Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 07 cze 2013, 19:17
Witam.
Chciałabym podzielić się z wami moimi dziwnymi zmianami poglądów dotyczących miłości.
Ciekawa jestem też,czy są osoby,które mają podobnie do mnie.
Z góry zaznaczam,że nie byłam nigdy w żadnym związku, raz tylko byłam "zakochana" bez wzajemności w chłopaku (trwało to dość długo,parę ładnych lat) ,poza nim nikt już mi się nie spodobał,nawet wizualnie mężczyźni mnie nie obchodzą. Tak wgl to mam pewien żal do facetów z przyczyn osobistych (nie chce mi się teraz o tym pisać ale sądzę,że większość by to zrozumiała). Mimo to zawsze chciałam się "zakochać". Dodam,że mam 19 lat i jak wiadomo większość osób w moim wieku ma lub miała już kogoś.
Pamiętam,że po przyjściu do liceum (w okresie wchodzenia w poważniejsze związki) popadłam w coś w stylu depresji (dokładniej to zdiagnozowano mi CHAD,ale wtedy miałam fazę depresyjną) i założę się,że na 100% się załamałam przez to,że wszyscy kogoś mają,a mnie nikt nie chce. To było zresztą moją główną udręką. Strasznie zazdrościłam zakochanym parom i chodzenie do szkoły było dla mnie czystą męką. Chciałam mieć wtedy kogoś jak sądzę "na pokaz". Przyznaję,że czułam się gorsza i inna,mniej atrakcyjna blablabla bo nikogo nie miałam. Z upływem czasu to widzę. Poza tym ja nie umiem kochać, jestem egoistką i wszystkie moje "przyjaźnie" rozlatują się max. po roku trwania,a co dopiero związek. No ale do rzeczy. Kiedyś to chciałam mieć chłopaka i zrobiłabym wszystko,żeby mieć kogoś dla samego faktu bycia z kimś,a teraz ? Teraz mam dziwnie,bo bez względu na to czy mam manię ,czy deprechę to chęć zakochania się całkowicie minęła. Niby powinnam się z tego cieszyć no i tak jest,cieszę się ale wszystko się niepokojąco zmieniło,włącznie z moim patrzeniem na sprawy miłosne.
Wiadomo,że ludzie boją się związków z różnych przyczyn. Jedni boją się obdarzyć kogoś zaufaniem,drudzy nie wierzą,że są kogoś warci, jeszcze inni nie umieją budować trwałych relacji chociaż się starają itp. Powodów jest mnóstwo. Mnie natomiast zastanawia czy jest ktoś kto ma podobnie do mnie w kwestii miłości. Ja nie tyle boję się miłości i związków,co po prostu nie chcę już wgl. się z nikim wiązać. A wynika to z tego,ze miłość najzwyczajniej w świecie mnie brzydzi. Tak,dobrze czytacie. Dla mnie bycie z kimś,robienie coś dla kogoś, pieszczoty (zwłaszcza pieszczoty blee),seks,pocałunki, bezgraniczny szacunek do drugiej osoby wydają mi się okropnie pedalskie. Myśląc o miłości czuję się jakbym zeżarła całą paczkę różowych landrynek siedząc w różowym pokoju pełnym pluszaków hello kitty i plakatów z Hanną Montaną (sorry nie wiem jak to odmienić xd) i oglądając przy tym kolejny epizod słodkich ,tęczowych kucyków pony. Nie wiem,może to wynika z tego,że ogólnie traktuję ludzi raczej chłodno i nie pozwalam sobie na okazywanie im uczuć (chociażby przyjacielskich). No ale przecież nawet takie "nieczułe" osoby wchodzą w związki O.o
Moje zachowanie przypomina reakcje małego dziecka,które zniesmaczone odwraca głowę jak rodzice dają sobie buzi. Ciężko mi jest też zrozumieć,dlaczego ta cała miłość jest tak pożądana wśród ludzi,zwłaszcza wśród młodzieży. Zauważyłam,że nawet ci najagresywniejsi i najbardziej chamscy też ciągną do miłości,szukania partnerów i łączenia się w pary. Dodam,że nie jest mi z tym jakoś źle. Nie powiedziałabym,że podświadomie pragnę miłości,a takie postrzeganie jej to mechanizm obronny,bo ja jej już wgl. nie pragnę,w tym problem. Nie czuję pociągu seksualnego do nikogo (nie,nie jestem innej orientacji),czuję się zażenowania i skrępowana jak temat rozmów schodzi na związki,bo ja tego po prostu nie rozumiem,nie rozumiem tego całego zachwytu nad miłością i chociaż sama kiedyś chciałam kogoś mieć,to jednak uważam,że to było ślepe brnięcie w problemy,wgl. nie myślałam przy tym tylko chciałam z kimś być ,bo tak.
Nie lubię też dotyku. Jestem cholernie uczulona na dotyk,przytulanie mnie zarówno przez rodzinę,przyjaciół jak i obce osoby. Potrafię z łapami się rzucić jak ktoś chce mnie przytulić. Dla mnie to słabość okazywanie sobie uczuć,zwłaszcza fizyczne. Ogólnie nie jest mi z tym wszystkim jakoś źle,nie chciałabym tego zmieniać za bardzo,bo lepsze to niż,gdy mam się męczyć,bo "nikt mnie nie chce" ale zastanawia mnie skąd mogło się wziąć u mnie tego typu myślenie. Ciekawa też jestem,czy ktoś z Was ma podobnie do mnie. Wgl. chciałabym poznać Wasze poglądy na temat miłości,może one dadzą mi coś do zrozumienia i rozwiania moich wątpliwości na temat popularności związków.

Znowu się rozpisałam -______- Trudno, cierpliwi dotrwają do końca : DD
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez Hans 07 cze 2013, 21:02
Moja definicja miłości:

Feed your head
Feed your head
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
28 lis 2008, 09:30

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 07 cze 2013, 21:58
U mnie wygląda to tak:
Nie umiem kochać. Mój mózg chyba nie obsługuje uczucia miłości. Nic nie czuję, myśląc o słowie miłość, bo nie wiem, jak to jest czuć miłość, więc nie potrafiłbym kogoś pokochać. Nie chcę tworzyć żadnego związku, nie czuję takiej potrzeby i nigdy takiej nie czułem. Seks, pocałunki mnie brzydzą, a odgłosy wydawane, gdy ktoś uprawia seks, to trochę przerażają. Nie czuję typowego pociągu seksualnego do nikogo. Dotyku też nie lubię za bardzo, gdy np. ktoś się o mnie otrze (ktokolwiek) , to czuję dyskomfort, a czasami także złość. Co do przytulania, to też postrzegam je w pewnym sensie jako słabość: bycie przytulonym = bycie słabym; przytulenie kogoś = uznanie kogoś za słabego.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 07 cze 2013, 22:23
Hans

Hahaha mocne XD Dość pesymistyczne nastawienie do miłości masz w takim bądź razie,ale to się często zdarza. Na pewno częściej niż odczuwanie "obrzydzenia" i "przesłodzenia".

mark123

No to mogę powiedzieć,że masz właśnie dość podobnie do mnie.

Nie umiem kochać. Mój mózg chyba nie obsługuje uczucia miłości. Nic nie czuję, myśląc o słowie miłość, bo nie wiem, jak to jest czuć miłość, więc nie potrafiłbym kogoś pokochać.


Też nie umiem kochać. Efekt braku empatii zapewne oraz egocentryzmu. Pisałam,że "kochałam" chłopaka ale to z miłością nie miało nic wspólnego,nawet z podnieceniem. To było coś w stylu "wdzięczności". Wiem,jak można pomylić wdzięczność z miłością ? Otóż można. W tamtym okresie znalazłam osobę (nierealną zresztą),która pomogła mi na duuużą odległość uporać się z pewną traumą. Potrzebowałam tego,a on wynagrodził mi brak wsparcia od rodziny,brak przyjaciół,odrzucenie społeczne i problemy szkolne. Był moim idolem,piosenkarzem,wiem śmieszne. Zaczęłam coś tam czuć do niego i choć w głębi duszy wiedziałam,że to nie miłość to jednak nie chciałam dopuścić tego do świadomości. Nie żałuję tego uczucia,ponieważ wiele się przez nie nauczyłam i było dla mnie ogromną podporą w trudnym okresie. Tylko śmieszne jest to,że nie potrafię odróżniać swoich uczyć i skrajnie je mylę O.o Rozumiem,pomylić miłość z pożądaniem ale z wdzięcznością ? -______- No cóż..

Nie chcę tworzyć żadnego związku, nie czuję takiej potrzeby i nigdy takiej nie czułem.


Szczere z głębi serca to ja też. Chciałam z kimś być tylko dlatego,że czułam się gorsza. Koleżanki były już w związkach,koledzy też, rozmowy coraz częściej schodziły na te tematy,a poza tym z wiekiem przyjaźnie się kruszą i ludzie zaczynają spędzać więcej czasu z rodziną i swoimi partnerami niż z przyjaciółmi. I tego się właśnie obawiam.

a odgłosy wydawane, gdy ktoś uprawia seks, to trochę przerażają.


Hhahaa xd Rozśmieszyło mnie to xd Wyobraziłam sobie osobę mega przerażoną podczas przypadkowego zobaczenia stosunku XDDD

Nie czuję typowego pociągu seksualnego do nikogo.


Ja też. Bez jaj,nawet masturbacja mnie już nie rusza O.o

Dotyku też nie lubię za bardzo, gdy np. ktoś się o mnie otrze (ktokolwiek) , to czuję dyskomfort, a czasami także złość.


Ja głównie złość.

bycie przytulonym = bycie słabym; przytulenie kogoś = uznanie kogoś za słabego.


Dokładnie. A poza tym kojarzy mi się to jeszcze z posiadaniem. Nie wiem czemu ale mam takie denerwujące wyobrażenia jak słyszę o przytulaniu. Kojarzy mi się to z widokiem faceta,który obejmuje kobietę od tyłu i szepcząc do ucha proponuje jej stosunek lub mówi jak bardzo ją kocha,a w głębi duszy myśli sobie,że ona jest "JEGO dziewczyną,żoną,kochanką". O.O
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez buka 07 cze 2013, 23:01
ale pierdolicie...jakbym słyszał siebie sprzed lat:P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 07 cze 2013, 23:12
buka

Czemu pierdolimy ? ; D
Normalna rozmowa XD
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 08 cze 2013, 00:06
Tylko śmieszne jest to,że nie potrafię odróżniać swoich uczyć i skrajnie je mylę O.o Rozumiem,pomylić miłość z pożądaniem ale z wdzięcznością ? -______- No cóż..

Ja akurat chyba nie mylę z niczym, tylko nie odczuwam.

Ja też. Bez jaj,nawet masturbacja mnie już nie rusza O.o

U mnie występuje nietypowy pociąg seksualny, który może być związany z parafilią.

Dokładnie. A poza tym kojarzy mi się to jeszcze z posiadaniem. Nie wiem czemu ale mam takie denerwujące wyobrażenia jak słyszę o przytulaniu. Kojarzy mi się to z widokiem faceta,który obejmuje kobietę od tyłu i szepcząc do ucha proponuje jej stosunek lub mówi jak bardzo ją kocha,a w głębi duszy myśli sobie,że ona jest "JEGO dziewczyną,żoną,kochanką". O.O

Ja mam pewną sprzeczność, bo zaś w myślach lubię fantazjować o przytulaniu.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez Schwarzi 09 cze 2013, 00:53
mark123

Ja akurat chyba nie mylę z niczym, tylko nie odczuwam.


To już swoją drogą,ale wiele uczuć prostu mylę.

U mnie występuje nietypowy pociąg seksualny, który może być związany z parafilią.


Dość ciekawe .. Ja w dzieciństwie miałam dziwaczne popędy seksualne,które też można podpiąć pod parafilię ale już na szczęście mi to minęło.

Ja mam pewną sprzeczność, bo zaś w myślach lubię fantazjować o przytulaniu.


Ja wgl. nie lubię o tym myśleć,ani tego praktykować o.o
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 09 cze 2013, 01:27
Schwarzi napisał(a):Dość ciekawe .. Ja w dzieciństwie miałam dziwaczne popędy seksualne,które też można podpiąć pod parafilię ale już na szczęście mi to minęło.

U mnie to się zaczęło, gdy miałem 12 lat (wtedy w ogóle zaczęła się fizjologiczna aktywność seksualna mojego organizmu). A najciekawsze jest to, do czego mam pociąg. Mówiąc w skrócie, to w niektórych sytuacjach, w których czuję litość albo żal, pojawia się u mnie jednocześnie podniecenie seksualne.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 09 cze 2013, 01:34
mark123 napisał(a):
Schwarzi napisał(a):Dość ciekawe .. Ja w dzieciństwie miałam dziwaczne popędy seksualne,które też można podpiąć pod parafilię ale już na szczęście mi to minęło.

U mnie to się zaczęło, gdy miałem 12 lat (wtedy w ogóle zaczęła się fizjologiczna aktywność seksualna mojego organizmu). A najciekawsze jest to, do czego mam pociąg. Mówiąc w skrócie, to w niektórych sytuacjach, w których czuję litość albo żal, pojawia się u mnie jednocześnie podniecenie seksualne.

A u mnie stanowczość i konsekwentność... u mężczyzn oczywiście.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez mark123 09 cze 2013, 01:42
U mnie wygląda to tak, że gdy jest mi żal kogoś z pewnych powodów (obojętne czy kobiety, czy mężczyzny, chociaż trochę częściej tyczy się to kobiet) lub gdy wyobrażam sobie, że się nad kimś lituję, to jestem jednocześnie fizjologicznie podniecony seksualnie.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez niewidoczny 09 cze 2013, 01:43
Schwarzi, a bys chciała takich bliższych kontaktów mimo wszystko? Bo główną motywacją raczej jak na razie była presja społeczeństwa do dążenia to zwiazków (później zakładania rodziny). Jak Ci za bardzo źle z tym nie jest teraz.

Dla mnie to słabość okazywanie sobie uczuć,zwłaszcza fizyczne


Dlaczego?
niewidoczny
Offline

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

przez anonus 09 cze 2013, 11:06
Moze jestes aseksualna?

Ja z kolei mam tak, ze mam zal do dziewczyn, ze niby nie sa mna zainteresowane, ze mnie zlewaja, ale jak juz sie jakas mna zainteresuje to staram sie od niej odciac. Popieprzony jestem no :p
anonus
Offline

Trochę o moich dziwnych poglądach na miłość.

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 09 cze 2013, 11:37
a ja bym nie przykładała wielkiej wagi do tego co pisze o miłości 19 latka. Naprawdę w tym wieku to mało kto doświadcza miłości-nie mylić z pożądaniem i przelotną fascynacją. Ja w wieku 20 lat byłam przekonana, że miłość to wymysł a seks wydawał mi się tak żenującą i krępującą czynnością, że chciałam zostać dziewicą aż do śmierci. Na dodatek miałam kompleksy w na punkcie mojego ciała a pierwsze pocałunki z różnymi facetami tylko umocniły moje przekonanie, że ten cały seks i związki to są mocno przereklamowane. No i tak było do pamiętnego roku w którym skończyłam 21 lat i poznałam JEGO. I wszystko nagle zaczęło mieć sens, okazało się, że można się bardzo mocno zakochać a przy okazji pragnąć kogoś fizycznie aż do bólu :)
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do