samotność

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

samotność

przez szzzzz 30 kwi 2013, 12:59
Jestem tegoroczną maturzystką. Byłam z chłopakiem 2 lata, on kochał się we mnie 5 lat. Było nam cudownie, planowaliśmy wspólną przyszłość, oświadczył mi się, a co najważniejsze cały czas budowaliśmy związek na przyjaźni. Nie umieliśmy się kłócić, ranić. Byliśmy ikoną dla wszystich par. Ja nie potrzebowałam innych przyjaciół. Byli zanjomi ze szkoły ale tak bardziej żeby na piwo wyjść. Nigdy nie miałam nikogo bliskiego obok, od 5 lat z nim sie przyjaźniłam. Nagle przychodzi czas kiedy on mi mówi, że już mnie chyba nie kocha. Wie, że będzie tego żałował ale z szacunku do mnie, chce to skończyć. Stało się to 3 dni temu. Postanowiiśmy być przyjaciółmi, ale wiadomo, póki co, jedno 2-godzinne spotkanie tygodniowo nic mi nie da. Uwzględniając fakt że choruj na nerwice lękową i na to, że nie mam żadnego sensu w moim życiu, nie wiem jak żyć. Zostałam sama. Za tydzień matura a ja nie jestem w stanie wstać z łóżka. Nie wiem na co liczę, pisząc tutaj. Może na jakieś wsparcie?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 mar 2013, 19:57

samotność

przez Dieq 30 kwi 2013, 13:48
Mógł się wstrzymać z tą decyzją aż napiszesz maturę, a nie zafundował Ci taki "prezent" przed... Cóż, nie wiem co Ci napisać, bo chyba nie ma żadnego złotego środka na ból i cierpienie po rozstaniu, przede wszystkim musisz być silna i pamiętaj, że żyjesz dla siebie. Ktoś tu napisał kiedyś ładnie, że szczęście i miłość jest w nas, zmieniają się tylko osoby, które nimi obdarowujemy. Musisz się jakość podnieść i znaleźć w sobie teraz siłę żeby dobrze napisać egzaminy, potem będziesz miała jeszcze mnóstwo czasu na rozmyślanie co dalej. Trzymaj się i powodzenia :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 mar 2013, 22:36

samotność

Avatar użytkownika
przez deader 30 kwi 2013, 13:55
Nie ma to jak wyczucie... Mnie kiedyś dziewczyna rzuciła z podobnym "wyczuciem", mianowicie jak co roku mieliśmy jechać na Przystanek Woodstock, od kilku dni przed podróżą zachowywała się jakoś zimno w stusunku do mnie, kiedy pytałem czy może chce jechać sama to powiedziała że nie, że nie chce żebym sobie marnował wyjazd przez to że ona ma "kiepski humor". Pierwszego poranka w Kostrzynie po wygrzebaniu się z namiotu oświadczyła mi że mnie zostawia. No, zajebsty moment. Cały Woodstock miałem do dupy, cały czas zalany, wszyscy dookoła szczęśliwi a mnie się właśnie zawaliła jedyna dobra rzecz w moim życiu. Niektórzy ludzie są po prostu mega-tępi.

Może ci się wydawać że nie na temat piszę, że piszę o swoich pierdołach, ale jedna z tych pierdół ważna rzecz wynika. To co opisałem miało miejsce z 8 lat temu. A ja nadal żyję. Morał taki że da się to przeżyć. Ale pierwsze miesiące będą na bank przejebane. I chyba od razu lepiej przestań nastawiać się na "przyjaźń" - coś takiego nie funkcjonuje wśród "ex". Widać że nadal ci na nim zależy więc będziesz próbować tą "przyjaźń" przekuć na "związek", jeśli jemu to nie odpowiada to się zrazi do ciebie, gotowa kłótnia i rozstanie w nieprzyjemnym sosie. Nie polecam, a znam z autopsji niestety.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

samotność

przez szzzzz 30 kwi 2013, 14:03
Owszem zależy mi, ale doszłam do wniosku że przyjaźń mi spokojnie wystarczy. Uwielbiam jego osobowość i chce mieć z nim dobry kontakt. Co prawda to prawda, że wolałabym by było jak wcześniej ale po tej całej sytuacji zrozumialam chyba, że nie mogłabym już z nim być. Chyba po prostu bardzo jest mi żal i tu jest problem.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 mar 2013, 19:57

samotność

Avatar użytkownika
przez deader 30 kwi 2013, 14:53
szzzzz napisał(a):Owszem zależy mi, ale doszłam do wniosku że przyjaźń mi spokojnie wystarczy. Uwielbiam jego osobowość i chce mieć z nim dobry kontakt. Co prawda to prawda, że wolałabym by było jak wcześniej ale po tej całej sytuacji zrozumialam chyba, że nie mogłabym już z nim być. Chyba po prostu bardzo jest mi żal i tu jest problem.


Byłem, widziałem, pokonany się zmyłem - że pozwolę sobie sparafrazować znaną sentencję. "Przyjaźń spokojnie wystarczy" do momentu kiedy nie znajdzie sobie nowej dziewczyny. Wyobrażenia tego że twój "tylko przyjaciel" całuje, piesci, zabawia rozmową kogoś kogo "woli" od ciebie - zacznie rozpierdalać ci mózg. Ale wiem że przez to trzeba przejsć osobiście. Co bym ci nie napisał i tak będziesz wiedzieć lepiej - i w pewnym sensie bedzie to prawda. Współczuję, ale jestem żywym dowodem na to że coś się da z tym zrobić. 4 miesiące temu właśnie komuś powiedziałem że "wystarczy mi chociaż przyjaźń". Nie minął tydzień a wylądowałem u psychiatry i na lekach... I dobrze zrobiłem. Od kilku tygodni zaczyna mi wracać, hmm, no, może nie "chęć do życia"; powiedzmy - zmniejsza mi się niechęć do życia :)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 kwi 2013, 23:02
Byłam z chłopakiem 2 lata, on kochał się we mnie 5 lat. Było nam cudownie, planowaliśmy wspólną przyszłość, oświadczył mi się,

Oświadczył się,było Wam cudownie ,on kochał się 5 lat,zerwał..........eeeeee.......a gdzie nauka,gdzie byli rodzice?.....Fuck,przez takie historie miłosne w takim wieku...taki młody człowiek może się załamać...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

samotność

przez szzzzz 30 kwi 2013, 23:06
Prawda? Czas na nauke zawsze był gdyż widywaliśmy sie 2 razy tygodniowo. Rodzice są znajomymi i u nich mieliśmy pełne wsparcie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 mar 2013, 19:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do