Zawaliłem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Zawaliłem

przez s.youth 27 kwi 2013, 06:31
Witam
Zarejestrowałem się na forum już jakiś czas temu bo miałem problemy z depresją. Z poprzednią kobietą byłem 13! lat, ja byłem jej pierwszym facetem, ona była moją pierwszą kobietą. Po 13 latach rozstaliśmy się w niemiłej sytuacji, ona mnie zdradziła, jednak tak naprawdę zdrada była tylko etepem końcowym spowodowanym moją depresją której ona nie rozumiała, ona myślała że ja jej nie kocham bo oddalałem się, zamykałem się w sobie, a ja nie potrafiłem po prostu sobie poradzić ze swoim życiem. Wszystko zaczęło się wcześniej gdy w krótkim odstępie czasu nawarstwiło się kilka sytuacji, na raka wątroby zmarła moja najlepsza ciocia, w tym samym czasie na raka wątroby zdechł mój pies którego kochałem ponad życie, a do tego po chwili mieszkania razem moja kobieta zagroziła mi zakończeniem związku jeżeli mój temperement się nie osłabi. To wszystko chyba zaczęło sprawiać że zacząłem popadać w depresję, nie mogłem spać, to nie było jednorazowe, ja nie mogłem spać dwa lata, budziłem się w nocy, nie dosypiałem, potem w dzień ledwie funkcjonowałem. Zacząłem mieć ataki lęku, że umrze mój ojciec który jest już w konkretnym wieku, przerażały mnie sytuacje które nikogo normalnego by nie przeraziły, bolało mnie serce, codziennie z nerwów kaszlałem, wszyscy myśleli że to chroniczny kaszel z przeziębienia a to było z nerwów. Po pewnym czasie już nie wytrzymałem tego stresu i zacząłem się wycofywać, wpadłem w apatię, moje życie nie miało już sensu, miałem myśli s... A to wycofanie zakończyło mój związek, bo ona uważała że moje zachowanie spowodowane jest tym że jej nie kocham. Przeżyłem to bardzo, w tydzień schudłem 10 kilo, włosy wypadały mi jeszcze kilka miesięcy po tym, ale ja nie o tym miałem pisać...

O dziwo zakończenie związku spowodowało że zacząłem się zastanawiać nad swoim życiem, depresja nadal mnie męczyła ale chciałem coś z tym zrobić, poszedłem do psychologa ale ten zapisał mi antydepresanty, nie odważyłem się ich wziąć. Zacząłem szukać kontaktu z ludźmi i tak zagadałem do kobiety którą kiedyś dawno temu poznałem, a ona mieszkała za granicą. Rozmawialiśmy przez internet, w końcu zaplanowaliśmy wspólne wakacje i bardzo przypadliśmy sobie do gustu. Zacząłem się zmieniać, wychodzić z tego dołka, dla niej odzyskałem energię do życia, zaczęliśmy pracować nad wspólnym biznesem, ja zacząłem rozsyłać cv u niej w kraju, było raz lepiej raz gorzej, jak to w związku na odległość, ale naprawdę bardzo ją pokochałem. Związek ten spowodował że moja apatia minęła, miałem energię do działania, po kilku miesiącach minęła bezsenność, poczułem że uwolniłem się od depresji, poczułem że żyję.

Teraz miałem do niej jechać na prawie 20 dni na wakacje, mieliśmy pomyśleć co dalej, pojechać wspólnie na koncert Iron Maiden do Barcy, odpocząć, nabrać energii. Niestety kilka dni temu przez internet wynikła mała sprzeczka która przerodziła się w jakąś masakrę. Ona powiedziała coś co mnie zabolało, ja jej odpowiedziałem coś, nic wielkiego, nic strasznego ale zaczęła mnie ignorować i przestała się odzywać. Zadziałałem jak ostatni głupek, spanikowałem że ją straciłem i zacząłem jej pisać różne rzeczy, raz ją przepraszałem, innym razem pisałem przykre rzeczy a wszystko w takim amoku że połowy tego nawet nie pamiętam. Sama mi zresztą powiedziała później że nie wiedziała czy czasami nie jestem pijany :(. Wczoraj się rozmówiliśmy na skype, powiedziała że pękło coś w niej, wypomniała mi dwie rzeczy które jej napisałem że to one ją zabolały najbardziej, jedna że wykorzystałem coś co ona mi powiedziała w sekrecie i użyłem tego jako argument w dyskusji, druga że wypomniałem jej rzeczy które dla niej zrobiłem. Najgorsze w tym wszystkim jest to że przeczytałem te słowa później i rzeczywiście nie da się ich inaczej odebrać, ale ja tak naprawdę nigdy nie pomyślałem :( Ja działałem w takim stresie że nie wiedziałem co piszę, ja ją kocham ponad wszystko, w porównaniu do poprzedniej dziewczyny ona była dealna pod każdym względem, mieliśmy wspólne pasje, podobne podejście do świata, co najważniejsze ona posiadała zdolność nakręcania mnie do życia pełną parą, ja za to wspierałem ją w jej działaniach bo ona miała problem z tym że szybko się poddawała. Dawaliśmy sobie na wzajem wiele. Dodatkowo ona też była po depresji, została kiedyś zaatakowana przez zboczeńca, dlatego uciekła z kraju, nie miała faceta przez 5 lat po tym zdarzeniu, można powiedzieć że byłem pierwszym od tamtego momentu...

Uważam teraz, że też za szybko się poddała, rozmawialiśmy wczoraj, najpierw byłem bardzo zdziwiony że tak odebrała moje słowa, potem zacząłem wyjaśniać jakie były moje intencje, że pisałem to bo po prostu bałem się że ją stracę, że pisałem nie w pełni świadomy tego co piszę, że świadczy o tym choćby to że wysłałem jej około 200 wiadomości (wiem zachowałem się jak psychol, ale byłem przerażony), że nie chciałem jej skrzywdzić i gdybym wiedział że tak odbierze moje słowa to nigdy bym ich nie napisał... Ona mi powiedziała jedynie że straciła do mnie zaufanie i nie będzie w stanie go już odbudować. Że mam nie przyjeżdżać na te 20 dni, jedynie na sam koncert bo bilety już są kupione...

Jedyne co wczoraj zyskałem w czasie rozmowy to to że nie powiedziała mi tego ostatecznego słowa - koniec, powiedziała że na chwilę obecną nie chce mnie widzieć i mam nie przyjeżdżać, ale rozumie że może też działa pod wpływem emocji i zobaczymy za tydzień albo dwa czy się utwierdzi w tym przekonaniu. No i teraz nie wiem co dalej robić. Jak naprawiać coś co zawaliłem, jak ją namówić żeby dała mi szanse i żebym mógł przyjechać do niej, bo wiem że byłbym w stanie to naprawić, bo co innego kontakt w 4 oczy (nie mieliśmy w 4 oczy nawet jednej sprzeczki, dogadywaliśmy się świetnie) a co innego rozmowa przez internet gdzie łatwo napisać coś przykrego, ale nie da się już cofnąć tego co się wysłało...
Wiem że ona potrzebuje czasu, ale z drugiej strony znam ją i wiem że jak nic nie zrobię żeby to jakoś naprawić to ją straciłem na zawsze. Niestety nie mam pojęcia jak zadziałać żeby jeszcze bardziej jej nie zrazić do siebie, co zrobić żeby jednak dała mi szansę. Najgorsze że znowu wpadłem w dołek, w dwa dni 2 kilo mniej, nie śpię od dwóch dni a stres mam taki jakiego od dawna nie pamiętam. Poradźcie coś.
Kurcze z jednej strony miała prawo się poczuć urażona ale z drugiej strony to tylko słowa, które nawet w najmniejszym stopniu nie wyrażają tego co naprawdę czuję do niej. Dała mi wczoraj świetny argument na potwierdzenie tego że to co czasami ja piszę ma się nijak do tego co myślę. W czasie dyskusji którejś tam, jako argumentu użyłem że może ona powinna przyjechać do PL bo tak będzie łatwiej, ale to był tylko argument a nie moje prawdziwe zamiary, wypomniała mi wczoraj to, a nie dawniej jak kilka dni przed naszą sprzeczką rozmawiałem z moją siostrą która namawiała mnie żebym nie wyjeżdżał z kraju tylko ściągnął ją do siebie, a ja siostrze napisałem dokładnie co myślę, że nie chcę żeby ona tu przyjeżdżała bo wiem że została napadnięta i boi się tu siedzieć, i że łatwiej mi będzie pojechać tam bo mnie nic nie trzyma w PL niż żeby ona miała zostawiać swoje życie i jechać tu. I tak to właśnie jest, z jednej strony słowa które piszę, które ona odczytuje jednoznacznie, z drugiej strony prawdziwe intencje i uczucie których ona nie może znać bo one siedzą w mojej głowie, a najgorsze że często słowa i intencje stoją po przeciwnych biegunach...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 wrz 2012, 00:05

Zawaliłem

Avatar użytkownika
przez monk.2000 27 kwi 2013, 06:40
s.youth, jestem z tobą! Tylko że dużo napisałeś i nie mam teraz czasu żeby przeczytać. Poczekaj parę chwil to coś sklecę.

-- 27 kwi 2013, 06:10 --

Okej.
Z moje punktu widzenia depresje można podzielić na dwa rodzaje. Jedne są wynikiem reakcji na napotkaną sytuację. Jest to nic innego jak brak spełnienia potrzeb, reakcja na okoliczności. Spadł mi lód, więc jestem smutny :( Drugi typ z którym się zmagam to depresja niereaktywna, która po prostu jest i nie wynika z sytuacji.
W twoim przypadku wystarczyło znaleźć nową dziewczynę i wróciłeś do życia. Ot takie perypetie. Jak dla mnie niepotrzebnie uzależniasz swoje szczęście od sytuacji, no ale to twoje życie.
Jeśli chcesz żeby dziewczyna wróciła do ciebie, no na to wygląda że to na tym ci najbardziej zależy, to rada jest następująca: nie bądź frustratem. Myślisz, że twoja chce być z kimś kto będzie popadał we frustracje z powodu odrzucenia? Do tego trzeba mieć jaja. Daj dziewczynie oparcie, a nie tworzysz z niej jakiś obiekt pożądania. To moja rada.
Wiem jak to jest z tą miłością, też czasem ktoś mi się spodoba i chciałbym być bliżej z tą osobą. No ale wszystko ma swoje granice, na pewno nie kosztem frustracji i upokorzeń. Wniosek taki, że po prostu przemyśl swój stosunek do związków i tego co w nich jest ważne, ale dla obydwu stron.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Zawaliłem

przez s.youth 27 kwi 2013, 07:28
Ok dzięki za opinię, jeżeli chodzi o depresję to akurat nie jest dzisiaj istotne, było minęło, nie wiem czy to co napisałem ją spowodowało ale później jak na spokojnie zacząłem się zastanawiać nad swoim życiem to tak wywnioskowałem że mniej więcej w tym czasie kiedy spotkały mnie te przykre sprawy zacząłem się wycofywać i mieć ataki nerwicy. Ale to nie istotne.

Co do związku, wiem że nie powinienem być frustratem, ja naprawdę się starałem w tym związku budować dobrą relację, mimo że zostałem zdradzony wcześniej zaufałem nowej dziewczynie, ona najpierw mi napisała że ma dość mojej kontroli a ja się zmieniłem i przestałem to robić bo zrozumiałem jak ona się musi z tym czuć i już nigdy ten temat nie wrócił. Teraz wiem że bym nie popełnił nigdy tego błędu co popełniłem kilka dni temu, tylko właśnie co zrobić żeby dała mi szansę jej to udowodnić. Każdy zasługuje na drugą szansę, tak mi się wydaje, bez tego nigdy nie będziemy mieli pewności czy coś co ktoś zrobił przykrego wynikło z jego złego nastawienia do nas czy może powód był całkiem inny, a my otrzymaliśmy cios rykoszetem, niezamierzony.

Cios wiadomo, zawsze będzie ciosem, zamierzony czy nie tak samo boli, ale niezamierzony ja przynajmniej zawsze wybaczam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 wrz 2012, 00:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zawaliłem

Avatar użytkownika
przez monk.2000 27 kwi 2013, 07:45
Związki często mają to do siebie, że są burzliwe. Może tak jest i u ciebie, że nie potrafisz żyć bez drak. Jest burzliwa miłość, są burzliwe emocje. Tylko pytanie co chciałbyś zmienić. Bo jaką masz gwarancję, że dostaniesz drugą szansę, a mimo to nie będzie się układać? Nie ma róży bez kolców. Ja np. mam mniejsze przeżywanie emocji, z jednej strony nie odczuwam negatywnych uczuć, ale z drugiej pozytywnych też. Nie wiem czy byś chciał się zamienić, takie "wyciszenie" wcale nie musi człowiekowi odpowiadać.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Zawaliłem

przez s.youth 27 kwi 2013, 08:51
Widzisz, tu właśnie jest pies pogrzebany, ale z drugiej strony. Ja zawsze byłem oazą spokoju, analitykiem, raczej wycofany. Ona za to jest choleryczką, jest jak ogień, szybko zaczyna płonąć ale i szybko się wygasza. To dlatego między innymi się dopasowaliśmy do siebie. Ona zapala mnie do działania, ja się zaczynam tym zajmować ale jako osoba spokojna płonę powoli i działam, dążę do celu. Ona za to zapłonie gwałtownie i szybko wygasa - odpuszcza. Dlatego dzięki niej ja mam energię do działania, a ona dzięki mnie nie odpuszcza. Jednak to co dobre w życiu codziennym, w robieniu ciekawych rzeczy, poznawaniu nowości nie zawsze sprawdza się w rozmowie na odległość.
Tak było tym razem. Zwykła rozmowa przeistoczyła się w konflikt. Ja napisałem coś normalnego, ona odebrała to jak ma w zwyczaju - nie zastanawiając się długo palnęła coś co mnie zabolało (oj riposty ma ostre). Nauczyłem się wcześniej że jak ona coś napisze to nie koniecznie tak myśli, ale tu trafiła w 10 i tym razem ja spokojna osoba się zagotowałem. Odpisałem coś, ona przestała się odzywać a ja nagle przeraziłem się że ją straciłem i zacząłem durny monolog którego żałuję.

No i ona nie odzywała się 2 dni, mówiła że musi ochłonąć a po ochłonięciu powiedziała koniec, choć jeszcze nie taki 100% ale czuję że to już wisi na włosku tylko...

Próbuję to jakoś odkręcić, wiem że nie powinienem jej naciskać, staram się pisać jak najmniej bo ona najbardziej nie znosi nacisku, ale też wiem że nie chciałaby żebym odpuścił, bo to by ją tylko utwierdziło w przekonaniu.

No i jestem między młotem a kowadłem, z jednej strony nie powinienem naciskać, z drugiej muszę jakoś działać :( Tylko jak...

-- 30 kwi 2013, 10:32 --

Witam jako nowy ja.

Postanowiłem zawalczyć, ale nie szablonowo, nie popełniać więcej błędów, nie pokazywać że jestem sfrustrowany.

To że powstał w mojej głowie plan na działanie i że zacząłem traktować to trochę jak grę spowodowało że poczułem się znacznie lepiej :)

Jeszcze pod wpływem emocji wytłumaczyłem jej wszystko rzeczowo, że mnie źle zrozumiała że to nieporozumienie itd. Dziś już wiem że tłumaczenie nie ma sensu bo ona i tak "wie swoje". Poprosiłem wtedy o rozmowę na skype jak będzie miała ochotę żeby wyjaśnić wszystko.
Wczoraj się odezwała ale postanowiłem trochę z nią pograć. Powiedziałem że dzisiaj za chwilkę wychodzę ale możemy ustalić inny termin.

Ona napisała że nie ma już mi nic więcej do powiedzenia i nie widzi przyszłości tego związku. Odpowiedziałem że ma rację, że ja też tak uważam i mam do niej wielki żal. Ona oczywiście co? Jak to?
Napisałem czy chce wysłuchać, powiedziała że tak. Więc odpisałem że mam wielki żal z 3 powodów, po pierwsze że wykorzystała szantarz emocjonalny w momencie gdy byłem w dołku dając mi do zrozumienia że jej nie zależy choć doskonale wiedziała jak to na mnie działa, i że ja pod wpływem tego szantażu powiedziałem słowa których bym normalnie nie powiedział a ona je użyła przeciwko mnie. Po drugie powiedziałem że mam żal że w ogóle mogła pomyśleć że jej coś wypominam, że myślałem że po takim czasie mnie lepiej poznała, po trzecie że mam żal że tak łatwo się poddała.

Nie skomentowała ale czułem że straciła kontrolę, że już nie wyszło że to ona jest ta która miała prawo skończyć związek bo zawiniłem tylko okazało się że może być jednak druga strona medalu. Po tym wszystkim zszedłem na neutralny temat, rozmawiałem jak gdyby nigdy nic, po czym napisałem że muszę zmykać i cześć.

Ona szybko wysmarowała że mimo ze nam nie wyszło ma nadzieję że będziemy dalej współpracować i normalnie rozmawiać. Powiedziałem że nie widzę problemu i że muszę wyjść. Nie dam się wciągnąć w tą grę, nie pokażę że mi zależy, przynajmniej nie teraz. Zakończyła miłego wieczora i uśmiechem, ale ja wiedziałem że nie jest jej do śmiechu, że to trochę nią wstrząsneło.

Wiem że to jest wszystko manipulacją, ale kocham ją naprawdę, i chcę odzyskać, zrozumiałem czego jej brakowało we mnie, chcę się zmienić ale nie będę działał jak frustrat. Postanowiłem pojechać jednak do niej, w sensie do jej miejscowości, ale wynająłem hotel. Po przylocie też nie pojade od razu, ale zrobię tak żeby wiedziała że jestem na miejscu, ale mimo to nie odezwę się przez kilka dni. Niech się zastanawia, dlaczego mimo że jestem tak blisko nawet nie podjąłem próby kontaktu, niech ją to męczy. Po tych kilku dniach zaproszę na niezobowiązująca rozmowę przy kawie, o naszym biznesie ;). Muszę mieć tylko siłę żeby nie zdradzić się z moimi uczuciami bo wiem że przegram, to ona musi zacząć mnie pragnąć.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 wrz 2012, 00:05

Zawaliłem

przez Lux24 02 maja 2013, 22:59
Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczy się ta historia..
Offline
Posty
202
Dołączył(a)
14 kwi 2013, 15:28

Zawaliłem

przez Kajoo 03 maja 2013, 16:16
Z własnego doświadczenia wiem, że rozmowy poprzez GG czy jakiś inny komunikator mogą prowadzić do nieporozumień. Jak rozmawiasz głosowo, z kamerą włączoną obie strony widzą mowę ciała, uśmiech, zmartwienie na twarzy - i juz taka mowa ciała może zmienić przebieg rozmowy. W samym tekstowym czacie to masz tylko suchy tekst i ewentualnie emotikonki. A to o wiele za mało. Nie widzisz że druga osoba może się zacząć denerwować. Przekonasz się o tym dopiero jak będzie za późno.

Ciężko mi powiedzieć co zrobić w Twojej sytuacji. Na Twoim miejscu to bym ją bardzo przeprosił za swoje zachowanie i wysłał jej wielki bukiet kwiatów. I nie naciskałbym na nią tak mocno. Starałbym sie jej więcej przestrzeni. Jeśli kocha to będzie z Tobą.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 maja 2013, 07:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do