, że duszę się jak ktoś mi rozkazuje, ogarnia mnie wtedy gniew i staje się nie dobra dziewczynka ;P. Lecz kiedy poznałam mojego lubego to byłam mu od samego początku oddana. Co chciał to miał. Po prostu jestem i byłam od samego początku w nim tak zaślepiona, że on na prawdę może robić ze mną co chce i manipulować mną jak chce. Kiedyś obiecałam sobie, że nigdy tak nie będzie, że nie dam się omotać dla faceta, bo to porażka. Ale wiadomo jak to było. Poznałam go. Pomyślałam, że on jest inni, że mogę mu zaufać, że zasługuje na uczucie z mojej strony. Patrząc wstecz przez pryzmat tego o czym pisze mogę stwierdzić, że przejechałam się na moich nadziejach, przypuszczeniach i marzeniach wobec niego. Ale to nie jest pierwszy raz, tylko że dzisiaj wpadłam we własną pułapkę. Kiedyś skrzywdziłam nie jednego faceta. Dzisiaj wiem jak oni się czuli kiedyś.... Wiedziałam, że życie mi to odda ale nie przypuszczałam, że tak szybko i tak boleśnie. Myślałam, że wyzbyłam się wszystkich słabych punktów. Teraz widzę, że mam ich więcej niż kiedyś. Dochodzę do wniosku, że w dzisiejszych czasach najlepiej jest mieć serce z kamienia i nic nie czuć. Ból fizyczny jest nie do opisania, a ból psychiczny jest straszny i nie do zniesienia. Mam 20 lat. Od kilku lat męczą mnie myśli samobójcze. W realu tak naprawdę to nikt mi nie pomógł się ich pozbyć. Większość gadała:"przestań tak myśleć! to głupota!". A inni denerwowali się jak ruszałam ten temat. Jedynie na necie mogę wylać wszystko z siebie bez żadnych krępacji. Nie liczę, że ktoś mi tu pomoże. Po prostu pisane słowo jest dla mnie łatwiejszym odreagowaniem tego wszystkiego niż cokolwiek innego. Chce walczyć o ten związek. Nie wiem skąd mam tyle siły aby to dalej ciągnąć. Wiem jedno... Na dzień dzisiejszy kocham ciałem, duszą i umysłem. Nikt mi tego nie zabierze. Może i nie decyduję o wszystkim, ale mam wpływ na pewne sprawy i nie zamierzam się poddać ani dać się stłamsić ludziom i ich stereotypom. Bardzo lubię utwór Agnieszki Chylińskiej (gdy stworzyła tą piosenkę to była liderką grupy O.N.A) "Kiedy powiem sobie dość". Są tam pytania, które ja sobie codziennie zadaję. Ogólnie utworek oddaje moje uczucia, myśli, poglądy... Polecam posłuchać.
Ostatnio edytowano 10 cze 2013, 21:14 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść postu
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez Łapa 10 cze 2013, 17:01
A co takiego się dzieje w Twoim związku? Myślałaś o terapii albo o terapii dla par?
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 17:14
W moim związku dzieje się wiele złych rzeczy. Zaczyna się wkradać brak zaufania, szacunku do siebie. Czuję mniejsze okazywanie uczuć, czułości ze strony partnera. A chce walczyć o nas, bo wiem że warto i że może być jak kiedyś. Terapia? He he odpada. Chodzi o to, że mój partner widzi to tak, że to ja i mój charakter przyczynił się do powolnego rozpadu naszego związku. Wytyka każdy mój błąd nie widząc swojego. Chociaż czasem i swoje też widzi, ale to już są krytyczne sytuacje. Nie potrafię go zmienić na lepszego człowieka. Nie jest zły. Po prostu chce żeby był bardziej uczuciowy wobec mnie, mniej się złościł i trzymał swoje emocje na wodzy.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez coccinella 10 cze 2013, 17:20
Nie zmusisz nikogo do miłości. A jednostronne uczucie jest straszne...
Czy Twój partner chce się jeszcze postarać i spróbować odbudować związek? To kluczowa sprawa. Bo jeśli on nie chce, to sama niewiele zdziałasz.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 17:24
Ja go nie zmuszam do miłości. On mnie kocha i ja to wiem. Ale my oboje nie mamy siły już tak dłużej żyć i ja nie wiem co zrobić żeby było lepiej. Próbowałam już chyba wszystkiego :( nic nie pomaga. Prosiłam, błagałam, płakałam, podejmowałam się radykalnych reakcji. Nic nie jest wstanie zabić tych złych i negatywnych emocji które buzują w nas. A ja nie chce od niego odchodzić, bo nie widzę sensu życia bez niego. I to nie są oklepane gadki. Tylko to jest szczera prawda.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez Łapa 10 cze 2013, 17:27
Wydaje mi się, że bez woli drugiej osoby ciężko jest zmienić kogokolwiek w jakikolwiek sposób. Jeśli jego wady na tyle Ci przeszkadzają to rozstań się zamiast zadawać sobie ból, a jeśli nie, to przejdź z nimi do porządku dziennego. Chociaż moim zdaniem dalej najlepszym wyjściem byłaby terapia.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez Bonus 10 cze 2013, 17:30
Ja myślę, że tylko "normalna miłość" jest w stanie przetrwać.
Natomiast są przypadki, zresztą tak się dzieje i to nie rzadko, że w związkach panuje "chora miłość", która do niczego dobrego nie prowadzi.

Sam "toksyczny związek" nie jest normalny. I rzeczywiście, nie da się zmusić do miłości. Na pewni nie siłą.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 17:32
Wiem że na siłę go nie zmienię. Ale miałam nadzieje że ktoś może jednak ma jakiś sposób jak dotrzeć do takiego faceta i przekonać go aby się zmienił. On jest bardzo trudny z charakteru i ma bardzo twardą psychikę. A tak po za tym nie jestem z nim po ślubie żeby na terapię iść. Bardzo chcza niego wyjść i mieć dzieci. Ale chyba jest jeszcze na to za wcześnie.

-- 10 cze 2013, 17:35 --

właśnie czuję się jak w toksycznym związku. On zresztą też... Ale ja naprawde nie chce go stracić. Tylko przed nim się tak otworzyłam a to jest bardzo trudne dla dziewczyny z wieloma kompleksami...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez Bonus 10 cze 2013, 17:39
I myślę też, że miłość nie jest najważniejsza w życiu. Tak się tylko myśli, ale są takie okoliczności, sytuacje, w których, są granice.
Ja nie rozumiem sytuacji, w której kobieta dla miłości, godzi się nawet na złe rzeczy. Godzi się na to, żeby nią manipulować, źle traktować, bo twierdzi, "że to z miłość".
Ale to właśnie jest "chora miłość", tylko takie kobiety są zaślepione i nie widzą złych rzeczy. Dlatego jest dużo przemocy wobec kobiet, bo wiele z nich, godzi się na złe traktowanie lub są zaślepione przez "chorą miłość". Nie wiem, jak to jest w tym przypadku? Ale normalna miłość, szanuje: własną przestrzeń, swój czas, własne wybory, własne pragnienia.
W innym przypadku nie ma mowy o "normalnej miłości".
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 10 cze 2013, 17:41
Niewidocznaaaa, daruj sobie taki związek i takiego faceta. uzależniłaś się od niego emocjonalnie i wydaje ci się, że bez niego świat się skończy. A to gówno prawda, bez niego masz szansę na zajęcie się sobą, pójście na terapię i polepszenie swojego życia
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

przez Niewidocznaaaa 10 cze 2013, 17:44
To mam od niego odejść i być nieszczęśliwa jednocześnie będąc dumna, że skończyłam tzw"toksyczny związek" czy raczej mam dalej walczyć, mieć nadzieje że kiedyś coś się zmieni bedąc zaślepiona i szczęśliwa "chorą miłościa"?
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2013, 13:57

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez Bonus 10 cze 2013, 17:50
Ale nie da się tkwić w "toksycznym związku" na dłuższą metę. Nie da się kochać nieodpowiedniej osoby. Miłość jest ślepa i to jest błąd...właśnie miłość nie powinna być ślepa, tylko czujna...rozważna.
A są tacy, którzy wykorzystują dobroć innych i ich miłość.

Ja nadal wyznaję taką zasadę, że "miłość nie jest najważniejsza w życiu". Tym bardziej taka, która "jest chora" i nie prowadzi do niczego dobrego.
Trzeba używać też rozumu.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 10 cze 2013, 18:00
Niewidocznaaaa, a dlaczego masz być nieszczęśliwa jak skończysz zły związek? owszem, na początku będziesz miała okres żałoby po rozstaniu, ale potem może wreszcie poświęcisz własny czas i energię na zrobienie czegoś dobrego dla siebie a nie na tkwienie w złej relacji.
Jest takie powiedzenie, że nie ma ofiar tylko są ochotnicy i ty niestety do niego pasujesz. Sama piszesz, że to jest zły związek, ale uporczywie chcesz w nim tkwić
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do