Praca, wspólny wieczór i ....

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Praca, wspólny wieczór i ....

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 15 kwi 2013, 13:38
Witam! Dawno mnie tutaj nie było. W skrócie po odstawieniu wszelakiego rodzaju antydepresantów poczułam się o niebo lepiej. Szukam intensywnie nowej pracy, biorę dodatkowe zlecenia, bo przede wszystkim mi się CHCE! dlatego ostatnimi czasy nie mam zupełnie czasu dla siebie. Dodatkowo jeszcze byłam obciązona studiami podyplomowymi, więc co tu dużo gadać, jedna praca, praca w domu, szkoła. Ostatnio się troszeczkę rozluźniło, koleżanka z pracy zaproponowała wypad na piwo, więc mówię czemu nie. I teraz do rzeczy. W pracy jestem od 3 lat. Pamiętam tego chłopaka, zawsze mi się wydawało, że kogoś ma więc dla mnie był tematem tabu. Od jakiegoś roku pracujemy w jednym dziale. Oczywiście złośliwościom z jego strony nie było końca, jakieś dziwne uśmieszki, więc odwdzeczałam się tym samym. I tak sobie trwała ta relacja pośród coraz to bardziej wyszukanych złosliwych tekstów. I tak spotkalismy się na tym piwie. Impreza ok, rozmawiamy w towarzystwie. W końcu towarzystwo się spiło, wszyscy poszli do domu, zostaliśmy ... sami. Zamykali lokal, więc poszliśmy do innego. Od słowa do słowa i stwierdził, że sądził, że go bardzo nie lubię i nie spodziewał się takiego zakonczenia wieczoru. Więc pytam co w tym takiego dziwnego? A on, że zawsze mu sie podobałam, że kiedy się uśmiechałam miał ochotę mnie pocałować, więc ja na to, że był głupi i mógł spróbować :P . No i spróbował. I tak pomiędzy jednym całusem a drugim i rozmową rozstaliśmy się o 4 rano... Dziś w pracy cisza... Wszedł tylko do mojego gabinetu i powiedział, że drukarka już działa. I spytał czy dotarłam do domu. I ... wyszedł. Oczywiście ja spiekłam raka, on trochę też, ale nie wysilał się na żadne złośliwości. Ja również nie. Było to nienaturalne. I teraz się zastanwiam po kiego diabła to wszystko było? Do łózka napewno nie chciał mnie zaciagnąć, bo to nie ten typ. Nie spodziewał się, że jak wytrzeźwieje to w pracy będzie bardzo niezręczna sytuacja? Dodam, ze nie byliśmy pijani tak, żeby nie módz sie kontrolować. I co? Mam udawać, że nic się nie stało? Że nic nie było? Kurde było iść do domu jak wszyscy. I teraz wychodzi mój kompletny brak wiedzy jak się zachowywac w sytuacjach niezbyt naturalnych. Zaczynam się mocno stresować, znów zaczyna mnie boleć brzuch, bo wydaje mi się, że ciężko będzie mi się tu znów pracować, znowu będę się zadręczać i całe moje dobre samopoczucie pójdzie się ******. Ja wiem, że dla wielu wyda się to dziecinne, ale pierwszy raz w życiu odwaliłam taki numer. Kolega z pracy... Było iść do domu!
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Praca, wspólny wieczór i ....

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 kwi 2013, 11:50
MalaMi1001, to byl TYLKO buziaczek :D Nie rob z igly, widly.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do