Moje "daddy issues"...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Moje "daddy issues"...

przez Pchła 13 maja 2013, 08:23
barsinister napisał(a):a czy to nie jest po prostu tak, że potrzebujesz się zwyczajnie wyszaleć? związek zaczął się bardzo wcześnie, jak wiadomo początkowa namiętność z czasem wygasa i może ten "brak ambicji" to po prostu udomowienie? znasz faceta od pięt do czubka głowy, potrzebujesz, żeby cię zaskakiwał, potrzebujesz energii a na chacie masz Klan

Związek owszem, zaczął się wcześnie, ale jak napisałam, mieliśmy w nim półroczną przerwę. Przerwa nie miała być przerwą, była po prostu rozstaniem - tak wyszło, że do siebie wróciliśmy, ale każde z nas się przez te pół roku trochę "wyszalało". Ale i tak: jak wyobrażasz sobie wieloletni związek bez wygaśnięcia namiętności i bez udomowienia? Bez znajomości drugiej osoby od pięt do głowy? Nie da się tak, i już. Zawsze prędzej czy później następuje ten etap, niemożliwą rzeczą jest utrzymanie "motyli w brzuchu" latami. Niemniej sądzę, że zawsze powinniśmy czymś imponować partnerowi.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 maja 2013, 09:43
Mój facet owszem, jest bierny i raczej brakuje mu wewnętrznej ambicji, ale nie mogę powiedzieć, że jest nieodpowiedzialny. Ma stałą pracę, zarabia lepiej ode mnie, zawsze stara się dbać, by niczego nam nie zabrakło (w sensie finansowym). Ja z kolei bardzo wystrzegam się matkowania - to, że w jakiejś kwestii jest nieporadny, zostawiam jako jego prywatny problem i nie angażuję się w "pomaganie" czy też załatwianie sprawy za niego.
@Pchełko, na początku napisałaś, ze rzucił studia przed licencjatem i tak samo przerwał egzamin na prawo jazdy. Dla mnie to brak odpowiedzialności, bo nie dokończył czegoś, w co zainwestował czas i pieniądze. Dlaczego tak się zachowuje ? Byc może mała tolerancja stresu, jak sie czegos obawia to po prostu ucieka ? Można zgadywać, ale to nie rokuje na przyszłość dobrze. Bo życie to mnóstwo stresów. Piszesz, że mu nie matkujesz, ale jeśli planujesz z nim poważny związek, to tez na Ciebie spadną konsekwencje jego nieporadności. Bo wtedy ktoś będzie musiał być "zaradnym", a jeśli nie on, to kto zostaje ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 maja 2013, 10:16
Rzucenie studiów nie do końca oznacza brak odpowiedzialności, może uznał że go to nie intresuje, albo że i tak nic mu te studia nie dadzą i szkoda na nie czasu i nerwów. Mi moje studia nigdy do niczego sie nie przydały w życiu zawodowym , wręcz przeszkadzają i gdyby nie 5 letnia luka czasowa w której nic nie robiłem to bym w ogóle z cv je wykreślił.

Z prawem jazdy już prędzej bo ono bardziej się przydaje.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje "daddy issues"...

przez zmienny 13 maja 2013, 10:36
ale tak podchodzicie do tego bardzo kalkulacyjnie, jakby to była spółka a nie związek. :-|
zmienny
Offline

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 maja 2013, 11:35
zmienny, bo sama miłość wystarcza... ale na krótko. Najpierw motylki, kwiatki i patrzenie w oczy, mieszkanie na strychu na materacu - ale jak długo ? Całe życie sie nie da, potem trzeba zejsć z tego materaca i zaczac zarabiac, wynosic śmieci, wyprowadzać psa.. rzeczywistość skrzeczy :bezradny:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Moje "daddy issues"...

przez zmienny 13 maja 2013, 11:50
bittersweet, miłość wszelkie przeszkody zwycięży.
zmienny
Offline

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 maja 2013, 12:02
zmienny napisał(a):bittersweet, miłość wszelkie przeszkody zwycięży.
:lol: w teorii :lol: w praktyce to miłość rozbija się na przeszkodach, oczywiście nie od razu, ale kropla drąży skałę. Jak mawia moja znajoma "nawet największa miłość mogą zabić okruszki na stole i naczynia w zlewie"
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Moje "daddy issues"...

przez zmienny 13 maja 2013, 12:09
no ale autorka pisała, że dba, więc może nie zostawi okruszków i naczyń.

eee jak dwoje ludzi się kocha, to i się więcej starają, także, no różnie to bywa, a z drugiej strony co to za związek bez miłości, nawet jak są okruszki zbierane ze stołu po każdym posiłku?
zmienny
Offline

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 maja 2013, 12:23
zmienny, partner Pchły dba o nią, ale prawka i egzaminu już nie zdał, mimo że jej to przeszkadza. Może w ich związku to są te okruszki na stole. Ale kończę te zgadywanki, bo trudno się za kogoś wypowiadać.

A związki bez miłości dla mnie są wgl bez sensu, ale znam ludzi którzy w nie wchodzą. Bo chcą mieć rodzinę czy dla towarzystwa.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Moje "daddy issues"...

przez zmienny 13 maja 2013, 12:27
bittersweet, no tak, to jej przeszkadza, a przecież to jego studia i prawko, na jego miejscu zerwałbym z autorką. 8)
zmienny
Offline

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 maja 2013, 12:32
zmienny, jeśli planuje na stałe sie z nim związać, to juz przestają byc jego studia i jego prawko, tylko ich wspólne. Jeśli on straci prace i będzie miał problemy ze znalezieniem nowej, bo lepsze szanse będą mieli ci z wykształceniem i prawkiem, to kto będzie go utrzymywał, jak myślisz ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Moje "daddy issues"...

przez zmienny 13 maja 2013, 12:38
bittersweet, no trudno po prostu pogodzić mi się z takim ekonomicznym podejściem do związku, jakby to był pakiet akcji na giełdzie.

nie zwykłem tak patrzeć na ludzi. :bezradny:
zmienny
Offline

Moje "daddy issues"...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 maja 2013, 12:48
zmienny, jesli 2 osoby wiąża się ze soba, to najcześciej nie dziela ze soba tylko łózka ale i wszystkie sprawy ekonomiczne własnie. Jedno i drugie dokłada się do wspólnych wydatków. Więc trudno nie zauważać, że i finanse sa z tym powiązane. Jeśli jedna osoba nie bedzie sobie dawac z ekonomia, to po prostu obciązy tym drugą. Nie ma co udawać, ze tak nie jest.

Btw, prowadziłes kiedys z kimś wspólne gospodarstwo domowe ? bo masz strasznie idealistyczne podejście.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Moje "daddy issues"...

przez zmienny 13 maja 2013, 13:00
bittersweet, no nie prowadziłem gospodarstwa wspólnego.

masz strasznie idealistyczne podejście.


to prawda jestem romantykiem.
zmienny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do