Młoda rodzina- jak ją uratować?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Młoda rodzina- jak ją uratować?

przez Milly 27 kwi 2013, 22:41
To nie powinno być moją sprawą, jednak bardzo mnie martwi. Może Wy mi coś doradzicie?

Chodzi o rodzinę mojej siostry. Jest ona w związku niezalegalizowanym, ze względu na to, że jej partner jest niewierzący. Ona jednak by chciała konkordatowy ślub, a nie sam cywilny. I tak czekają. W każdym razie 5 miesięcy temu urodził im się synek.
Ponadto partner mojej siostry ma drugiego synka, o którego istnieniu, moja siostra wiedziała, zanim się w ogóle z nim związała. Chlopiec jest u nich 2 razy w tygodniu na popołudniu i co drugi weekend od piątku do niedzieli.
Moja siostra, która kiedyś nawet mi powiedziała, że troszkę kocha tego dzieciaczka, tak teraz mówi, że go nienawidzi. (Nie rozumie, tego, że jest to niczemu niewinne, bezbronne dziecko.) Dzisiaj potrafiła zabrać mu z ręki zabawkę mówiąc, że to nie jego lub ignorując to co on mówi.
Twierdzi, że chłopiec jest zepsuty i niegrzeczny. A obiektywnie, jest on taki jak każde inne dziecko. Owszem, rzadko sprząta po sobie zabawki, ale jeszcze jest mały. Ciągle mówi "ja chcę to, jak chcę tamto", ale nauczył się mówić proszę i dziękuję. Do tego ma dobre serduszko. Ogromnie kocha swojego młodszego braciszka i jest dla niego bardzo dobry. Mówi, że kocha... nawet moją siostrę, która przy nim mówi o nim przykre rzeczy.
Dalej, moja siostra jest zazdrosna o czas i energię jaką jej partner poświęca dla swojego drugiego syna, przy czym zarzuca mu brak pomocy w opiece nad ich wspólnym dzieckiem i brak wsparcia jako takiego.
Co, wg mnie, jest nieprawdą. I wyssane z palca. Moja siostra mówi mi, że i tak jej nie zrozumiem.

W każdym razie dzisiaj/wczoraj się rozstali. Nie podjęli jeszcze rozmowy na temat tego, co będzie dalej, kto i gdzie się wyprowadza i co z dzieckiem etc.

Powiedzcie mi skąd takie zaburzenia w postrzeganiu rzeczywistości u mojej siostry?
Czy mogę próbować pomóc podjąć jej właściwszą decyzję?

Jeśli za mało napisałam, żebyście mogli coś doradzić, to proszę o pytania. Starałam się napisać najważniejsze fakty.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 mar 2013, 21:35

Młoda rodzina- jak ją uratować?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 kwi 2013, 00:25
Milly, Witaj :D

Przykre to, co napisałaś.
Myślę, że nie zaszkodzi porozmawiać z siostrą, ale pamiętaj, że decyzję o rozstaniu muszą podjąć tylko i wyłącznie oni.
To, że partnerowi Twojej siostry zależy na kontaktach ze swoim pierwszym dzieckiem, to jest normalne i pożądane zachowanie z jego strony. Nie wszystkich stać na utrzymywanie kontaktów z byłą matką swojego dziecko, z różnych przyczyn.
Zachowanie Twojej siostry jest niedojrzałe.
Siostra może mieć w sobie bardzo dużo złości, chociażby z uwagi na niemożność zawarcia ślubu kościelnego. Może być zła na swojego partnera i nieświadomie krzywdzić jego pierwsze dziecko. Albo robi to świadomie, uderza w czuły punkt swojego partnera. Cierpi niczemu niewinne dziecko i partner.
Może przydałaby się im wspólna terapia? Tylko, że Ty ich do niej nie przekonasz. Jeśli zależy im na sobie, powinni podjąć taką decyzję.
Ciekawe jak czułaby się Twoja siostra na miejscu matki tego niczemu niewinnego chłopczyka. Pewnie nie potrafi wczuć się w taką rolę.
Niestety, tak to już jest, że związki z kimś ze zobowiązaniami są trudne, zwłaszcza dla osób, które mają sami ze sobą problemy i trudności.
Powiem Ci, że cieszę się, że nie starasz się bronić siostry, starasz się być, obiektywna. I słusznie. Bo dziecko jest niczemu niewinne.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Młoda rodzina- jak ją uratować?

przez Milly 28 kwi 2013, 11:42
Dziękuję za odpowiedź.
Wiesz, tylko ja nie wiem co się stało, w sensie, skąd taka zmiana w jej zachowaniu. Pamiętam, jak zaczynała się spotykać z tym chłopakiem, mówiła mi właśnie, że ma dziecko- a ona się cieszyła, mówiła jakim to wspaniałym jest ojcem i jak kocha tego malucha, wówczas kilku-miesięcznego.
Później jak zaczęli się spotykać, mieszkać razem, mówiła, że jej facet jest dojrzały i znowu to, że miał on już swojego potomka, odbierała jako plus, bo widziała jego dojrzałość emocjonalną i to, że nie myśli o głupotach, bo obowiązki nauczyły go poważnego życia.
Jak matka tamtego chłopczyka, próbowała ogrniczać kontakty ojca z dzieckiem, to moja siostra też to ewidentnie przeżywała.
A teraz mówi, że nienawidzi. I inne takie.
Co do ślubu kościelnego, to też sprawa była jasna od początku. Chłopak jest Anglikiem, wychowany w dobrej rodzinie, która niestety, pewnie przez zaszłości historyczne, nie zakorzeniła w sobie religii w jakiś mocny sposób. On nawet nie jest ochrzczony.
I tak jak wspólnie mogą obchodzić tradycje, tak na tym jest koniec. Chociaż co do wychowania ich wspólnego synka, to chce by był Katolikiem, na Chrzcie naznaczył go znakiem krzyża.
Ona naprawdę ma w nim wsparcie.
Nie rozumiem jej toku myślenia, bo przeszkadzają jej rzeczy w nim, które znała od początku, a nie przeszkadza jej to, że najprawdopodobniej odbiera swojemu maleństwu szansę na dorastanie w pełnej rodzinie.
Nie wiem czy to ma jakiś związek, ale po porodzie moja siostra miała depresję. Ja nawet przyjechałam do nich na dłuższy czas, chociaż to o kroczek, ale jednak, odchodziło od moich planów. Wspieraliśmy ją oboje. Brała tabletki antydepresyjne.
Wydaje mi się, że ona ma zaburzone postrzeganie rzeczywistości. Ma 30 lat, niedojrzałe zachowanie, chyba, w tym wieku nie powinno się pojawiać, ot tak... Nie wiem.

Na terapię się nie zdecydują, z resztą jej już na związku nie zależy... :(

Czyli ja nic nie poradzę już?
(Rozmawiać z nią próbowałam, ale ona się albo obraża, albo właśnie mówi, że i tak jej nie zrozumiem.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 mar 2013, 21:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Młoda rodzina- jak ją uratować?

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 kwi 2013, 12:41
Właczyla jej sie kwoka. Zmiany pewnie zaszly po urodzeniu jej dziecka co? Zaczela postrzegac syna partnera jako zagrozenie do uczuc i czasu ich wspolnego malucha. Niedojrzale to strasznie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Młoda rodzina- jak ją uratować?

przez Milly 28 kwi 2013, 15:47
Tak, życie zmieniło jej się całkowicie. Chociaż nie zrozumiała, tego, że na pierwszym miejscu powinno teraz być dziecko i jego potrzeby (nawet posiadania pełnej rodziny), a nie jej własne. I chociaż kocham ją ogromnie, to tym bardziej widzę, że coś tutaj jest nie tak...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 mar 2013, 21:35

Młoda rodzina- jak ją uratować?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 kwi 2013, 19:31
Milly, Nic nie poradzisz, chociaż widać masz dobre serduszko i niezaburzone postrzeganie całej tej sytuacji.
Możesz z Nią tylko rozmawiać, ale nie wiem jaki to odniesie skutek :(
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do